mikolajki Image Banner 750 x 100

Home Blog Opinie i felietony Uwaga! Rzeczy, które mogą Cię trochę zażenować w Jerozolimie

Uwaga! Rzeczy, które mogą Cię trochę zażenować w Jerozolimie

Autor: Marcin Nowak | sobota, 19.04.14 | 18 komentarzy

Wielki zawód. Właściwie smutek. A właściwie to wściekłość i bezsilność. To czuliśmy, gdy przekroczyliśmy próg Bazyliki Grobu Pańskiego w Jerozolimie a potem w trakcie kilku chwil na Via Dolorosa. Chcesz wiedzieć dlaczego? Czy może nie chcesz się denerwować?

Wielkanoc Jerozolima wschod slonca
Wielkanocny świt nad Jerozolimą

Jesteśmy katolikami, owszem, zgoda, fakt. Miejsce takie jak Bazylika Grobu wydawało się dla nas czymś więcej, niż tylko atrakcją turystyczną. Nie mieliśmy zamiaru wejść tutaj i podreptać od kąta do kąta z przerwą na robienie zdjęć i kilka scenariuszowych „achów”.
Spodziewaliśmy się głębokiej atmosfery, klimatu powagi, skupienia, świec…  No wiecie o co chodzi. Tym bardziej, że to był Wielki Tydzień w obrządku łacińskim.
Dziś jednak wspominamy to głównie w stylu „co oni zrobili z tym miejscem” i jesteśmy zażenowani – podobnie jak Cejrowski w swoim odcinku o Jerozolimie. Może to trochę za dużo powiedziane, dla tych, kórzy lubią łagnodniej – byliśmy zniesmaczeni.

grob panski bazylika

Ale od początku…

Na tak

Moussa, który spadł obok nas w dormie i przeraźliwie chrapał – pojawił się na dachu hostelu o tej samej porze co my. Chciałem poczuć to miejsce w TEN dzień i TEN poranek. Chwilę się pomodlić. Chyba nigdzie indzie nie dałoby się spróbować zrobić tego w ten sposób. Moussa podniósł ręce do góry i zaczął się głośno śmiać, krzycząc „Chrystus zmartwychwstał”. Odwróciłem się do niego,uśmiechnąłem się pod nosem i wróciłem do swojej perspektywy na Górę Oliwną. Było chłodno – niektórzy spali jeszcze na dachu w śpiworach i coś tam mruczeli. I to wszystko było fajne. Moussa też, szkoda, ze tak chrapał.

Na nie

Z drugiej strony… Przy hallu głównym do Bazyliki leży Kamień Namaszczenia, gdzie wedle tradycji przygotowywano ciało Jezusa do grobu. Sceny – bez przesady – trochę dantejskie. Ludzie wyjący, rzucający włosami o mokry kamień, wycierający nimi go, ludzie przepychający się, wręcz z małą nutką agresji, by zająć na klęczkach najlepsze miejsce przy kamieniu. Płaczący i śmiejący się na zmianę. Strażnicy do chwila odganiali za próg sprzedawców dewocjonaliów. Zastanawiałem się – mam nadzieję, że bez urazy dla nikogo – ile w tym teatru a ile… jakiejkolwiek modlitwy? I to było niefajne. Ten moment.

Na tak

Kolejna scena… Filipińczycy. Stosunkowo z ogładą, spokojnie, zapatrzeni w książeczki do modlitwy idą grupą i kontemplują Drogę Krzyżową. A wierzcie nam – że nie jest dziś to łatwe. Dawna Via Dolorosa z obecną ma niewiele wspólnego. Stacje wytyczono orientacyjnie ale to nie przeszkadza temu, by kupcy totalnie – ale to całkowicie totalnie opanowali każdy fragment tej drogi. Na kramy, sklepy, warsztaty i nie powiemy oficjalnie co jeszcze i co sprzedające miejsca. Wielką sztuką jest skupić się tu, odosobnić, odciąć i „robić swoje”. Oni takie sprawiali wrażenie. I to jest też fajne.

