Home Blog Nasze relacje i zdjęcia Pomarańczowe Birgu, nazwane Vittoriosą: Zwycięskie miasto! [DUŻE ZDJĘCIA]

Pomarańczowe Birgu, nazwane Vittoriosą: Zwycięskie miasto! [DUŻE ZDJĘCIA]

Autor: Ania Nowak | sobota, 26.10.13 | 8 komentarzy

Ania i Marcin Nowakowie wedrowne motyleMoże wydać się to już nudne, ale Vittoriosa, jest kolejnym niezwykle urokliwym miasteczkiem na Malcie. Wraz z przylegającymi do niej innymi miasteczkami – Senglea i Cospicua tworzy tzw. „Three Cities”. Jeśli planujecie pobyt na Malcie, naprawdę pomyślcie o niej, bo dla nas okazała się, największą niespodzianką naszego wypadu na wyspę.

Nazwa „zwycięska” wzięła się od wygranej bitwy w 1565 roku, która pozwoliła mistrzowi La Valette i jego rycerzom ostatecznie odeprzeć tureckie oddziały. Wydarzenie to spowodowało, że pierwsza nazwa miasteczka – Birgu, zamieniona została na Vittoriosa (choć ta pierwsza w dalszym ciągu jest jeszcze używana – np. w rozkładach autobusów).




DOJAZD: Do Birgu dojedziemy z głównego dworca autobusowego z Valetty zielonymi liniami autobusowymi o numera 1, 2 i 3. Promów pasażerskich z Valetty – brak.

Pomarańczowo!

Vitoriosa jest wciąż jeszcze dość kameralnym miejscem, gdzie nie spotkamy tak wielu turystów jak na przykład w stolicy wyspy. Ale coś za coś… Spotkamy tu natomiast, mnóstwo luksusowych jachtów zacumowanych w porcie, co może sugerować, że miasteczko jest raczej nastawione na mniej licznych ale za to dużo bardziej zasobnych turystów (ceny w knajpach odzwierciedlają to w stu procentach). To głównie po południowej stronie półwyspu.

Piaskowcowa zabudowa Birgu, szczególnie pięknie prezentuje się o zachodzie słońca, ale też o zmroku, kiedy rozbłyskują światła latarń, oświetlając uliczki, restauracje mieszczące się w dawnych magazynach portowych i zabytki, jak chociażby kościół świętego Wawrzyńca. Żeby móc w pełni rozkoszować się urokami Vittoriosy, warto pospacerować po północnych murach obronnych – doskonale widać z nich La Valettę od strony wschodniej. Podsumowując – jeszcze nigdy nie widzieliśmy tak bardzo pomarańczowego miasta.

Ale piknik!

I jeszcze jedna ciekawostka… Gdy po kilkugodzinnym spacerze, wracając wzdłuż północnego portu na przystanek autobusowy, co krok mijaliśmy miejscowych, z przenośnymi lodówkami, rozkładanymi stolikami i piknikowymi krzesłami. Całe rodziny, spotykają się tam na kolacji na nabrzeżu portowym pomiędzy łodziami i rybakami łowiącymi świeże ryby. Część z tych ryb od razu ląduje na grillu. Czasami przyjeżdżają tu z kilku kilometrów. Świetny pomysł! Szczerze, to nie widzieliśmy jeszcze czegoś takiego…

No to jedziemy. Ponad 20 zdjęć 1000px

IMG_4695

IMG_4700

vittoriosazachod marcin nowak vittoriosa

IMG_4713

IMG_4714

IMG_4716

IMG_4741

IMG_4751

IMG_4776

IMG_4789

IMG_4794

IMG_4797

IMG_4798

IMG_4800

IMG_4804

IMG_4814

IMG_4818

IMG_4823

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 8

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. Ola:) pisze:

    Możecie powiedzieć gdzie spaliście podczas pobytu na Malcie? Możecie polecić jakąś fajną miejscówkę – choćby miasto z dobrym dojazdem do większości atrakcji wyspy?

    • Wędrowne Motyle pisze:

      Jasne Ola, większość tych rzeczy opisaliśmy we wpisie „Malta – spanie, ceny, transport informacje praktyczne”

  2. Ciekawski Nowak pisze:

    To ja mam nietypowe pytanie 🙂
    Co to za koszulka Marcina? 🙂

  3. Justyna pisze:

    Podczas mojego pobytu na Malcie Vittoriosa również była ogromnym zaskoczeniem i zrobiła duże wrażenie 🙂

  4. Małgorzata pisze:

    szczególnie nocne zdjęcia są super

  5. Han pisze:

    Jak zwykle genialne foty!

  6. gość pisze:

    Bardzo ładne zdjęcia, bardzo miło czyta się opis Vittoriosy w którym byłem wiele razy, czy to przejazdem czy to na zwiedzanie, czy po prostu tak aby usiąść i napić się kawy, ale niestety jest błąd i to już w pierwszym akapicie. Nie ma miasta Cospicicua – jest za to Cospicua.

O blogu w mediach