Home Blog Opinie i felietony Kiedy? Skąd? No jak? Weź spadaj! Nie wyskakuję na weekendy bo...

Kiedy? Skąd? No jak? Weź spadaj! Nie wyskakuję na weekendy bo…

Autor: Marcin Nowak | czwartek, 18.07.13 | 13 komentarzy

Prolog: Tam skąd pochodzimy – jak ktoś ciągle narzeka, mówi się mu „skończ srać krzonem”

Jaki wielki fan Podróżnickich oraz ich travelblogowego prekursorstwa, nie mogę odnieść się do ciekawego „zaczepno-podjazdowego” postu na temat wymówek od podróżowania. Po drugie, przeczytałem wpis Pauliny z Kotletów na ten sam temat i doszedłem do wniosku, że sprawa jest dla mnie bardzo emocjonalna i jest nam jak najbardziej bliska. Tzn. myślimy o tym wszystkim obficie. A temat dzieci i podróży poznajemy głównie za sprawą Kasajów oraz Rodzinybezgranic. Przygotowujemy się mentalnie 🙂 No i jeszcze w tamacie „Nie podróżuję rowerem, bo…”

niebede wymowki

Ten blog to nasza hobbystyczna zabawa tak od ponad roku, podróżujemy w sumie często i gęsto od trzech, czterech po świecie, od sześciu – siedmiu po Polsce. Ostatnio na tyle często, że gdzieś dwa razy w miesiącu udało się wyskoczyć w Europę. A to, że go prowadzimy i że jest popularny, oznacza, że ludziom się podoba a nas nakręca. A to, że nas nakręca, oznacza, że na siłę chcemy „uszczęśliwiać” innych. Dobrze, dobrze, prowokujcie nas dalej…
A jako, że mamy predyspozycje pedagogiczne i chęć dzielenia się naszym nołhau (oczywiście sami na bieżąco wielu rzeczy się uczymy od blogosfery taniolotowej) – to zazwyczaj słynne pytania z cyklu…
a kiedy macie na to czas?
a skąd macie na to wszystko pieniądze?
a jak wy to wszystko wyszukujecie?
…padają tylko raz, bo za drugim razem jest już zainteresowanie, a często za trzecim – zrozumienie. I tutaj publicznie puszczę oczko do wielu znajomych, wołając „prawdaaaa?”

Jest – powiedzmy 5 – wymówek, czy też mitów, które skutecznie blokują nas/Was do spontanicznego taniego podróżowania. My już je znamy, bo ta jak kilka lat temu chwyciliśmy bakcyla od kogoś, tak i sami zaraziliśmy nim wielu innych.

1. Eeee sorry, nie mam pieniędzy

Bulszit. Pokaż mi portfel? O, proszę, proszę, 40 złotych, no to poszukamy biletów do Bergamo we Włoszech albo Londynu. Kupię Ci na moją kartę Wizz Discount Club.
Wystarczy odłożyć z każdej wypłaty nawet 100-150 zł. No nie mów, że nie dasz rady. Po dwóch miesiącach możesz za to wyskoczyć do Budapesztu nawet na 3 dni z dwoma noclegami w hostelu. Z resztą taki kalkulator zrobiłem w naszej apce. Nie będę jej tu reklamował, ale wymyśliłem też ile można zaoszczędzić na rzuceniu fajek czy alkoholu. Wszystko w przeliczeniu na oszczędno-miesiące.

Nie idź tym razem do kina + odłóż kupno dżinsów = wyskocz na weekend do Lwowa
Sprzedaj nieużywany laptop + nie pal przez dwa miesiace = spędź kilka dni romantycznie na Morawach
Odstaw samochód i przesiądź się na 3 miesiące na autobus = wyleć do Budapesztu lub Brukseli na 3 dni
Te wizyty w knajpie codziennie na obiedzie to nie jest dobry pomysł + nie przekraczaj abomanentu na komórce = tydzień na Krecie

2. Eeeee sorry, tanie linie to ściema

To nie ściema. Ostatnio pytał nas TVN24 dlaczego to ściema. – To nie ściema, odpowiadam – Ok, ale gdzie tkwi haczyk? – Nigdzie, ciągnę – Dobrze, więc gdzie jest ściema – Nigdzie, dopowiadam! Kwestia pouczenia się trochę poczytania – jak w życiu
Podane najtańsze ceny biletów na serio są tanie. Wystarczy tylko wiedzieć, że dotyczą podróży z małym plecakiem, członkostwa (lub niekoniecznie) w programie zniżkowych (który nota bene na serio się opłaca) i ewentualnym dojeździe daleko lub blisko z lotniska. Edukacja! ważne słowo. Nie leci się na stojąco, jest ubikacja, latają też dzieci (i płaczą niestety).
Żeby była jasność – czasy biletów za kilka złotych minęły. Ale w świetle ofert na weekendy czy tygodnie, które przekraczają średnią krajową – dzisiejsze ceny wciąż są atrakcyjne. Pamiętaj – mądrze zaplanowany weekend czy krótki wypad bez problemu może stanowić tylko ułamek Twoich miesięcznych dochodów. No dobra, ewentualnie dwumiesięcznych.

