mikolajki Image Banner 750 x 100

Home Blog Nasze relacje i zdjęcia Bliski Wschód dookoła morza w Instagramie. Kwadratowe podsumowanie naszej wyprawy

Bliski Wschód dookoła morza w Instagramie. Kwadratowe podsumowanie naszej wyprawy

Autor: Wędrowne Motyle | sobota, 25.05.13 | 9 komentarzy

Mówi się, że zdjęcia z telefonów komórkowych zabijają fotografię. Że aplikacje fotograficzne fałszują i podkolorowują rzeczywistość. To trochę prawda… Ale…

#VisitJordan @VisitIsrael

Ale prawdą jest też, że gdzie nie ma czasu na wyciągnięcie lustrzanki tam… ratuje telefon. Widać to zwłaszcza przy segregowaniu zdjęć z wyjazdów. Tu trzeba poświęcić czasami trochę godzin, dni a przede wszystkim… wolnych gigabajtów. A tu się nagle okazuje, że… moment, coś tam jest w telefonie jeszcze. I okazuje się, że można dzięki temu pokazać relację z wyjazdu. Z trochę innej, mniej „oficjalnej” strony.

bliski wschod mapa

Naszą trasę mniej więcej udało się zrealizować w 90 procentach. Niestety z przyczyn logistycznych wypadły z niej: Jaffa, Dzerasz i starożytne kopalnie w Timnie. Jakbyśmy tak na szybko mogli podsumować szybko kilka „naj” wyjazdu, zapewne byłyby to:

Najlepsze miasta: Akka, Jerozolima, Madaba. Najlepsze miejsca: Pustynia Wadi Rum, Petra, Macheront nad Morzem Martwym. Najpiękniejsze widoki: Mury obronne Akki, wschód słońca na Wadi Rum, Widok z góry na Kazaar w Petrze czy zachód słońca nad Morzem Martwym. Największe rozczarowania: Tel Aviv, Amman i Eljat (i ceny). Ale było fantastycznie! Pozwólcie, że będziemy Was jeszcze trochę „nękać” naszymi relacjami.

warszawa      aniaa

Dzień pierwszy – Obchody 3 Maja w Warszawie. Spacer po starówce (dajemy wysokie oceny) i przygotowanie do nocnego lotu na Okęciu

lotnisko      jerozolima1

Dzień drugi – Szabat. Na lotnisku Bez Guriona codziennie bardzo dużo Etiopczyków. W Jerozolimie prawosławna Wielkanoc, sporo restrykcji i blokad. Najlepiej oglądać ją z góry. Góry Oliwnej. Wróciliśmy tu na spokojnie, wieczorem. Właściwie to moglibyśmy tu spać. W krzakach, pod 2000-letnimi drzewami oliwnymi.

dach      jerozolima2

Dzień 3 – widoki z hostelu. Zachód słońca z tarasu. W wersji drugiej bardzo pasuje do Assasins Creed (jak ktoś już słusznie zauważył). Wnioski z Jerozolimy? Już znacie… zmieściliśmy je w naszym alfabecie i filmie wideo.

egged      akka

Dzień 4 – Z gigantycznego dworca autobusowego Egged jedziemy do Akki. A Akka – jesteście świadkami – jesteśmy w niej zakochani. To miasto spełniło nasze wszystkie oczekiwania. A nawet więcej…

akka2      schemat

Dzień 5 – włóczęgi po Akce ciąg dalszy a potem przeprawa do Jordanii w okolicach Bet Sheam (Amman). Czyli niesamowite „up and down”, po dnie największej depresji świata (-400) a potem wspinaczka na ponad 1000 metrów.