Na nie

Krąg ludzi z tabletami zacieśnia się. Idą komórki w dłoń jedną a z drugiej – upadają plastikowe butelki i papierki po batonach. Nikt nie zwraca na to uwagi, bo strażnikami Grobu Pańskiego są… Arabowie. Różne odłamy chrześcijan owszem mają swoje ołtarze i kaplice, ale całością, wraz z głównym grobem pilnują strażnicy z muzułmańskiej części Jerozolimy. Jesteśmy w gęstej kolejce pomiędzy metalowymi płotkami, rodem z parków rozrywki (oczekiwanie do kasy)
– Ruszać się! Wychodzić! Czas minął! – Krzyk wypędza nas z miejsca, gdzie wedle tradycji znajduje się Grób Pański.
– Go, go, go! – Takie wołanie kojarzę raczej z Counter Strike’ a nie świętych miejsc.
Trwało to jakieś 5 sekund, pochylamy głowy i wychodzimy. Co 5 sekund mamy wrażenie na posadzce gdzieś w bazylice ląduje butelka, papierek, śmieć. Wygląda to tragicznie. I to jest bardzo niefajne.
Edit: Do wyjaśnienia trzeba dodać fakt, że nie było u nas ani grama złości czy żalu do strażników grobu. Być może gdyby nie oni, byłoby jeszcze gorzej. Chaos.
Raczej żal do sytuacji, ułożonej w ten sposób przez wiele lat. Raczej do sytuacji…

IMG_9914

kamień namaszczenia jerozolima IMG_9898  bazylika grobu grób chrystusa

Jerozolima jak obrotowe drzwi

Nie ma w Świętym Mieście tylko tego, czego każdy po nim oczekuje. Nie zraźcie się.

Niezależnie jaki jest Wasz stosunek do wiary i jaka jej intensywność – oczywiście poczujecie „inność” Jerozolimy i jej absolutną niepowtarzalność w skali świata. Nawet ateista, wiecie – ten oczytany, uczciwy, tolerancyjny (sic!) poczuje jak cenne historycznie jest to miejsce. Pokiwa głową i potwierdzi przeciągając długo „noooo, nooo”.

Jednak jeśli w Waszych wyobrażeniach Jerozolima to miejsce czyste, mistyczne i zwrócone oczami do Boga na każdym rogu ulicy i kącie – to możecie się srogo zawieść. Ona jest trochę jak te drzwi obrotowe – z jednej strony wchodzisz pełen nadziei, z drugiej podirytowany. Z jednej wchodzisz modląc się po cichu i żęgnając – z drugiej wychodzisz wkurzony na ścisk, brud i komercję. Niestety zwłaszcza w okolicach Bazyliki Grobu i Via Dolorosa…

Musicie mieć dystans. Podchodzić ostrożnie do wyobrażeń i oczekiwań. A wtedy będzie dobrze…

Lekarstwo dla zawiedzionych. Ucieczka od TEJ Jerozolimy

IMG_9864

Jeśli nie dopadnie Was syndrom Jerozolimski (nadmierne i teatralne oznaki religijnych uniesień) lub w drugą stronę: totalne zażenowanie i zawód brakiem mistycznej atmofesry Bazyliki Grobu czy Via Dolorosa – mamy dla Was kilka miejsc, gdzie możecie uciec, na spokojnie pokontemplować, pomodlić się… uciec w Jerozolimie od Jerozolimy. A nawet przespać 🙂

Są to: pusty park na Górze Syjon z gigantyczną pochyloną sosną, mury miejskie – zwłaszcza koło Wieży Dawida, stoki Góry Oliwnej, Dzielnica Ormiańska i plac główny dzielnicy Żydowskiej, któryś z dachów tutejszych kamienic lub hosteli – są one często połączone z sobą tak, że śmiało można po Starym Mieście podążać tylko dachami.

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 18

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. Piotrek pisze:

    Witam. W czerwcu tego roku spędziliśmy trzy dni w Jerozolimie. Zgodzę się z przedmówcą Łukaszem . „Otóż, bazylikę trzeba odwiedzić albo tuż przed zamknięciem, albo o samym świcie. ” Generalnie my byliśmy w popołudniowych godzinach i były momenty gdzie było luźno i można było spokojnie zatrzymać się w takich miejscach , gdzie nikt nie popędzał. Nie ma się co dziwić, że takie są kolejki m.in do Grobu Pańskiego.Gdyby były te miejsca biletowane wyglądało by to zupełnie inaczej. Najlepiej zamieszkać w jednym z hosteli w centrum Starego miasta i po pobyć tam kilka dni . Jerozolima jest niesamowitym miejscem , chyba jedno z najbardziej fascynujących na bliskim wschodzie z wszystkich moich wypraw.Inaczej też zwiedza się samemu a inaczej z grupą turystów ( samemu jest ta niezależność) Ps. Uważajcie na Taxi bo stawki mają kosmiczne. :v

  2. Łukasz pisze:

    Ja znalazłem swój patent na wizytę w bazylice Grobu Pańskiego. Nie jest on mega odkrywczy 😉 ale pozwala poczuć atmosferę. Otóż, bazylikę trzeba odwiedzić albo tuż przed zamknięciem, albo o samym świcie. Gdy dotarłem tam ostatnio idąc spod ściany płaczu o 5:40 rano, bazylikę wypełniał śpiew koptyjskich (?) mnichów, a wewnątrz kaplicy Grobu spędziłem jakieś pół godziny, włącznie z Mszą św. wewnątrz. Niezapomniane przeżycie.

