Home Blog Historia Prambanan, indonezyjski konkurent Borobudur. Lepszy?

Prambanan, indonezyjski konkurent Borobudur. Lepszy?

Autor: Ania Nowak | środa, 18.03.15 | 8 komentarzy


Do Yogyakarty jedzie się po to głównie, by zobaczyć dwa kompleksy świątynne, które znajdują się w pobliżu tego miasta. Pierwszy, to Borobudur, o którym już pisaliśmy (znajuje się nieco dalej niż Ten Drugi). A Ten Drugi to o zespół świątyń hinduistycznych  Prambanan w północno-wschodniej części miasta.

Kompleks usytuowany jest właściwie na obrzeżach Yogyakarty (jakieś 17 km od centrum). Możne bez większego problemu dostać się tam samodzielnie.  Nazwa szybko wpada w ucho, a i podróż do tego miejsca nie trwa długo. – Ok jest banan w nazwie, nie będziemy się mylić – zakomunikował Marcin.


prambanan indonezja unesco

Jeśli macie ochotę za jednym razem zobaczyć jeszcze wszystkie inne, znajdujące się w pobliżu świątynie hinduistyczne, dobrym pomysłem będzie skorzystanie w usług kierowcy, taksówki lub najtaniej, rikszy. Można zrobić sobie wówczas – „dzień hinduski” (w przeciwieństwie do „dnia buddyjskiego”, którego główną atrakcję jest zwiedzanie świątyni Borobudur). Podobnie jak świątynia Borobudur, tak i Prambanan, wpisana została na listę UNESCO. Tak naprawdę, to do tej pory zastanawiamy się, który kompleks zrobił na nas większe wrażenie. A może po prostu trudno jest to tak naprawdę porównać, no i w efekcie wybrać faworyta… Ale chyba Prambanan spodobał nam się ciut bardziej. A może inaczej… dzień hinduski spodobał nam się bardziej niż dzień buddyjski.
Bilet – jak zwykle – drogi dla obcokrajowców, bo 13 dolarów. Można kupić bilet łączony z Borobudur i oszczędzić kilka dolarów. Ale być tu, na końcu świata i nie poczuć z bliska tych dwóch miejsc – dla nas byłoby to tragedią.

Wchodząc na teren kompleksu, od razu rzucają się w oczy wielkie, wyglądające trochę jak odlane z wosku albo też przypominające wielkie sękacze, kamienne świątynie (największa świątynia ma 47 metrów – zbudowana została na cześć Sziwy). Najstarsze pochodzą one z IX wieku. Trzy główne i największe poświęcone są bóstwom – Brahmie, Sziwie oraz Wisznu. Wokół znajdują się mniejsze i jeszcze mniejsze – bardziej i mniej zniszczone. Całość przypomina trochę Angkor Wat. I dla tych, którzy nie byli w Kambodży pewnie jest namiastką tamtego skarbu.

IMG_0187

Wszystkie ozdobione są mnóstwem płaskorzeźb, rzeźb i do większości można zajrzeć, wchodząc po kamiennych bazaltowych stopniach. Większość skał środkowej Jawy ma pochodzenie wulaniczne i to widać, świątynia jest dość ciemna, czasami wręcz czarna. Wewnątrz najwyższej, w ciemnej kamiennej i chłodnej komnaty, zobaczymy posąg Sziwy. Po całym obszarze poruszać się można pieszo albo też na rowerach, by dotrzeć do każdego zakątka. Zwłaszcza, że wielu turystów kończy swoje zwiedzanie na głównym placu z największymi świątyniami, nie zapuszczając się dalej.

Z ogromnego kompleksu ponad 200 świątyń otaczających te trzy najważniejsze, pozostało dziś tylko (albo aż) szesnaście. W X wieku na skutek wielkiego wybuchu znajdującego się nieopodal wulkanu Merapi kompleks opustoszał (władająca rodzina królewska przeniosła się w inne miejsce pozostawiając kompleks na pastwę losu). W XVI wieku na skutek kolejnej erupcji świątynie zburzone zostały niemal doszczętnie. Odbudową świątyń zajęli się tak naprawdę dopiero Holendrzy (podobnie jak w przypadku Borobudur). Po raz kolejny świątynie ucierpiały w 2006 roku podczas trzęsienia ziemi. Wybuch wulkanu Merapi w 2010 trochę je oszczędził. W przeciwieństwie do Borobudur, które przyjęło na siebie chmurę powulkaniczną.

prambaban stare foto

Okazuje się, że miejsce to jest doskonałym plenerem dla ślubnej sesji. Para młoda w odświętnych strojach rozsiada się na trawie, a w tle majestatyczne świątynie (no cóż – my mieliśmy sesję ślubną w Elektrociepłowni Szombierki…). Jest gorąco, duszno, słońce praży niemiłosiernie, jest nam bardzo gorąco – chyba widzi to jeden z ekipy fotografów, podchodzi i wręcza mi butelkę z wodą… – Ale czemu? No weź, weź! Ot tak po prostu! Miło, prawda?

