mikolajki Image Banner 750 x 100

Home Pomysły Na weekend We dwoje Pięć powodów dla których pokochacie Marrakesz. My ulegliśmy urokowi "czerwonego miasta"

Pięć powodów dla których pokochacie Marrakesz. My ulegliśmy urokowi „czerwonego miasta”

Autor: Ania Nowak | środa, 13.02.13 | 0 komentarzy

marrakesz kutibija

Marrakesz leży w geograficznym środku kraju i jest jedną z najbardziej egzotycznych metropolii w całym Maroko. Niegdyś pełnił rolę bazy dla licznych karawan, które przemierzały długą i ciężką drogę przez piaski Sahary. To miasto, które poznajemy wszystkimi zmysłami – zapachem i smakiem potraw serwowanych co wieczór na Placu Dżemaa el Fna, odgłosami rozklekotanych motorów i skuterów „pędzących” w tą i z powrotem tuż przy ulicznych straganach, gwarem przekrzykujących się handlarzy na sukach, donośnym wezwaniem Muezina na modlitwę…


Wielkie było nasze zdziwienie, gdy tuż po przylocie do Marrakeszu podążając do naszego ukrytego gdzieś w głębi labiryntu wąskich uliczek medyny rijadu zastała nas zupełna pustka! Ani jednego kupca, ani jednego rozstawionego straganu, zero przechodniów – po prostu cisza i spokój. Dopiero po chwili uświadomiliśmy sobie, że jest przecież bardzo wcześnie – a my po prostu nie przestawiliśmy naszych zegarków. Oczywiście, pomimo dwugodzinnego „poślizgu” po chwili nasze zdezorientowanie zaczęło rzucać się w oczy i pojawiła się wokół nas grupką przychylnych i chętnych „pomocników” w znalezieniu naszego rijadu. Ale przecież jest google maps. Trafiliśmy sami. W Marrakeszu dzień rozpoczyna się około godziny 9:00 i trwa do bardzo późnego wieczora.

>> ZOBACZ TEŻ:
Marrakesz w dwa dni – co zobaczyć, co zwiedzić?
Jak najtaniej dostać się do Maroko

Już nie raz pisaliśmy o tym, że Marrakesz jest jednym z naszych ulubionych miast (choć można się jeszcze spierać, czy wybrać Fez, czy Marrakesz) w Maroko. Mimo, że panuje tu gwar, latem jest niezmiernie duszno (wciąż pamiętamy jak wielką ulgą okazał się krótki wypad nad Ocean – do Essaouiry), a uczciwość niektórych mieszkańców w stosunku do turystów pozostawia wiele do życzenia, to naprawdę polecamy poznać te miejsca i te atrakcję w mieście, które pozostaną zapewne długo niezapomniane.

1. OBSERWUJ PLAC DŻEMMA EL FNA „Z GÓRY”

Wszyscy wiedzą że Plac Dżemma el Fna pełen  kolorowych żonglerów, zaklinaczy węży, fakirów, kobiet malujących henną dłonie, sprzedawców świeżo wyciskanego soku z pomarańczy, treserów małych małpek (niestety!) to niekwestionowane serce Marrakeszu. Wydaje nam się jednak, że lepiej oglądać tą swoistą scenę na której odgrywany jest co wieczór ten gwarny spektakl z góry tzn. z tarasu jednej z okolicznych restauracji/barów (trzeba kupić przynajmniej jakiś napój i trochę „zawalczyć” o miejsce). Widok jest szczególnie piękny, gdy zapada zmrok, a plac rozświetlają jedynie lampy okolicznych straganów i „budek” serwujących tradycyjne potrawy. My mieliśmy okazję zobaczyć coś jeszcze bardziej zadziwiającego – wiszącą „tuż” nad naszymi głowami chmurę w kształcie spodka, która oświetlona światłem zachodzącego słońca robiła niesamowite wrażenie.

