Home Blog Opinie i felietony Faceci w podróży też są jacyś inni. Kobieta vs mężczyzna w podróży - na czym polegają różnice

Faceci w podróży też są jacyś inni. Kobieta vs mężczyzna w podróży – na czym polegają różnice

Autor: Ania Nowak | wtorek, 24.05.16 | 21 komentarzy

_IGP5538

Tak, to mój ukochany Stambuł. Ale temat zacznę od naszej, dość burzliwej, wymiany zdań na temat Mumbaju. W sumie może i nawet kłótni
– Dobra, oceńmy powoli. Czy to miasto Ci się podoba?
– Podoba się, ale nie mogę przejść obojętnie obok wszechobecnego brudu, biedy i, przepraszam za wyrażenie – smrodu. Rozejrzyj się! – naciskałam
– No ale przecież możesz się od tego oderwać, możesz widzieć tylko to, co tutaj piękne, odciąć się, poszukać pozytywów w pozostałościach kolonialnej przeszłości.
– Marcin, nie mogę. Naprawdę.


Dobrze, że dodał – pozostałościach, bo na widok niektórych kamienic, aż płakać się chce, doprowadzone zostały do kompletnej ruiny. Ale Marcin zawsze próbuje zobaczyć nieco więcej, po swojemu. Ja nie zawszę potrafię i w sumie nie zawszę chcę.  I taki na zawsze pozostanie nasz największy spór w podróży. Mumbaj.

mymumbaj

Wtedy zrozumiałam już tak na sto procent, że nasze postrzeganie świata, otaczającej nas rzeczywistości, pomimo zgodnego i długiego związku jest zgoła odmienne. Choć przecież uwielbiamy ze sobą podróżować, bywać, odbijamy sobie wtedy każdą rozłąkę i brak czasu w ciągu tygodnia 10-krotnie to chyba lubimy się tak różnić podczas naszych wędrówek. Nie ma co przekonywać drugiej strony do swojego zdania – nie ma to żadnego sensu. W rezultacie i tak zawsze dojdziemy do porozumienia, bo przecież zawsze musi być jakieś „ale”. W tej sytuacji wyznajemy akceptację stanu faktycznego. Nazywamy to bez żadnej definicji stanem „tak po prostu jest”.

Choć z dumą stwierdzam, że przekonałam go do wina, na rzecz piwa i do tego, że dobrze wygląda w niebieskim. Zrozumiał 🙂

– Masz rację Mumbaj jest niezwykle ciekawy ale mieszkających na ulicy ludzi i wyglądających jak skóra i kość psy nie sposób zapomnieć. – Tak, bieda i rozwarstwienie społeczne jest rzeczywiście rażące ale, przyznasz przecież, że jest tu wiele interesujących rzeczy do zobaczenia, jeśli weźmie się poprawkę na to jakiego nowego ducha tchnął w te miasto boom ery wiktoriańskiej. No i dochodzimy do porozumienia – Mumbaj jest po prostu miastem budzącym skrajne emocje i obydwoje jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się tutaj trafić. Miastem wielkich szans ale też cichych tragedii, którymi nikt się nie przejmuje. Ja po prostu częściej widzę to drugie. On to pierwsze. Tak po prostu jest.

Dwa punkty widzenia, jeden blog. Odmienne wspomnienia

P1370425

Gdy byliśmy młodsi, gdy zaczynaliśmy nasze wspólne podróżowanie, nie zwracaliśmy chyba na to uwagi. Poza tym „docieraliśmy się” jako związek właśnie w ten sposób. Polecamy jak ktoś znajduje się jeszcze przed tym etapem.
Na pewno byliśmy bardziej ostrożniejsi w ocenianiu siebie nawzajem. Teraz dostrzegamy to bardziej i bardziej się nad tym zastanawiamy. Można przecież z tego wyciągnąć dużo dobrego – jedno miejsce, jedna podróż, a tak jakbyśmy byli tam dwa razy (raz wspólnie i raz zupełnie osobno). Przekładając to zupełnie hipotetycznie na naszego bloga – powstać mogą dwa skrajnie różne teksty na ten sam temat. Ale jesteśmy parą. Większość rzeczy tworzymy razem. Choć większość odbiorców naszego bloga to kobiety, co czasami Marcina przeraża i onieśmiela i teoretycznie mój punkt widzenia powinien być wiodącym. Ale to tylko teoria. Sądzę, że jest sporo kobiet, preferujących punkt widzenia Marcina i sporo mężczyzn, rozumiejących bardziej ten mój.

