Home Blog Opinie i felietony Rekordowe dobro i rekordy dobra. Blogowe podsumowanie roku 2015

Rekordowe dobro i rekordy dobra. Blogowe podsumowanie roku 2015

Autor: Wędrowne Motyle | niedziela, 10.01.16 | 49 komentarzy

rok2015PODS

Zamiast dziesięciu marzeń i pięciu celów, wybierz dwa-trzy i zrealizuj je, skrupulatnie planując. Dokonuj selekcji, spróbuj uczyć się cierpliwości, szukaj pomysłów, by zrobić coś inaczej, niż inni, albo jeśli nawet podobnie, to zupełnie nietypowo. Poszukaj wyróżnika, który Cię określa, baw się nim a inni to docenią. Traktuj swoją pasję jako pasję a nie jako cel i priorytet. A wtedy wciąż pozostanie pasją. Życz wszystkim dobrze, kibicuj, dopinguj w fajnych inicjatywach a odpryski dobra zawsze do Ciebie wrócą. Choćby miały okrążyć Ziemię, to okrążą i wpadną Ci z tyłu do plecaka.


Wiemy, wiemy, brzmi to może zbyt patetycznie. Ale wiecie co – to wszystko się spełniło. A więc…? Może jednak poczytasz dalej?

[na wpis potrzebujesz około 10-12 minut]

Rok 2014 mógłbyć uznany przez nas za trudny. Oczywiście był udany, ale z powodu wypadku i szpitala był tak jakby „przepołowiony” na dwie części. Odrodziliśmy się w materiale o Bieszczadach i przed podróżą do Indii. To osobiście mnie (Marcin) pomogło pokonać pewne słabości i problemy i dobrze nas nastroić na kolejny rok. Zresztą pamiętacie może nasze podsumowanie 2014. Było pozytywne? No było. I potem człowiek sobie myśli „Czy następny rok może być lepszy? To niech będzie choćby taki sam”.

A w tym roku też będzie pozytywnie. Kto nas zna dobrze, chyba się domyśli. To był najlepszy rok w naszym życiu. Nasze małżeństwo świętowało 5 lat, czujemy się mocno zżyci i szczęśliwi. Z tego miejsca publicznie można podziękować najbliższej rodzinie, rodzeństwu, rodzicom, innym bliskim, znajomym oraz wszystkim życzliwym, na których trafiliśmy po drodze. A ponieważ jesteśmy osobami wierzącymi, również wypada powiedzieć „Bogu dzięki za ten rok”.

wielki mur chinski chiny jesien

Tak jak wspominaliśmy rok temu. Rok 2012 był rokiem intensywnej pracy nad blogiem, skrobaniem, rysowaniem i delikatnym dopiero odkrywaniem przez internautów. Rok 2013 był rokiem przełomowym. Rokiem, w którym poznała go szersza publika.
A rok 2014 wydał się rokiem, w którym nasz blog „zaskoczył” i stał się popularny, głównie dzięki wyróżnieniom, rankingom czy wywiadom. Rok 2015 w takim razie był bardzo trudnym rokiem dla blogera, który poważnie traktuje swoją pasję. A jednocześnie normalnie żyje swoim życiem. Rokiem prawdy. Rokiem, w którym albo się o Tobie zapomina albo Ty tracisz zapał i nadchodzi „czas innych”. Dla nas na szczęście był rokiem kulminacyjnym. Tzn. blog jeszcze urósł a jego pozycja się ugruntowała, odwiedziliśmy rekordową liczbę miejsc, również dzięki niemu. Nie ma lepszej automotywacji. No nie ma!

Po drodze udało nam się również w zawodowym życiu osiągnąć sukcesy. Ania awansowała i spełnia się w pracy, Marcinowi również udało się zrealizować cele zawodowe (Przy okazji ukończyłem kurs operatorów dronów i mam certyfikat pilota – przyp.). Może mniej czasu spędzamy nad blogiem na zasadzie pracy w panelu, ale za to więcej nad różnymi czynnościami „obok”, czyli fotografia, wideo, grafika, rysunki, interaktywność.

I nie piszemy tego, żeby się chwalić. Choć podsumowania mają trochę taki charakter z definicji. Piszemy po to, żeby również kogoś zmobilizować. Żeby udowodnić, że się da i można. W Polsce. Naszym zdaniem cierpliwość i sytematyczność popłaca a potem, po 2-3 latach należy rozwijać kolejne umiejętności i wymyślać rzeczy, których inni jeszcze nie znają. Ale nie wszystkie, nie „łapać stu srok za ogon”. Dokonać selekcji. Dwóch – trzech celów. Dwóch – trzech marzeń. Dwóch – trzech decyzji. Dużo łatwiej. Jest dużo łatwiej!

Zerknijmy wstecz. Kilka naj tegorocznych podróży

Najpiękniejsze z widoków w tym roku

Ania: Z typowych widoków to na pewno zachód słońca w Alpach z Schattberg przepięknym szczytem Kitzsteinhorn na pierwszym planie i ogólnie ta tajemnicza adwentowa aura w Alpach, można było się upajać widokami. No i filmowa panorama białych klifów Seven Sisters w Południowej Anglii.

IMG_2675

Marcin: Z pewnością wieczorny widok z Top of The Rock w Nowym Jorku na cały Manhattan. Aczkolwiek każdy widok w Nowym Jorku był dla mnie jak jeden wielki „cudowny widok”. Chciałbym też wyróżnić wschód słońca nad dżunglą pod wulkanem Merapi na Jawie oraz wyjątek – nie widok z  góry lecz widok… z dołu, czyli świetlno-muzyczny pokaz w Gardens of The Bay w Singapurze, widziany z pozycji leżącej na trawniku poniżej. Klasa!

