Home Blog Nasze relacje i zdjęcia Witajcie w Kuala Lumpur! Dziwnej metropolii

Witajcie w Kuala Lumpur! Dziwnej metropolii

Autor: Wędrowne Motyle | poniedziałek, 31.08.15 | 13 komentarzy

Kuala Lumpur to dość dziwne miasto. Tak samo jak jego nazwa, która określa błotniste ujście rzeki. Ale KL już dawno nie jest portem, morze oddaliło się o 30 km. Miastu brak bryzy, jest duszne, dość zabetonowane, ale dla wielu jest synonimem miasta poukładanego. Naszym zdaniem raczej dążącego do tego stanu. Powoli, ale chyba skutecznie.

KL przywitało nas ogromnymi korkami na drogach wylotowych ale również w cetrum miasta. Dlatego nieocenionym walorem okazała się kolejka naziemna „monorail”, która nas wywiozła z zatłoczonych okolic dworca Sentral – najważniejszego węzła transportowego miasta. Stąd dojedziemy wszędzie na obrzeża, wszędzie w ramach centrum a także na lotnisko i w dalsze części Malezji.


Komunikacja w KL jest bardzo tania, tańsza niż nasza na Śląsku (1-2 zł za przejazd krótkiego odcinka) a widać, że władze miasta mocno inwestują w nowoczesny transport. Powstają nowe linie kolejowe, nowe linie kolejki naziemnej, nie ma klasycznego metra. Jedynym mankamentem naszym zdaniem jest dość ubogi system przejść podziemnych i naziemnych nad szerokimi, ruchliwymi drogami. Bardzo fajnie jednak prezentuje się przejazd kolejką tuż nad ulicami a jednocześnie pomiędzy wieżowcami w korytarzu niczym kanion. Przypomina to trochę Chicago.

kuala lumpur panorama

Kuala Lumpur to bardzo młode miasto, dlatego może nie spodobać się tym, którzy szukają spuścizny po azjatyckich cywilizacjach czy nawet kolonialnych imperiach. Najstarsze budynki miasta pamiętają zaledwie środek wieku XIX i znajdują się na małym terenie a północ od Sentral Station Zobaczymy je w ciągu krótkiego, dwugodzinnego spaceru. Ale to nie znaczy, że nie nadaje się na zwiedzanie. Zresztą znacie nas. Dla nas nie ma miejsc, których nie da zwiedzić.

Gdzie jest środek miasta?

Sercem miasta, które ciężko włożyć w jakieś sensowne miary, może być kilka miejsc. Jednym z nich może być Central Market, przyjemny, dość europejsko wyglądający plac z centralnie usadowioną fontanną, otoczony rzędem dwupiętrowych, wąskich kamienic a z góry surowymi wysokościowcami, których z resztą w KL nie brak i wyrastają w różnych, zaskakujących miejscach. Na południowy-wschód od Central Market leży chińska dzielnica, czyli Chinatown, wyraźnie oddzielona od reszty miasta. Główna handlowa ulica Jalan Petaling jest stale zadaszona, boczne są niezwykle ciasne a wszędzie panuje ruch, składający się z tłumu turystów, handlarzy i chińskich imigrantów. Diaspora chińska znalazła sobie m.in w Malezji ciepłe gniazdko i oprócz Malakki i Penang bardzo dużo Chińczyków zamieszkuje właśnie Kuala Lumpur.

IMG_2290

Jeszcze dalej na wschód, kierując się wzdłuż ruchliwej ulicy Pudu dojedziemy do tak zwanego „Golden Triangle”, czyli zakupowo-rozrywkowego centrum miasta, raju dla miłośników centrów handlowych, jedzenie, nocnego życia. Znajdują się tu też dwie stacje kolejki naziemnej Bukit Nanas i Raja Chulan, po północnej stronie wyraźnie wyrastają dwie wieże Petronas Twin Towers.

