mikolajki Image Banner 750 x 100

Home Blog Nasze relacje i zdjęcia Wędrowne Motyle na Drodze Królewskiej w Jordanii. Relacja i poradnik praktyczny

Wędrowne Motyle na Drodze Królewskiej w Jordanii. Relacja i poradnik praktyczny

Autor: Ania Nowak | poniedziałek, 26.08.13 | 7 komentarzy


Tarrrran! Udało się! Przemierzyliśmy całą Drogę Królewską w Jordanii, czyli znany już od czasów starożytnego Egiptu niezwykle ważny trakt handlowy, dziś prowadzący krętą wijącą się pustynnymi trasami i serpentynami drogą z Ammanu do Akaby. Wzdłuż trasy tej znajdują się wszystkie najważniejsze zabytki i atrakcje turystyczne Jordanii. A na pewno ich większość. Checie się przejechać z nami jeszcze raz?

Oprócz tak spektakularnych pozostałości ludzkiej działalności, jak chociażby Petra, czy warownie krzyżowców, trasa zachwyca także niezapomnianymi widokami. Takimi, że nie chcesz wracać do samochodu ani autobusu. Tylko chcesz patrzeć…

Oglądając to wszystko zastanawialiśmy się jak bardzo wyobcowani na tej ziemi czuli się koloniści ze średniowiecznej Europy, jak bardzo średniowieczna architektura militarna… nie pasowała do tych jałowych i pustynnych obszarów. Przecież dalej na wschód dla zachodniego świata było już tylko piekło.
Postanowiliśmy pokrótce pokazać Wam naszą podróż Królewskim Traktem. Pokazać, to dobre słowo, bo zdjęcia prezentujące to co zobaczyliśmy na miejscu, odgrywają w tym wpisie bardzo ważną rolę. Ponadto kilka porad praktycznych, powinny się Wam przydać.

droga krolewska jordania mapa

Droga Królewska w Jordanii – najważniejsze fakty

» Długość całej trasy: 335 km» Optymalny czas na zwiedzenie: 2-3 dni » Ceny wycieczek fakultatywnych z Ammanu lub Akaby: 100-150 USD » Cena autobusów z Ammanu do Petry (bez postojów) 5-7 JOD » Ceny noclegów w Madabie – 20/30 EUR za pok. » Taksówką z postojami z Madaby do Wadi Musa (w zależności od targowania) – 25-40 JOD

No to jedziemy…

AMMAN

amman amfiteatr

Stolica! Podróż Drogą Królewską rozpoczęliśmy od Ammanu. Bardzo dziwnego miasta, bez typowej dla innych miast regionu, mediny, porozcinanego dziesiątkami dosyć głębokich wąwozów.
Byliśmy tam krótko, nawet bardzo – właściwie tylko przejazdem ale musieliśmy tu „wpaść” na spotkanie w jordańskim odpowiedniku naszej Polskiej Izby Turystyki. Zdążyliśmy jednak zobaczyć  wspaniały teatr rzymski dawnego miasta Filadelfia – fakt, tylko z zewnątrz, ale i tak zrobił na nas ogromne wrażenie. Przed teatrem, który mógł pomieścić 6 tysięcy osób, zrekonstruowano fragment rzymskiej kolumnady, który otaczał niegdyś forum. Poza tym zobaczyliśmy – jedynie z daleka, kolejny ważny zabytek stolicy Jordanii – cytadelę otoczoną murami obronnymi, na której obszarze znajdują się pozostałości świątyni Herkulesa, świątynia bizantyjska i ruiny pałacu Umajjadów a także cysterna. Z cytadeli wznoszącej się nad miastem rozciąga się podobno wspaniały widok. Uciekając przed nachalnymi taksówkarzami, którzy usilnie chcieli „pomóc” nam z naszymi dużymi plecakami tachanymi w 40 stopniowym upale, przeszliśmy obok pięknego Meczetu króla Abd Allaha, wyróżniającego się niebieską kopułą i dwoma minaretami. Z Ammanu trzeba było udać się dalej – do Madaby – miasteczka słynnego ze wspaniałej mozaiki. Dostaliśmy się tam zielonym busikiem „Tiger”, łapiąc go w sumie metodą ‚na stopa”, gdzieś przy jednej z wylotówek z miasta. I tutaj ciekawostka – wiecie jak pasażerowie dają znać kierowcy, że na tym właśnie przystanku  mają zamiar wysiąść? Należy mieć zawsze przy sobie monetę, by tuż przed przystankiem uderzyć kilkakrotnie i głośno w szybę okna – zapewniamy, kierowca będzie wiedział o co chodzi. My na początku niekoniecznie 🙂