madaba      nebo

Dzień 6 – Z Ammanu przejechaliśmy do Madaby. Hostel przy meczecie – sami rozumiecie 😉 Czyste i schludne miasteczko, z którego świetnie robić krótkie wypady na Morze Martwe. Tak, pływaliśmy… Na drugiej fotce widok z Góry Nebo w kierunku biblijnego Kannanu

macheront      rezerwat dana

Dzień 7 – Najbardziej magicznym miejscem nad Morze Martwym był dla nas Macheront. Pałac Heroda, gdzie Salome tańczyła przed królem żądając „Daj mi głowę Jana Chrzciciela”. Później ruszyliśmy drogą Królewską na południe do krainy wielkich kanionów i zamczysk krzyżowców. Główne hity przyrodnicze – Wąwóz Mujib i Rezerwat Dana (na drugim zdjęciu)

indiana jones      jedzeniewadimusa

Zamczyska, które odwiedziliśmy to Qasr, Karak i Shaubak. Te dwa ostatnie to niesamowite miejsca dla miłośników przygody. Turystów jak na lekarstwo, wciskaliśmy się z różnego rodzaju krypty i podziemia, zagrodzone deskami. A w nich zastanawiąjoco samotne, porzucone skrzynie z archeologicznymi skarbami. Brakowało tylko muzyczki z Indiana Jonesa. Późną nocą dobiliśmy (choć z problemami do Wadi Musa), wcześniej zaopatrując się w dziwny miks żywieniowy na kolację.

petramapa      petra

Dzień 8 – Petra. Nastawialiśmy się mocno na Petrę, pełni obaw o tłok – ruszyliśmy tu przed 6:00 rano. To był strzał w dziesiątkę, weszliśmy jako pierwsi, byliśmy tu sami. (Bilet jest drogi, ale nam udało się wejść za darmo – dzięki #VisitJordan właśnie) Od razu warto ruszyć w kierunku Skarbca a potem… długą wspinaczką na punkt widokowy nad nim. Znajduje się tu mała pustelnia, świetne miejsce. Jedno z bardziej pozytywnych w całym wyjeździe. Napiszemy jeszcze o tym.

marcinpetra       aniapetra

Wcześniej byśmy się tego nie spodziewali, ale nie wytrzymaliśmy tu cały dzień. Właściwie wszystkie zakamarki starożytnego miasta udało nam się zobaczyć, na Grób Aarona nie starczyło sił. Na tłumy i popołudniowe upały również. Ale to miejsce… tak, chyba zasługuje na miano „Nowego Cudu Świata”.

wadi2      lukskalny

wadizachod      wadi

Dzień 9 – Pustynia Wadi Rum. Spędzamy tu niecałe dwa dni. Żałujemy, że tylko tyle. Zupełnie odcięci od cywilizacji, poza sezonem, tylko my i pusty beduiński obóz. Tutaj szukaliśmy lokacji z filmów „Prometeusz”, „Lawrence z Arabii” czy „Czerwona Planeta”. Odnaleźliśmy te miejsca. Odnaleźliśmy też absolutne piękno. Ostatecznie – najlepsze miejsce podczas całego wyjazdu. I numer jeden na osobistej liście wszechczasów 🙂

kolej hejazka      akaba

slodycze      akaba2

Dzień 9Akaba. Ciekawe geopolityczne doznanie. Dotarliśmy tu z wadi Rum, wzdłuż jednej z nitek słynnej osmańskiej Kolei Hejazu, którą sabotowali powstańcy arabscy. Strefa wolnocłowa (na jednym ze zdjęć lokalne słodycze w piekarni) i cenowy raj nad Morzem Czerwonym. Udało nam się zanurkować w rafie, udało też z jednego miejsca dostrzec aż 4 kraje – Izrael, Egipt, Arabię Saudyjską i Jordanię. Dziwne uczucie, ale fajne.