On widzi dużo rzeczy w pewnych ramkach. Ja widzę z boku

Muszę dotknąć, powąchać, spróbować. Muszę koniecznie zrobić zdjęcie i jeszcze krótki filmik. To kolejna sprawa, która powoduje, że z podróży przywozimy nieco inne, a czasem nawet zupełnie wspomnienia. Ale tylko czasem. Bo wciąż dominują zbieżne. On widzi dużo rzeczy w pewnych ramkach. Ja widzę z boku.

IMG_5974

„Wychodzi” to często podczas naszych podsumowań. Zwykle, wracając już do domu – w samolocie albo pociągu, robimy sobie osobiste rankingi – wspominaliśmy Wam już kiedyś –  pięć miejsc, które zrobiły na tobie największe wrażenie, pięć najpiękniejszych widoków, pięć największych zaskoczeń pozytywnych/negatywnych, pięć najbardziej zapamiętanych osób itp. pięć momentów, chwil, zapachów. Polecamy Wam, bo to na długi długi czas mocno wbija w świadomości i pamięci naprawdę cudowne chwile. Zawsze nasze odpowiedzi w jakimś stopniu się „pokrywają”, zawsze jednak ich kolejność jest zupełnie inna – to co u mnie ma miejsce pierwsze, u Marcina – czwarte lub piąte. Umawiamy się, że podczas tych „zabaw” funkcjonuje całkowita szczerość.

Ja widzę szczegóły vs on patrzy na ogóły

P1370553

On się wszędzie wciśnie, choć tu też się zmienia. Opowiem o tym potem. Ja, często wolę zostać i obserwować. Nie znaczy to jednak, że ja nigdy nie chwytam za aparat, a Marcin ogląda świat tylko i wyłącznie przez to urządzenie. Absolutnie nie! Choć pewnie część z Was może odnieść takie mylne wnioski.

Znów wchodzą tutaj w grę pewne priorytety, rzeczy bardziej lub mniej istotne dla każdego z nas. Poza tym Marcin dużo dłużej fotografuje. Mnie tematyka zdjęć dopadła dopiero jak pojawił się i rozwijał nasz blog.

uważaj proszę i patrz pod nogi. Czy to Wam coś przypomina drogie mamy?

– Muszę zobaczyć wszystko, nie mogę tego przegapić, przecież już nigdy więcej tu nie wrócę, muszę się tym najeść do syta. – To on, gdy obserwuję go z daleka po przekroczeniu bram świątyni czy kompleksu ruin. – Ale uważaj proszę i patrz pod nogi. Czy to Wam coś przypomina drogie mamy? 🙂

Ale ja go w pewnym sensie rozumiem. Tutaj co do zasady zgadzamy się w stu procentach – nie dajemy sobie taryfy ulgowej, staramy się wyciągnąć z dalekiego wyjazdu jak najwięcej. Tylko ja może nie czuję potrzeby aż takiej ekscytacji jak On. I to znowu jest ciekawe, bo podobno kobiety szybciej i częściej uzewnętrzniają swoje emocje. Tylko u niego emocje okazują się w ten sposób. Ekscytacja połączona z tym, że wszędzie go pełno. Gdy mieliśmy trudną sytuację po napadzie na Sycylii zachował zaskakująco kamienną twarz w czasie wszystkich perypetii i użył aktorskich zdolności na lotnisku, dzięki czemu nas puścili do domu bez dokumentów.