MADABA

madaba widok jordania

O małym miasteczku, gdzie większość mieszkańców to chrześcijanie, a główną atrakcję jest słynna mozaika – mapa Ziemi Świętej w prawosławnym kościele św. Jerzego już pisaliśmy. Nie pozostaje nam więc nic innego jak zaprosić Was to przypomnienia sobie tego właśnie wpisu 🙂 Wspomnijmy także, że Madaba właśnie jest idealnym miejscem wypadowym na Górę Nebo i nad Morze Martwe. Albo samodzielnie, albo taksówkę. Aaa! I jeszcze jedno – mieszkańcy Madaby to naprawdę niezwykle mili ludzie, kilkakrotnie mieliśmy okazję doświadczyć ich zupełnie bezinteresownej uprzejmości. Miasto jest czyste, schludne, większość mieszkańców to chrześcilianie – i to oni specjalizują się w m.in prowadzeniu hosteli i hotelików.

Więcej o samej Madabie:

GÓRA NEBO I MORZE MARTWE

gora nebo widok

Można wynająć samochód, można też skorzystać z taksówki albo też z komunikacji publicznej (nieco skomplikowane ale możliwe. W przypadku Góry Nebo najpierw należy udać się busem lub zbiorową taksówką do wioski Fasailyya – dalej raczej tylko taksówką albo też piechotą około 30 minut).
Zacznijmy więc od ważnego punktu pielgrzymkowego – Góry Nebo mającej 802 metry wysokości, z której miał zobaczyć upragnioną Ziemię Świętą Mojżesz wędrując z ludem wybranym z terenów współczesnego Egiptu. Niestety nie udało mu się do Ziemi Świętej dotrzeć, tutaj zmarł i tutaj go pochowano. Tak przynajmniej mówi Biblia.
Niegdyś na szczycie świętej góry znajdowało się bardzo ważne sanktuarium, cel licznych pielgrzymek, które jednak przestało istnieć w wieku XVI. Wykopaliska archeologiczne odkryły na światło dzienne pozostałości bizantyjskiego kościoła ze wspaniałymi mozaikami. Niestety nie udało nam się wejść do znajdującego się tam obecnie kościoła, bo akurat znajdował się w remoncie, no ale za to zobaczyliśmy wspaniały widok roztaczający się ze wzniesienia i ładny pomnik upamiętniający wizytę papieża Jana Pawła II w tym właśnie miejscu. Powiecie – 802 metry, phi!. Jednak stosunek 802 metrów npm do gigantycznej depresji poniżej daje różnicę względną, która robi wrażenie.

dead sea highway

Kto by nie chciał doświadczyć jak to jest, unosić się na tafli słonej, bardzo słonej morskiej wody bez jakiegokolwiek sprzętu nazwijmy to pływackiego? My chcieliśmy! Udało się nam dotrzeć na brzeg Morza Martwego i tam poczuć na własnej skórze jak słony jest ten akwen. Przyznajmy, że wejście do wody, która zdaje się być gęsta i pozostawia na skórze solny osad, nie jest jakoś specjalnie przyjemna, no ale okłady z błota bogatego w składniki mineralne, mające podobno niesamowite działania lecznicze – jak najbardziej tak. Najprzyjemniejsza okazała się jednak kąpiel (konieczna, by zmyć „tłusty”, solny osad na skórze) w jednym z gorących źródeł na przykład w wodach „Żródeł Heroda”  – w niektórych miejscach woda jest ta gorąca, że nie sposób włożyć do niej nawet jednego palca (tubylcy nie mają najwyraźniej z tym problemu – mogą się tam wygrzewać godzinami).
Podsumowując: kąpiel w Morzu Martwym – tak, ciekaw uczucie, ale krótko, koniecznie z możliwością opłukania się. No i bez ani jednej, nawet najmniejszej ranki!