3. Eeeeee sorry, nie mam kiedy, nie mam czasu

A weekend masz? A wiesz, że 15 sierpnia jest dzień wolny? A wiesz, że w listopadzie są aż dwa długie weekendy? My planujemy Neapol w tym czasie. Już monitorujemy bilety. Powrotne, bo dolot już mamy 🙂 Za 34 zł. Hostel też gdzieś za tyle. Weź z łaski swojej kartkę i zaznacz sobie dni wolne, święta do końca tego roku i w przyszłym… Widzisz?
Kwestia planowania dni wolnych to też pewna sztuka. Bez problemu da się to zrobić z pełnym etatem. Planuj w ten sposób, by mieć plan b) Jakiś bliski, spontaniczny – niekoniecznie samolotowy: Saksońska Szwajcaria, Wilno, Skalne miasta w Czechach, Morawy południowe, Spisz, Lwów. To wszystko jest blisko. A o Polsce nie ma co nawet mówić. Polska jest super! Tu się na pewno nie wymówić czasem. Bo co, co musisz? Prać, prasować? Nadrobić zaległości w pracy? Napić się piwa? Zobaczyć powtórkę Harrego Pottera na TVN7? Odwiedzić znajomych, rodzinę? Daj spokój! Jeśli chcesz się zresetować – to jest priorytet. Albo w rzeczywistości wcale tego nie potrzebujesz.

4. Eeeeeee sorry,  nie ma jak. Nic ode mnie nie lata i nie jeździ

Leć z Krakowa, wróć do Katowic. Albo odwrotnie. Leć z Warszawy wróć do Łodzi, leć z Bydgoszczy, wróć do Gdańska – to prosta zasada, która zwiększa możliwość i ilość twoich wylotów okołoweekendowych o 100 a czasem 200 procent. Są pociągi, są autobusy komfortowe za złotówkę nawet. Da się! Jak to wygląda w praktyce?
Spakuj się i leć w piątek po pracy, wróć do sąsiedniego miasta w niedzielę. Albo do siebie, jak wolisz. Leć w sobotę rano i wróć w niedzielę, albo poproś szefa, przestaw godziny i pójdź do pracy w poniedziałek na drugą zmianę. Czyli wróć w poniedziałek
W ten sposób otwiera się przed Tobą tani weekend (nawet poniżej 250 zł) w Brukseli, Budapeszcie, Bratysławie, Pradze, Berlinie, Lwowie, Wilnie, Mediolanie, Sztokholmie, Malmo, Dortmundzie, Eindhoven, Londynie, Edynburgu a nawet przy odrobinie szczęścia w Rzymie, Neapolu, Gironie, Turku, Glasgow czy Liverpoolu.

5. Mam kredyt, remont, wydatki. Nie w głowie mi podróże. Będę gdzieś się telepał, bo Tobie się wydaje, że koniecznie trzeba zobaczyć kopułę bazyliki z mostu Anioła. Weź spadaj

A dobra. To cześć. Daj znać jak zmienisz zdanie – odratujemy Cie jakoś 🙂

6. No i bonusowa wymówka: Eeeeee sorry, będą gadali w  pracy

Niech kuźwa gadają! O ile robisz to legalnie i w „ramach dozwolonego”  to możesz robić, co chcesz. Albo też ich przekonaj – będziesz miał spokój. Choć wypady w wiele osób mogą być uciążliwe. Bo ktoś zawsze musi „trzymać pieczę” nad grupą. Ale co tam… – ostatnio, może pamiętacie – wyskoczyliśmy sobie na fiordy w kilkanaście osób. I to na jeden dzień. I nawet ognisko się udało 🙂

Żeby uwiarygodnić mój post, postanowiłem zapytać Humbaka, znanego w grupie blogerów taniolotowych „oblatywacza”, który praktycznie ciągle jest w podróży. Gdyby założył bloga – a wszyscy go do tego namawiają – być może prowadziłby pierwszego w Polsce bloga „ciągle podróżującego”

Gdy pytam „jakie wymówki słyszysz najczęściej”, Marcin odpowiada – Nie mam pieniędzy. W ustach palaczy brzmi to szczególnie urokliwie.
– Ludzie pytają też mnie A co Ty jesz podczas podróży. Przecież to dużo kosztuje. Ja odpowiadam: Rozumiem, że ja jesteś w Polsce, to nic nie jesz, albo Ciebie to nie kosztuje?

