Home Blog Nasze relacje i zdjęcia Nasz Neapol w jeden dzień. Godzina po godzinie w cieniu Wezuwiusza!

Nasz Neapol w jeden dzień. Godzina po godzinie w cieniu Wezuwiusza!

Autor: Ania Nowak | poniedziałek, 2.12.13 | 16 komentarzy

Neapol panorama montesanto

Miasto u stóp Wezuwiusza – jedno z naszych podróżniczych europejskich marzeń, spełniło się! Dzięki Ci Wizzair, dzięki Ci Wimdu!
Na zwiedzanie miasta mieliśmy niewiele czasu, bo plan całego wyjazdu był bardzo napięty, ale jak zawsze u nas – efektywny (trzeba przecież zobaczyć jeszcze przynajmniej Pompeje i Herkulanum, a może wpaść na chwilę do Sorento?).


Obecnie Neapol jest obok Heraklionu jest najbardziej na południe wysuniętym miastem Europy, do którego można dolecieć bezpośredni z Wizzair. Ceny lotów z bagażem podręcznym zaczynają się nawet od 68 zł. My jednak z przyczyn deficytu urlopowego musieliśmy polecieć wcześnie rano 1 listopada z Pragi. Wróciliśmy 3-ego do Katowic.

Spanie za darmo?

Dla uczciwości trzeba dodać, że wypad udał się dzięki Wimdu :mrgreen:  Otrzymaliśmy propozycję „przetestowania” jakiegoś miasta w Europie z przebywaniem w wynajętym mieszkaniu. Wybór padł na Neapol i ścisłe serce serca miasta.
No bardziej się już nie dało, bo nasz balkon z małego mieszkanka w Pallazzo wychodził wprost na główną uliczke miasta – San Gregorio Armeno. O uliczce jeszcze poczytacie.

IMG_0175

To było nasze pierwsze w życiu spanie z tak zwanym” socialsleping”. Mieszkanie było świetne, czyste, praktyczne. Kuchnia do dyspozycji – robi swoje. Położenie blisko praktycznie wszystkiego – również.
Co ciekawe – pomijając fakt, że tym razem spaliśmy za darmo – ceny hosteli w Neapolu były wyższe niż cena wynajmu mieszkania na noc. Bardzo to ciekawe, ale to już nie pierwszy raz – jak coś takiego zaobserwowaliśmy. Jeśli mamy wybierać hostel i mieszkanko w tej samej cenie – wybieramy to drugie!

IMG_0178

Brud smród i ubóstwo? Oto jest pytanie!

Stolica Kampanii spełniła nasze oczekiwania, a opowieści o szczurach chodzących po ulicach, smrodzie i brudzie okazały się tylko opowieściami. Wydaje nam się, że jeśli ktoś był choć raz w jakimś małym arabskim miasteczku lub chociażby w Palermo – zdążył przyzwyczaić się do widoku śmieci wyrzucanych wprost na ulicę (choć przyznamy, że nie jest to widok przyjemny).
Także, reasumując – tak, Neapol nie jest czysty, ale w porównaniu z zakątkami Marrakeszu czy nawet Palermo – dużo czystszy. Może to dlatego, że – jak twierdziła nasza gospodyni Emmanuela – mieszkańcy mocno się poprawili. Świadomość społeczna jest większa niż choćby 4 lata temu.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Neapol na ponad 40 zdjęciach. Fotogaleria

Zwiedzanie Neapolu w jeden dzień – relacja

7:00 – jesteśmy na lotnisku w Neapolu. Wyjątkowo czyste i nowoczesne – świeżo po remoncie.
Ten dzień będzie długi, nawet bardzo długi – to już wiemy! Wstaliśmy o 3:00 rano, żeby tutaj się znaleźć tak wcześnie (lot z Pragi – na szczęście nocleg mieliśmy w hostelu bardzo blisko lotniska – 10 minut autobusem). Było warto! Zobaczcie jaki widok rozpościera się na Wezuwiusza przy podchodzeniu do lądowaniu o świcie.

