Blog Opinie i felietony Lublinie! Robisz to dobrze. Tak trzymaj

Lublinie! Robisz to dobrze. Tak trzymaj

P1390728

Gdybym miał opisywać Lublin znów jako postać, to najpierw pomyślałbym o uśmiechniętym współczesnym dandysie w kaszkiecie. Widzę smukłego chłopaka ze zmęczonymi dłońmi, który jednak po chwili radości wpada zadumę i przez chwilę jest nieobecny. Może nawet opuszcza nas na moment. Później jednak wraca, przebrany, w kolorowym swetrze z jeszcze pustym plecakiem przerzuconym przez ramię. W chłodniejszy dzień zarzuci jeszcze na ten sweter prostą marynarkę. – Chodźmy gdzieś poszaleć – mówi.

Ale o tym trochę później…

Moja styczność z Lublinem właśnie osiągnęła jubileusz Piątego Przyjazdu. To ten moment, gdy już czujesz się, że nie będziesz paplać całkowitych głupot o mieście, ale wiesz, że wciąż pozostajesz gościem z bardzo daleka. Zostaliśmy zaproszeni przez Bartka Szaro i Pawła Hadriana na Festiwal Kontynenty. Bardzo zacna impreza, a jeszcze bardziej wspaniali goście. Zwłaszcza dnia ostatniego.
Ania zaczytuje się wciąż w Paulu Theroux, który zgodził się przyjechać do Lublina właśnie na Kontynenty. Drugą gwiazdą imprezy był Hugh Thomson. Co wam będę opisywał. Szanowani faceci. Dla niektórych to zapewne gratka, wydarzenie roku.
Co zostało w głowie? Co w oczach? Anna Jaklewicz o potędze koloru Indygo i wielobarwności południowych Chin – intrygująca historia. Było też o tym dlaczego Saamowie tak cicho mówią. Też tego nie wiedzieliśmy w Laponii, ale tłumaczyła to świetnie Ilona Wiśniewska. Piotr Strzeżysz jak zawsze – latająco dobrze i pozytywnie. Po pokazie znów był rozchwytywany. Warsztaty prowadzili: Kuba Górnicki, Max Cegielski, Tomasz Kulbowski, Mateusz Janiszewski i ekipa Post Turysty.
Równolegle można było zobaczyć pokazy prezentacji konkursowych o Helu, o muzycznych podróżach, o Szlaku Jedwabnym, o bliskim nam bardzo podróżowaniu bliskim (Pisaliśmy już o tym). Oraz o wsiąkaniu w lokalne społeczności.
Ogólnie prezentacje skrojone na miarę, świetna identyfikacja wizualna. No i Lublin. Lublin!

Powiem Wam, że taka impreza bardzo pasuje do Lublina. Lublina, który jest dla mnie pięknie dopasowaną mozaiką barw i kształtów, kultur i religii. Miastem otwartym. Nieco inaczej jak Gdańsk czy Wrocław może. Na swój sposób.

To miasto z kategorii „magicznych” w bardzo kompaktowym rozmiarze. Taka, ot, piękna, bogata, ale do postawienia w obramowaniu na komodzie. Niekoniecznie na całą ścianę.

O Festiwalu Kontynenty i o bardziej świadomym podróżowaniu

P1390619

Miałem przyjemność wziąć udział w debacie na temat świadomego podróżowania, za co jestem ogromnie wdzięczny, bo miałem w końcu okazję wystąpić w końcu w charakterze geografa i badacza turystyki a nie blogera podróżniczego.
Temat świadomej turystyki jest nam bliski, tu nawet nie chodzi o to, że staramy się, by popularność naszego bloga przekuć też w zwiększenie świadomości edukacyjno – historycznej czy geograficznej ludzi, chcących poznawać świat.
Chodzi o pewien trend, trend odchodzenia od prostych schematów, pustych komunikatów, dyskusyjnych emocji czy kontrowersji. Dziś hasło „prawdziwa egzotyka” być może częściej kojarzy się obciachem, niż kiedyś. Tak samo wakacje „all inclusive” w hotelowych twierdzach Egiptu, eksploatujące do maksimum zasoby wody w tym kraju. Minimalizujące jednak szanse na zrozumienie historii tego kraju. Wystarczy zapytać statystycznych 10 turystów egipskiego kurortu o Koptów czy Nubię.