  3. Agusia Kabra pisze:

    Jerozolima ma w sobie to „coś”. Będąc tam, miałam wrażenie że czas płynie jakoś inaczej… Ale, ale… Dla mnie najbardziej żenująca sytuacja zdażyła się przy Grobie Pańskim. Szczęśliwie w kolejce stała tylko nasza wycieczka, a mimo to zostaliśmy poganiani, mogliśmy spędzić w środku tylko kilkanaście sekund, po czym mogliśmy jeszcze raz wejść ustawiając się znowu w tej samej kolejce – tak jak mówię, trafiliśmy na moment że oprócz nas chwilowo nikogo innego nie było. Oczekując na wejście, które dla mnie, jako osoby wierzącej, na prawdę coś znaczy, dwaj panowie poganiacze zamiast zachować powagę i uszanowanie dla miejsca i przyjeżdzających tam ludzi, to żartowali, śmiali się i nagle jeden z nich puścił głośnego bąka, po czym jeszcze głośniej zaczęli się śmiać. Brak słów…

  4. Ania pisze:

    Kochani, chyba jednak zbyt mało wiecie o tym miejscu, żeby wydawać takie sądy. Pielgrzymuję tam od lat i wiem, że jeśli chcesz znaleźć skupienie, czas i miejsce na modlitwę, to znajdziesz. Przecież to miasto też było rozkrzyczane i pełne handlarzy także za czasów Jezusa. I wtedy też nie było „rogi krzyżowej” otoczonej szpalerem rozmodlonych ludzi, ponieważ te miejsca zostały wyznaczone dużo później specjalnie na potrzeby pielgrzymów po to, aby można było rozważać Ewangelie. A drogi Jerozolimy pewnie były tak samo przepełnione i ciasne jak dzisiaj. Właśnie dlatego Jerozolima jest taka szczególna, bo możesz odczuć całe to jej zamieszanie i zaplątanie, tak, jak było ono widoczne dwa tysiące lat temu.
    Te opinie na „nie” są płytkie i trochę banalne. Miejsca święte są takie, jacy są ludzie. Podzielone, żądne dochodu i krzykliwe. Trzeba patrzeć ponad to. Polecam.

  5. Basia pisze:

    To wszystko zależy od organizatora ,ja byłam u franciszkanów, ksiądz zorganizował nam wprowadzenie do Bazyliki Grobu, tylko my (ok.40 osób) śpiewał przepięknie chór wchodziliśmy w wielkim skupieniu i nastroju modlitewnym,msza odbyła się przy wejściu do grobu – tylko dla nas, nikt nie zakłócał, nie było tego zakonnika,który tak popędza ( widziałam to póżniej jak poszłam sama.Dla nas wierzących to był momen wielkiego uniesienia ale tak nam zorganizowano i zapewniono spokojne przeżycie. )………………………………………………………………………..

  6. Basia pisze:

    Jerozolima w grudniu jest pełna wyłącznie ludzi , którzy tu mieszkają. Pod ścianą płaczu był jeden rząd modlących się ludzi i ubranych już nie nastolatków w mundurach, którzy już nie mają szkolnych plecaków, ale za to ostrą bron. Miejsce magiczne, spacerować można bez końca zatrzymując się tam , gdzie przyjdzie nam ochota, ma się wrazenie , ze zatrzymał się tu czas, szczególnie w porównaniu do Tel Avivu Polecam, nic mnie tu nie zaskoczyło negatywnie poza cenami, A i jeszcze jedno odradzam wizytę w miesiące wakacyjne – byłam tez i widziałam tylko tłum masę Turystów z manią robienia zdjęc wszędzie gdzie tylko się da

  7. Marek pisze:

    A mi ta atmosfera odpowiadała. Czułem się jak apostołowie z czasów Jezusa w czasie prawdziwej drogi krzyżowej. Wtedy też Jezus nikogo nie obchodził. Jego upadki i cierpienie. Jutro przecież miało być święto, a tu jakiś Jezus przepycha się z krzyżem i robi zamieszanie. Nikt nie ma czasu. Towar trzeba sprzedać i przygotować wszystko na szabat. Prawdziwa atmosfera sprzed 2000 lat. To my sobie inaczej poukładaliśmy to w głowie.