IMG_0167

Teraz trzeba znaleźć autobus, który zawiezie nas do centrum. Trzeba przejść kawałek – przez parking, obok Mc Donalds, żeby znaleźć się na przystanku Alibusa (bilet niestety drogi – 4 Euro od osoby, czas podróży – około 15-20 minut). Naszym celem jest Plac Garibaldiego z posągiem rewolucjonisty w samym jego centrum.

alibus neapol

8:00 – Plac Garibaldiego jest ważnym węzłem komunikacyjnym w mieście. To tutaj zatrzymują się liczne autobusy (także ten z lotniska), znajduje się główny dworzec kolejowy, metro i druga stacja kolejki Circumvesuviana (startowa jest przy Porta Nuova). Zaczynamy nagrywać vloga.

Idziemy znaleźć nasze zakwaterowanie z Wimdu w średniowiecznym Palazzo. Spacer do celu po plątaninie uliczek trwa około 30 minut. Pierwsze rozeznanie po drodze: jest pusto, wcale nie tak brudno, fajnie pachnie…

IMG_0182

9:00 – po spotkaniu z Emmanuelą, krótkim odpoczynku i kubku kawy, udajemy się na zwiedzanie Neapolu, a także rozpoczynamy zbieranie materiału do naszego kolejnego filmu. Pierwszy punkt na naszej mapie zwiedzania, to Katedra San Gennaro. Historia świątyni sięga XIII/XIV wieku, choć fasada jest dużo młodsza – widać to z resztą od razu. W miejscu dzisiejszej katedry znajdowały się niegdyś starożytne świątynie – jedna z nich stanowi dzisiaj nawet boczną katedrę. Wewnątrz spodobała się nam w szczególności Kaplica św. Januarego – święty jest niezwykle ważny dla mieszkańców Neapolu – ma bowiem chronić ich przed nieszczęściami (z trzęsieniami ziemi i wybuchami Wezuwiusza włącznie), tutaj też znajduje się grób Januarego (Capella Carafa). Jeszcze ważna informacja – do Duomo wejść można za darmo! Uffff

IMG_0215

10:00 – Powrót na „naszą uliczkę” – San Gregorio Armeno. Jesteśmy przeszczęśliwi, że przylecieliśmy do Neapolu właśnie w tym okresie. Począwszy od listopada (a mieliśmy właśnie 1 listopada) długa, wąska uliczka, wyznaczona przez ograniczające ją z obu stron wysokie kamienice świętuje (jeden z pisarzy nazwał ulice Neapolu – korytarzami – coś w tym jest!). Ale uwaga! Świętuje już Boże Narodzenie!
Uliczka San Gregorio Armeno jest miejscem warsztatów i sklepików drobnych rzemieślników, którzy wyspecjalizowali się w tworzeniu szopek i elementów ich wyposażenia. Niektóre postaci przypominają znanych z  filmu i telewizji VIPów – O kurde, jest nawet Marek Hamsik – zaznacza Marcin, rozpoznają piłkarza SC Napoli. No ale dość już tego! Trzeba powrócić do naszego spaceru po mieście i do zwiedzania.

Idziemy w kierunku Via Tribunali, żeby zobaczyć kościół San Lorenzo Maggiore (także bezpłatny) – to dobry sposób, by odpocząć od zgiełku i kolorów, jakie zbombardowały nas na uliczce  San Gregorio Armeno. Kościół wewnątrz jest dość surowy, gotycki, a ciekawostka z nim związana jest taka, że podobno tutaj właśnie po raz pierwszy zobaczył swoją ukochaną Boccaccio – zapamiętaną w literaturze jako Fiametta.

IMG_0228

Teraz czas na klasztor San Gregorio Armeno, do którego prowadzi bardzo ciekawe wejście (samo jest swego rodzaju atrakcją), a za nim idylliczny dziedziniec skąpany w słońcu i usiany drzewkami cytrynowymi. Drzewka ta muszą być oczkami w głowie sióstr mieszkających w tym klasztorze, ponieważ sprzedają one (najprawdopodobniej sporządzone przez siebie) apetycznie wyglądające nalewki cytrynowe.