PRL instytucjonalizował nam podróże do bardzo oszczędnej formy lub zablokował całkiem. Czekaliśmy jak na szpilkach, by otworzył się przed nami świat, taki, który podglądaliśmy a teraz w kilkanaście odrabiamy lekcje, na które Francuzi czy Brytyjczycy mieli ponad sto. Wychodzi różnie. Ale rzeczywiście rośnie procent ludzi podróżujących świadomie, więcej wiedzących, oczytanych, przygotowanych merytorycznie na miejsca. Może nie na ludzi, bo to wymaga jednak zderzenia emocjonalnego na miejscu. Ale na miejsca, historie, zależności – tak. I w tym kierunki chcemy wykorzystywać naszego bloga.
Choć Piotr Strzeżysz z uporem maniaka powtarza (również w ten weekend to potwierdził), że zainteresowanie ludźmi przychodzi z wiekiem i on ewoluował z zainteresowania miejscami do zainteresowania ludźmi, to czuję się jednak wciąż w tym pierwszym stadium. Bo nie ma ludzi bez miejsc. A miejsca bez ludzi są. Ludzi natomiast należy traktować MINIMUM po partnersku.

Post Turyści i spodziewany kres morderców tygrysów

Kontynenty lublin

W Lublinie poznaliśmy w końcu na żywo Pawła Cywińskiego, ojca założyciela Post-Turysty, którego opinie są dość konsekwentne i ostre, ale chyba dzięki tej konsekwencji przekazu Post-Turysta przyczynił się w sposób absolutnie niepodważalny do tego, że ten fundament „pustego podróżowania” powoli się chwieje. Trzeba było po prostu konkretu. Publikacje PT, warsztaty czy strona internetowa – pomogły.

Dość symboliczną klamrą tego zjawiska jest wydarzenie sprzed tygodnia, gdy usłyszeliśmy o rozbiciu i zamknięciu klasztoru w Kanchanaburi w Tajlandii, trudniącego się wykorzystaniem tygrysów w celach turystycznych. Od dobrych kilku lat blogerzy, dziennikarze a później coraz częściej po prostu turyści bojkotowali to miejsce, mówiąc o tym głośno. Oczywiście nie wszyscy. Ale dużo więcej, niż kiedyś. Nie dalej jak 3 miesiące temu nagraliśmy tam swój film o Kolei Śmierci, wyraźnie wskazując, że koniec tego procederu jest bliski. Kropla drążyła skałę i wydrążyła. Coraz więcej osób podróżuje samodzielnie, co jakoby wymusza na nas lepsze przygotowanie do wyjazdu. Jednak jak zgodnie stwierdziliśmy w czasie debaty, w której miałem przyjemność rozmowy z Pawłem oraz Arturem Urbańskim, właścicielem znanego klubu podróżników Torre.pl – może być dużo lepiej, jeśli… polski program nauczania przestanie spychać geografię i historię na drugi plan. Europocentryczne myślenie historyczne jest uzasadnione, ale na miły Bóg – bez przesady. Oddajmy choćby 1/20 na historię Afryki i Azji. Na Cywilizację Arabów, Persów, na Mogołów i Indie. Na Khmerów, wielkie Chiny, na środkową Amerykę, na czasy kolonialne i wielkie odkrycia nie tylko z perspektywy Kolumba. I potem się włączmy w dyskusję.

Jak słusznie zauważył Paweł, musimy wystrzegać się pewnych projekcji, które dla wygody tworzy przemysł turystyczny. Hotel, basen, egzotyka, dzikość, cud świata. Szukać tych własnych. Czasami choćby jeden krok obok, czasami całkiem daleko. O ile Paweł Cywiński reprezentuje nieco bardziej kategoryczny pogląd niż ja, o tyle zgadzamy się, że choćby zmiany dosięgły na początek 5-10% podróżnych – to będzie dobry znak. Ja po prostu uważam, że na ten proces potrzebujemy dużo więcej czasu. Może nawet następnego pokolenia. I musimy zacząć od przysłowiowego Kowalskiego i Nowaka. Od ogółu do szczegółu. Nie na odwrót.

