Home Pomysły Na wakacje za granicę Wyspy Kanaryjskie zawsze spoko. Ale którą wybrać i czym się różnią? Porównanie geograficzne

Wyspy Kanaryjskie zawsze spoko. Ale którą wybrać i czym się różnią? Porównanie geograficzne

Autor: Wędrowne Motyle | wtorek, 25.03.14 | 5 komentarzy

Wyspy Kanaryjskie to jeden z „najpewniejszych” pomysłów na urlop, ucieczkę od szarówki zimy, początku wiosny czy końca jesieni. Co prawda Atlantyk nie jest jakiś hiperciepły w tym miejscu, ale temperatura i klimat łagodnego lata zawsze gwarantują, że będzie w tym czasie dużo lepiej, niż w Europie Środkowej. Ale co począć, gdy mamy ochotę się tam wybrać – mamy do dyspozycji tylko tydzień a tak naprawdę nie wiemy, którą wyspę wybrać. Kluczem są nasze preferencje turystyczne. Co lubimy, czego mniej, co zamierzamy robić.

wyspy-kanaryjskie-mapa-którą-wybrać


SPRAWDŹCIE: Najlepsze i najtańsze noclegi na Wyspach Kanaryjskich. Porównanie

Wyspy teoretycznie powinny należeć do Afryki i geograficznie może nawet należą, ale pod każdym innym względem są europejskie. Choć – uwaga, uwaga – rdzenni mieszkańcy „Wysp Szczęśliwych” to wysocy, szczupli blondyni z niebieskimi oczami, co każe szukać ich potomków wśród Celtów czy Wikingów. Ostatnie badania wskazują, że kod genetyczny najbliższy był… plemionom Berberyjskim zachodniej Afryki (!!!) Więc europejskie cywilizacyjnie – dopiszmy.

Co ciekawe, pomimo dość małych rozmiarów – żadna nie może nawet w połowie równać się takiej Korsyce czy Sardynii – cechują się ogromnym zróżnicowaniem klimatycznym i geograficznym. I nie tylko pomiędzy sobą. Niektóre – jak Teneryfa czy Gran Canaria same w sobie są niezwykle zróżnicowane, przez co przyklejono im już łatkę „kontynentów w miniaturze”. Choć mają wiele podobieństw, śmiało można w dwóch-trzech zdaniach napisać o ich wyróżnikach. Tak, by dla zupełnie nieświadomych pokazać podstawowe różnice. Więc od najmniejszej – do największej, po kolei.

El Hierro – jeszcze dzika, zielona, magiczna, dla ceniących spokój

Najmniejsza i najmniej zaludniona (Zaledwie 11 tys.  ludzi), najtrudniej dostępna (loty jedynie z Teneryfy i Gran Canarii), usiana dziesiątkami wulkanów, stanowiąca w całości biorezerwat UNESCO. Generalnie smagana wiatrami i spowita często mgłą klifowa wyspa bez plaż bardzo przypomina Maderę. Do najbardziej magicznych atrakcji wyspy można zaliczyć latarnię morską w Orchilla, gdzie przebiega południk zero i kończył się kiedyś świat oraz górzysty interior z punktem widokowym Mirador de la Penia na czele.

La Gomera – lesista, mglista. Najprostsza do ucieczki przed zgiełkiem

Jest również małą wyspą, o której mówi się, że jest Wyspą Kolumba, który gościł tu 3 razy (Organizowana jest Fiesta Colombiana). To stara wulkaniczna wyspa, przypomina trochę swoje dalekie kuzynki z Hawajów. Najwyższe fragmenty serca wyspy sięgają ponad 1400 metrów i porośnięte są bujnym, unikatowym na skalę światową lasem cedrowo-wawrzynowym. Od szczytów, gwiaździście „spływają” ku oceanowi zielone doliny i wąwozy, często zakończone małymi plażami. Tutaj pokazuje się już różnica klimatyczna pomiędzy wilgotną północą i bardziej suchym południem. Swój kolonialny klimat zachowała stolica – San Sebastian a zagubiony czas można odnaleźć w tradycyjnych wioskach takich jak Agulo czy Arguamul.

La Palma – dla tych oryginalnych. Górskie wędrówki i chmury

Kojarzona trochę ze stromym wulkanem i obserwatorium astronomicznym na jego szczycie. I to prawda, choć wyspa jest podobnie mała i słabo zaludniona jak dwie poprzednie, to jednak najwyższy szczyt przekracza 2500 metrów, więc już od poziomu wybrzeża, usianego gdzieniegdzie czarnymi wulkanicznymi plażami wspinamy się ostro w górę. Wyspa jest idealna dla miłośników trekkingu i górskich wędrówek, ponieważ ma perfekcyjnie utrzymaną infrastrukturę szlakową.