IMG_7272

Inaczej rzecz się ma, gdy podróżujemy po Polsce – wyraźnie widzę, że Marcin zwalnia nieco tempo, już nie musi wszystkiego zobaczyć, bo przecież w każdej chwili możemy tu znów przyjechać. Niedawno powiedziałam mu o tym moim spostrzeżeniu i okazało się, że rzeczywiście tak jest, że nie zdawał sobie z tego sprawy ale tak właśnie robił. A może to nie wynika z odległości jaką trzeba pokonać, a raczej związane jest z wiekiem, dojrzałością – jakiś czas temu musiał przecież wejść w każdą przysłowiową mysią dziurę. To chyba zupełna odwrotność słynnej Zasady Pierścienia Zainteresowań. Im coś dalej od nas, gdy tam jesteśmy, tym mocniej chcemy to miejsce poznać. Im bliżej,tym ta motywacja naszego mózgu jest mniejsza.

Zaobserwowaliśmy też wspólnie, że dużo częściej interesują mnie detale, szczegóły, niuanse. Być może dlatego, że je widzę. Jego dużo rzadziej. Za to ogół, kontekst miejsca, historia, krajobraz – dużo bardziej. Gdybyśmy to przełożyli np. na Angkor Wat. Jemu oczy świeciły się, gdy mógł zobaczyć kompleks w całości, objąć wzrokiem kolbiaste wieże i dziedzińce, mnie fascynowały płaskorzeźby oraz zdobienia.

Mężczyzna myszkuje a kobieta wypatruje. Czy na odwrót?

P1370751

Obserwacja i uczestnictwo. Uwielbiam obserwować – zwłaszcza ludzi. Ich zachowania, ich pewne działania, reakcje – czasem nawet takie, które próbują ukryć. On tego nie widzi. Czasami dziwi się, gdy opowiadam mu co działo się w czasie, gdy on wykonał kilka zdjęć i ujęć wideo. A działo się sporo. Totalnie go to nie interesuje, nawet jak mówię, że to on wzbudzał pewne konkretne reakcje.
Wspaniale jest zobaczyć, że ludzie na drugiej stronie kuli ziemskiej mają takie same zachowania w wielu sytuacjach jak u nas. Mimo tak wielu różnic, które nas teoretycznie dzielą. Dość pokrzepiający jest fakt, że rytm naszego życia codziennego jest w sumie taki sam – nie ważne ile tysięcy kilometrów nas dzieli. Jeszcze lepiej jest zobaczyć coś zupełnie innego, zdziwić się – tak było, gdy pierwszy raz zobaczyłam „dziwnie” kiwającego głową i nie potrafiącego odmawiać Hindusa. Czytałam, wiedziałam, ale to jest coś niezwykłego w kontekście różnic kulturowych. Co prawda my należymy do tych osób, dla których ludzie i ich historie są mniej ważne niż miejsca i przestrzeń (wbrew pozorom jest cała masa takich osób), ja jednak z naszej dwójki zdecydowanie bardziej interesuję się ludzkimi zachowaniami i różnicami kulturowymi. Czy też zwykłego dnia codziennego. Myślicie, że to jednak determinizm i takie są cechy kobiet? Zaryzykowałabym twierdzenie, że tak.

P1370477

Oprócz tego, że lubi wszędzie się wcisnąć i wepchać, lubi też uczestniczyć – rozmawiać, opowiadać, gestykulując przy tym i wzbudzając bardzo pozytywne emocje i zaciekawienie. Przy tym bardzo często promuje nasz kraj na przykład pokazując zdjęcia pięknej, polskiej złotej jesieni pasażerowi indyjskiego pociągu jadącego do Hampi. Pytam go po co to robi a on „a nie wiem w sumie, jakoś tak musiałem”.
A podobno kobiety są bardziej gadatliwe? Chyba nie u nas! Co nie znaczy, że jest klasycznym ekstrawertykiem a ja introwertykiem. On natomiast dużo rzadziej potrafi zwrócić komuś uwagę czy wyrazić dezaprobatę. Ja mam mniejsze opory.