IMG_0248

11:00 – przechodzimy przez Placyk S. Nilo w kierunku kolejnego – Piazza San Domenico Maggiore, przy którym znajduje się jeden z ciekawszych kościołów Neapolu. Trzeba się wspiąć po kilkunastu schodach do gotyckiego wnętrza, które kryje mnóstwo renesansowych pomników i rzeźb, wspaniałe freski na sklepieniu zakrystii i obraz Ukrzyżowanie – w jednej z bocznych kaplic (z tego obrazu podobno przemówił Chrystus do św. Tomasza z Akwinu). Starszy zakonnik przechadza się po wnętrzu kościoła z uśmiechem, zamieniając kilka słów z miejscowymi i turystami udzielając im błogosławieństwa, przed ołtarzem odbywa się próba chóralnego śpiewu – i to także może powiedzieć wiele o charakterze tego miejsca!

IMG_0275

12:00 – w Neapolu znajduje się bardzo dużo ciekawych kościołów (podobnie z resztą jak w Palermo), więc kolejnym punktem na naszej mapie zwiedzania są dwa kościółki Santa Chiara i Gesu Nuovo. Zachwycił nas zwłaszcza ten pierwszy – wybudowany w stylu gotyku prowansalskiego, mocno ucierpiał podczas II WŚ, jednak odbudowany tak, że nie stracił nic ze swojej surowej autentyczności. Zupełnie inny jest kolejny kościół – Gesu Nuovo, choć z zewnątrz widzimy mało spektakularną fasadę, to w środku jest już zupełnie inaczej – na bogato!

neapol s chiara

13:00 – Chyba musimy trochę odpocząć od tych kościołów. Udajemy się więc ruchliwą i zatłoczoną (jak ja tego nie lubię!) Via Toledo w kierunku metra (przy okazji wspomnę o tym, że powszechne jest przekonanie o szybkości życia neapolitańczyków – to podobno związane z Wezuwiuszem, który jak tykająca bomba, powoduje wśród mieszkańców chęć załatwiania wszystkiego na już).
Stacja metra do której zmierzamy (Toledo) jest jedną z piękniejszych stacji w Europie – tak słyszeliśmy i o tym czytaliśmy. Czy pobije to, co widzieliśmy w Sztokholmie?
Po wejściu (a właściwie zjechaniu pod ziemię) rzeczywiście przekonaliśmy się, że miejsce to może zrobić duże wrażenie – czujemy się jakbyśmy znaleźli się nad brzegiem morza albo też poszybowali prosto do błękitnego nieba. Władze miasta postanowiły po prostu przekształcić metro w Neapolu (ciągle rozbudowywane) w publiczną galerię sztuki nowoczesnej. Jest tam naprawdę czysto!

Metro w Neapolu stazione toledo

14:00 – Metrem pojechaliśmy na Piazza Universita i przeszliśmy na Piazza Municipio (ta część Neapolu jest niestety bardzo „rozkopana” – to sprawka budującej się linii metra) do zamku Castel Nuovo, który jest (według mnie) najciekawszym zabytkiem miasta.
Ciężka, masywna bryła zamku ozdobiona jest delikatną marmurową bramą wjazdową, zwieńczoną rzeźbą Michała Archanioła. Twierdza zwana jest także zamkiem andegaweńskim – bo powstała w XIII wieku na polecenia króla Karola Andegaweńskiego.

NEapol Castel Nuovo

15:00 – Ponieważ w prezencie od miasta Neapol (oprócz biletów Unicocampania 3T, upoważniających nas do darmowych przejazdów wszystkimi środkami transportu) dostaliśmy także bilety na czerwony dwupiętrowy autobus wycieczkowy, postanowiliśmy to wykorzystać (choć nie za bardzo lubimy te autobusy) i spod Castel Nuovo udaliśmy się na przejażdżkę po willowych dzielnicach Neapolu aż do Parku Wergiliusza (cały czas z doskonałym widokiem na Wezuwiusza, zatokę, promenadę nadmorską i Zamek na Jajku). Było miło, ale strasznie wiało – stwierdziliśmy, że wolimy chyba piesze wędrówki po mieście (zwłaszcza, że korki w Neapolu są straszne, choć władze się starają to zmienić).

