Home Blog Nasze relacje i zdjęcia Wzdłuż szyn, ale w górę i w dół. Tramwajami i kolejkami po Lizbonie

Wzdłuż szyn, ale w górę i w dół. Tramwajami i kolejkami po Lizbonie

Autor: Wędrowne Motyle | środa, 30.11.16 | 9 komentarzy

IMG_3665

Jedna rzecz w Lizbonie – trzeba przyznać – jest absolutnie unikalna i niesamowita. Chodzi o komunikacją publiczną a dokładniej jej szynową część. Nigdzie indziej w europie nie poczujecie się jak w San Francisco oraz na tym samym bilecie nie skorzystacie z metra, autobusów, tramwajów ale i kolejek szynowych i… wind.


Inne miasta na świecie, gdzie wielkimi atrakcjami są strome linie tramwajowe i kolejki szynowe: San Francisco, Valparaiso, Barcelona, HongKong, Neapol

Miasta, które mają duszę na ogół nie są miastami płaskimi. Ba, pokaż mi miasto z klimatem a powiem Ci jaka legenda czy historia wiąże się z jego założeniem i prawie zawsze wystąpi w niej słowo „wzgórze”, „wzgórza”, „dolina”. Tak po prostu jest. Mimo, że Lizbona, założona przez Fenicjan nie powinna kojarzyć się z miastem na wzgórzach, to jednak wschodnie, łagodne stoki Gór Sierra de Sintra (z resztą bardzo starych gór, zwanych przez starożytnych Górami Księżycowymi) po prostu nagle się kończą a ponieważ estuarium Tagu zaczyna dzielić i rządzić w tym terenie mocno go spłaszczając, mamy do czynienia z kilkoma dość stromymi przewyższeniami, pomiędzy którymi założono miasto. Zamek na jednym, tak zwane „Bairo Alto” na drugim a serce Lizbony i tak bije na dnie tej miseczki.

Jeśli nie mieliście okazji koniecznie zobaczcie nasz mega-przewodnik Lizbona w 2 dni.  Co warto zobaczyć. A teraz kolej na kolejki…

Elewador da Gloria

IMG_3753

Znajdowała się blisko miejsca, gdzie mieszkaliśmy w naszym mieszkanku na Bairo Alto. Łączy tą dzielnicę na wysokości kościoła Św. Rocha z główną ulicą Av da Liberdade (metro Resteuradores). Dość krótka trasa aczkolwiek urokliwa. Szkoda, że nie kursują już dwupiętrowe wagoniki. Zazwyczaj każdy, który wjedzie na górę powinien skorzystać z punktu widokowego Morador de Gloria, znajdującego się na prawo od kolejki.

Elewador de St. Justa

IMG_3800

To najdziwniejszy rodzaj „transportu publicznego”, jaki znacie. To tak naprawdę masywna i wysoka winda z początku XX wieku, autorstwa jednego z uczniów Gustawa Eiffla. Żeliwny olbrzym w stylu neogotyckim wozi turystów i mieszkańców pomiędzy dzielnicami Baixa i Bairo Alto. Z górnej części „kolejki” rozciąga się ciekawy widok na dachy Baixy oraz wzgórze Zamkowe.

Elevador da Lavra

IMG_3767

Najstarsza kolejka Lizbony i najmniej oblegana przez turystów. Jak doradził nam Krzysiek „jeśli szukacie kolejki na udane zdjęcia i najlepiej bez tłoku w środku wagoników – to jest to”. Łączy główną arterię ze wzgórzem Lavra, na którego szczycie znajduje się mały park z często pomijanym punktem widokowym na Bairo Alto. Jest jeszcze jedna rzecz, która przyciąga tu „specyficznych” turystów. Bogata galeria sztuki pod chmurką wzdłuż całej trasy. Miłośnicy streetartu będą wniebowzięci.