Sklepy? Przecież wszędzie są takie same

IMG_0071

Przepadam wręcz wchodzić do sklepów – takich zwykłych spożywczych, wszędzie gdzie jestem. Ciekawią mnie bardzo codzienne produkty nabywane przez konsumentów w Chinach, Indiach, Szwecji, Japonii czy Francji. Nie pamiątki, właśnie zwykłe artykuły. Lubię to. No dobra, bardzo lubię 🙂
A tymczasem… Marcin nie, on nie widzi w tym nic interesującego – przecież w każdym sklepie jest właściwie to samo.
Oj, jak grubo się myli!

Jedyne to nas łączy w 100 proc to gotyk 🙂 W sztuce

Za to nie może przejść obojętnie obok budynku zaprojektowanego w modernistycznym stylu, który nie jest moim ulubionym. Jedyne to nas łączy w 100 proc to gotyk 🙂 W sztuce. Czasem jedziemy wręcz na drugi koniec miasta żeby móc zobaczyć coś modernistycznego na własne oczy. Więc jedziemy, ja przy okazji wchodzę do kilku „spożywczaków” po drodze. Od czasu Szanghaju jednak przekonałam się mocniej do Art Deco i już mnie temat nie nudzi. Tak samo jak widzę, że częściej wchodzi ze mną do sklepów a nie jak wcześniej. Dzień dobry, 15 sekund obchodu po najkrótszej trasie, do widzenia! Nigdy do niczego się wzajemnie nie zmuszamy. Dzięki temu przepływ zainteresowań tworzy się sam. Po czasie.

Gekon w pokoju? Super! No chyba nie

P1370324

Codziennie jeden sms albo mail do mojej rodziny – taką mamy umowę.
– Kiedy ostatnio pisałeś do rodziców albo brata?
– W zeszłym tygodniu.
Oboje jesteśmy mocno związani z naszym rodzinami ale trochę inaczej to okazujemy. Ja bardzo często i w sposób drobny. On rzadziej ale za to lubi intensywnie, np. wyjechać razem na cały weekend.

Uwielbiam zwierzęta ale żeby spać z gekonami, to już jest lekka przesada. Nie jestem jakąś księżniczką, która musi mieć nie wiadomo jakie warunki nazwijmy to mieszkaniowe (ma być czysto i ma być gdzie się umyć) ale gekony wiszące nade mną – przyczepione do sufitu, to za wiele. Już mogą być nawet te wstrętne komary ale nie gekony, szczury, myszy i węże. Czuję, że mnie rozumiecie.
Marcin pała wielką miłością do tych pierwszych. Widząc gekona przypominają mu się czasy jak ze swoim bratem je hodowali i jak pewnej nocy uciekły im (albo zostały wypuszczone) żeby rano znaleźć się w sypialni rodziców. I mi truje, że są fajne, przyjazne, niegroźne. Są pewne rzeczy, których mężczyźni naprawdę nie zrozumieją.
Chcąc, nie chcąc trzeba się było do nich przekonać. Noc w Ajutthaji i tak była nieprzespana – przeze mnie oczywiście. A on się budzi i jeszcze rozbrajająco wyznaje: Ja tam spałem doskonale.

A on ma coś w sobie z dziecka. I w podróży to jeszcze z niego wychodzi. Bo której z nas wpadłoby do głowy bez żądnych kompleksów rozłożyć się na środku dość tłocznej plaży i wybudować z piasku mniej lub bardziej udolną imitację khmerskiej świątyni? Wziął i to zrobił. Wyłączając się na dobre pół godziny.

P1380027

Trzydziestoletni facet na wakacjach

Moim zdaniem, o czym kiedyś już wspominałam, świetnie jest różnić się. Czujemy się jak dwa puzzle, które są inne. Zupełnie z innej strony „odstają” a jednak pasują do siebie idealnie. Właśnie dlatego. Faceci w podróży też są jacyś inni. Tak po prostu jest. I bardzo dobrze. Puzzle pasują.