Zachód słońca widziany z platformy widokowej na Top Of The Rock czyli dachu Rockefeller Centre. Dwa Empire State?

Najcudowniejsze z cudów natury, które widzieliśmy

Ania: Zorza Polarna za kołem podbiegunowym, która ukazała się nam prawie punktualnie o północy. Nigdy tego nie zapomnimy, opisać nie umiemy,swojego szczęścia nie rozumiemy. Przylecieliśmy tu na 4 dni i akurat na nas „czekała. Ponadto mocno przeżywać będę widok prawdziwego, dzikiegowarana, prawie dwumetrowegona Penang. Pierwszy raz widziałam takie zwierzę na żywo.  I jeszcze koniecznie chciałabym wyróżnić coś, czego nie da się zobaczyć, ale można poczuć. Dla mnie to niezapomniane – zapach kwiatów drzew Osmantusa w Japonii. Takiego zapachu nigdzie indziej nie ma na świecie.

zorza laponia finlandia

Marcin: Chyba wybór jest niepodważalny i zostawia wszystko daleko w tyle. Zorza Polarna widziana w mrozną ostatnią noc zimy ze szczytu, górki, na ktorą wdrapywaliśmy się spory czas z Gosią, Leszkiem i Basią. Tego nie da się opisać. wybaczcie, nawet my nie potrafimy. To był jedyny moment w życiu, gdy coś w czasie podróży sprawiło, że mieliśmy motyle w brzuchu. Naprawdę, aż zakręciło nam środkiem. Potem długo długo nic i może mgliste góry Huanghshan w Chinach i otoczenie Jeziora Como w Lombardii.

gory zolte huangshan chiny

Pięć najbardziej niesamowitych dzieł rąk ludzkich

Ania: Prambanan na Jawie, dużo bardziej niż Borobudur. Ogromne sztuczne drzewa – kwiaty, czyli część kompleksu Gardens By The Bay w Singapurze. No i zdecydowanie Wielki Mur Chiński. Jego ogrom i niesamowitość. A za piękno w czystej formie z pewnością Złoty i Srebrny Pawilon w Kioto. Baśniowe miejsca!

prambanan indonezja unesco

Marcin: Niezwykłe wrażenie zrobiła na mnie świątynia Fushimi Inari w Kioto. To miejsce, które w rzeczywistości wygląda jeszcze lepiej, niż na zdjęciach. Kto by przypuszczał, prawda? Paradoksalnie większe wrażenie w Chinach, niż Mur Chiński wywarło na mnie Zakazane Miasto. Jak można było postawić TAK GIGANTYCZNY pałac.
Chylę czoła przed wysokościowcami, które widziałem. W ciągu jednego roku byłem na Empire State Building, na Jin Mao w Szanghaju i pod Petronas Tower. Każdy z nich był swego czasu numerem jeden na świecie. Ze starych skarbów cywilizacji wrażenie oczywiście zrobiło na mnie Borobudur i Prambanan, ale wiem, że to podobno tylko namiastka Angkor Wat w Kambodży. Z nowych – ogrody Garden By The Bay w Singapurze. Szczęka opada.

IMG_1106

Pięć największych zaskoczeń:

Cała Japonia. Spodziewaliśmy się „azjatyckiej Szwajcarii” pod względem cenowym i emocjonalnym a tymczasem wiele rzeczy było tańszych niż w Chinach, smaczniejszych, ludzie szokująco życzliwi, aż za nadto i zachwyciła nas wszechobecna klasa, kultura, wyważone zachowanie Japończyków. Zupełnie przeciwnie, niż się nastawialiśmy (nieco szaleni, dziwni, głośni). Ale wiemy, że tylko „liznęliśmy” ten kraj.

Nieco bardziej negatywnym zaskoczeniem były z kolei ceny w Chinach. W drugą stronę. Zwłaszcza ceny wstępów do obiektów oraz parku narodowego. Ale to trochę zrozumiałe jak się wezmie pod uwagę jak szybko a nawet chyba za szybko rozwija się ich rynek wewnętrzny, popyt i podaż szaleją.

Że w Nowym Jorku naprawdę można zjeść za dolara (pizza), ale jak się będzie wyglądało po 2 tygodniach?

IMG_1615a

Pięć najważniejszych tekstów tego roku

Z uwagi na szeroki odbiór, wpływ na społeczność oraz „poczytność”. Tak się składa, że akurat to piątka najczęściej komentowanych i udostępnianych wpisów. Przypadek?

1. Filmowy Nowy Jork. O tym jak przeniosłem się w czasie

filmowy-nowy-jork

Takich wpisów i przygód życzę Wam wszystkim (Marcin). W Nowym Jorku niestety byłem bez Ani, z kolegą, ale dzięki temu mogłem zrealizować swoje marzenie i jednocześnie wpis, który odbił się szerokim echem nie tylko w Polsce ale kilkunastu innych krajach, goszcząc  w popularnych serwisach typu BoredPanda czy Wykop. Ten projekt przygotowywałem wcześniej miesiąc, by na miejscu zrealizować go w trzy dni. Czułem się jak dzieciak, przeniosłem się w czasie nie tylko do lat, w których powstawały te filmy ale do momentu gdy miałem 10, 15, 18 lat. Dziś mam już 30 lat (i sam jestem dziadkiem, hehe) i czuję, że rozpoczął się nowy etap w moim życiu. Z pewnością nieco inne pomysły mam na horyzoncie.