Elevador da Bica

IMG_3808

Mieszkaliśmy na północ od niej (czyli pomiędzy Glorią a Bicą). Naszym zdaniem najpiękniej położona i wyglądająca. Zwłaszcza w pełnym słońcu, gdy na dole widać taflę srebrzystego Tagu. Jest też najdłuższa.
Dolna stacja kolejki, która przed prawie 100 laty była świadkiem tragicznej katastrofy, gdy jeden wagonik urwał się z lin, sprawia wrażenie „minidworca”, takiego, jakie znamy z kolejek linowych w górach. Bica jest bardzo fajnie położona, gdyż górna stacja znajduje się przy przystanku popularnej linii tramwajowej 25e a od dolnej w 3 minuty dojdziemy do stacji metra Cais do Sodre.

Tramwaje, tramwaje, tramwaje…

IMG_4357

Tramwaje przecinają Lizbonę ze wschodu na zachód. Na ogół oczywiście. Miasto jest specyficznie położone, tak jakby na ‚falach”, dlatego wagoniki systemu pokonują swoją trasę raz w górę, raz w gół a czasami wręcz „zygzakiem”, by w razie czego móc wyhamować. I to są najciekawsze fragmenty. Bardzo popularna wydaje się trasa 25e, ponieważ przebiega przez takie właśnie miejsca. Fotogenicznie jest w okolicach oraz katedry Se, zanim wagoniki wdrapią się pod Bramę Słońca.

Odwiecznym problemem wagoników jest tłok i kieszonkowcy. Choć to drugie już może mniej. Chodzi o to, że z tramwajów korzystają wciąż chętnie mieszkańcy. A do tego dołóżmy turystów i godziny szczytu – i mamy klopsa. Czyli kolejki na przystankach. Jakimś sposobem może być wsiadanie na odległej pętli lub tam gdzie wszyscy wysiadają. Tym sposobem pojechaliśmy linią 28e aż pod Cmentarz Ourique. Później wsiadamy i przez długi czas rano w tramwaju jedzie raptem kilka osób. Linie startują od 7:00 rano.

Tramwaje w Lizbonie. Skąd i dokąd kursują?

12E Praca da Figueira – Alfama
18E Rua Alfandega – Comiterio Ajuda
25E Rua Alfandega – Campo Ouirique
28E Largo Martim Moniz – Campo Ouirque
15E Praca da Figueira – Alges (nowoczesnego typu).

Po drodze do Belem blisko imponującego Mostu 25 Kwietnia znajduje się muzeum transportu (Museu da Carris), w którym zobaczymy historię lizbońskiego transportu oraz okazy najstarszych wagoników, które jeździły po tym mieście.

GDZIE SPAĆ? Porównaj najtańsze noclegi w Lizbonie | Zarezerwuj hotel w Lizbonie

Jeśli chcecie przeczytać więcej – warto wpaść do Krzyśka i zobaczyć jak efektywnie zwiedzać Lizbonę TYLKO za pomocą słynnej linii 28 🙂



Booking.com

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 9

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. U lala fiu fiu napisał(a):

    Moim zdaniem przepiękne miasto! Sam tramwaje to tylko jedna z atrakcji, które dodają mu uroku. Pozdrawiam!

  2. Anna Łączkowska napisał(a):

    nam udało się trafić taki piękny bez reklam i pomazańcow 🙂

  3. Marta Pyrgal napisał(a):

    Mnie nie powaliło. W tramwaju był tłok i cała masa zapoconych ludzi. Nic nie widziałam bo dobrze widzą tylko Ci co siedzą. Tramwaj cały czas się zatrzymywał bo kierowcy samochodów parkują na torach. Lepiej piechotą 🙂

  4. Anna Doczekalska napisał(a):

    Już nie mogę się doczekać na wyprawę do Lizbony 🙂

  5. Anna Łączkowska napisał(a):

    Byłam, cudowne miasto 🙂 wspominam je z sentymentem. Wrócę tam na pewno 🙂

O blogu w mediach