Home Blog Nasze relacje i zdjęcia Kolejne marzenie spełnione: Bajkowa Laponia, tak ją zapamiętamy

Kolejne marzenie spełnione: Bajkowa Laponia, tak ją zapamiętamy

Autor: Ania Nowak | czwartek, 23.04.15 | 8 komentarzy

wedrowne motyle laponia

Laponia jest krainą na północy Europy, która nie zna granic krajów. Leży w Norwegii, Szwecji, Finlandii (jej największa część) oraz w Rosji. Nam udało się być właśnie w tej części fińskiej i to tutaj właśnie Laponia stanowi wielką atrakcję turystyczną, przyciągającą coraz więcej podróżników o niej marzących. Oraz po prostu tych, którzy poszukują magicznej zimy, takiej zimy swoich wyobrażeń. I tu ją znajdą.


Lecąc w samolocie słyszeliśmy dużo języków – chiński, francuski, niemiecki, angielski, no i oczywiście polski… Laponia kojarzy się (i to nie tylko dzieciom) w pierwszy skojarzeniu ze świętym Mikołajem – tutaj, w Rovaniemi, stolicy regionu przecież mieszka. Ale też z reniferami, śniegiem, mrozem, niczym niezmąconą przestrzenią, no i oczywiście rdzenną ludnością wypasającą te zwierzęta – zwani są Saamami (nie Lapończykami!). Może się także kojarzyć z błękitem, bo ośnieżone pola, skute mrozem jeziora i przysypane miękkim puchem lasy przy płaskim świetle wyglądają tak jakby były lekko błękitne, nie śnieżnobiałe. Latem przyciąga turystów inną atrakcją – białymi nocami. Oto właśnie Laponia! Tutaj po prostu zima jest piękna.

mapa-laponiiJak tam dolecieć? + nasza MAPA. Można tak jak my z lotniska w Warszawie do Helsinek i stamtąd do Ennontekio. Przylecieliśmy tutaj linią Finnair i mimo, że w Polsce zaczynała się już wiosna, to tam – na miejscu pogoda była taka jakiej oczekiwaliśmy i z jaką Laponia się kojarzy minus 15 -20 stopni – a jakżeby inaczej! Takie nasze przywitanie wiosny – w zimowej scenerii magicznej Laponii! Innym pomysłem jest skorzystanie z promu płynącego z Gdańska do Sztokholmu, stamtąd można się przesiąść na następny do Helsinek lub Turku wzdłuż Wysp Alandzkich. Można też pojechać pociągiem z Warszawy do Sankt Petersburga lub do Tallina i stamtąd promem do Helsinek. Do Turku można też tanio dolecieć z Gdańska liniami Wizzair. Warto wiedzieć, że w Finlandii działa „ichniejszy” polskibus, czyli Onnibus, ale dojedziemy nim najbardziej na północ do Oulu a to jeszcze prze Kołem Podbiegunowym. Dzięki promocjom Norwegiana oraz LOT można się zmieścić z lotami do Helsinek w 300-400 zł a dalej do Rovaniemi np. w 500-600 zł. Szczegóły niżej.

Można też spróbować dostać się tu od strony norweskiej (loty do Tromso) lub szwedzkiej (loty do Sztokholmu) ale ceny na pociąg wyjdą tu troszkę drogo. Lepiej odłożyć na nocleg, bo noclegi w Laponii też nie należą do tanich. Wszystko trochę podbił popyt ze strony turystów z Rosji, Francji i Anglii. Hotele to wydatek rzędu 250, 300 zł w górę za pokój. Może więc warto pomyśleć o domkach na wynajem czy campingach. Tutaj da się spać za mniej niż 200 zł. Poszukajcie

Dzięki wielkiej uprzejmości Ambasady Fińskiej w Warszawie udało nam się po raz pierwszy w życiu przekroczyć Koło Podbiegunowe. Wspólnie z grupą kilku przesympatycznych ludzi (Panią Barbarą z TVP ABC, Basią z National Geographic oraz Gosią i Leszkiem z TVP) wyruszyliśmy z Warszawy w tajemniczy i magiczny świat reniferów, mrozu, przysypanych śniegiem drewnianych, parterowych domków i nieskażonej niczym natury. Gdzieś tam z tyłu głowy majaczyła nam myśl – żeby tylko zobaczyć zorzę polarną… a i o Muminkach, których ojczyzną jest przecież Finlandia nie zapomnieliśmy.