2. Muzułmańska dzicz? Daj nam dosłownie pięć minut.

Klasyczna publicystyka okołopodróżnicza, powstała po zamachu w Muzeum Bardo w Tunisie, gdzie 6 lat temu byliśmy. Jako, że chcemy by nasz blog kojarzył się nie tylko z użytecznością i rzetelnością, ale też uczył, sporządziliśmy wpis w którym absolutnie nie opowiadamy się po żadnej ze „stron” rodzącego się konfliktu dwóch cywilizacji, lecz po prostu tłumaczymy dlaczego słowo „dzicz” i „zacofanie” nie powinno się utożsamiać z kulturą islamu. Którą podziwiamy i dobrze znamy. Ja na przykład ubóstwiam sztukę i architekturę islamu (Ania). Co nie przeszkadza nam w bardzo krytycznej ocenie wielu zachowań.

3. Uciec, ale dokąd?

Ten tekst jest dla nas ważny podwójnie. Raz, że przedstawia pewną ideę, którą wymyśliliśmy spontanicznie, Ideę Ostatniego Przystanku i tłumaczy w jaki sposób szukać, i gdzie, miejsc odosobnienia, miejsc bez ludzi, miejsc bez hałasu. Pomysł spodobał się nawwet Tomkowi Michniewiczowi, który poświęcił audycje z nami m.in. o tym. A po drugie – to był wpis, który miał mecenasa. I co ciekawe – markę TP-LINK. Paradoks prawda? Ale jego wygląd i zupełnie nowatorska forma, którą zaczęliśmy stosować bardzo wszystkim przypadła do gustu.

4. Podróż to nie odległości. Podróżuj „do tutaj”.

wąwóz skorocicki rezerwat

Długo nad tym rozważaliśmy, zwłaszcza po rozmowach z ludzmi, którzy z roznych wzgledów nie mogą lub nie odważają się dalekopodróżować, ale… widać i czuć, że mają wrażliwość odkrywców, poznawania miejsc, oceniania. To tekst nieco filozoficzny ale jak się okazało dość trafnie trafiający w punkt. Noi dzięki niemu przedstawiliśmy autorską koncepcję podróży „do tutaj” zachęcając innych do stosowania tego określenia. Być może nawet w tagach #podrozedotutaj

5. Śląskie? Nigdy tam nie jedź! 

Nasz najpoczytniejszy wpis tego roku – 160 tys, odsłon i 13 tys, udostępnień. Zrealizowany na kanwie dość przewotnej, wymyślonej przez Buzfeed listy tzw. „podwójnych zaprzeczeń” wpis, którym chcieliśmy udowodnić, że nasz region jestzupełnie inny, niż go malują. Oczywiście, że ta forma mocno pomogła temu tekstowi, ale jak wiadomo – treść też dużo daje. 

No i jeszcze 5, 10, 15 lat razem. O tym jak budować szczęśliwy związek. Tak osobiście i wspomnieniowo…

Pięć najważniejszych współprac komercyjnych, z których jesteśmy dumni

Nasz blog nie dość, że jest pasją, to zarabia na jej realizację oraz na kolejne. Ale wciąż – z twardego wyboru – jest dla nas „tym drugim” w życiu. Tak chcemy. W tym roku wciąż konsekwentnie wyznaczyliśmy sobie granicę, by średnio realizować maksymalnie jedną kampanię promocyjną/reklamową w miesiącu, decydując się na wybór tej najciekawszej propozycji. Z kilku z nich jesteśmy szczególnie dumni. Klienci podobno również. Przy czym staramy się pilnować jednego – do niczego (żadnego produktu, usługi) nie namawiamy, nie polecamy. Traktujemy marki po prostu jako partnera, który chce pokazać się w naszych pomysłach.

enontekiobiale

„Barwy Podróży” – Interaktywny materiał o kolorach w podróży. I o kolorach w naszych podróżach. Ake było siedzenia w archiwach zdjęć. Ale było… – partner: ŚNIEŻKA | zobacz wpis

„Motyle W Polskę – Sezon 2.” – Zrealizowaliśmy kolejną edycję naszego cyklu, dotyczącego odkrywania najpiękniejszych miast i miasteczek Polski – partner: EHOLIDAY.PL | zobacz wpis

„Mapy, które wytłumaczą Ci Chiny” – Ponieważ w 2016 roku chcemy mocniej iść w podróżniczą edukację, eksperymentujemy z formą również w tym temacie. Podobało się i to bardzo – HUAWEI, HONOR7 | zobacz wpis

motylaponia

„Motylaponia” Czyli bardziej wizyta studyjna, niż kampania. Odwiedziliśmy Laponię na zaproszenie (uwaga) Ambasady Finlandii. aby zrealizować razem z (uwaga znów) National Geogpraphic oraz TVP reportaż o zimie w Laponii. To był wielki zaszczyt i przełom – partner: AMBASADA FINLANDII | zobacz wpis

„Uciec ale dokąd” + zbudowana przez czytelników mapa miejsc, do których można uciec, na jeden dzień, na dwa, na weekend – partner: TP-LINK | zobacz wpis

Naszymi stałymi partnerami (sponsorami) w tym roku byli KLM (podróże po świecie), Trivago (podróże po Europie) oraz Merrell i Ceneria (sprzęt). Dziękujemy!

Podsumowanie liczbowe w 7 podpunktach:

– W tym roku w naszym koszyku znalazły się 43 bilety lotnicze. To nasz rekord. Przekroczyliśmy tym samym 100 lotów w życiu. Plus kilkanaście „no show”, których z różnych względów nie wykorzystaliśmy.

– W podróżach spędziliśmy, pomimo pracy na etacie, około 82 dni (o 25 dni więcej niż w 2014). To również nasz rekord roczny.

