Home Blog Nasze relacje i zdjęcia Jesteś w Hampi, to jesteś w Indiach. Niesamowite miejsce!

Jesteś w Hampi, to jesteś w Indiach. Niesamowite miejsce!

Autor: Wędrowne Motyle | sobota, 8.11.14 | 8 komentarzy

hampi swiatynia kwiatu lotosu

Zaskoczenia wśród znajomych i czytelników równie wielkie, jak nasze. Co do Bombaju, że na zdjęciach piękniejszy i czystszy niż w opowieściach. Prawda. Co do Goa… że kompletnie nie pasuje do Indii. To po części też prawda, ale po części, bo na drugi dzień ruszyliśmy wgłąb lądu i było inaczej. A później… całkiem wgłąb Indii do Karnataki. Przebiliśmy się przez zielone i mgliste Ghaty Zachodnie, potem sawannowy bezkres do Hampi. Miejsca absolutnie numer jeden w Indiach a od dziś miejsca z naszej absolutnej czołówki. Tuż obok Petry, Tikal i Pompejów.


Dziesiątki pytań w pociągu o rzeczy przyziemne i oczywiste, skutecznie zabijało nam czas. Ponad 7 godzin kolejami indyjskimi klasy sleeper. Będzie o tym więcej na blogu później. I opowieści oraz podpytywania w stylu: „czy Wasze małżeństwo było zaaranżowane?” „jaki jest śnieg w dotyku?” „ile kosztuje w Polsce Iphone?” przerwane jedynie raz na krótką obserwację Wodospadów Dursaghar.

Więcej o pociągach i kolejach w Indiach przeczytacie u Karola z Kołem się Toczy

Z Hospetu ruszyliśmy do Hampi i już po godzinie od zakwaterowania się w guesthousie Gopi, który polecił nam nasz host z Panjim, byliśmy zachwyceni. – Tak, to miejsce jak ze snu. I te z cyklu „dużo lepsze, niż opisują podróżnicy i przewodniki”. Gopi również!

Hampi to nazwa wioski, która po części leży na terenie dawnego, gigantycznego miasta Widźianagara, stolicy hinduskiego imperium, obejmującego południe i środek półwyspu. Jego okres świetności to 14, 15 i 16 wiek. I to by było na tyle, bo w końcu bogate miasto, opiewane przez europejskich kupców i podróżników jako „Miasto Klejnotów” padło pod naporem zjednoczonych armii muzułmańskich sułtanów Delhi. I to pomimo 7 pierścieni murów obronnych. Rozumiecie? Siedmiu!

Ludzie, dlaczego tego nie uczą w szkole!? Było tyle fantastycznych imperiów, o których nic nie wiemy. Ponadto okolica zapiera dech. Pozostałości miasta ciągną się na obszarze 20 km kwadratowych pomiędzy rzeką Tunghabadra, fantamasagorycznie rozlewającą się między czerwonymi skałami, jakby usypanymi z gigantycznych, okrągłych kul. To zerodowany granit, podobny znajdziemy np. w południowym Maroko.

Architektura najważniejszych świątyń nie trąci kiczem, jak tych współczesnych. Ma zasadniczą, subtelną klasę, jak na zabytki wielowiekowe przystało. Pieczołowite zdobienia, symetria, przemyślane dziedzińce, sale modlitw, aleje. Ruiny pałacu królewskiego i pałacu królowej niestety zachowały się częściowo, ale za to zachwycają pozostałości fortu muzułmańskiego, stajnie dla… słoni oraz łaźnie królowej. Wszystko w stylu, który uwielbiam. Ewidentnie muzułmański, widać to po wykończeniach i charakterystycznych łukach. Fantastycznie też prezentuje się coś, co w unikalny sposób łączy te dwa style – Świątynia Kwiatu Lotosu. I dziesiątki baśni, opowieści i historii, które można posłuchać dotykając muru, muskając reliefy. O królowej odgrodzonej od zalotników fosą z krokodylami, o bazarach pełnych tylko klejnotów, po których pozostały dziś puste place, o odrąbywaniu kłów i trąb przez muzułmanów…