Intensywny weekend w Laponii

Nasza przygoda z Laponią rozpoczęła się na malutkim lotnisku w Enontekio. To ostatnia zamieszkała miejscowość przed pasem tundry. Dalej są tu już tylko trasa do szwedzkiej Laponii oraz norweskiego Finnmarku. Wcześniej spędziliśmy krótką noc na lotnisku w Helsinkach. Wylądowaliśmy i naszym oczom ukazało się drewniane lotnisko – małe, klimatyczne, otoczone niską roślinnością i śniegiem. Nigdy w życiu nie byliśmy w tak kameralnym porcie lotniczym. To lotnisko oddalone około osiem km od naszego pierwszego przystanku – miasteczka Hetta. A i jeszcze jedna informacja – port lotniczy w Enontekio jest jednym z najdalej na północ wysuniętym lotnisk w Finlandii. Obok Ivalo – centrum drugiej części Laponii, wschodniej, tej bardziej okraszonej jeziorami.

IMG_2936

Jedyna ulica w Enontekyo – stolicy północno-zachodniej Laponii

Psię zaprzęgi i najpiękniejsze światło Arktyki

Wielką atrakcją Laponii są zaprzęgi psów husky. Różnego rodzaju obozów i farm psów jest tu kilkanaście. To jednak nie są takie psiaki jakie kojarzymy z telewizji – śnieżnobiałe, puchate, z błękitnymi oczami. Wyglądają nieco inaczej, może trochę bardziej niepozornie ale jedno jest pewne – uwielbiają biegać, są wręcz od biegania uzależnione! My zostaliśmy zaproszeni farmy psów Hetta Huskies. Krótki spacer wokół setki bud, kojców i klatek, szybki instruktaż, no i jedziemy! Marcin w roli powożącego, ja w roli pasażera.
– Dasz radę – dopytuję, spoglądając na kolano. Mówi że tak, hamowanie polega na wbiciu w śnieg i lód małych raków na końcu sań. Mkniemy najpierw po zasypanym śniegiem pustkowi, potem ścieżkami wytyczonymi w lesie. Jest piękna pogoda, świeci słońce, psy szaleją ze szczęścia, że znów mogą biec, biec i biec. Po koło godzinie zataczamy pętlę i wracamy do farmy.

laponiapsiezaprzegi

Odprowadzamy psy do klatek – każdy ma swoją budę i każdy ma swoje imię. Opiekunowie rozpoznają je bez żadnego problemu, znają ich imiona i doskonale wiedzą jaki mają temperament i charakter – naprawdę niesamowite! Na sam koniec jeszcze gorąca czekolada w drewnianym domku ogrzanym kominkiem. Żyć nie umierać, a to przecież dopiero początek naszej  niesamowitej przygody!

Jeszcze przed wschodem słońca Marcin koniecznie chciał zobaczyć to słynne światło arktyczne. Już wcześniej na google maps zlokalizował najbliższe wzgórze, wybijajace się ponad bezkres lapońskiej lasotundry. I rzeczywiście – udało się. Choć z problemami, bo pod warstwą zmrożonego śniegu czasami było metr puchu. To niesamowite zjawisko zrobiło na nas wielkie wrażenie. Śnieg przyjmuje tu barwę błękitu a promienie słońca są miodowo-miedziane. Cud natury!

IMG_2817

Naszym największym marzeniem było zobaczyć zorzę polarną. Pamiętacie może program na BBC z brytyjską aktorką Joanną Lumley („Joanna Lumley in the Land of the Northern Lights”), która udała się na biegun polarny żeby spełnić swoje marzenie z dzieciństwa – zobaczyć zorzę? Jeśli jesteście takimi fanami programów na BBC jak my, to pewnie tak. I wyobraźcie sobie, że ona przez dwa tygodnie kręciła program i… nie udało jej się zaobserwować tego spektaklu. Gdy znaleźliśmy się na miejscu od razu przypomniał nam się ten program i mimo tego, że wiedzieliśmy, że to może nie być wcale takie oczywiste (choć w tym okresie namagnetyzowanie było naprawdę bardzo duże, a zorza widoczna była nawet u nas w Polsce), to jednak mieliśmy wielką nadzieję. No i się udało. Oto właśnie nasze motylowe szczęście i fart! Wciąż trwa.

zorza laponia finlandia

W nocy, gdy niebo było zupełnie czyste, a miejscowi (chyba nawet wszyscy mieszkańcy Hetta,  a nawet przyjezdni) świętowali w naszym hotelu Dzień Świętej Marii, pojawiła się – najpierw nieśmiało, ukazała się nam jedną zielonkawą smugą, a potem „wystrzeliła” przybierając kształt podobny do tęczy. A szliśmy około 11 w nocy dość długo poza miasteczko i już prawie chcieliśmy się poddać. I nagle! Na niebie za górą pojawił się biały olbrzym i zaczął tańczyć. Zaśmiejecie się teraz ale wszyscy – całą piątka – pomimo mrozu i zmęczenia zapiszczeliśmy jak dzieci. Stare konie 🙂 Mimo mrozu i wiatru nie mogliśmy oderwać od niej oczu. Na szczycie wzgórza spędziliśmy chyba z godzinę. No i kolejne marzenie spełnione! Następnego dnia mocno się zachmurzyło, zaczęło sypać – tej nocy nie mielibyśmy szans zobaczyć aurory!