NEapol widok

16:00 – W drodze powrotnej tym samym środkiem transportu, postanowiliśmy wyjść na wcześniejszym przystanku i przejść się nadmorską promenadą w kierunku Castel dell’Ovo. Według legendy w miejscu, gdzie dzisiaj znajduje się zamek, Wergiliusz umieścił jajko. Ta sama legenda mówi, że jeśli skorupka jajka pęknie, Neapol ulegnie także zniszczeniu. Sam zamek prezentuje się bardzo ładnie na wyspie tuż przy porcie Santa Lucia, połączony z lądem małą groblą.

IMG_0400

17:00 – Idziemy dalej, tym razem przystajemy na chwilkę na monumentalnym placu przed Palazzo Reale, gdzie gromadka dzieci goni wielkie, kolorowe bańki mydlane, a ubrana na biało księżniczka nagabuje rodziców, by robili sobie z nią zdjęcia. Tuż obok wznosi się niepozorny, ale bardzo stary budynek teatru San Carlo z XVIII wieku oraz przypominająca „wypisz wymaluj” bliźniaczą galerię w Mediolanie – Galeria Umberto I. Naszym ostatecznym celem jest Wzgórze Montesanto, na którego szczycie znajduje się Pallazzo Reale di Capodimonte oraz Fort Św. Elma.

IMG_0441
IMG_0460

Dostajemy się tam bardzo ciekawą pod względem konstrukcyjnym kolejką linowo – szynową (o transporcie i różnych jego „odmianach” w Neapolu będziemy jeszcze pisać), zahaczamy do supermarket, by kupić coś na kolację i idziemy w kierunku szczytu. Twierdza jest imponująca, można z niej obserwować całej miasto, no i górującego nad nim Wezuwiusza, no ale bilet wstępu niestety jest drogi, poza tym nie mamy za dużo czasu, więc postanawiamy znaleźć darmowy punkt widokowy. No i się udaje! Wjechaliśmy na wzgórze kolejką linową, ale schodzimy na własnych nogach schodkami Scalle Pedementina, ciągnącymi się wzdłuż domów mieszkalnych (zastanawiamy się w jaki sposób oni się tu dostają – samochodem nie ma szans, kolejka znajduje się po drugiej stronie, pozostaje więc chyba tylko na piechotę! Szacunek!).

neapol widok z gory (1)

neapol panorama dachy

Schodzimy i podziwiamy czerwone i pomarańczowe dachy domów, odznaczające się na ich tle zielone kopuły kościołów, gdzieś w oddali niepasujące do wszystkiego smukłe sylwetki wieżowców no i on – Wezuwiusz. W tym momencie właśnie zaszło słońce. Potem łapiemy kolejną kolejkę linową, tym razem by wrócić z Corso Emanuelle do stacji Montesanto.

neapol funicular

18:00 – robi się coraz ciemniej, a my jeszcze koniecznie chcemy zwiedzić Muzeum Archeologiczne (podobno trzeba to zrobić przed udaniem sie do Pompejów i Herkulanum). Atmosfera wieczornego Neapolu przypomina mi tą w Palermo – kurczowo więc trzymam swój plecak (o torebkach nie ma już mowy – to za duże ryzyko), a Marcin chowa pod kurtką aparat. Ale dobra, obeszło się tym razem bez „niespodzianek” (trauma jednak jest!). W muzeum chcieliśmy przede wszystkim zobaczyć elementy pochodzące z dwóch miast, zniszczonych przez erupcję wulkanu, w szczególności chodzi nam o mozaiki i freski zdobiące rezydencje bogatych mieszkańców.
Przynajmniej 15 minut spędzamy przez najsłynniejszą mozaiką z tego muzeum – być może znaną Wam z podręczników do historii sceną ucieczki Dariusza Perskiego przez Aleksandrem Wielkim. Coś niesamowitego!

aleksander wielki i dariusz mozaika

Poza tym możemy podziwiać liczne rzeźby, posągi, przedmioty codziennego użytku, no i Tajny Pokój – prezentujący eksponaty przeznaczone do zobaczenia tylko przez dorosłych (chociaż wycieczka licealistów była szczerze zachwycona!). Cena biletu, to 8 eur. Konieczne jest pozostawienie w szatni plecaków. Na szczęście muzeum jest czynne dosyć długo. Aż do godziny 19:30