Lanzarote – łagodny Mars i suche solarium

Ta wyspa to taki bufor pomiędzy miejscem typowo turystycznym a rejonami jeszcze dziewiczymi. Przy czym – w porównaniu z poprzednimi wyspami – nie jest ani zielona, ani górzysta ani soczysta. Lanzarote, najbliższa Europie – to wyspa sucha, gorąca, wulkaniczna, malowana przez naturę w czarno – brązowo – piaskowo – białych barwach. Słynie z wulkanicznego parku narodowego Timanfaya oraz kraterowych jeziorek. Smagana wiatrami za to otoczona wianuszkiem plaż i to takich konkretnych. Wieloma dzikimi i dzięki temu magicznymi. Świetnie spędzą tu czas zarówno miłośnicy plażowania jak i aktywnego wypoczynku – w tym miłośnicy surfingu. Wyspa jest gorąca, ale jednocześnie przyjemna. Wiatr nie ma jak „zatrzymać” się na wnętrzu wyspy czy górach, więc stale ją lekko „przewiewa”, stąd uczucie słonecznego, ale niezbyt upalnego miejsca.

Gran Canaria – wszystkiego po trochu

To chyba najbardziej „doinwestowana” turystyczne wyspa archipelagu. Idealnie okrągła i idealnie przewidywalna. Im bliżej środka, tym wyżej, jednak to już duża rozmiarowo wyspa – stąd różnice pomiędzy wilgotnym i wietrznym północnym wybrzeżem i suchym, upalnym południowym. Mieszka tu prawie milion ludzi z czego połowa w aglomeracji Las Palmas, więc już czujecie różnicę. Oczywiście, jeśli ktoś chce uciec przed bardzo zurbanizowanymi terenami wybrzeża (północny wschód, wschód i południe) może kierować się wgłąd lądu do tradycyjnych wiosek i głębokich wąwozów, gdzie jeszcze czasami czuć historię autochtonicznych Guanczów. Północno – zachodnie wybrzeże jest strome, klifowe i smagane wiatrami. Południowy kraniec to słynne wydmy Las Palomas – ogromny obszar, praktycznie… pustynny. Jednak większość wybierających Gran Canarię to osoby chcące „zażyć” wakacji w każdy możliwy sposób, więc oprócz wycieczek do środka wyspy, zapewne szukają infrastruktury typowo turystycznej – hoteli z basenami, plaż, kąpielisk, parków wodnych, dyskotek, promenad z dziesiątkami knajpek. I owszem – znajdą ją tu.

Teneryfa – Zielono i żółto. Cicho i głośno. Dla każdego starczy

Z Teneryfą jest tak, że ona również jest „wszystkim” po trochu. Niestety ze stereotypem wyspy imprezowej na czele. Ale, ale… Ona ze względu na swoje zróżnicowanie geograficzne, klimatyczne, roślinne a nawet historyczne może stanowić miejsce udanych wakacji zarówno dla żądnych całonocnych imprez, dyskotek i tłocznych plaż jak i samotnych wędrówek, samochodowych eskapad czy zagubionych wiosek. To wszystko tu jest. Tak samo hotele i obiekty turystyczne. Wyspa daje ogromny wybór. Właściwie z każdej bajki. Można z resztą rzucić okiem na hotele i noclegi na Teneryfie na Zooverze
To właśnie Teneryfa jest żywym przykładem kontynentu w miniaturze. Nie dość, że upalne i piaszczyste południe nijak się ma do morskiego, wilgotnego i orzeźwiającego północnego-zachodu to jeszcze w centrum dominuje wulkan Teide. Gdy jego ogromne zbocza pokrywa wiecznie zilony las, to partie szczytowe są albo areną alpejską (w zimie śnieg i lód albo marsjańską (w lecie suchy i duszny księżycowy krajobraz). Czasami serce wyspy unosi się ponad chmury. Przecież w końcu to 3718 metrów. Więcej niż setki szczytów w Alpach. Oprózz gór centralnych mamy tu też mniejsze, Anaga, praktycznie rzut kamieniem od stolicy, Santa Cruz – a prawie bezludne. I to właśnie jest wyróżnik Teneryfy – kontrasty. Od zielonych 600-metrowych klifów jak w Skandynawii po ciągle głośne płaskie plaże na południu, od kolonialnych miasteczek typu Garachico i Los Vinos po parki rozrywki, naprawdę słusznych rozmiarów jak Siam Park czy Agua Park. Dlatego dla rodzin z dziećmi, lubiącymi dużo zabawy – Teneryfa południowa się spodoba. No i najlepszy dolot z Polski. Poza dziesiątkami ofert czarterów, można dostać się tu tanimi liniami z przesiadkami w wielu miastach w granicach 500-700 zł bez problemu.