MACHERONT

macheront heroda

Właściwie bliskie okolice wioski Macheront, to cel podróży niektórych ciekawskich turystów. Tutaj, na szczycie płaskiej, jak stół góry, odkryto ruiny wspaniałego Pałacu Heroda Wielkiego i jego następcy. Tu tańczyła Salome dla króla, by zażądać głowy Jana Chrzciciela, tu władca żył w odosobnieniu i luksusie, tylko oglądając tereny swojego królestwa. Widoki są tu zniewalające, zwłaszcza, gdy (tak jak my) dotrzecie tu o zachodzie słońca! Do Macherontu dojedziecie od strony Madaby lub z poziomu Morza Martwego serpentynami w okolicach wioski Ma’in, gdzie znajdują się gorące źródła.

Zobacz naszą fotogalerię: Z Madaby na Górę Nebo, Morze Martwe i Macheront

KANION WADI AL – MUDŻIB

wadi mujib jordania

Jedno z piękniejszych tworów przyrody jakie dane nam było zobaczyć. Marcin, jako geograf, był wręcz zachwycony! Nie bez przesady wielki kanion nazywany jest Jordańskim Kanionem Kolorado. Gdzieś tam na dole, w oddali, w miejscu gdzie Droga Królewska stromymi serpentynami wije się na samo dno wadi znajduje się zapora na rzece, a poza tym surowy krajobraz suchych skalnych klifów…
Różnice pomiędzy Wielkim Rowem Tektonicznym, który biegnie z Mozambiku do Libanu a wyżynami centralnej Jordanii przez wieki powodowały, że rzeki – niekoniecznie szerokie, żłobiły w skałach gigantyczne kaniony. I głębiej, i głębiej, i wciąż. Dziś to prawie 2-kilometrowa dolina, pokazująca przy urwiskach warstwy skalne w wielu epok geologicznych.

 Uwaga! Nie da się samodzielnie pokonać wąwozu. Autobusy i busy z Madaby dojeżdżaja tylko do wioski Dhiban, gdzie znajdują się ruiny miasta z epoki żelaza (!!!) Po drugiej stronie odjeżdżają dalej na południe inne busiki z wioski Ariha. Oznacza to, że pozostaje Wam taksówka, autostop lub piesza wyprawa. Taksówka powinna kosztować mniej niż 10 JOD.

RABBA (AL – RABBA)

al rabba rabba jordania

Najmniejsza z wszystkich wiosek na Królewskiej Drodze, które warte są zatrzymania. Zamieszkuje ją dosłownie 1000 osób, ale Ahmad, nasz przewodnik, polecił przystanek. W istocie dosłownie w środku wioski znajdują się ruiny miasta z późnych czasów rzymskich. Raczej faktorii handlowej, niż obozu wojskowego. Świadczyły o tym budowle magazynowe, jedna świątynia i kilka szerokich placów, gdzie zapewne spotykali się kupcy w przerwie pomiędzy wędrówką z Filadelfii do Petry. Mimo, że ruiny są ogrodzone, można śmiało wyłomem w płocie dostać się na ich teren i na chwilę przenieść się kilkanaście wieków wstecz.