Tanie podróżowanie jest tanie naprawdę. To ty jesteś panem swojego losu, panem swoich podróży i panem swojego czasu wolnego. Wykorzystaj go wszelkimi sposobami. Jeśli lubisz choć trochę podróże, nowe miejsca, piszesz tylko na facebookach pod fotkami z pinteresta „o jacie… ja też bym chciałaaaaa tam”, to po prostu weź się za siebie i obiec pierwszy cel. A potem obierzesz drugi, trzeci i czwarty. Zakład?

Więc nie sraj już krzonem 🙂

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Wpis z kategorii: Opinie i felietony - wpisany przez Marcin Nowak , Tagi: ,

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 13

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. Aga pisze:

    Jak zwykle rady dla rozpieszczonych dzieciaków, które mają darmowe mieszkanie od rodziców.

    Jak ktoś dostał darmowe mieszkanie to nawet za średnią krajową może zwiedzić cały świat bo dzięki hojnemu prezentowi od rodziców dostał na tacy 12.000 złotych rocznie – gdyby musiał wynająć choćby najskromniejszą kawalerkę to sam wynajem pochłonąłby co najmniej 1.000 zł miesięcznie więc 12.000 złotych rocznie.

    Znam mnóstwo takich „globtroterów” ze średnią krajową, ale mając darmowe mieszkanie to każdy głupi byłby w stanie podróżować nawet zarabiając jakieś śmieszne grosze. Bohaterzy dzięki mieszkaniu od rodziców.

    • Wędrowne Motyle pisze:

      Niestety żadna z tych ocji nie zgadza się z rzeczywistością.
      Mieszkanko mamy swoje, rodzice swoje wciąż 😉 w innym mieście.
      Płacimy co miesiąc ratę kredytu dużo mniejszą niż 1200 zł wynajmu. Prawie o połowę mniejszą. Płacenie za wynajem to niezbyt dobry pomysł, osobiście nie polecamy. Wtedy rzeczywiście może nie starczyć na podróże tak częste.

  2. It works well with User Account Control (UAC), not requiring a prompt for elevation other than to
    install or uninstall the application. Roboform is an easy to use a profile manager password docks carefully to your toolbar in Internet Explorer, and keeps track of all your
    passwords for you. And when it comes to security,
    most business owners would be willing to pay a good amount to
    keep their businesses, information and data secure.

  3. Jagna pisze:

    A co poradzicie rodzinie z dwójka nastoletnich dzieci, którzy rownież chcieliby zwiedzić świat, ale najnizsza cena to juz nie kilkadziesiąt złotych a kilkaset.

  4. ThePsycho pisze:

    Hmmm policzmy… Odległość Kraków – Lwów = 332km wg. Google Maps, czyli 664km w obie strony… Cena benzyny = 5,28zł/litr na najtańszej stacji w Krakowie. Średnie spalanie na trasie liczmy 6,5l/100km. 664 * 0,065 * 5,28 = 228zł. Za sam przejazd przy sprzyjających warunkach. Plus do tego wyrobienie paszportu + nocleg + inne niezbędne sprawy. Więc „wypad na weekend do Lwowa” to nie jest kwestia „nie pójścia do kina” niestety. To są fakty.

  5. Ola Świstow pisze:

    Mnie tylko interesuje co to jest krzon, wymówki wszystkie znam 😉

  6. To, że komuś się po prostu nie chce – to ja to doskonale rozumiem 🙂 Nic na siłę i jedynie z własnej, nieprzymuszonej woli.

    Głównie chodzi o sytuacje gdzie ktoś marudzi, że chętnie by pojechał, ale……..

  7. Osiu pisze:

    Właśnie przeczytałem Wasz wpis swojej żonie:) Jeśli mnie się nie udało może uda się Wam;) Inspirujcie dalej! Powodzenia

  8. ZLT pisze:

    Właściwie nic dodać, nic ująć. Fajnie i oryginalnie piszecie. Fajny blog o wielu obliczach, pozdrawiam

  9. Danuta pisze:

    swieta prawda, ale jak sie komus nie chce wychodzic z domu, to trudno:)

  10. Psie Wędrówki pisze:

    Apka GENIALNA!
    co do przeszkód to jak ktoś ma lenia to zawsze znajdzie wymówkę.

  11. Marta pisze:

    lepiej tego nie mozna ujac! swietny wpis!

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 13

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

O blogu w mediach