Muzeum archeologiczne w neapolu

20:00 – No i znowu szybkie przejście przez nocne uliczki Neapolu w kierunku „naszego” mieszkania i San Gregorio Armeno. O tej porze prezentuje się niezwykle nastrojowo – każdy mini stragan, każda wystawa sklepowa ozdobiona jest kolorowymi szopkami, różnej wielkości i przedstawiających różne sceny z życia miasta i jej mieszkańców (zamiast tradycyjnego żłóbka, widzimy tu na przykład targ, piekarza, rzeźnika, wnętrze domu, w którym obok świętej rodziny, znajdują się zwykli ludzie). Czasami też zobaczymy, tak jak już wspomniałam, figurki albo nawet wielkie figury piłkarzy, polityków, celebrytów – także oni mogą „trafić” do szopki! Nie muszę chyba wspominać, że wszystko jest oświetlone kolorowymi lampkami, a z głośników dobiegają dźwięki świątecznych piosenek (brakuje tylko grzanego wina!). Cieszymy się, że okna w naszym mieszkaniu są bardzo szczelne, bo życie uliczki przy której mieszkaliśmy dopiero zaczyna się rozkręcać!

Neapol giorgio armeno street

Neapolskie wnioski

Zobaczyć Neapol i umrzeć czy zobaczyć Neapol i przeżyć? Na pewno nie jest to miasto, godne twierdzenia, że po nim można już zakończyć żywot, choćby dlatego, że niedaleko znajduje się coś jeszcze piękniejszego – Pompeje.
Neapol się stara, Neapol daje wiele satysfakcji ze zwiedzania, Neapol inspiruje miłośników antyku i mitologii, Neapol świetnie się prezentuje z wulkanem w tle – nie ma drugiego takiego miasta (może oprócz Katani iczy Taorminy).
Ale powiemy coś Wam szczerze. Zazwyczaj sobie tego nie obiecujemy, planując kolejne miasta i regiony, ale tym razem jest inaczej – do Neapolu niebawem wrócimy!

POLECAMY: Omiń kolejkę do neapolskiego Zamku Królewskiego

POLECAMY: Omiń kolejkę do neapolskiego Muzuem Archeologicznego!

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 16

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. Jolka pisze:

    Dziękuję za bardzo przydatne informacje! Co prawda wybieram się do innej miejscowości ale wyląduję w Neapolu i dzięki Waszej stronie wydłużę swój pobyt o zwiedzenie Neapolu. Miałam sobie odpuścić bo mam mało czasu ale Wasza relacja praktyczna i piękne zdjęcia mnie przekonały. Pozdrawiam serdecznie

  2. Syluska pisze:

    Świetna relacja i dużo przydatnych informacji w pigułce. Na pewno skorzystam, Neapol już w czerwcu!

  3. Beata pisze:

    Najlepsze miejsca w Neapolu faktycznie można zobaczyć w jeden, pełny dzień przy średniej kondycji.

    Byliśmy z mężem i dzieckiem i również daliśmy radę, łącznie z dość długą wizytą w Muzeum Archeologicznym.

    Polecam, bo warto mimo złej prasy i wielu skrajnych opinii 🙂

  4. Agnesina pisze:

    Jak się okazuje: nie taki Neapol straszny, jak go malują. Ale mimo wszystko, ja podczas ostatniej podróży omijałam go szerokim łukiem, na korzyść Sorrento, Positano, Amalfi i Ravello 🙂

  5. Marcin pisze:

    Jakoś mieszane uczucie wzbudza we mnie ten Neapol. Ale i tak planuję tam w końcu dotrzeć. No i miło przeczytać, że świadomość mieszkańców wzrosła na tyle, że niektórzy już nie wyrzucają śmieci wprost na ulicę, sic!

  6. Ula pisze:

    Neapol jest piękny i bardzo specyficzny:) Jadąc do Neapolu czytałam wiele opinii, dużo niepochlebnych, nas Neapol zaskoczył, ale bardzo pozytywnie. Bardzo chciałbym jeszcze raz tam wrócić. Polecam wybrzeże Almafi, mając bilet po całej Campani, można dojechać tam zwykłym autobusem:)

    • Andrzej pisze:

      Bilet o którym piszesz, po całej Campali to własnie ten Unicocampania 3T?
      A może wiesz czy jest różnica w opcjach korzystania z komunikacji w Neapolu i regionie między tym biletem a Artecard. Wybieram się za niedługo do Neapolu i okolic/ pierwszy raz/ i zbieram wszelkie informacje.

