Home Ciekawe miejsca w Azji Ciekawe miejsca w Indiach Symbol indyjskiej Kerali. Rejs po zielonych rozlewiskach Backwaters

Symbol indyjskiej Kerali. Rejs po zielonych rozlewiskach Backwaters

Autor: Ania Nowak | wtorek, 27.12.16 | 6 komentarzy

Będąc w Koczinie postanowiliśmy jeden dzień spędzić na wodzie – to znaczy wybrać się  na rejs po keralskich rozlewiskach. Choćby w tej krótszej, pół dniowej wersji, bo nie mieliśmy wiele dni wolnych. Następnego dnia kurs na Ghaty Zachodnie i mglisty Munnar.
Rozlewiska tworzy sieć lagun i jezior połączonych kanałami – stanowiąc naturalny system komunikacyjny n przestrzeni prawie 250 km w linii północ-południe. Jednocześnie stały się one jednym z największych atrakcji turystycznych tego stanu, oferując przyjezdnym niezwykle relaksujący sposób spędzenia czasu na łonie natury. A jeszcze 25 lat temu były to „jakieś tam bagniska”. Kwestia percepcji turystycznej.

Jesteśmy na Wybrzeżu Malabarskim Indii. Rozlewiska ciągną się od Koczinu po miejscowość Kollam na południu, a ich centrum stanowi miasto Alappuzha, która nazywana była niegdyś Wenecją Wschodu. Znów takie określenie.
Pomiędzy każdym z tym miast istnieje komunikacja kolejowa i autobusowa, około godzina drogi. Połączenia promowe są dużo dłuższe, wielogodzinne. Ten obszar słynął także z produkcji włókien kokosowych i właściwie są one wytwarzane przez miejscowych po dziś dzień.


Będziecie pewnie zaskoczeni (my byliśmy) jak wiele można zrobić z tak niepozornego drzewa kokosowego. Łodzie, którymi poruszają się turyści po kanałach w całości wykonane są właśnie z tego surowca – bele z drewna drzewa kokosowego, z których zbudowana jest łódź połączone są linami wyplecionymi z „warkoczyków” z włókien kokosowych, a dach takiej łodzi to nic innego, jak wysuszone liście palm kokosowych. Takimi łodziami turyści poruszają się po większych zbiornikach wodnych – jeziorach i rzekach. Łodzie napędzane są siłą rąk ludzkich – a właściwie siłą jednego człowieka, stojącego na rufie łodzi niczym wenecki gondolier  – jednocześnie wiosłującego długim wiosłem i nawigującego.

kerala-backwaters

Aby popływać po wąskich kanałach często wijących się wśród malutkich wiosek przesiąść się należy na małe – ośmioosobowe łódki – przypominające czółna. Poruszając się z wolna można obserwować codzienne życie mieszkańców. W tej samej rzece, po której porusza się łódź, kobiety robią pranie albo myją dzieci – życie wioski toczy się po prostu normalnym trybem, lokalni nie zwracają już uwagi na turystów (niestety niektórzy próbują robić im zdjęcia, co spotyka się często z wielką dezaprobatą, zdarza się, że „lokalsi” zasłaniają twarze, a nawet krzyczą „no pictures”). Wielkim minusem są jednak komary, które uwielbiają takie podmokłe i duszne tereny.

Ale po keralskich rozlewiskach pływają także łodzie dużo bardziej luksusowe, to tzw. łodzie mieszkalne (kettuvallam) – niezwykle piękne, wykonane z grubego drewna drzewa chlebowca. Podobnie jak w przypadku łodzi turystycznych, tak i te pływające domy wykonane są bez użycia gwoździ – całość połączona jest linami wykonanymi z włókna kokosowego. Można wynająć taką łódź i zwiedzać soczyście zieloną Keralę z tej perspektywy – nie rezygnując przy tym z żadnych udogodnień (na łodzi znajduje się toaleta, kuchnia itp). Kilka tak temu władze zakazały używania silników spalinowych, więc i te łodzie poruszane są dzięki wiosłom. To jednak opcja dla osób z zasobniejszymi portfelami i dysponujących przynajmniej dwoma dniami na to miejsce.

Rejsy łódkami średnimi oraz małymi (czółnami) można odbyć w ciągu jednego dnia, ruszając z przystani w Allapudży albo nawet  wcześnie rano z Koczinu. Zarówno w sposób zorganizowany (wycieczki fakultatywne z biurami z Koczinu za około 700-800 rupii) jak i samodzielnie, „wkręcając” się w busiki, których kierowcy również oferują nieformalne wycieczki w tamtym kierunku za 500-600 rupii. Można też udać się na rejs pół dniowy tylko w czółnach za około 300-400 rupii. Każda z tych wycieczek powinna dać Wam kilka chwil ukojenia. Tylko nie siadajcie blisko pokładowego „wychodka” 😉

Czy polecamy? Ciężko nam to ocenić z perspektywy wypróbowania tej wersji „na pół dnia”, skoro wersje „cały dzień” i „dwa dni”, wydają się nieco inne i spokojniejsze. Ale z pewnością ma wizyta tutaj coś z regeneracji ruszy i ciała. Wkraczamy w tropikalny ogród i oglądamy go s perspektywy łodzi. Po prawej stronie i lewej mamy niezwykle soczystą zieleń a w nozdrza wkręca się aromat tropikalnych owoców, przypraw i kokosa. Warto spróbować tu się pojawić, gdy będziecie już w Kerali. To pewien symbol tej części Indii.

img_7625 img_7630-2 img_7632 img_7646 img_7650 img_7655 img_7656

 

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 6

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. Renata napisał(a):

    Hej.
    W styczniu planuje podróż do Indii …moglibyście powiedzieć mi, ile dni / gdzie dokładnie spędzaliście i jaka była kolejność miejsc na wszej trasie?
    Pozdrowienia i z góry dziękuję! 🙂

  2. Tomek napisał(a):

    Hej! Mam kilka pytań odnośnie waszej trasy 🙂 Będę bardzo wdzięczny za odpowiedź! Interesuje nas trasa: Mumbai, Ellora, Goa, Hampi, Kochi i Munnar. Mamy około 2 tygodnie. Czym podróżowliście pomiędzy tymi odcinkami i ile czasu mieliście w Indiach 🙂 Wielkie Dzięki!

  3. Ania | Petrykivka.pl napisał(a):

    Oj Wy… Zawsze mi się marzył taki tropikalny rejs i dziewicze krajobrazy! Od razu się budzą w człowieku atawistyczne instynkty! 🙂 Coś pięknego…

  4. Krzysztof Grzelczyk napisał(a):

    Fantastyczne zdjęcia! Na prawdę zazdroszczę Wam tej wyprawy.

  5. WalutowyInwestor napisał(a):

    Jak będę w Kerali na pewno spróbuję. Dzięki za pomysł!

O blogu w mediach