ZAMCZYSKO AL – KARAK

zamek al karak jordania

Słynny, najlepiej zachowany zamek krzyżowców na całym Bliskim Wschodzie.  Dziś, gdy słynny Krak de Chevaliers w Syrii, jest praktycznie niedostępny – jest to największa militarna atrakcje Bliskiego Wschodu. Na szczycie wzgórza wznosił się niegdyś wspaniały zamek – twierdza – Crac de Moabit, który dzisiaj też wygląda naprawdę bardzo okazale, choć ruiny mają już swoje lata (w sumie 8 wieków). Spacerując po jego pozostałościach pamiętać trzeba, by mieć nakrycie głowy chroniące przed słońcem, można też schronić się w ciekawym muzeum znajdującym się w dolnej części budowli, gdzie zobaczymy między innymi model prezentujący fortecę w jego całej krasie. Na teren kompleksu wejdziemy kupując bilet za 1 JOD.
Zamek zrobił na nas wielkie wrażenie, bo po prostu ciężko sobie dziś uzmysłowić po co i w jaki sposób krzyżowcy postawili takiego giganta na tych odludziach. To znaczy, gdy odwiedzicie muzeum zamkowe, będziecie to już wiedzieć…

DOLINA WADI AFRA i ATTANOR

wadi afra skała attanor

Jadąc w poprzek kolejnego kanionu dostrzegliśmy z oddali czarną skałę, która kontrastowała z białymi i żółtymi surowymi okolicznymi skałami. Okazało się, że czarna skała – Attanor, była niezwykle ważna dla Nabatejczyków – ludu, który wzniósł słynną Petrę. Oddawali jej cześć, jako swojemu bóstwu. To jakby taki swoisty „kleks” z atramentu na suchym, żółtym i beżowym krajobrazie tej części Jordanii. Oczywiście czarny kolor skały ma pochodzenie wulkaniczne. Kilka km dalej na południe przy drodze warto się zatrzymać, by zobaczyć ruiny rzymskiej strażnicy o nieokreślonej nazwie. Kombinowaliśmy, szukaliśmy na mapach, ale na razie nie udało nam się dowiedzieć, jak nazywa się to stanowisko. Oficjalnie.

REZERWAT I WIOSKA DANA

rezerwat Dana

Bazą wypadową do zwiedzania rezerwatu jest wioska Dana – senna, nieco zaniedbana, z tradycyjnymi kamiennymi domkami, jednym zapraszającym na odpoczynek turystów hostelikiem, z której krańca rozciąga się wspaniały widok na potężną zielony kanion. Oczywiście, jak to jest powszechnie stosowane w dziesiątkach przewodników – musimy dodać, że jeszcze 20 lat temu, nie było tu żadnych oznak cywilizacji, z prądem włącznie.
Rezerwat Dana o powierzchni 320 kilometrów kwadratowych jest rajem dla amatorów pieszych wędrówek (wytyczone zostały tu liczne szlaki) i miłośników wspaniałych krajobrazów. Oprócz przedziwnych formacji skalnych, wąskich kanionów ograniczonych wysokimi skalnymi ścianami, natknąć się tu można na liczne zwierzęta (orły, karakale, fenki) i zobaczyć przeróżne rośliny – zwłaszcza na wiosnę, gdy miejsce to jest malowniczo ukwiecone. Mówi się, że Dana to najcenniejszy przyrodniczy obszar chroniony na całym Bliskim Wschodzie.

ZAMEK ASZ – SZOUBAK

Zamek Shobak

Kolejny, choć nie tak spektakularny, jak Al-Karak zamek krzyżowców znajduje się w niewielkiej odległości od miejscowości Asz-Soubak. Wzniesiony w XII wieku przez króla Jerozolimskiego Baldwina I – Chateou Mons Realis, który zachwyca zwłaszcza wspaniałymi murami obronnymi na których dostrzec można arabskie inskrypcje (pierwotny zamek został zdobyty i zniszczony przez Saladyna, następnie dostał się w ręce Mameluków, którzy go odbudowali). Dla odważnych – istnieje możliwość przejścia podziemnym korytarzem do studni  u podnóża wzgórza zamkowego. Kilka osób, które tu przebywało (generalnie zazwyczaj nie ma prawie nikogo) zachęcało nas do tego. Ale byliśmy bez latarek, nawet baterie w komórkach już się kończyły.