      • Wędrowne Motyle pisze:

        Różnice są dwie: cenowa i zasięgowa. Artecard daje Ci zniżki w obiektach kultury. Ale dotyczy również tych sieci i połączeń, któe wchodzą w skład Unicocampania. Więc jak zamierzasz dużo jeździć i odwiedzać. Bardziej się opłaca AC

      • Andrzej pisze:

        Dzięki za radę. Rozumiem, w zakresie tylko dot. przejazdów i środków komunikacji to obie karty porównywalne.
        Jak napisałem po raz pierwszy udaje się w te rejony więc mam jeszcze pytania, jeśli mogę 
        Będę w Neapolu i okolicach 4 dni, dwa dni chciałbym poświecić na sam Neapol, jeden dzień na wycieczkę wybrzeżem Amalfiańskim, do Positano, może do samej Amalfi.
        Czwarty dzień jakiś jakaś wyspa (Capri?), albo Pompeje i Wezuwiusz. Jeszcze nie wiem
        Moje pytanie – czy przy takim planie nocleg lepiej w samym Neapolu zorganizować czy lepiej gdzieś poza.
        Czy wybrzeże łatwo przejechać komunikacją (pociąg, autobus) czy może lepiej pożyczyć auto.
        I jak oceniasz ten plan, czy na pierwszy wyjazd może być, cele w sam raz czy może warto coś zmienić?

      • Wędrowne Motyle pisze:

        Dobry plan. Jak na 4 dni idealny. Lekko bym przestawił
        1 dzien do oporu Neapol
        2 dzien poranek na resztkę Neapolu a potem Herculnum i Pompeje aż do zachodu
        3 dzień Wybrzeże Amalfitanskie
        4 dzien Capri

        2 pierwsze dni spać najlepiej blisko dworca głównego albo dworca kolejki Circusavesuviana po prostu 🙂

  7. talia pisze:

    Dziś nabrałam ochoty na Neapol, myślę, że niedługo myśl przejdzie w czyn, a wtedy ten wpis bardzo mi się przyda 🙂

    • Andrzej pisze:

      Jeszcze jedno pytanie. Wiecie może czy ta karta Unicocampania 3T jest ważna na prom na Ischie i Procide? Czytałem w necie różne informacje ,jedni twierdzą że ważna, inni ze nie . Na stronie Unicompania pisze tak trochę niejednoznacznie , że jest ważna na wyspach. Natomiast czy to znaczy że na prom także? Napisałem do nich maila , ale niestety nie mogę doczekaś się odpowiedzi.

  8. Joanna pisze:

    bardzo mi się podobają wasze opowieści o Neapolu więc w marcu postanowiłam wyruszyć w podróż waszym sładem. Niestety link który podajecie do kupna karty Unicocampania 3T po dalszym zalogowaniu nie działa tz. nie można kupić tej karty on line. Pisalam do biura które do dzisiaj mi nie odpisało. Jeśli wiecie gdzie można kupić tą kartę to proszę napiszcie.

    • Marcin Nowak pisze:

      W każdym biurze IT w Neapolu, w niektórych hotelach i podobno gdzieś na lotnisku (ale nie znaleźliśmy tego miejsca tam) Spróbuj napisać do Unicocampania na facebooku – powinni odpisać

      • Joanna R pisze:

        Od 1 stycznia 2015 juz nie ma tego 3dniowego biletu na komunikacje Unicocampania.POzostala tylko Artecard co jest oplacalne dla dorosłego a dziecko ma wstepy za darmo.Na komunikację trzeba kupować dziecku jednorazowe bilety lub np dzienny za 4,50€.Jestem teraz w Neapolu i sprawdzilam.Poza tym bardzo tu zimno i deszczowo czego się nie spodziewałam.

    • Radek pisze:

      A mi pani z biura odpisała natychmiastowo, ale może dlatego, że po włosku. Rzeczywiście nie ma już tej karty są inne, niestety moim zdaniem gorsze. Chyba już na ten temat zostawiłem tu u Was komentarz 🙂

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 16

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

O blogu w mediach