Home Blog Ciekawostki Słowenia w 17 kadrach – Relacja Michała z ekstremalnego wyjazdu

Słowenia w 17 kadrach – Relacja Michała z ekstremalnego wyjazdu

Autor: Ania Nowak | niedziela, 12.10.14 | 2 komentarzy

Nam nie udało się być, choć do ostatniej chwili mieliśmy nadzieję, że jednak pojedziemy… No cóż, MerrellTeam się zebrał ale kolano Marcina jakoś niekoniecznie chciało. Mieliśmy jednak wspaniałe zastępstwo – od razu „uderzyliśmy” do Michała Maja (blog Życie jest piękne). Wiedzieliśmy, że kto jak kto, ale Michał nas zastąpi godnie. Nawet z nawiązką.

Gdy zobaczyliśmy jego zdjęcia ze Słowenii zrozumieliśmy, że z wielu atrakcji jakie czekały na uczestników wyprawy Merrell nie bylibyśmy w stanie (przynajmniej jeden z Motyli) i tak skorzystać. Bo momentami było naprawdę ekstremalnie. Z resztą zobaczcie (i poczytajcie) sami 🙂


Autor tekstu oraz zdjęć – Michał Maj

To był świetny wyjazd, dlatego doszedłem do wniosku, że muszę się odwdzięczyć Wędrownym Motylom za to, że miałem okazję zastępować ich w Słowenii. Postanowiłem więc przygotować dla Was prostą galerię zdjęć, aby pokazać, jak wygląda Słowenia w moim obiektywnie.

Na pewno nie byłem w stanie w pełni zastąpić Motyli, ta relacja też nie będzie taka jak tradycyjne wspomnienia z wyjazdów Marcina i Ani. Dlaczego? Otóż po prostu: nie mam takiej wiedzy, a moje wyjazdy są trochę inne.

Pamiętam, jak poznałem Wędrowne Motyle, spotkaliśmy się w Maroku. Oni wiedzieli wszystko o tym kraju: o każdym zabytku, o każdym miejscu i o każdym kamieniu – ja nie wiedziałem nic. Oni przyjechali świetnie przygotowani – ja na głupa autostopem tylko po to, żeby pojeździć na nartach na Saharze. Podróżujemy w nieco innym stylu, dlatego wybaczcie, ale będzie mniej merytorycznie niż zwykle.

Postaram się za to pokazać Wam kilka dobrych zdjęć i przekazać Wam odrobinę emocji związanych z wyjazdem. Gotowi?

zdjecie 1 merrell

Zaczniemy od obozowiska, w którym mieszkaliśmy. Lubię spać pod namiotem, bo lubię przed snem słuchać otoczenia. Lubię gdy deszcz bije o naciągnięty nad głową materiał, lubię słuchać wiatru, siedząc w cieplutkim śpiworze. Namiot ma swój klimat.

zdjecie 2 Merrell

Jeżeli chodzi o takie kempingi, to również jedzenie ma swój urok. Codziennie rano budziliśmy się i całą ekipą Merrell Team jedliśmy wspólne śniadanie. To mocno integrowało grupę przed kolejnymi wyzwaniami. Świetnie też jest posiedzieć wieczorem przy kubku gorącej herbaty i po prostu rozmawiać – luźno, bez pośpiechu i skrępowania.

zdjecie 3 merrell

No właśnie, co do wyzwań – podczas śniadania planowaliśmy cały dzień. Byliśmy pod skrzydłami Michała, Stefana i Jacka, którzy naprawdę znają się na swojej robocie. Pokazali nam świetne atrakcje i to właśnie dzięki nim zobaczyliśmy wiele cudownych miejsc w Słowenii.

zdjecie 4 merrell

Kanioning – pierwsza atrakcja, która dała nam popalić. Przed wyjazdem do końca nie wiedziałem, z czym to się je, ale bardzo mi się spodobało. W wielkim skrócie – zakładamy piankę i lecimy w dół kanionu z nurtem wody wodospadów. Momentami było ciężko i poważnie się bałem, ale wciągnąłem się w to! Pewnie jeszcze kiedyś spróbuję kanioningu.

zdjeie 8 merrell

Ławka w górach – genialny pomysł  : ) Myślę, że byłoby świetnie, gdyby na świecie było więcej takich ławek – we wszystkich miejscach, z których roztacza się piękny widok. Można by było na niej usiąść i patrzeć w nieskończoność : )

zdjecie 10 merrell

Drugi dzień to rowery. Do rowerowego wysiłku nie jestem przyzwyczajony, więc mocno się zmachałem. Wjeżdżaliśmy na szczyt Mangart, który ma ponad 2000 m, i w pewnym momencie musiałem odpuścić. Rowery wrzuciliśmy na nasze auta, bo po prostu umarłbym, zanim dotarłbym na górę. Obiecuję jednak poprawić się kondycyjnie.

zdjecie 11 merrell

Najprzyjemniejszą częścią tego dnia był zjazd. Wiatr we włosach, ręka na hamulcu i w dół!

zdjecie 12 merrell

Taka ciekawostka – region, w którym byliśmy, był na pograniczu Austrii i Włoch. W ciągu paru godzin łapałem zasięg telefoniczny z 3 krajów. Zagadka: na który kraj patrzę na zdjęciu?

zdjecie 14 merrell

Trzeci dzień to ferraty. To chyba mój ulubiony sposób chodzenia po górach, bo mocno angażujący,  wymagający skupienia, a przy tym bezpieczny. Na dzień dobry – fotka całej ekipy MerrellTeam : )

zdjecie 15 merrell

Początek nie był specjalnie imponujący pod względem widoków, bo wszędzie dookoła była mgła. No, cholera, nic nie było widać.

zdjecie 17 merrell

Gdy pokonaliśmy gęsta warstwę chmur, ujrzeliśmy słońce i piękny krajobraz. Na początku roku wymyśliłem sobie, że zrobię ranking najlepszych widoków 2014r., ale już teraz wiem, że będzie ciężko. Słowenia na pewno będzie w ścisłej czołówce.

zdjecie 18 merrell

Ostatni dzień był dla mnie bardzo istotny, ponieważ planowaliśmy rafting, a znajdował się on na mojej liście marzeń. Znów to samo – niby 2 godziny ruchu, a zmęczyłem się strasznie! Ale jak cudownie wykreślić kolejne marzenie z listy…

zdjecie 19 merrell

To były wspaniałe 4 dni. Z jednej strony żal było wyjeżdżać, ale z drugiej – po takich atrakcjach i ciągłym byciu w ruchu zapragnąłem spokoju. Wieczorem zapakowaliśmy się do naszych wozów i ruszyliśmy do Polski.

Jeżeli mielibyście ochotę przeczytać szczegółową relację, zapraszam też do siebie. A Wędrownym Motylom naprawdę dziękuję. Było rewelacyjnie!

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Wpis z kategorii: Ciekawostki - wpisany przez Ania Nowak , Tagi: , , ,

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 2

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. Sylwia napisał(a):

    Moje dwa ulubione blogi. Plus Paragon w Podróży jeszcze. Wszyscy jesteście inni, ale bardzo podobni. Słowem – Wzory do naśladowania

  2. Karol Werner napisał(a):

    no i żałuję, że odrzuciłem ofertę Merrela!

O blogu w mediach