Zarzućmy więc okiem jeszcze raz na zachodnią część śródmieścia, po drugiej stronie mało urodziwej rzeki. Plac to jedyny klasyczny plac w centrum miasta (a jest ich w sumie kilka, o czym napiszemy dalej). Otoczony z jednej strony przez park, z drugiej ale od wschodu imponującą fasadą Bangunan Sultan Abdul Samad, w którym schroniło się kilka ministerstw a czasowo oglądać można ekspozycje, związane z Malezją. Gdy tu byliśmy jedna dotyczyła listy UNESCO w Malezji a druga dokumentów z czasów ogłoszenia niepodległości Malezji. Budynek jest piękny, jego smukłe wieże z wyraźnie widocznymi wpływami mauretańskimi dominują nad całą częścią śródmieścia. Tuż za nim na wyspie przykucnął bardzo ładny Meczet Jamek, fajnie widoczny z mostku na Leboh Pasar Besan.

Dworzec, jakich już nie ma…

IMG_2327

Drugim niezwykle urodziwym budynkiem, którego wieże również fantastycznie urozmaicają miejski, czasami dość monotonny krajobraz jest tak zwany „stary dworzec”, który na mapach jest nazywany po prostu Kuala Lumpur zamiast Sentral. Jest przepiękny a jego wnętrza w okolicach peronów naprawdę stylowe. Gdyby nie jego rozmiar – nie jest jakoś gigantycznie wielki, mógłby śmiało rywalizować z poznanym przez nas niedawno dworcem w Mumbaju, który jednak miał bardzo zaniedbane wnętrza. Po jego drugiej stronie przy ruchliwej Jalan Hishamudin stoi spokojnie siedziba dyrekcji malezyjskich kolei. A stąd już rzut kamieniem dosłownie pod położony po drugiej stronie ulicy ogromny Meczet Negara – Narodowy Meczet Malezji. Ale o tym potem.

Wieżowce Bliźniaki. Architektoniczny symbol Malezji

IMG_2115

Największa atrakcja miasta, pod którą zawsze spotkamy tłumy turystów, nawet późną nocą jest oczywiscie Petronas Twin Towers. To tak naprawdę centrum handlowe z małym skwerem od strony zachodniej i wiekszym krajobrazowym parkiem KLCC od wschodniej. Od południa i północy wieżowce nie robią takiego wrażenia. Ale od zachodu i wschodu – ach, cudo!
Codziennie wieczorem w parku odbywa się spektakl światło i dźwięk. Pomiędzy wieżami znajduje się przejście powietrzne, reklamujące się jako najwyżej położone na świecie i może dlatego bilet wstępu na nie kosztuje naprawdę dużo. Na samo przejście. Ale Petronas zdecydowanie największe wrażenie robi z dołu, ewentualnie z dachu któregoś z sąsiednich wieżowców – podobno najlepszy widok jest z hotelu Intercontinental albo Grand Hyatt. Ale jak tam się dostać? 🙂

Drugim popularnym punktem widokowym na miasto jest taras widokowy wieży telewizyjnej Menara TV, która jest trzecią co do wysokości wieżą na świecie. Jednak wstęp – 45 i ponad 90 zł (open deck) może nieco odstraszyć. Wydaje się, że w KL wybiera się jedno – albo wjazd na Petronasy albo na Menarę 😉

Muzeum Sztuki Islamskiej

MSI w Kuala Lumpur obok tego w Doha to chyba najsłynniejsza instytucja tego typu. Po budowie muzeum trafiło do pięknej, surowej, modernistycznej bryły. Wstęp to 14 Ringitów a jeszcze bardziej kusi przyjemny chłód nowej kliamatyzacji. W środku poznamy historię, sztukę i architekturę największych muzułmańskich cywilizacji na świecie – nie tylko Azji. Do obiektu dojdziemy pieszo, kierując się 5 minut w górę od Meczetu Narodowego.

>> Więcej zdjęć z muzeum

muzeum islamskie kuala lumpur

Kompleks rekreacyjny Tun Abdul Razak Park

W Tasik Perdana czyli niewysokim wzgórzu, które okala centrum od zachodu znajduje się jeszcze Planetarium Negara, najwiekszy na świecie Bird Park (drogi wstęp!) oraz ogród botaniczny. Ale jest spokojnie, nieco dżunglowato nawet. Idąc z plecakami w kierunku Parku Ptaków nagle natknęliśmy się na przebiegającego przed nami półmetrowego warana.
We wschodniej części parku znajduje się największe miejskie jezioro, wcale jednak nie dawało ochłody w tym parnym klimacie. Własnie prawie tuż nad nim rozpięty jest falisty dach egzotarium. W północnej części parku znajduje się park rzeźb na świeżym powietrzu oraz kilka budynków administracji rządowej. Na południu możemy skierować się na kładkę przerzuconą nad 8-pasmową ruchliwą autostradą, by znaleźć się pod Narodowym muzeum Malezji, które jednak sporo ustępuje temu w Singapurze i dość dawno nie było remontowane.