IMG_2853

Kolejną atrakcją Laponii są… jej rdzenni mieszkańcy. Lapończycy czyli Samowie, których jest około 60-70 tysięcy to tubylczy lud, który zamieszkiwał te tereny dużo wcześniej niż obecne narody skandynawskie a przybył tu z okolic Uralu i Syberii. Spokojni, niespieszni, pracowici, kochający przyrodę to także świetni pasterze. Ci wypasający do dziś dnia stada reniferów Saamowie, których kultura, tradycja rękodzieło oraz święto to także jeden z czynników przyciągających ludzi di Laponii. Chcą przyjrzeć się jednym z ostatnich autochtonicznych ludów Europy.

IMG_2973

Oczywiście renifery spotkamy dziś także żyjące dziko w stadach (są nawet znaki drogowe „uwaga renifer”) ale i także w specjalnych zagrodach pokazowych (tak jak u na na przykład żubry). Urządzane są także wyścigi na saniach, czy też wyścigi reniferów z „powożącymi” je narciarzami. Widzieliśmy takie zawody – na zamarzniętym jeziorze! Towarzyszyły im wielkie emocje, ogromna prędkość i entuzjazm miejscowych kibicujących swojemu faworytowi. Warto wspomnieć, że renifer to tutaj wszystko. No prawie wszystko. Jedno jest pewne, zwierze to jest nieodłącznym elementem życia Lapończyków. Jak wielbłąd dla Beduinów, czy lama dla Inków. A tradycyjne stroje Saamów niesamowite! Kolorowe, z ciekawymi nakryciami głowy, a także butami przypominającymi elfie i plisowanymi, krótkimi męskimi spódniczkami. Piękne! Więcej informacji o rdzennej ludności zamieszkującej te tereny a także o przyrodzie regionu można zaczerpnąć w ciekawym muzeum w Fell Laplad Visitor Center w Hetta.

IMG_3047

Ruszamy dalej. Po dwugodzinnej podróży wzdłuż granic ze Szwecją, dojeżdżamy do kolejnego miasteczka – już zdecydowanie bardziej komercyjnego i w związku z tym bardziej zagospodarowanego pod względem turystycznym – Levi. Tutaj czekała na nas kolejna atrakcja – safari na skuterach śnieżnych. Choć w sumie słowo „safari” to tutaj z przymrużeniem oka stosujemy. Ubrani w ciepłe,nieprzepuszczające chłodu i wiatru kombinezony oraz buty wyszliśmy na przeciw kolejnej zabawie. Trasa przejażdżki wiodła w znacznej części przez skutą mrozem taflę jeziora, a skończyła się już po zmroku, co jeszcze bardziej potęgowało wrażenia. Przyznać trzeba, że było zimno, nawet bardzo. Temperatura odczuwalna dochodziła do minus 30 stopni. W Polsce było wtedy już powyżej zera.

IMG_3102

Od czasu do czasu sypał śnieg, a wokół nas nic – pusto! Śnieżna pustynia! Warto wspomnieć, że w Laponii dużą popularnością cieszą się sporty takie jak narciarstwo, oczywiście zaprzęgi psów, wyścigi reniferów, przejażdżki skuterami. Jednak w okresie letnim na turystów czekają tu także spore atrakcje sportowo – rekreacyjne: rejsy statkami po rzekach, spływy pontonami, czy też wyprawy rybackie, no i oczywiście trekking wieloma wytyczonymi trasami turystycznymi.  Na koniec  dnia, a dla nas także na pożegnanie Laponii (nasi towarzysze podróży zostali w Laponii dłużej) kolacja w lodowej restauracji – Snow Dome. Wewnątrz stała temperatura minus 9 stopni, stoły, ławki, oczywiście ściany, niemal wszystko z lodu! Jeśli dodać do tego jeszcze pyszne jedzenie – zupa krem z kraba, a potem gulasz z… renifera, to można oszaleć ze szczęćia! No i tym akcentem żegnamy się z Laponią – lecimy z lotniska Kittila (w hali odlotów duży kominek ogrzewający oczekujących na wylot – spóźnionego około dwie godziny samolotu)  do Helsinek, a potem dalej do Warszawy. Szkoda, że tak krótko. Ale za to jak intensywnie!

białe noce laponia
fot. materiały promocyjne Visitfinland.com

Co jeszcze  warto zobaczyć w Laponii:

O północnej Finlandii osoby zorientowane powinny myśleć w kategorii prawdopodobnie najpiękniejszego miejsca na świecie do obserwacji Białych Nocy. Które tu przyjmują barwy wrzosowo-złote. Termin – oczywiście czerwiec.
Obowiązkowym punktem –   i to nie tylko dla dzieci jest oczywiście Rovaniemi i słynna Wioska Świętego Mikołaja (nam niestety nie było już dane się tam znaleźć, bo musieliśmy szybciej wrócić). Tutaj także znajduje się symboliczna granica –  linia wymalowana na drodze symbolizująca Koło Podbiegunowe – Napapiiri. Poza  tym w Rovaniemi znajduje się także bardzo ciekawe muzeum prezentujące kulturę i tradycję ludów zamieszkujących treny podbiegunowe a także florę i faunę tego obszaru- Arktikum. Tu też w sumie najłatwiej dotrzeć. Można upolować promocje lotnicze nawet za 500 zł z Polski w dwie strony.

We wschodniej części Laponii znajduje się Park Narodowy imieniem Urho Kekkonena. Kryje on w sobie wiele ciekawych naturalnym atrakcji turystycznych jak na przykład wiele szlaków pieszych, wąwóz Rumakuru , wąwóz Lumikuru oraz wąwóz Paratiisikuru. Tutaj także warto udać się na wycieczkę na najwyższe wzniesienie w parku – Sokosti, czy też nad jezioro Luirojarvi. Dalej jest już tylko Rosyjska Karelia. Ta dzikość, ten iglasty czas, polodowcowy bogaty krajobraz wydaje się jednym z najciekawszych zwłaszcza dla miłośników przyrody.

We wiosce Inari warto udać się do ciekawego muzeum – skansen Siida. Zobaczymy tu między innymi  jaki sposób mieszkali i żyli Sammowie. Stąd możemy także – najlepiej pieszo udać się do kościoła znajdującego się nad jeziorem Pielpa – obecny pochodzi z XVII wieku. Można także zobaczyć kościół Saamów w Inari czy też udać się do farmy reniferów. W miejscowości Ivalo spotkać możemy poszukiwaczy złota!W okresie letnim istnieje możliwość skorzystania z rejsu po jeziorze Inarijarvi, także na ważną dla Sammów wyspę Ukko.

W największym fińskim parku narodowym – Lemmenjoki można spróbować pieszych wędrówek wśród dzikiej przyrody (znakomitym punktem wypadowym jest wioska Njurgulahti), a także udać się w miejsce – Sallivaara, gdzie od lat od koniec wiosny (a także wczesną jesienią) spędzane zostają do specjalnych zagród i „rozdzielane” dziko pasące się renifery. Trzeba mieć szczęście żeby być świadkiem tego wydarzenia, no ale spróbować można.

IMG_2633

Pomiędzy miejscem, gdzie mieszkaliśmy (Hetta) a Kittila, skąd wracaliśmy do Helsinek ciągnie się na 100 km Park Narodowy Yllas-Pallas. Podobno raj dla piechurów i miłośników wędrówek na nartach. Świetna infrastruktura na skraju parku, gdzie góry sięgają 700 metrów (jak na Finlandie to dużo), dziko żyją Renifery, pardwy i lisy śnieżne. Na samym czubku finlandzkiego rogu, wcinającego się pomiędzy Szwecję i Norwegię leży najwyższy szczyt Finlandii. Tutaj szczyty mają już charakter alpejski, to część Gór Skandynawskich a najlepszym punktem wypadowym zdaje się być Saana. Weźcie pod uwagę, że w tym rejonie Finlandii mamy jedną drogę na przestrzeni 100 km i długo, długo nic.

I jeszcze kilka zdjęć:

IMG_2984IMG_2659IMG_2803 IMG_2955 IMG_2998 IMG_3104

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 8

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. Podróże MM napisał(a):

    Jak w bajce! Zazdroszczę!
    Obecnie zbieramy fundusze na podróż dookoła Islandii. Następny trip: Laponia według Waszych wskazówek 🙂

  2. Ajka napisał(a):

    Wspaniałe zdjęcia, jestem zachwycona tym Waszym wyjazdem!

  3. MadameWu napisał(a):

    Aż mi się zimno zrobiło, a dopiero co się grzałam w słońcu przed domem. 🙂 Laponia – jedno z miejsc, które chcę odwiedzić. 🙂 (Luby mój Japończyk nie ogarnia tej nazwy i jak mu tłumaczę, że „w LAPONII mieszka św. Mikołaj”, to odpowiada mi: „co Ty chrzanisz, w Japonii nie mieszka” :D). Zazdroszczę zorzy!!!! <3

O blogu w mediach