>> ZOBACZ RÓWNIEŻ: PLAC DŻEMMA EL-FNA. ZDJĘCIA, WIDEO

plac dzemma elfna marakesz

2. PRZESPACERUJ SIĘ PO ZIELONYM OGRODZIE MAJORELLE

Choć ogród nie zrobił na nas jakiegoś szczególnego wrażenia, to jednak spacer po nim okazał się niezwykle przyjemnym i relaksującym sposobem na spędzenie czasu w nowej części Marrakeszu (północna część Ville Nouvelle). Zobaczyliśmy tu dość interesujący zbiór kilkudziesięciu gatunków kaktusów i tyleż samo drzew klimatu Afryki Subsaharyjskiej i Sahelu, do tego kilka strumyczków, wodnych oczek, fontann, ławeczek ukrytych w cieniu – tak dla ochrony przed palącym słońcem i duchotą. To taka oaza zieleni w miejskiej pustyni. To surrealistyczne trochę połączenie palmiarni pod gołym niebem (bardzo duszno) z klimatem kolonialnych daczy, w których wylegiwali się kolonialni urzędnicy od czasu do czasu poprawiający swoje duże, białe kapelusze.

A teraz najlepsze. Pomijając, że załę botaniczno-artystyczne dzieło zostało pokazane dla publiczności w 1947 roku to po wielu latach w 1980 roku ogród został własnością słynnego Yves Saint-Laurent i Pierre BergeTen pierwszy kazał się rozsypać na wietrze w ogrodzie. Właściwie część Yvesa pewnie zalega na dnie kobaltowych fontann lub obok rubinowych chodników.

3. PRZEJDŹ LABIRYNT KRĘTYCH ULICZEK MEDINY

Jak to zwykle w krajach arabskich bywa wąskie, ciasne, kręte i „wypchane” do granic możliwości wąskie uliczki najstarszej części miasta robią na turystach duże wrażenie. Oczywiście może nam przeszkadzać ciągłe „nagabywanie” sprzedawców, hałas, zgiełk i zapach spalin wydobywających się ze skuterów i motorków mieszkańców, próbujących przecisnąć się pomiędzy straganami, sprzedawcami i turystami – i jeszcze przy tam najlepiej nie zwalniając za bardzo. Ale przecież to cały urok tych jakże innych, kolorowych, orientalnych zakątków, których u nas w kraju na pewno nie znajdziemy. A przy okazji ile tu kolorów, zapachów, smaków, jaka mnogość przeróżnych przedmiotów możliwych do kupienia na pamiątkę – od naprawdę tandetnych do małych dzieł sztuki!

marakesz suki

4. SPĘDŹ NOC W TRADYCYJNYM MAROKAŃSKIM RIJADZIE

Po pierwsze w rijadach możemy przenocować naprawdę tanio (choć można spotkać oczywiście także rijady o bardzo wysokim standardzie – bardzo luksusowe, nawet z basenem!), po drugie – mamy okazję zobaczyć jak, przynajmniej mniej więcej wygląda tradycyjne marokańskie „mieszkanie” (pokoje z oknami wychodzącymi na dziedziniec wewnętrzny – nigdy nie na „ulicę”), po trzecie – zwykle w cenę wliczone jest również śniadanie – możemy więc skosztować konfitur i tradycyjnego chleba najprawdopodobniej zrobionych przez gospodynię, a także napić się świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy. Poza tym rijady zazwyczaj posiadają taras na dachu – często widokowy, gdzie wieczorem można bardzo przyjemnie spędzić wieczór. A właściwie nie ma problemu ze zgodą na nocleg na dachu. Tylko czy wytrzymacie tam w duszną noc?

IMGP1196

5. ODWIEDŹ (TAK, TROCHĘ ŚMIERDZĄCĄ) ACZ NIEZWYKLE CIEKAWĄ GARBIARNIĘ

Jakkolwiek to brzmi, to zapach skór zwierzęcych moczonych w różnych dziwnych roztworach i farbowanych na przeróżne kolory nie będzie nam się kojarzył z zapachem fiołków, czy róż! To jednak nie jest żadną przeszkodą dla turystów, którzy chcą zobaczyć jak od wielu wielu lat, zupełnie tak samo jak kiedyś przygotowuje się skóry, z których później powstają prześliczne (i już nie śmierdzące) torebki, buty, kurtki itp. Uważajcie jednak na „fałszywych przewodników” – mogą was wywieźć w pole (a właściwie do warsztatu rzemieślniczego, gdzie będą chcieli Wam sprzedać dzieła swoich rąk). Oczywiście – żeby była jasność – farbiarnie Marrakeszu ustępują mocno słynnym farbiarniom z Fezu. Ale jak się nie ma co się lubi to się lubi…

garbiarnia

 

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: Brak komentarzy

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

O blogu w mediach