Dalej można już podejść na dworzec centralny, z którego kursują pociągi np. na lotnisko (dwa rodzaje – szybki – niebieski lub superszybki – różowy). Z nich właśnie skorzystaliśmy, bo był to nasz ostatni dzień podróży do Azji Pd-Wsch. powrót nocny, oczywiście przez Amsterdam 😉

Prawie Kuala Lumpur. Zachwycające Batu Caves

Do Batu Caves dojedziemy wygodnie i tanio czerwoną linią kolei podmiejskiej KTM za grosze. Nie zgubimy się, bo to ostatnia stacja, niedawno przedłużonej linii i nawet ma taką samą nazwę.

Zanim wejdziemy po 272 stromych stopniach do hinduistycznych świątyń, ukrytych w gigantycznych salach krasowych jaskiń, zadrzemy wysoko głowę i z podziwem będziemy się wpatrywać w niesamowitą, złotą, największą na świecie hinduistyczną statuę bóstwaMarugan. Choć do sztuki hinduistycznej mamy zdrowy dystans, nie potrafi nas ona tak uwieść jak średniowieczna chrześcijańska czy islamska, to jednak ta kompozycja na tle wapiennych, pokrytych tropikalną roślinnością urwisk – robi wrażenie. Po wejściu do jaskini głównej, czujemy się jak w dużej, średniowiecznej katedrze. Jednak stropem jest wapienny dach z dwoma pionowymi oknami, gdzieniegdzie zwisają olbrzymie stalaktyty, żebra krasowe i latają nietoperze. Człowiek staje się nagle mikroskopijną kreską na większości zdjęć. Gdy mnisi zanucą coś z tantrycznych repertuarów, po hali roznosi się delikatne, ale długie echo. W środku zbudowano dwie świątynie, kilka ołtarzyków, unosi się zapach kadzideł i palonych darów, plus mniej przyjemny zapach nieczystości o których zapomniano.

Więcej zdjęć i opis jaskini w osobnym wpisie

batu kuala lumpur

Dlaczego warto lecieć do Kuala Lumpur nawet jak się nie chciało zwiedzać tego miasta? (Co mamy nadzieje po tym wpisie wybijecie sobie z głowy?) A to głównie dla połączeń lotniczych z resztą Azji. KL to wielki „hub” tanich linii Air Asia a oznacza to, że tego samego dnia albo dzień później możecie „za grosze” polecieć dalej np. na Borneo, Sumatrę, Jawę, Bali, do Birmy, Tajlandii, Wietnamu, Kambodży. Zresztą sprawdzicie to na interaktywnej mapie Lotera.
Kuala Lumpur więc jest chyba najlepszym wyborem na wypad do Azji w stylu „Duża metropolia po drodze + jakieś rajskie miejsce” 🙂

Na koniec, dobra wiadomość dla wszystkich zainteresowanych podróżą do KL. KLM ma obecnie loty do tego niesamowitego miasta w promocji – uwaga, bilety w specjalnej ofercie Dream Deals

kulklm

I tradycyjnie. Trochę więcej zdjęć. Z podpisami 😉

IMG_2397 kuala lumpur meczet IMG_2237 IMG_2234 IMG_2320 ratusz kuala lumpurIMG_2334 kuala lumpur chinatown IMG_2316 IMG_2284 IMG_2279 IMG_2277 IMG_2222 IMG_2132 kuala lumpur petronas petronasIMG_2342 IMG_2374 IMG_2207 batucaveskul

 

jaskiniebatu

GDZIE SPAĆ? Porównaj najtańsze noclegi w Kuala Lumpur | Zarezerwuj hotel w Kuala Lumpur

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 13

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. daniel napisał(a):