Fuerteventura – Gorąca, jasna. Urwany kawałek pustyni na wodzie

Bardzo ciekawa wyspa. Ma swoich zaciekłych wrogów jak i szaleńczo zakochanych. Podobnie jak sąsiednia Lanzarote to wyspa sucha, wietrzna (nawet dużo bardziej) i niewysoka. Pastelowe barty piasku, ochry, spalonych w pył wzgórz – to ten krajobraz. Jaśniejsza od Lanzarote, posiada mniej wulkanów, ale za to… dużo – naprawdę dużo więcej plaż. Praktycznie całe wybrzeże do wieniec plaż. Ogromnych, gigantycznych, nieskazitelnie czystych. W najwęższej części wyspy przechodzących w kilkunastukilometrową pustynię. Tak właśnie działa bliskość Afryki i saharyjskich piasków. Z Maroko łączy wyspę połączenie promowe. W sezonie promy do Tarfaya odchodzą dwa razy  tygodniu. Na wyspie nie ma lasów, nie ma też malowniczych gór. Miasta są upalne i przed słońcem bronią się swoją białością. Wiatr przewiewa często wyspę, co kochają miłośnicy sportów wodnych, ale czasami nadchodzi… ze wschodu, niosąc skwar i upał. Nie wszystkie dzieciaki to zniosą. Ale uzależnieni od słońca, piasku i opalania będą pewnie wniebowzięci.

Najlepsze i najbardziej fachowe porównanie Wysp Kanaryjskich pod względem tras do wędrowania oraz plaż popełniła Kasia na swoim blogu. Kasia jest specjalistką od Kanarów. Polecamy!

Teraz, zaledwie „liżąc” podstawowe fakty o wyspach rozumiecie i widzicie jasny podział. Które bardziej będą pasowały plażowiczom a które rodzinom z dziećmi, które spodobają się tym, co mają wszystkich dosyć a które tym, którzy nie boją się zmęczyć na urlopie wędrówkami górskimi. Poniżej w tabeli krótkie, subiektywne zestawienie tych wyróżników:

Wyspa Plaże Imprezy Wędrówki Architektura Dzieci Tanie loty Mapy  Oferty Noclegi
EL HIERRO ••• •• •• PDF
LA GOMERA •• •• •• •• PDF
LA PALMA •• •• •••• PDF
LANZAROTE ••• •• •• ••• PDF
GRAN CANARIA •••• •••• •• •• ••• ••• PDF
FUERTEVENTURA •••• ••• •• •• •• •• PDF
TENERYFA •••• •••• ••• ••• ••• •••• PDF

SPRAWDŹCIE: Najlepsze i najtańsze noclegi na Wyspach Kanaryjskich. Porównanie

700x90_tfs_160216

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 5

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. Każda wyspa jest spoko, tak podejrzewamy 😉
    Byliśmy na Teneryfie, Fuercie, Lanzarote i Gran Canarii i każda jest zupełnie inna. Najmniej spodobała się nam ta ostatnia. Czas jeszcze na trzy pozostałe! 🙂

  2. master pisze:

    Dokładnie tak jak w tytule „wyspy kanaryjskie zawsze spoko”. Według mnie każdą warto odwiedzić i taki przynajmniej mam plan. W tym roku udało mi się wyjechać z Itaką na Gran Canaria. Teraz rozmyślam na jaką wybrać się w przyszłym roku i chyba postawię na Fuerteventurę.

  3. bepaja1 pisze:

    W ubieglym roku w grudniu bylismy przez 10 dni na Fuercie.Pierwszwego dnia bylem mocno zdziwiony brakiem zieleni, ale po 2 dniach bylem w niej niemal zakochany.Piekne slonce,woda-ocean w ktorym mozna sie jeszcze kapac,wydmy,plaze,plaze ,plaze ,wulkany i przepiekne,dzikie poludnie.polecam.W tym roku bylismy przez kilka dni w Lizbonie .Pozniej lot na Azory-Sao Miguel -11dni i powrot przez Porto 4dni.Azory zupelnie inne, ale warte zobaczenia,tylko pogoda mniej przewidywalna.Azory w pazdzierniku sa chlodniejsze niz Fuerta w grudniu,chociaz tu rowniez zazywalismy kapieli w oceanie.

  4. Monika pisze:

    Pięknie to wygląda. Jeszcze nie byłam ale jak tak patrze na to co jest naisane to chyba poszukam na Itace jakiś last minutes. Może mają jakieś aktywny wypoczynek w tym przepieknym miejscu.

  5. Kocham wyspy kanaryjskie byłam tam już trzy razy :]

O blogu w mediach