pustynianegen      mecz

Dzień 10 – Przeprawa do Izraela. Zatrzymujemy się na chwilę w Eljacie, by przebić się całodzienną wyprawą przez Pustynię Negev. To niegościnne miejsce, jeśli chcesz się przejść, nie zobaczyć człowieka i wyparować – udaj się na nią. Wieczorem niespodzianka. W Tel Avivie wielkie piłkarskie derby – Hapoel gra z Maccabi. Tuż za oknem hostelu głośno, emocjonalnie i… tak do północy.

hostel      telaviv

Dzień 11 – Tel Aviv. Miasto jak miasto. Duże, drapieżne, w sumie nawet agresywne. Taki urbanistyczny „tygrys”, powoli nazywany Nowym Jorkiem Bliskiego Wschodu. Fantastycznie prezentuje się od strony morza. Zawiodła nas trochę dzielnica moderny, czyli Białe Miasto. Przytłoczyły trochę świeże wysokościowce a wkurzyło… święto narodowe, bo komunikacja zamarła o 17.00, przez co nie zobaczyliśmy Jaffy, trzeba było się ewakuować na lotnisko.

To tyle w formie ekspresowej relacji. Trochę chcieliśmy eksperymentować. A o czym jeszcze planujemy napisać?

– O tym jak przekracza się granice na Bliskim Wschodzie
– O architekturze modernistycznej Tel Avivu
– O historii Nabatejczyków i genezie powstania Petry
– O geologicznych ewenementach Jordanii
– O zamkach i skarbach Krzyżowców i ich okrutnej walce z Saladynem

 

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 9

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. Paulina pisze:

    Pytanie logistyczne. Czym dojechaliście z Akki na granicę z Jordanią? Wybieramy się w marcu ze znajomymi i również planujemy z Akki dostać się do Bet Shean. Czy jeździ coś bezpośrednio z Akki w tym kierunku? Autobusami wychodzą nam dwie przesiadki. Czy taksówki są dużo droższe od autobusów? Może da się spotkać prywatne busy do Bet Shean?

    • Marcin Nowak pisze:

      Hejo! autobus Akka > Afula (przesiadka) > Bet Shean
      potem pieszo w kirunku mc donaldsa i na wylotówkę w stronę granicy. Szlibyśmy około godziny, ale nas podwieziono. Jest tam taki mały przystanek, można udawać bardzo spragnionego pomocy turystę 🙂

      • Paulina pisze:

        Dzięki za odpowiedź! Będzie nas 9 osób, to możemy udawać stado spragnionych pomocy turystów 🙂
        A przy okazji, Wasz blog jest rewelacyjny! 🙂 Oprócz fajnych zdjęć i obszernych opisów cała masa praktycznych porad (tego mi zazwyczaj brakuje u innych blogerów). Pomaga nam to bardzo zaplanować własny wyjazd.
        Musze uważniej śledzić Wasze wpisy. 🙂

  2. Mainti pisze:

    Zajrzałam na VisitJordan na instagramie, ale nie wiem jak udało się wam wejść do Petry for free. Zdradzicie? 😀

    • Marcin Nowak pisze:

      Jasne. Jordańska organizacja turystyczna nas trochę wspierała podczas tego wyjazdu. My promujemy kraj naszym czytelnikom, VisitJordan zapewnia nam m.in. darmowe wstępy 🙂

  3. lil pisze:

    jakie koszty za calosc i lie dni byliscie???

    • Marcin Nowak pisze:

      Dni tyle, ile w tekście napisane 🙂 Zmuszam do przeczytania
      Koszty dokładnie jeszcze nie policzone, całość pomiędzy 1400a1800zł chyba (z lotami!!) ale dziś w Krakowie widzieliśmy oferty wycieczek z biurem do Izraela na zaledwie tydzień. Były powyżej 3000

      • Marek pisze:

        Witaj, świetna relacja !!!
        A co oznacza, ze zwiedziliście Petrę za darmo dzięki VizsitJordan??
        Pytam, bo w marcu wybieram się z rodziną m.in. tam też – i cena biletów jest mocno zaporowa..

O blogu w mediach