Home Blog Nasze relacje i zdjęcia 7 mniej oczywistych ciekawych miejsc w Bangkoku spoza przewodników

7 mniej oczywistych ciekawych miejsc w Bangkoku spoza przewodników

Autor: Marcin Nowak | środa, 23.11.16 | 3 komentarzy

Ostatnio przy okazji pisania relacji ze styczniowej Lizbony, wpadliśmy na pomysł, by oprócz takich miejsc, które naszym zdaniem należy zobaczyć obowiązkowo, zaprezentować Wam więcej miejsc, które są mniej oczywiste, mniej znane, czasem wręcz pomijane albo zostały przez nas odkryte przypadkowo. Wpis bardzo się podobał, nawet imponował niektórym osobom bardzo dobrze znającym miasto. Drugi wpis zrobiliśmy o Bangkoku. Po czym… zapomnieliśmy, że go skończyliśmy. I się schował

Ponieważ podobno mamy talent to wyszukiwania ciekawych, mniej znanych miejsc, lub ukazywania miast w lepszym świetle, niż można się spodziewać, to w tym wpisie prezentujemy Wam mniej oczywiste ciekawe miejsca w Bangkoku, które naszym zdaniem warto dorzucić do swojej listy atrakcji „must see”. Pewnie nie wszystkim przypadną do gustu, bo to mocno subiektywne odkrycia, ale rozważcie. Oczywiście jeśli macie więcej niż 2-3 dni w Bangkoku. Bo w tym przypadku trzeba już zarezerwować przynajmniej 4 dni.


No to jedziemy…

1. XIX-wieczne nabrzeże handlowe Farang

IMG_5381

To miejsce, które bardzo chcieliśmy odwiedzić, choć praktycznie nikt jeszcze o nim nie pisał, nawet po angielsku. Farang, czyli tak zwana dzielnica cudzoziemców. Miał taką Pekin, miał Szanghaj. Ma też Bangkok, ale zupełnie inną i inaczej funkcjonującą. Farang leży na prawym brzegu rzeki Menam na południe od Chinatown i ciągnie się aż do mostu Króla Taksina, który jest też węzłem komunikacyjnym z promami i linią naziemnego metra.
Gdy Siam był krajem bogatym i wpływowym, mimo wszystko nie udało się nikomu go podbić. Obok Japonii i Etiopii był jedynym nieskolonizowanym krajem. Jednak wymiana handlowa trwała w najlepsze. Siamczycy pozwolili osiedlać się europejczykom na prawym brzegu rzeki Medam, obok Chinatown, w dzisiejszej dzielnicy Silom, znanej z wielokulturowości i wielu ambasad.

IMG_5366

Warto przejść się spacerem i zgubić w uliczkach odchodzących od nadrzecznych przystani, po drodze zaglądając pod kościół St Cruz, zniszczoną ale wciąż imponującą fasadę budynku Głównego Magazynu (na zdjęciu) oraz bielejącą i imponującą siedzibę dawnej Kompanii Wschodnioazjatyckiej. Okolica to kolonialna architektura, którą docenili Chińczycy, którzy kręcili tu właśnie film z epoki. Rzut kamieniem stąd stoi katolicka katedra wraz z przyległościami. Tu byliśmy na mszy w Wielkanoc. Spore wrażenie zrobiła na nas też uliczka Charoen Krung (nr 38 albo 36) – jak widać powyżej raj dla miłośników street artu oraz Budynek Poczty Głównej, gdzie puste wnętrza wręcz niepokoją. Ale fajne rzeczy można by tu nakręcić.

IMG_5369

Jednak jeśli chcecie zobaczyć coś absolutnie wyjątkowego jeszcze na deser – wejdźcie do patio hotelu Mandarin Oriental. Do godziny 18:30 można wejść „z ulicy”. Znajdziecie tu niezwykle klimatyczny bar „Bamboo Bar” oraz tzw dziedziniec literatów, trochę marketingowo nazwany tak na cześć słynnych pisarzy, którzy tu przesiadywali, podczas swoich wizyt w Syjamie: Grahama Greena, Noela Cowarda czy Josepha Conrada.

2. Przejażdżka kanałami

IMG_5909

W ogólnym wpisie o Bangkoku pisaliśmy, że miasto ma dwie główne osie transportowe: wschodnią opartą o naziemne metro oraz zachodnią, opartą o rzekę Medan (Chao Phraya). Jest jeszcze jeden mały wyjątek – pomiędzy nimi, na północ od ścisłego centrum ciągnie się Khlong Saen Seap (khlongi to lokalne określenia kanałów), który kiedyś pełnił rolę transportową i militarną a dziś to ważna oś komunikacyjna, wyprowadzająca ruch wodny daleko na wschodnie przedmieścia miasta.
Spacerując po Domu Jima Thomsona co chwilę usłyszymy śmigające za płotem tramwaje wodne, startujące z przystani przy moście Phanfa (to ten obok fortu) aż do targowiska Bobae a potem dalej pod okolice Water Gate – to najpopularniejszy odcinek. Drugim kanałem, który pełnił podobną rolę jest Khlong Padung, stanowiący granicę z dzielnicą Dusit.