Shobak grobowce

Najfajniejszą rzeczą w tym miejscu byl fakt, że chodziliśmy po ruinach praktycznie sami. Marcin wciskał nos we wszystkie komnaty i podziemia, natrafił między innymi na piwnice pełne dziwnych, na wpół inwentaryzowanych, na wpół porzuconych skrzyń i skarbów. To były te chwile, gdy rzeczywiście nucenie muzyczki z „Indiany Jonesa” nie było obciachowe, lecz bardzo adekwatne.

Do Szoubaku trzeba trochę odbić z Drogi Królewskiej. Dosłownie 10-20 minut na zachód. Następnym punktem wyprawy powinna dla Was być już Petra, z właściwie wioska Wadi Musa.

WADI MUSA (Petra)

wadi musa widok

To miasteczko, które stanowi swego rodzaju bramę do wspaniałej Petry – tu można przenocować i wcześnie rano udać się na zwiedzanie skalnego miasta Nabatejczyków (koniecznie wcześnie rano, by w samotności zachwycać się tym cudem). Potem około 11 – 12 po pierwsze pojawia się mnóstwo wycieczek fakultatywnych z Akaby i Izraela a po drugie zaczyna się niewyobrażalny skwar. Hoteli i hosteli – różnej kategorii jest tu pod dostatkiem – im bliżej słynnego kompleksu i kas biletowych, tym oczywiście ceny są wyższe. Podobnie zresztą jest z cenami produktów spożywczych. Zdecydowanie lepiej robić zakupy w górnej części miasta i tam też znaleźć jakieś lokum.
Niestety – Wadi Musa to dla nas modelowy wręcz przykład jak w dosłownie 20 lat miejsce surowe i autentyczne staje się zlepkiem komercji i najbardziej plastikowym obliczem turystyki.

POLECAMY: Tajemniczy lud pustyni. Kim byli Nabatejczycy » Fotograficznie z Petry [duże zdjęcia]

AKABA, MORZE CZERWONE

aqaba port zachod slonca

Koniec trasy! Tu można odpocząć, powspominać, podsumować i spróbować miejscowej kuchni bez konieczności nadwyrężania portfela (miasto jest strefą wolnocłową więc jest tu znacznie taniej niż w innych miejscach w Jordanii), ponurkować i zobaczyć – nieliczne znajdujące się w mieście zabytki oraz poczuć, jak to jest być w jedynym miejscu na świecie, gdzie łączą się 4 kraje. Generalnie – najlepsze lata dla Akaby dopiero nadchodzą, to będzie jedno z najlepiej rozwijajacym się miejsc an Bliskim Wschodzie.

Polecamy więc  nasz post: Co warto zobaczyć i zwiedzić w Akabie

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 7

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. byłam i w Jordanii i w Izraelu. Dwoma osobnymi podróżami. Na pewno bardzo warto!

  2. Polecam jak najbardziej, Amman, Kerak, Petra, Little Petra, Wadi Rum, Dead Sea. Szczególne nocleg u beduinów w Wadi Rum(niezapomniane stargazing) i oczywście Petra, nocą kiedy lampiony zapalają na wieczór.

  3. zwiedzałam Petrę. Niesamowite miejsce, a przejście do doliny kanionem wyrzeźbionym przez naturę – nieziemskie. Wtedy zobaczyłam po raz pierwszy ile kolorów może mieć piaskowiec. Cudo 🙂

  4. Aleksandra Sędor pisze:

    hej, gdzie spaliście podczas waszej wspaniałej podróży? i czym się poruszaliście? stop? wynajęte auto? autobusy?

    • Marcin Nowak pisze:

      Wydaje mi się, że jest we wpisie 🙂 Transport to krzyżówka stopu/busików i taksówki, które są tu tanie. Noclegi – hostel w Madabie i hostel z Wadi Musa oraz obozowisko beduinskie na Wadi Rum

  5. Michał pisze:

    Szkoda, że podajecie ceny w dwóch walutach, nie znając tematu trudno sobie na pierwszy rzut oka wyobrazić.

O blogu w mediach