No może trochę niewygodne przy prowadzeniu bloga. Ale blog to tylko blog. A życie to aż życie.

coverib

*  *  *

Wpis jest wynikiem współpracy z marką Ibum w ramach akcji „Kobieta jak Ja”

Razem z dziesięcioma innymi blogerkami biorę udział w akcji „Kobieta jak Ja”, której organizatorem jest producent marki Ibum. Reprezentuję kobietę, która marzy o jak najdalszych zakątkach świata i wykorzystuje swój każdy czas wolny na podróże z najbliższą osobą. To mnie cieszy, to zasypuje wszelkie smutki i problemy dnia codziennego czy przeszłości. I widzę, że On też to widzi.

W konkursie „Kobieta jak Ja” możecie udział wziąć również Wy. Wystarczy, że na stronie konkursowej (link) zgłosicie swoją historię w formie tekstu, filmu lub zdjęcia i rozwiniecie twórczo zdanie „Pokaż na co Cię stać, kiedy pokonasz ból”. Wcześniej jednak spróbujcie wypełnić krótki psychotest – quiz, który pozwoli dopasować odpowiednią nagrodę do Waszego typu.

JAKIE NAGRODY W KONKURSIE?

W konkursie JEST 25 NAGRÓD. W zależności od tego jaki profil Ci wyjdzie do wygrania są:
– 5x bony do SPA, 5x bony do sklepu Nike, 5x bony do sklepu showroom.pl, 5x bon do wykorzystania na ryanair.com (to nagrody dla kobiet-podróżniczek) oraz 5x bon do wykorzystania na eventim.pl.

Na zgłoszenia macie czas do 19 czerwca, a wyniki poznacie 30 czerwca. Powodzenia, Ania. W związku z problemami technicznymi, organizator wydłuża konkurs do 22 czerwca.

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Wpis z kategorii: Opinie i felietony - wpisany przez Ania Nowak , Tagi: ,

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 21

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. Tomek napisał(a):

    Niedawno zajrzałem do niniejszego Bloga. Sądzę, iż w ferworze codziennych zajęć oderwać się od szarej rzeczywistości i zanurzyć w świecie pasji innych osób jest pokrzepiające dla ducha. Osobiście byłem za granicą wspólnie z rodziną zaledwie kilka razy : Hiszpania, Włochy, Bułgaria, Turcja. Subtelne różnice odbieranych wrażeń w odległych zakątkach naszego globu przez bohaterów Bloga zauważyłem także w swojej familii. Z tą różnicą, iż to ja spowalniam zawsze nasze eskapady i wszelkie miejsca godne zaliczenia. Lubię przystanąć w miejscach, gdzie czuję energię, gdzie zapisano grubą czcionką karty historii. Taką mam naturę, a pozostali marudzą wtenczas na mnie. Natomiast ja im się rewanżuję marudzeniem o miejscach zagrożonych, wyczuwalnym stanie bezpieczeństwa odwiedzanych miejsc. Po prostu unikam rewirów i rejonów, gdzie racjonalnie przewidując mogła by nas spotkać jakaś przykra niespodzianka. Wojażując pamiętajcie więc nie tylko o urokach tego świata, ale także bezpieczeństwie własnym. Macie wrócić cali i zdrowi do kraju. Więcej na http://www.mobilnebiuroprawne.pl

  2. Tomasz napisał(a):

    U nas bywa różnie. Co do zakupów to obydwoje jesteśmy maniakami, ale ja jestem bardziej realistą – nie lubię kupowania na siłę bubli, które wrzuci się do szuflady. Za to symboliczny magnes na lodówkę jak najbardziej! Wolimy zdecydowanie marki, których nie ma w Europie, lub w Polsce choćby, oraz produkty, które w Polsce kosztują X-razy tyle co np: w Azji. Dlatego sklepy/markety są zawsze miejscem ciekawych zakupów i pochłaniają ostatnio więcej czasu 🙂
    Jeśli chodzi o zdjęcia to trzaskam ich mnóstwo, a Kasia tylko tego co ją interesuje, chce udokumentować, albo wrzucić na Instagrama 🙂
    W temacie zakupów oraz cen (W Japonii) niedługo pojawi się też wpis, zapraszam do nas na http://www.podrozuje.se 🙂