– Odwiedziliśmy w tym roku 11 krajów na 3 kontynentach (w tym aż 5 w Azji). Przesiadek w Holandii oczywiście nie liczymy.

– Nasz blog w tym roku zanotował prawie 3 mln odsłon (!!!). Prawie, bo zabrakło dosłownie kilkunastu dodatkowych dni w grudniu ;). Ale to o około 700 tys więcej niż w 2014 (pomimo mniejszej liczby wpisów) i wciąż jest najpopularniejszym/najpoczytniejszym polskim blogiem podróżniczym a podobno plasuje go to w pierwszej 20-tce w Europie. Niestety nie jest po angielsku, więc nikt go nie uwzględni.

– Zrealizowaliśmy znów dwa i pół marzenia z naszej Listy Marzeń. Te „pół” to Chiny bez Armii Terakotowej. Te pełne to Nowy Jork i zorza polarna. A kolejne pojawiło się na przełomie roku 2015 i 2016

– Otrzymaliśmy rekordowe ponad (plus minus) 150 maili lub pw w sprawie pomocy w organizacji wyjazdów. Nawet w miejsca, w których nie byliśmy. Co nie jest dla nas problemem i jak tylko mamy czas – pomagamy.

– Wystąpiliśmy na łamach mediów 9-krotnie (podróże, latanie, blogi) wliczając zarówno „Dziennik turystyczny” jak i „Życie na Gorąco”, 4-krotnie na konferencjach/spotkaniach branżowych (podróże, blogi, internet).

I jeszcze w ramach angedoty. W tym roku znów pojawił się na blogu tylko jeden hejt z prawdziwego zdarzenia. Rok temu też tylko jeden. Żeby było śmiesznej, ten sprzed roku brzmiał „w dupie byliście, gówno widzieliście” a ten z tego roku „Pierdolenie o Szopenie te Wasze podróże”. Czyli generalnie nie jest zle. Przy takim rozmiarze.

Plany na rok 2016

Można powiedzieć, że im więcej lat przeżywasz, zmienia się życie, szlifuje jak kamyk na osełce, staje się po prostu bardziej „wygładzone”, więc i plany może bardziej wyważone. Tzn. naszym zdaniem. W minionym roku nie udało się zrealizowac kilku planów, ale przecież to był szalenie pozytywny rok, prawda? Dużo lepszy, niż sami planowaliśmy. Dzięki blogowi podróżujemy w miejsca, których się nie spodziewamy. Bo przecież o Japonii nie śniliśmy nawet. Może powinniśmy zostawić to wszystko samopas? A może wręcz przeciwnie?

W tym roku już bez gigantycznej listy, ale naprawdę chcemy zobaczyć w końcu Alhambrę i Andaluzję, z brakujacych do książki miast pragniemy znalezć się jeszcze w Atenach, Edynburgu i Dublinie. Do Genui musimy zajrzeć, by zacząć sklejać film o Marco Polo. A kraje, które nas pociągają? Wciąż Iran, Sri Lanka, Oman, RPA, Brazylia, Peru, coraz bardziej Kuba no i ta odległa Australia z Nową Zelandią. Myślimy też by polecieć z dronem na Islandię. Wszystko okaże się jak zdrowie i urlopy pozwolą.

Jeszcze nie wiemy, gdzie polecimy z KLM, ponieważ projekt o Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej zakończyliśmy i zbieramy go do kupy. Gdzie nas byście wysłali? Najprawdopodobniej znów wyślemy kogoś z Was gdzieś (gdziekolwiek). Szczegóły niebawem.

Systematyczny rozwój kanału na Youtube (Zostaliśmy zaproszeni do grupy LifeTube), start nowego kanału o innej tematyce oraz rozwój portfolio filmowego na Vimeo. Generalnie rozwój w temacie wideo i montażu/edycji.

Prawdopodobnie będziemy kontynuować cykl #Motylewpolske w formie trzeciego sezonu. Pociąga nas najbardziej Wschodnia Polska i Mazury.

Pod koniec stycznia zaktualizujemy naszą listę 100 polecanych blogów podróżniczych. Będzie sporo zmian.

10 rzeczy, które zawsze będą nam przypominać rok 2015

1. #MOTYLAPONIA

wedrowne motyle laponia

(Ania). Nigdy, przenigdy nie zapomnę tego uczucia i tej wizyty. Smaku najlepszego na świecie łososia, mięsa renifera, najprawdziwszej zorzy polarnej i tego przyjemnego siarczystego mrozu, połączonego z błękitną poświatą na śniegu. Pomimo wszystkich cudownych miejsc, zobaczonych pózniej – jakoś Laponia stała się chyba naszym podróżniczym numerem jeden tego roku. Kto by przypuszczał, prawda? Mamy nadzieję, że naszymi materiałami i zdjeciami zachęciliśmy też innych do „poszukiwania bajkowej zimy” za kołem podbiegunowym. Bo jak wiadomo z zimą u nas kiepsko coś ostatnio…

2. #MOTYLANEZJA

wschod slonca borobudur indonezja

Indonezja jako była kolonia Holenderska, to był nasz oczywisty cel podróży, jak ktoś skojarzył jaki projekt realizujemy z KLM. Tak naprawdę zobaczyliśmy tylko Jawę, ale za to widoków, dżungli, zieleni, świątyń i zdjęć starczy nam z tego regionu na długi czas. Poznaliśmy się i odwiedziliśmy Emi z Emi w drodze, razem udając się w chmurne góry środkowej Jawy.
Pózniej przetransportowaliśmy się do Singapuru, smakując tej niesamowitej metropolii, by zakończyć tygodniem w Malezji z eksplorowaniem wypy Penang włącznie. Tam też zanotowaliśmy nasz najkrótszy lot w życiu (35 minut z Malindo) oraz zobaczyliśmy na żywo ogromnego warana. Wracaliśmy z Kuala Lumpur, gdzie pierwszy raz w życiu (i pewnie ostani) nocowaliśmy w hotelu 5*. Za darmo 🙂
Generalnie w ciągu zaledwie półtora roku zobaczyliśmy aż 10 wielkich azjatyckich wielomilionowych metropolii od Mumbaju po Tokio. Czy Wy w to uwierzycie? Bo nam trudno w to uwierzyć normalnie! Ewidentnie brakuje Bangkoku 😉