  8. Śmiecą i Arabowie i Żydzi i Polacy, wystarczy zapoznać się z historią tego skrawka ziemi, by pozbyć się złudzeń co do CZŁOWIEKA. A z niesamowitych miejsc polecam Meczet Wniebowstąpienia…

  9. Niger2001 pisze:

    Byłem na początku kwietnia w Jerozolimie. Zgadzam się z waszym osądem w sprawie poprawności politycznej, niemniej jednak rozmawiałem z jednym sprzedawcą arabskim na Via Dolorosa – robił zdjęcia polskiej pielgrzymce niosącej Krzyż i modlącej się przy każdej „stacji” twierdził że codziennie przechodzi tędy kilka tysięcy ludzi ale tylko Polacy noszą krzyże, pytał się po co? Tłumaczyłem że to taki rodzaj pobożności, ale mnie wyśmiał i mówił „Przecież już raz ukrzyżowano Jezusa więc po co wam ten krzyż?” 🙂

  10. Pablo pisze:

    Ta cała Bazylika jak i większość podobnych miejsc to pic na wodę fotomontaż. Przecież to miejsce nie ma nic wspólnego w pochówkiem Jezusa, a raczej jak sądzę z drugą stroną mocy. Oczywiście, jak wszędzie w takich miejscach wyżerkę mają wszelkiej maści handlarze i naciągacze. Podobnie jest w wielu innych podobnych, stworzonych dla zwiedzionej gawiedzi. Blog fajny. Pozdrawiam

  11. nicetas pisze:

    Nie Wy pierwsi. Znam ostro religijną rodzinę, która wydała po chyba 4,5 tys.PLN-ów/osoba w jakimś katolickim biurze turystycznym, a wrócili zażenowani brakiem Boga w boskich miejscach. Co do Arabów – jeżeli ktoś stwierdza, że porządek nie jest ich mocną stroną, to nie rasizm, tylko fakt. Pamiętam, gdy kiedyś powiedziałem DJ-owi z Izraela, że mam tyle lat, co Chrystus na krzyżu. – To znaczy ile? Ja tego nie wiem, bo jestem żydem – odpowiedział, a ja chyba pierwszy raz skumałem, że moja kultura nie jest kulturą globalną…

    • Wędrowne Motyle pisze:

      Generalnie ni ujmując nikomu te „zorganizowane” pielgrzymki są wielkimi „gonitwami”. Tak patrząc z boku na to, na miejscu. Aczkolwiek to też fakt, że niektórzy są na nie zdani

  12. ojtamojtam pisze:

    Ojtam ojtam Ja też jestem osobą wierzącą, ale różnego rodzaju sanktuariów, miejsc kultu unikam od dawna, że względu na spore nagromadzenie tego – jak to ujęliście „teatralnego katolizyzmu”. Aczkolwiek, że tak wygląda sytuacja w Jerozolimie – negatywnie jestem zaskoczona. Ale też Jerozolima jest na mojej liście marzeń. A jeszcze mocniej po Waszych wpisach i zdjęciach

  13. Justa pisze:

    chyba tak juz jest z miejscami od ktorych wymagamy, aby byly mistyczne…
    kazde miejsce rozreklamowane w koncu nas rozczarowuje, ale ja i tak z checia zobaczylabym Jerozolime! 🙂

  14. Karol Werner pisze:

    A mnie akurat to wszystko śmieszyło jako… mało wierzącego. Ci wszyscy ludzie robiący sobie zdjęcia ze wszystkim, oglądający wszystko, macający wszystko. Szczerze nawet nie wiedziałem, że kamień namaszczenia to kamień namaszczenia. Ja myślę, że połowa tych ludzi także nie, ale fotka musi być. I jeszcze te wyganianie przez księdza ludzi z tego maleńkiego grobu. „Go, Go!”. Szczerze mówiąc dawno się tak nie bawiłem jak w tej bazylice.

  15. ben hur pisze:

    Przeklęta poprawnośći polityczna nawet tu się przypałęta. Nic nie bije po oczach.jak są śmieci i brud, bo Arabowie nie czują po prostu regilijnego związku z tym miejscem. A ulice miast arabskich są zazwyczaj brudniejsze sporo niż np. anglosaskich – zaprzeczysz?

  16. Ania pisze:

    Ten fragemnt o Arabach pilnujących Grobu Pańskiego.. Brzmi bardzo nietolerancyjnie. Znaczy, brzmi tak jabyście wytykali im, że są brudni czy coś. Że to logiczne że tam jest syf na tej drodze, śmieci na ziemii, skoro porządku pilnują muzułmanie.
    Może nie takie było zamierzenie. Nie wiem, ale strasznie bije po oczach ta opinia. Nie fajnie 🙁

    • Marcin pisze:

      To aż do nas nie pasuje. Jesteśmy raczej ambasadorami wielkimi orędownikami kultury arabskiej. Tu raczej chodzi o coś zupełnie innego. Poza tym to nie Arabowie śmiecą…

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 18

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

O blogu w mediach