kanal bangkok

 

Zupełnie innego rodzaju „wycieczki” z udziałem łodzi transportowych możemy uskutecznić po zachodnich obrzeżach miasta – w Thon Buri. Z wielu przystani np. z  Oriental codziennie ruszają trzy tego typu na trzech różnych trasach (w zależności od długości: zielona, czerwona, niebieska) eksplorujące spokojne kanały, przecinające rolnicze przedmieścia, targowiska wodne (np. przy Wat Sai), pola i plantacje (np. Pandan Nursery) przy Bangkok Yai albo Chak Phra. A tutaj mapa jednej z agencji, organizującej takie rejsiki. Równie łatwo (i taniej) można wyruszyć na takie rejsy przez Khlong Bangkok Noi z okolic Tha Maharat – po drodze miniemy np. Muzeum łodzi Królewskich

Tak naprawdę kanałów było kiedyś o wiele, wiele więcej w mieście. Na tyle, że nazywano je „Wenecją Wschodu”. O jejku, znowu takie określenie? Kolejne? Ale połowę kanałów zasypano, bo były siedliskami malarii i cholery.

3. Little India x2

IMG_5677

Chinatown to ogromna dzielnica i o niej osobno we wpisie o zwiedzaniu Bangkoku. Jednak jest jedna rzecz, która nas nieco zaskoczyła. W Bangkoku funkcjonuje niemała diaspora hinduska a w szczególności bengalska. Jedna usadowiła się w dzielnicy Silom, blisko swojej świątyni Sri Maha Mariammam (zresztą mieszkaliśmy obok) a druga rozłożyła się u zachodnich granic Chinatown, nad kanałem.

Dziesiątki uliczek na lewo i prawo od Phahurat Street, zadaszonych przesmyków, targowisk, unoszący się zapach kadziła, tłamszący przykre wyziewy kanałów no i oczywiście mnóstwo kolorów, zwłaszcza ze sklepów z sukniami, tkaninami i tekstyliami. Niestety brak jakiegoś dużego skupiska hinduskich knajpek. Ale dla zróżnicowania oka od Chinatown lub zatłoczonych turystycznych kwartałów – warto tu zajrzeć. Co ciekawe na pograniczu tych dwóch dzielnic można zobaczyć prawdziwe trzy albo cztery krokodyle, żyjące sobie poczciwie w sadzawce przy świątyni Chakkrawat Rachawas.

4. Wat Mahathat Yuwarat i Sanam Luang 

IMG_5493b

Trafiamy tu przypadkiem, by przy okazji dowiedzieć się, że mamy do czynienia z funkcjonującym ośrodkiem medytacji i nauki – również dla świeckich, a także ziołolecznictwa i rękodzielnictwa.

Wychodząc wyjściem wschodnim, żegna nas intrygująca ciemnoczerwona fasada, rodem bardziej z anglosaskich uniwersytetów niż Azji czyli Thawornwatthu Building – część klasztornej biblioteki Naradhip Centre, kiedyś będącej też biblioteką królewską oraz szeroki widok na zupełnie bezdrzewną pustą przestrzeń. To tzw. Sanam Luang stadium czyli ogromne pole w kształcie hipodromu, kiedyś stanowiące główne miejsce masowych ceremonii królewskich a dziś – dziwaczne miejsce z wypłowiałą trawą i drzewami tylko wzdłuż obwódki tego terenu. W upalny dzień to jakby patelnia.

5. Hotel Atlanta

hotel atlanta bangkok

Gdyby nie nasze najświeższe zainteresowania: architektura początku XX wieku i Art Deco, pewnie nie szukalibyśmy niczego w tym temacie. Zachwycił nas szanghajski Bund. Więc stało się… po przedwyjazdowym rekonesansie uznaliśmy, że musimy tu być.

Przepiękny (w środku!) hotel Atlanta, leży nieco na uboczu, jest nieco mały, ale gdy się do niego wchodzi, hall i klatka schodowa zachwycą nawet sceptyków, którzy nie lubią tego typu designu. Możemy poczuć się jak w latach przedwojennych a jeśli ktoś grał w grę „Bioshock” również wie, co mamy na myśli. Na recepcji nie robią problemów, gdy eksplorujemy wnętrza z aparatem, nawet jeśli przychodzimy tu z ulicy.

6. Forty Pra Sumen oraz Pom Mahakan

IMG_5524

Fortów oczywiście w Bangkoku jest więcej, bo król Mongkut dość skutecznie przyswajał wykształcenie zachodnie również w zakresie militariów i sztuki inżynieryjnej. Wzdłuż rzeki jest ich kilka, tak samo na obrzeżach dawnego miasta. Jednak chcielibyśmy wyróżnić dwa, które są… piękne, szlachetne!