3. TELETURNIEJ PODRÓŻNICZY W TV

podroz zycia teleturniej

(Marcin). Zgłosiłem się, widząc zupełnie przypadkiem ogłoszenie jak Kondi z bloga „Byłem tu…” zamieścił na jednej z grup. Potem to już tylko niesamowita przygoda. Casting, nagranie z eliminacjami, nagranie właściwego odcinka, półfinał… i w końcu finał. Teleturniej „Podróż Życia”.
Zawsze sądziłem, że posiadam sporą wiedzę podróżniczą, geograficzną, geopolityczną etc… Nawet na temat miejsc, w których nie byłem. To była pora, by to zweryfikować publicznie. Prawie się udało.

Za wygraną w półfinale otrzymałem wycieczkę do Maroko. Pracujemy nad tym aby udało się ją zamienić na Andaluzję. Całego programu nie wygrałem. Ale może to dobrze? W Wielkim Finale pokonał mnie wybitny zawodnik – Marek, który wygrał podróż do Kalifornii i USA. Poległem na Gruzji i panu, który odpowiada za te długie, kilkuminutowe toasty przy stole :). Program podobno można zobaczyć w powtórkach, niedawno nam doniosła Natalia via snapchat.

4. #MOTYLAMERYKA

Najostrzejsze światło złapało mnie na Times square

(Marcin) To tylko jedno z wielu niesamowitych ujeć, jakie udało mi się zrobić w Nowym Jorku. Wcześniej odwiedziłem rodzinę w Chicago przy okazji zaliczając Komunię Świętą Wiktorii. Liczną rodzinę. Wierzcie mi. Z tego miejsca pozdrawiam ją całą i dziękuję za ciepłe przyjęcie!

A potem Nowy Jork. Miasto wyśnione, miasto wymarzone. Jedyne, które nie ma nic wspólnego z dawnymi dziejami, imperiami i historią, które mnie tak pociągało. I nie zawiodło! Na pewno Nowy Jork nas jeszcze zobaczy. No właśnie, nas. Koniecznie musimy polecieć tam jużwe dwójkę.

5. TRZYDZIESTE URODZINY i PIĄTA ROCZNICA ŚLUBU

IMGP3380

Oprócz tego, że świętowaliśmy w tym roku 5. rocznicę ślubu i 10. rok bycia razem, tak się złożyło, że przestaliśmy być już „dwuedziestolatkami”. Czy boli? Troche,poziom sentymentalizmu wystrzlił jak szalony. To niesamowite. Napisaliśmy też dość osobisty wpis na temat tego jak naszym zdaniem budować udany związek. No co, doświadczenie mamy!
Postanowiliśmy spędzić je nad Jeziorem Como w otoczeniu Alp, śródziemnomorskiej roślinności i Willi Balbianello. Ponieważ Włochy to nasza „druga ojczyzna”. W różnych tekstów wychodzi nam też często, że może to być Austria, więc kilka dni po urodzinach Ani byliśmy w Alpach. Przypadek?

6. PIERWSZE 200 TYSIĘCY

screenanalitycs

Dla kogo piszesz? Dla wspomnień. To oczywiste. A ponadto? Dla satysfakcji. Dla samorozwoju. Dla ludzi.

„Blogowanie dla ludzi nigdy nam się nie znudzi”

Publika i odbiorcy to to, co w blogu bardziej użytecznym/inspirującym, niż takim osobistym/fabularnym, jest bardzo ważne.
Ponieważ w podróżniczym blogowaniu wyraznie widać „sezonowość”, czyli dużo więcej czytelników w sezonie urlopowym a mniej pod koniec jesieni, to rekordowe zainteresowanie przyniósł nam czerwiec, lipiec i sierpień, gdy liczba czytelników bloga przekroczyła magiczne i wydawałoby się kiedyś nierealne 200 tys. czytelników. Rok temu cieszyliśmy się z magicznej bariery 100 tysięcy. Jest power? Jest! Podróże są niszowe? Niekoniecznie <3

7.  POLSKIE WEEKENDY

IMG_6820

To było aż 10 weekendowych wypadów w Polskę! Super udanych! Śląsk, Beskidy, Sudety, Mazowsze, morze, Mazury… Niektóre z nich spędziliśmy z naszą najbliższą rodziną: Mateuszem, Basią, Moniką, Mariuszem. W przyszłym planujemy znów wspólnie jezdzić. Bo rodzina jest najważniejsza. A weekendy bezcenne.

Przy okazji możemy się pochwalić, że pasją podróży i blogowania trochę „zaraziliśmy” Mateusza i Basię. Na tyle, że od niedawna prowadzą własnego bloga. Zapraszamy serdecznie do nich na stronę i na ich fanpage.

8. #MOTYLAZJA

pekin zakazane miasto

Wizyta w Chinach była od dawna wymarzona i planowana. I potrzebna, bo chcieliśmy dotrzeć do Pekinu i Hanghzhou z uwagi na zbieranie materiałów o Marco Polo. Całość bardzo nam się podobała wizualnie, uniknęliśmy smogu, powstał bardzo dobrze odebrany w Polsce i wielu krajach film (wyróżniony m.in. przez National Geographici Fubiz).