Tuż przed zachodem słońca w świątyni czuć intensywny zapach kadzideł i palonych łupin kokosa.Bramini śpiewają praktycznie non stop, świece zapalone gubią się pośród tych martwych i placków z wosku, ludzie dzwonią w dzwon, modlą się, wracają po zostawione buty, fotografują, karmią małpy, albo… kontemplują, nie zważając na nikogo i nic. W charakterystycznej, wysokiej na 50 metrów świątyni o śmiesznej nazwie Virapaksza święta słonica błogosławi pielgrzymów a część „plecakowców” zbiera się powoli do swoich guesthouse’ów na przepyszne jedzenie i szklankę zimnej coli. To nie Goa, tu nie ma alkoholu.

Hampi można zwiedzać niespiesznie pieszo, bardzo przypomina Kapadocję, ze swoim morzem atrakcji, rozlanym po kosmicznych formacjach skalnych. Można też w 2 dni pojeździć tu rowerem, albo… jeśli się ma tylko jeden cały dzień, pomóc sobie skuterem lub motorikszą. Głównie w transporcie pomiędzy większymi kompleksami świątynnymi. Do Hampi dojeżdża autobus 200 z Hospetu oraz cała chmara motoriksz, które „same Was znajdą” na dworcu. Kwestia 100-200 rupii. W wiosce nie ma bankomatu, często na pół dnia wyłącza się prąd. A mimo tego turystyka wdziera się tu powoli z roku na rok zabijając to miejsce. Ale… ostatecznie… uważamy, że można je uznać za takie w stadium jeszcze „przedkomercyjnym”.

Odwiedźcie Hampi! Hampi to Indie w pigułce. Widoki, duch, różnorodność, jedzenie, tempo, zapach. Zwłaszcza jak na ten kraj nie macie wielu tygodni.

Zarezerwuj nocleg w miejscu, w którym spaliśmy

hampi indie
Świątynia  Virapaksza, góruje nad współczesnym Hampi

IMG_6951IMG_6994IMG_7007 IMG_7028 IMG_7050 IMG_7059 IMG_7068 IMG_7075 IMG_7080 IMG_7083 IMG_7091 IMG_7111 IMG_7122 IMG_7124 IMG_7144 IMG_7159 IMG_7223 IMG_7236 IMG_7252 IMG_7269 IMG_7272 IMG_7281 IMG_7297hampi zachod slonca

 

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 8

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. Tomek napisał(a):

    Hej! Zajebiste foteczki! Mam pytanie odnośnie fajnych portek pomarańczowych 😉 Gdzie takie można kupić 😛 Pozdrawiam

  2. Edyta Pysiak napisał(a):

    Piękne jest to ostatnie zdjęcie! 🙂

  3. Agnieszka napisał(a):

    Oj nie, nie mogę się zgodzić – to absolutnie nie są Indie w pigułce. Indie to życie, to ludzie, to zapachy, nędza, choroby. Miliardy opowieści, które niby prywatne, a tak bardzo publiczne. To setki kilometrów slumsów, chociażby tych Mombajowych, zaraz przy super nowoczesnych budynkach.
    A Hampi jest oderwane od tego. To właśnie tak jakby powiedzieć, że Petra to Bliski Wschód w miniaturze. No nie! Niby wiem, że to skrót myślowy, ale coś wewnątrz nie pozwala mi na niego przystać.

    • Wędrowne Motyle napisał(a):

      Tak, to był skrót myslowy 🙂 Ty zapewne masz na myśli bardziej taką panoramę społeczną. my mieliśmy na myśli przeboje historyczno-religijne kraju 🙂

  4. Lukasz Golacki napisał(a):

    General class rlz! Tam można poznać „prawdziwe” indie <3

  5. Złap trop napisał(a):

    Ile byśmy dali żeby się z Wami zamienić 😀

  6. Pieknie tu i nie widac tabunow turystow.

O blogu w mediach