  3. Justyna Mazur napisał(a):

    Świetny wpis 🙂

  4. Jeżeli do podróżowania wybierze się faceta z odpowiednimi cechami jest pięknie…

    • Wędrowne Motyle napisał(a):

      A najlepiej jak te cechy uzupełniają się z naszymi. Bo jak są dokładnie takie same to podobno różnie się kończy 🙂

  5. Podrozyszczypta napisał(a):

    „Im coś dalej od nas, gdy tam jesteśmy, tym mocniej chcemy to miejsce poznać. Im bliżej,tym ta motywacja naszego mózgu jest mniejsza”. Zgadzam się w 100%. Poza tym kobiety faktycznie dostrzegają więcej detali, chyba taka już nasza natura. Pozdrawiam serdecznie.

  6. Beata napisał(a):

    Może przegapiłam, ale gdyby jednak nie – może powiedz kiedyś, Aniu, jak się pakujesz. Chodzi mi o dobór rzeczy, żeby było jak najmniej, najlżej, najwygodniej i bez nagłej konieczności dokupowania gdzieś w świecie niezbędnej rzeczy. Da radę? A dzisiejszy tekst, jak zwykle, obrazowy. 🙂

    • Anna Nowak napisał(a):

      Najczęściej, a raczej zwykle jezdziemy z małym bagażem. Biorę tylko to, co jest najbardziej potrzebne. Stawiam na wygodę, chociaż lekka sukienka zawsze musi być.

  7. Magda Kajzer napisał(a):

    Podróżnicza walka płci :D.

  8. Misiaczka napisał(a):

    Ale piękne krajobrazy, aż miło popatrzeć. Z chęcią zajrzę tutaj ponownie zobaczyć, co słychać u Was 🙂

  9. Marzena napisał(a):

    Znów wychodzi na to, że jestem facetem. Zamki w piasku to super zabawa, gekony są słodkie, a sklepy nudne 😀
    I mam zawsze mniejszy problem z pakowaniem i mniejszy bagaż niż mój chlopak.

  10. Lena Mikocka napisał(a):

    Cudowne tak się różnić. Oboje lubimy sklepy…tylko, że inne. Ja zachwycam się np serami i makaronami a mąż np elektroniką. Tylko oboje mamy stany omdlenia oczywiście naprzemiennie

  11. Małgorzata Wawer napisał(a):

    Zamek piękny. Zabieraj Marcina zawsze na plaże.Czekamy na inne budowle z niecierpliwością;-))

  12. Emi napisał(a):

    Ja wszystko rozumiem, ale przecież akurat Mumbaj jest najczystszym miastem Indii 😉
    Dobrze, że chociaż oboje lubicie podróżować, ja mojego faceta siłą muszę wyciągać, bo on woli zbierać na auto niż „marnować” kasę na podróże :/

  13. Michał napisał(a):

    Haha. z gekonami mieliśmy dokładnie se same doświadczenia 🙂 Jesteśmy na etapie, że jeżeli jest moskitiera, to gekony mogą chodzić po suficie. A ja je lubię.

    • Wędrowne Motyle napisał(a):

      Ale nie mieliśmy moskitiery. Marcin zrobił coś z mojej dużej chustki taką prowizoryczną na głowy tylko 🙂

  14. Helena Mielczarek napisał(a):

    Też wchodzę zawsze do spożywczaków! Na szczęście druga połowa podziela tę ciekawość nowych, lokalnych produktów. 🙂 Natomiast kiedy ja wolę się opalać, on pluska się w wodzie, wygrzebuje ze śmietnika stary kubek po lodach i „łowi”nim małe rybki… :v

  15. Kasia Zajkowska napisał(a):

    Fajny tekst ; -)

  16. Sylwia Ptasińska napisał(a):

    Ale fajowy wpis 😀

  17. Andrzej Haskiel napisał(a):

    nie wiem, czy to kwestie męsko/damskie. percepcja u każdego jest nieco inna. zainteresowania/warsztat też. nie widzę części tych objawów u siebie, chociaż jestem facetem. chyba że to widzenie tunelowe 😉

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 21

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

O blogu w mediach