A Japonia… cóż. Jeśli ktoś zapyta nas o największe pozytywne zaskoczenie w podróżach – będzie to ten właśnie kraj. Nie planowaliśmy go, ba, nawet nas nie ciągnęło. Ale, że od KLM dostaliśmy możliwość lotu multicityz przylotem do Pekinu a odlotem z Tokio – postanowiliśmy skorzystać. Wrażenia? Absolutnie fantastyczne. Widzieliśmy tylko Kioto z okolicami i Tokio. Ale wielki zachwyt pozostał. Głównie nad ludzmi i ich zachowaniem. I jedzeniem w sumie.

9. INTERAKTYWNOŚĆ TREŚCI

interakt

W tym roku przeprowadziliśmy kilka nietypowych jak na polskie blogowe realia eksperymentów z interaktywnością naszych treści. Bawimy się formą, bo lubimy po prostu pewne nowatorskie, prekursorskie zabawy. Ten rok to będzie naszym zdaniem moment do kolejnych punktów milowych. Może ktoś w końcu zrobi materiał wideo w 360 stopniach? Karol Werner robi już panoramy interaktywne, Podróżniccy relacje na żywo i gigabazy tematyczne, jak np. o Streetarcie w NYC, LosWiaherosi włączyli w końcu swojego drona do relacjonowania najnowszej podróży. Dzieje się!

10. ROZWÓJ W WIDEO

szychta2

Ten rok był dla nas niezwykle miły pod kątekodbioru naszych treści wideo. Głównie  z uwagi na postęp, jaki odnotowano. Pomiędzy filmami z 2014 a tymi. Poznaliśmy się w końcu z Marcinem Mossakowskim, który jest dla mnie (Marcin) sporym wzorem i doradcą.
Rok ten zaczał się produkcjami jakimi jak Motylanezja i Motylaponia a skończył słynnym „Chiny: Pekin vs Szanghaj” i również dobrze odebranymi Alpami. Pierwszy film, za który dostaliśmy dodatkowe wynagrodzenie, bo pełni funkcję reklamy regionu. Przesiadka w montażu na Adobe Premeire, zakup dodatkowego aparatu, głównie do wideo (Lumix GH4).
Jeśli chodzi o youtube, bo jak na blogosferę podróżniczą mamy niezłą publikę, aczkolwiek jeszcze bardzo daleką do filmów z malowania ust czy gry w minecrafta. Dołączyliśmy do LifeTube i szykujemy (właściwie ja szykuję) osobny kanał na tematy neico inne, niż podróże. Ale pokrewne. To jest ejden z tych moich 2-3 celów po selekcji 🙂

11. ALPY, ALE INNE

To było prawdziwe grudniowe wyzwanie. Polecieliśmy do Salzburga a potem do regionu Saalbach na zaproszenie tamtejszej organizacji turystycznej, by przygotować relacje, fotogalerię i film. Ostatni raz byliśmy w Alpach kilkanaście lat temu, w Karyntii. Jak pokazać region teoretycznie alpejski w ciekawy sposób? Postanowiliśmy przekuć brak śneigu i specyficzną atmosferę w walor. Teraz tam juz mnóstwo śneigu, ale wtedy wyszło to tak:

ALPS | down and up from Marcin Nowak on Vimeo.

Powodzenia w 2016 roku. Coś Ci się uda. Tylko wybierz co!

Życząc Wam w roku 2016 dużo zdrowia, spełniania pasji, radości pośród najbliższych, pozytywnej energii, omijania smutków, cierpliwego dążenia do celów i marzeń, zdolności dokonywania trafnych wyborów, zapraszamy do śledzenia nas również w tym roku:

Newsletter | Snapchat | Instagram | Youtube | Vimeo | Pinterest | Bloglovin

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Wpis z kategorii: Opinie i felietony - wpisany przez Wędrowne Motyle , Tagi: ,

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 49

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. Małgorzata Wawer napisał(a):

    Kolorowych i wymarzonych podróży. Życzą Dwoje na walizkach. Zapraszamy do polubienia i naszej skromnej stronki.

  2. Blog o Podróżach napisał(a):

    Witajcie. Tak jak Wy kocham podróże. Tak jak Wy piszę i fotografuję. Zapraszam: http://www.blogopodrozach.pl Może Wam się spodoba ;)Wszystkiego wymarzonego na 2016 !:)

  3. Iwona napisał(a):

    jak będziecie w Andaluzji nie przegapcie takich perełek jak Ubeda i Baeza oraz przepięknego Kadyksu, cudowny region z ciekawą historią

  4. Iza Klat napisał(a):

    imponujące podsumowanie i super rok! Gratulacje i wszystkiego dobrego w 2016 🙂

  5. Świetne, bardzo motywujące podsumowanie roku 2015! Pokazujecie, że warto mieć marzenia i cierpliwie do nich dążąc krok po kroku – człowiek jest w stanie je zrealizować, jeżeli ma trochę szczęścia! Wielu miejsc na świecie jeszcze nie widziałem, aczkolwiek Andaluzja mi się podobała. Zwłaszcza Cordoba, Sevilla i Granada z Pałacem Alhambra. Polecam i oby Wam w tym roku udało się zobaczyć ten region w Hiszpanii! Pozdrawiam 🙂

    • Wędrowne Motyle napisał(a):

      Dzięki Przemek i wzajemnie, powodzenia w niesamowitych tripach Tobie również!