Obchodzimy cały kompleks wzdłuż i wszerz. Najpiękniej robi się około godziny szesnastej, kiedy złoto-żólte, płaskie promienie słońca ładnie oświetlają kamienne budowle, kontrastujące z soczyście zieloną oprawą drzew. Wielką atrakcją są także organizowane na terenie świątyń pokazy tradycyjnego baletu Ramajana. Ale to wieczorem i za dodatkową opłatą.

W ramach biletu upoważniającego do zwiedzania Prambanan, można także zobaczyć kompleks świątyni Sewu. Budowle swoim kształtem przypominają te hinduistyczne rakiety kosmiczne (albo sękacze jak kto woli) z tą jednak różnicą, że na samym szczycie mają umieszczony charakterystyczny dzwon (pagoda), tak dobrze nam znany ze świątyni Borobudur. A dlaczego? Odpowiedź jest prosta kompleks Sewu to świątynie buddyjskie, które strzeżone są przez posągi dwóch strażników. Część specjalistów ocenia – jak nam opowiadała potem Emi, że tak naprawdę i w Prambanan można zobaczyć subtelne motywy buddyjskie.

candi sewu 2

Historia środkowej Jawy jest fascynująca. Opowieści o królewskich mariażach, książętach i księżniczkach, życiu w pokoju dworów buddyjskich i hinduskich zanim przybył tu islam.

Inne światynie i okolica

Okolice Prambanan, jak wspomniałam otacza teren z nietypowym zagęszczeniem świątyń hinduistycznych, z których niektóre (jak na przykład Candi Sari czy Candi Kalasan) są praktycznie obudowane współczesnymi domami i stoją blisko ruchliwej drogi w kierunku Soli, inne schowane są na uboczu (jak Candi Sambisari wręcz wkopane poniżej poziomu gruntu) a jeszcze inne zatopione pomiędzy pola ryżowe a pola kukurydzy (jak np. niesamowita Candi Plaosan, w której zaatakowała nas mgławica motyli. Zdjęcia wszystkich świątyń i okolic możecie zobaczyć w galerii pod koniec wpisu, poniżej.

IMG_0064

Dosłownie kilka kilometrów stąd na południe, gdzie ponad zieloną równinę, pełną pół ryżowych wyrasta wapienny płaskowyż Sewu, leżą ruiny królewskiego pałacu Roko Batu czyli posiadłości legendarnego Króla Bociana, ważnej postaci jawajskich podań. To cudowny kompleks reprezentacyjno-obronny, przypominający trochę świątynie Ameryki Środkowej, jednak nas urzekł ze względu na cudowne światło, które tu zastaliśmy przed zachodem słońca oraz absolutnie magiczny widok na majestatyczny Wulkan Merapi. W ramach biletu wstępu na wzgórze otrzymuje się kolację na tarasie z takim widokiem…

IMG_0218

Więcej zdjęć…

Candi Prambanan

IMG_0202 candi prambanan 2IMG_0194IMG_0143 IMG_0137 IMG_0122prambananpion

Candi Kalasan:

IMG_0082 IMG_0081 IMG_0074

Candi Plaosan:

IMG_0103 IMG_0045IMG_0058  IMG_0056

Candi Sambisari:

IMG_0015 IMG_0004

Roko Batu:

IMG_0266 IMG_0221

 

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 8

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. Borobudur bardzo mi sie podobalo, Prambanan troche gesto od turystow i ciagle ktos sie czail i robil mi zdjecia. W tym roku Angkor. Urzekl mnie. Prambanan to raczej bardzo mala namiastka Angkor 😉 polecam

  2. Bożena napisał(a):

    Fajne miejsce, polecam też ogród zoologiczny w Yogyakarta !

  3. Adam Wroński napisał(a):

    mi bardziej Prambanan się podobał.

  4. Emi napisał(a):

    Wg legendy książę, który (w ciągu jednej nocy) zbudował tysiąc świątyń (czyli kompleks Sewu, ‚sewu’ po jawajsku = tysiąc), wyznawał hinduizm, a księżniczka Rara Jonggrang, o której względy zabiegał, była buddystką, stąd mieszanka stylów 😉 Świątynie Sari, Kalasan i Plaosan też są w całości buddyjskie.

    Polecam Candi Ijo, tyle, że becakiem (rikszą) to się tam nie dojedzie, nawet mój stary motor ledwo daje radę podjechać pod tę górkę 😛

  5. Magda Kajzer napisał(a):

    Widok z tarasu szczególnie zachwyca. Jeść kolację w takim miejscu to musi być fascynujące uczucie. A zdjęcia jak zwykle genialne, chociaż trochę można poczuć ten klimat, który na nich utrwalacie! 🙂

O blogu w mediach