    Bylismy razem z zona w KUALA LUMPUR w wrzesniu byl to wypad na 5 dni podczas wakacji w Thailandii swoje loty i hotel wykupilismy on-line na stronie airasia – chyba mielismy szczescie poniewaz nasz hotel PACIFIC EXPRESS miescil sie w samym centrum z kad mielismy blisko wlasciwie wszedzie Juz wpierwszy dzien zwiedzilismy BATU CAVE oraz PETRONAS TOWER – drugi dzien to BIRD PARK oraz MOTYLARNIE – co do klimatyzacji to moge potwierdzic ze dziala za mocno sam przeziebilem sie. Ceny transportu miejskiego smiesznie niskie – jazda taksowka okolo 30 min 11rm (rigit malezyjski )a piwko 0,5 16rm cena przejazdu kolejka KTM do BATU CAVE jak dobrze pamietam ok 6rm za dwie osoby -mozna by pisac o tym przepieknym miejscu bardzo dlugo -jedno co wiem to to ze bylo warto – tak warto jak zobaczyc CUBE ale to nie to miejsce – pozdrawiam wszystkich podroznkow

  2. Jerzy napisał(a):

    Miałem inne wrażenia z KUL niż Pan Marek. Zero smogu, przejrzystość powietrza 100%. Jedyne co mi trochę przeszkadzało to nadmierna klimatyzacja. Gdy na zewnątrz było ponad 35 stopni, to w budynkach było pewnie około 18. Przez te zmiany temperatury miałem olbrzymi katar. I jak później leciałem samolotem to pierwszy raz w życiu myślałem, że mi głowa eksploduje i krew z uszu popłynie szerokimi strumieniami. Poza tym Kuala Lumpur jest fajne na maks. 2 pełne dni. Z atrakcji najbardziej podobał mi się park z ptakami, które potrafią wylądować na głowie 🙂 Świetny jest.

  3. Marek napisał(a):

    KUL to dla mnie najgorsze miasto SE Azji. Totalny smog, a nie daj bosz pada to można się udusić. Miałem pewnie pecha bo ile razy tam byłem ( listopad ) to padało non-stop.Bangkok, choć też zadymiony to jest jednak bardziej przyjazny. KUL tylko i wyłącznie jako hub AA , nocleg przy lotnisku i uciekać jak najszybciej.Ale relacja wyczerpująca i ciekawa, gratulacje !
    pozdrawiam i zapraszam do siebie https://bigmarkk.wordpress.com/
    bm

  4. Jola napisał(a):

    Witam
    Jak sądzicie, czy można w KL złapać jakiś lot na wyspy, tak na ostatnia chwile. Lecimy do Malezji w połowie stycznia i chyba pierwszy raz w Azji nie mamy planu. Może Penang, może Langkawi, a może na Lombok. Gdzie w KL szukać biletów, czy są agencje turystyczne, jak w Tajlandii, które coś wyszukają? Wiem, że można samemu to zrobić, ale nie będzie nam się chciało tracić czasu na szukanie w necie.

    • Wędrowne Motyle napisał(a):

      Można. A jak niebedzie tanio, to bedzie srednio tanio. Wiekszosc „biur podrozy” sprzeda Cibilet z prowizją 20-30 zł

  5. Magda Kajzer napisał(a):

    Dziwne, ale fascynujące. Bo dziwne miejsca zawsze fascynują, bo są inne :).

  6. kami napisał(a):

    ciekawe miejsce, patrząc tylko na zdjęcia przypomina mi: Erywań (dachy na pierwszej focie), Madryt (dworzec kolejowy), Rio (kolorowa niska zabudowa), Doha (muzeum) i Luoyang (te ostatnie zdjęcia)! Takiej mieszanki chyba nigdzie nie widziałam

  7. Piotr Jendruś napisał(a):

    Uwielbiam KUL 😉

  8. Bartek Bandurowski napisał(a):

    Mam nadzieje w styczniu wyrobić sobie własną opinię:)

  9. Kinga Bielejec napisał(a):

    A wg mnie Kuala Lumpur to najfajniejsze miasto w Azji południowo-wschodniej 🙂 Także wszystko zależy co się zobaczy, na jakich ludzi się trafi, jakie pyszności się zje i z jakim podejściem się do danego miejsca wybierze 😉

  10. Katarzyna Krzanowska napisał(a):

    Dzięki za wpis, właśnie lecimy tam w lutym mamy zamiar spędzić tam max dwa dni(ogólnie kiepskie miasto) i dalej w świat 🙂

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 13

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

O blogu w mediach