  6. Gadulec napisał(a):

    Piękny rok! Gratuluję sukcesów, a przede wszystkim odnalezienia złotego środka i spokoju wewnętrznego – w życiu prywatnym, zawodowym, blogowym. Cieszę się, że wszystko Wam się tak ładnie ułożyło, trzymam kciuki, żeby 2016 był jeszcze lepszy! Najlepiej wspominam film o Chinach (mistrzostwo świata), posty „Filmowy Nowy Jork”, ten o Śląsku i o Waszym małżeństwie, miłości i wspólnych podróżach 🙂 No i w ogóle cieszę się, że miałam okazję w 2015 roku Cię poznać Marcin. Może w tym roku poznam Twoją Drugą Połowę? 🙂 Szczęśliwości!

  7. Ania Wilecka napisał(a):

    HEj! Roczny dorobek podróżniczy jest naprawdę imponujący. Ja wciąż marzę o Chinach i muszę przekonać mojego narzeczonego („boi się” Azji) i zorzy polarnej. Jedna rzecz mnie tylko zastanawia: gdzie w tym Wasym podróżowaniu jest bycie „tu i teraz”? Przecież ogarnianie takiego bloga, to chyba dodatkowy etat. Jedziecie robić foty i wideo, czy być razem? Co do wideo -musicie więcej pogrzebać w sieci. Jest wielu blogerów, który robią świetne wideo, czy wideo-pocztówki (kurs na wschód, paczki w podróży, zalatana para). I gdzie tu podziękowania dla blogerów podrózniczych? Bo nie wierze, ze ich nie podglądacie, by się inspirować. Robią interaktywne rzeczy, tylko może nie jest tak o nich głośno 😉 Trzymam kciuki za Wasze plany!

    • Wędrowne Motyle napisał(a):

      Dobre pytania Ania 🙂
      Bycie „tu i teraz” to każda minuta, minuty, godziny, momenty, których nie na na blogu, bo są dla nas 🙂 Im więcej podróżujemy tym… paradoksalnie mniej czasu poświacamy na zdjęcia i wideo. Kwestia nauki i robienia jednego zdjęcia zamiast 10, jednego dobrego ujęcia wideo zamiast bezmyślnego kręcenia longiem.
      Co do innych… Podglądamy, podglądamy, jasne. nie bylibyśmy w tym miejscu, gdybyśmy kiedyś nie podglądali lepszych. Tych, których podglądamy wymieniliśmy. Z Mosakiem na czele 😉 Co do wideo-pocztórek wpadnij też do nas na vimeo: https://vimeo.com/usermarcinnowak/videos

  8. Emi napisał(a):

    Ale mi miło, że i ja się tu znalazłam 🙂
    Świetnie czytać jacy to wy szczęśliwi jesteście, aż się ciepło na sercu robi! Trzymam kciuki za 2016, poprzeczka jest wysoko, ale kto da radę jak nie wy!
    W końcu gdzieś zwróciliście też uwagę na jedzenie! 😛 (o Japonii mówię)
    Co do literówek, o których ktoś wspomniał – przecież możecie pisać teksty w wordzie, a potem do panelu przeklejać no! 😛

    • Wędrowne Motyle napisał(a):

      Coś za coś. fakt. Wiecej czasu poswiecic trzeba bedzie. No i zdobyć worda 🙂

  9. Mosak napisał(a):

    O jak miło! 😀 FIlmowego powodzenia w 2016, myślę że coraz szybciej postęp idzie!

  10. addicted to passion napisał(a):

    O rany, ale rok! Też mi się marzy, żeby za kilka lat móc napisać TAKIEGO posta 🙂 I tez uważam, że tylko i wyłącznie pasja, kreatywność i własny wysiłek może nas do tego doprowadzić. Trzymam kciuki za kolejny rok, aby był jeszcze lepszy 🙂 Wasz blog to inspiracja dla wielu osób, tak trzymajcie! My za 4 tygodnie będziemy w Nowej Zelandii…z dronem 🙂 Tak więc, będzie się działo 🙂 Uściski!

  11. Agnieszka napisał(a):

    Ania! Marcin! Wielkie gratulacje za to co robicie, jak to robicie i jak inspirujecie nas wszystkich. Udowadniacie, że można. I to bez modnego „rzucania wszystkiego”. Wypada po prostu życzyć kolejnego takiego roku

  12. Andrzej Haskiel napisał(a):

    dzięki za linka

  13. Mama said be cool napisał(a):

    Solidne, motywujące podsumowanie 🙂 Keep going! btw. Andaluzja na propsie 😉

  14. Celina napisał(a):

    Kochane Motyle! Wielki szacunek za to, co robicie. Nie zawsze jest tak, że blog najpopularniejszy jest najlepszy, ale moim zdaniem w Waszym przypadku tak jest. Zdjęcia zawsze zachwycają, treści są niezwykle rzetelne przygotowywane. Film z Chin był klasy festiwalowej.
    Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić to chyba to już jest ten etap, by włączyć kogoś do redakcji literówek 🙂 Ponieważ czasem to razi. Jakby co, polecam się

    • Wędrowne Motyle napisał(a):

      Dzięki :)z literówkami no niestety jest to prawda, walczymy z tym, pomimo braku możliwości „podkreśleń” w panelu. Rozważamy pomoc 🙂

  15. Mikołaj napisał(a):

    Andaluzja może nie taka piękna, bo zdecydowanie bardziej podoba mi się północne wybrzeże, ale Alhambrę mogę polecić z czystego serca!