Widoczny na zdjęciu powyżej Pra Sumen znajduje się tuż przy rzece, przy okazji wyznaczając wokół jeden z najładniejszych miejskich skwerków w centrum (których jak na lekarstwo). Ludzie wylegują się tu na trawie Dostaniecie się tu łodziami do przystani Phra Arhit lub tanio tuk tukiem z Dusitu lub Pałacu Królewskiego (10 minut). Jest jakby żywym pomnikiem, bo nie można do niego wchodzić do środka – dlatego pewnie taki śnieżnobiały.

Pom Mahakan fort natomiast chronił wejścia do miasta od strony wschodniej, u zbiegu dwóch najważniejszych kanałów i trochę rozpływa się w sąsiedztwie znamienitych obiektów, takich jak Iron Castle i Złota Góra.

7. Okolice Bamrung Muang Road

P1360188

Co to za miejsce? A takie w którym nocowaliśmy jedną noc po powrocie z Kanchanaburi – i bardzo dobrze zrobiliśmy – ale jak się możecie domyślać – wszystko pięknie sobie wcześniej zaplanowaliśmy. To najstarsza ulica handlowa Bangkoku jakże inna od tych wszystkich backpackerskich, napchanych na maksa ulic. Co prawda nie jest wolna od ruchu samochodowego, ale inna. Wzdłuż, pod niedbałymi markizami i XIX-wiecznymi frontonami kamienic,które przypominały nam trochę te z wyspy Penang, dominują sklepy z figurkami Buddy i innymi religijnymi ozdobami (np. kapliczki domowe), bo w tym specjalizują się dziś tutejsi rzemieślnicy.

P1360342

Okolica to plac, który aspiruje do placu centralnego – w południowej części stoi pozostałość Wielkiej Huśtawki oraz wejście do Watu Suthat, który opisywaliśmy w naszym przewodniku po Bangkoku, na fasadzie budynku ratusza wisi ogromny portret obecnego króla a w bocznych uliczkach, oprócz naszego – bardzo fajnego, butikowego hostelu „Chern” – znajdziecie mnóstwo autentycznych podwórek, zakamarków, miniaturowych uliczek i knajpek, serwujących dobre śniadania (nic nie rozumieliśmy, co jest czym – wszystko ręcznie wytłumaczyła nam chyba połowa osób zamieszkujących dzielnicę, tak, że śniadanie nasze układało chyba 15 przypadkowych osób). Wszystko to przypomina pekińskie hutongi, ale jest dużo bardziej zielono i kolorowo.

P1360543

Noclegi w Bangkoku, przeszukaj, porównaj, zarezerwuj za darmo:

Pomocnik Booking.com z mapąPorównywarka noclegów. Obiekty ze średnią powyżej 7.0 | Wybierz hotel, w którym my spaliśmy


A także:

Metal Castle – Loha Prasart

Ten dziwny budynek daje szansę na odetchnięcie od typowej światynnej architektury miasta. Znajduje się pomiędzy Złotą Górą a Wat Sakhet. Ten obiekt z stylu buddyzmu cejlońskiego pełnił rolę czegoś na wzór „warownej świątyni” dla mnichów. to jedyna taka na świecie konstrukcja z metalowymi elementami szkieletu konstrukcji. Stąd potoczna nazwa.

IMG_5918

Dworzec kolejowy Hua Lamphong

Stąd jechaliśmy do Ajuthaji. XIX-wieczny budynek, wybudowany przez Holendrów to mały „mikroświat” w mieście. Hala główna, modernistyczna fasada czy ogromna hala peronowa spodobają się nie tylko miłośnikom azjatyckiego kolejnictwa.

IMG_5926

Pomnik Demokracji

Nietypowy monument ma 25 metrów i wybudowany jest w stylu… hmmm tajskiego socrealizmu. Ale nie ma się dziwić, skoro ma propagandowy charakter opiewający obalenie monarchii absolutnej w 1932 roku. Tak Tajowie jak widać nie zawsze kochali swoich królów. Stąd blisko do Dzielnicy Dusit oraz dzięki stacji naziemnego metra na południe miasta.

img_5649

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 3

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. Julita Więckowska napisał(a):

    Byłam przedwczoraj i wracam za kilka dni, może podkradnę jakies miejsce 🙂

    • Następnym razem odwiedzimy parę miejsc z Waszej listy. Bo poprzednio robiliśmy tylko kursy po kanałach i widzieliśmy Pomnik Demokracji. Aniu, Marcinie, dzięki za bardzo praktyczny wpis!
      Pozdrowienia! 🙂

      • Wędrowne Motyle napisał(a):

        Nie ma za co – lista powinna być długi aktualna. Chyba 😀

O blogu w mediach