    Przy okazji chciałbym Was poprosić o wydłużenie doby do 48h – trafiłem na bloga dopiero tej jesieni, a jest tu tyle wiedzy, którą chciałbym przyswoić, że nie wyrabiam 😀

    Niech ten rok będzie tak samo dobry albo i lepszy! 😉

    • Wędrowne Motyle napisał(a):

      No z pewnością wybrzeże Andaluzji jest mniej ciekawe choćby geograficznie od Galicji i Baskonii. Pozdrowienia 🙂

  16. Trippie.pl napisał(a):

    Super, że udało Wam się zorganizować tyle wypraw 🙂 Oby ten rok był jeszcze bardziej owocny!

  17. Pacynki (pacynkowepodroze) napisał(a):

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Jeszcze więcej podróży,pysznych tapas w Andaluzji,gdzie z pewnością pojedziecie (chyba marzy nam się to samo -Andaluzja, Oman) Do Andaluzji też sie w tym roku wybieramy. Zarezerwujcie sobie wcześniej wejście do el Caminito del Rey, bo już jest czynne! Jak najwięcej wyjazdów, sukcesów i zdrówka! Piszcie, inspirujcie innych, bo robicie to świetnie! Bardzo często korzystamy z waszego bloga, dzięki!

    • Wędrowne Motyle napisał(a):

      Alhambrę też trzeba wcześniej bookować. Powodzenia we wspólnych planach 😉

  18. Ten Edynburg będzie super

  19. Ready for Boarding napisał(a):

    Wow… naszym jednym z najlepszych wspomnień również jest zorza polarna, z tym, że na Islandii 🙂
    Polecamy Wam również właśnie Islandię i Kubę, o których możecie poczytać też u nas 🙂

  20. Natalia napisał(a):

    Z perspektywy biurka taki rok wydaje się wręcz niemożliwy, a jednak pokazaliście, że wszystko się da! I to w jakim stylu 🙂 Gratulacje i niech 2016 rok będzie dla Was co najmniej tak dobry, jak ten ubiegły 🙂

    • Wędrowne Motyle napisał(a):

      No niech będzie choćby taki sam właśnie. Może być nawet nieco „lżejszy” 🙂

  21. Agusia napisał(a):

    Niezle podsumowanie:) fajny ten Wasz blog! Tak w ogole to „jestem z Wami” juz prawie dwa lata, od momentu jak trafilam na filmik z Malty. Pozniej zaczelam przeszukiwac wpisy, ogladac Wasze filmiki. W tym roku bardzo pomocny okazal sie wpis o Bolonii, gdzie planowalam wyjazd w oparciu o Wasz wpis, a takze o Jeziorze Como, ktory zainspirowal mnie do tego, zeby sie tam wreszcie wybrac. Dzieki Wam Jezioro stalo sie jakby blizsze i zostalo odhaczone na liscie „must see”. A teraz wlasnie ogladam Atak Klonow z scena na jeziorze:) Dodatkowo, zostalam wyrozniona w Waszym konkursie z guldenami, w UK bylam w ten sam weekend co Wy (kierunek nieco inny, bo Birmingham), a zamek w Mosznej podziwialam kilka dni przed Wami:) Takze inspirujecie Motyle! Konczac juz, zycze Wam wielu radosci, niekoczacej sie liczby dni urlopowych i … podrozy dookola swiata, a co! Takiej jescze nie mieliscie!

  22. Stopem po przygodę napisał(a):

    Granada z Alhambrą zachwycą, potwierdzone info! 😉

  23. Kinga napisał(a):

    Bardzo, bardzo inspirujące!

  24. Monika napisał(a):

    Ogromnie was lubię czytać więc mam nadzieję, że dalej będzie tak dobrze szło!
    Tylko map bym chciała więcej, Marcin! 🙂

    Czy to info o tym ile czasu trzeba na przeczytanie to po to, żeby każdy się sprawdził?
    Chciałam sprawdzić, zerknęłam na dół ekranu i było ’10’, po przeczytaniu było nadal 10 bo na datę spojrzałam zamiast na godzinę… 😀

    • Wędrowne Motyle napisał(a):

      Dziękujemy. Najnowsza z Cabo da Roca. A te minuty to forma „ostrzeżenia” jak rok temu 🙂

  25. Ania napisał(a):

    Fantastyczny rok, fantastyczne podsumowanie! Zazdroszczę, że „na etacie” tyle podróżujecie, ale przede wszystkim podziwiam, że dajecie radę prowadzić tak intensywnie bloga i angażować się w różne projekty. Wiadomo przecież ile czasu pochłania obróbka materiałów, montaż filmów czy redakcja tekstów. Tytuł najbardziej pracowitych (i kreatywnych) blogerów roku zdecydowanie wędruje do Was! A teraz przyznajcie się – ile godzin ma Wasza doba ;)?

    • Wędrowne Motyle napisał(a):

      Ania – 24h. Jakieś 8-9h na pracę 1-2h na dojazdy i zero na bloga. Albo 2-3h na bloga. W zalezności od dnia i formy 😉

  26. Doris napisał(a):

    Niesamowite i imponujące jeśli to tylko jeden rok i macie tylko 26 dni urlopów. Tym bardziej szacunek za to w jaki sposób prowadzicie tego bloga. Wszystko jest tu na najwyższym poziomie i fotki i te filmy. Pozdrawiając z podziwem. Dorota

    • Wędrowne Motyle napisał(a):

      No jasne. Tak naprawdę jest nas ósemka :))) A tak poważnie to sami sie dziwimy, że się udało. Wielkie podziekowania dla wyrozumiałości naszych przełożonych. Pewnie już drugi raz AŻ TAK się nie da

  27. Bartek Bandurowski napisał(a):

    Fajnie, dla mnie najmniej podróżniczy od wielu lat 🙁

  28. An Ja napisał(a):

    Zdrowia, radości i spełnienia marzeń, nie tylko podróżniczych. Gratuluję świetnego bloga.

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 49

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

O blogu w mediach