Najważniejsze, by ludziom chciało się uczyć, czytać, uciekać od stereotypów i niewiedzy. W spolaryzowanym za mocno przekazie medialnym nie ma powoli miejsca na wiedzę, analizę i fakty. Za dużo w nich emocji, światopoglądu i interesowności. Dlatego od tego też jesteśmy my, blogerzy. Tak mniemam przynajmniej. Znając zarówno jeden i drugi świat z autopsji.
Szanuję tych, którzy są świetni i wciągają swoim „ja”, ciekawą fabułą , przygodami, ale jeszcze mocniej dopinguję tych, którzy swoich czytelników uczą. Uczą o świecie. Tłumaczą, pomagają, czasami prowadzą za rękę. Ale w konkretnym celu poznawczym. Choćby tym jednym-dwoma zdaniami. Kropla drąży skałę.

Lublin żyje i ma się dobrze. Polska B niech umrze

P1390698

Lublin jest świetnym miastem i świetnym miejscem do tego typu rozważań. Jak większość Polski Wschodniej, która pada czasami ofiarą tych złych uprzedzeń i lęków, o których była mowa wyżej. Ale i niewiedzy. Co ciekawie ludzie, często profilujący się jako otwarci, liberalni, wręcz erudyci – a nawet ludzie, którzy tacy są naprawdę, formułują wnioski o Polsce B, Polsce gorszej, Polsce do odłączenia. Słucham!?
Czym różni się ktoś z takimi poglądami od przerysowanego może trochę, ale również charakterystycznego turysty, pełnego niewiedzy, lęków, nastawionego do obcych kultur z komiczną wyższością, który jest utrapieniem ludzi, którzy rozważają nad takimi rzeczami jak opisane przeze mnie powyżej?

Lublin żyje. Lublin ma się dobrze. Lublin organizuje masę imprez kulturalnych, które aktywizują mieszkańców i organizacje społeczne. Myślałem, że to Katowice nie poprzestały na inwestowaniu w kulturę po przegranej walce o tytuł ESK, ale Lublin robi to dużo lepiej. Lublin niech żyje. A  określenie”Polska B” niech już umrze.

Po drugim dniu Kontynentów udaliśmy się „na miasto”, celem zaciągnięcia się atmosferą klimatycznego miasta, pełnego młodych ludzi, które o godzinie 23:00 jest jak ul. Tysiące a właściwie dziesiątki tysięcy ludzi oblegały uliczki starówki, podwórka, zakamarki, place, okolice Zamku, kilkanaście bocznych ulic. Bo Lubelska Noc Kultury. Impreza inna niż Moc Muzeów, większa, bardziej miejska, zewnętrzna, nie wewnętrzna. Choć czekanie w kolejce ponad 40 minut by wejść do Kaplicy Św. Trójcy na Zamku wycisnęła z nas siódme poty. Ale warto było. Jeśli będziecie w Lublinie, zobaczcie to miejsce. Tydzień po powrocie z Andaluzji i zobaczeniu Alhambry, zachwyciliśmy się na podobnym poziomie polskim zabytkiem. A to naprawdę gotyk klasy światowej. Nie tylko ogólnopolskiej.

lublin lublin

Lublin żyje i ma się dobrze. Jakoś wszyscy znani mi lublinianie lub osoby, które miały dużo wspólnego z Lublinem to osoby, które wspominam ciepło. Pozytywne, kreatywne, waleczne. A polski wschód dotychczas dotarł do mnie właśnie w takiej pozytywnej formie. „Postaw się a zastaw się, ale bądź pozytywny, dobry”.
Świat ludzi obrotnych, pomysłowych, świat ludzi z ogromnymi ambicjami, ok w większości konserwatywnych w postrzeganiu pewnych norm i zasad, ale jednocześnie bardzo liberalnych jeśli chodzi o chęć narzucania tego świata innym.
Z tym mam często problem, bo mam czasami wrażenie, że ta mityczna „Polska A” często popada w zakusy wskazywania nieco częściej bardzo liberalnego podejścia do świata jako narracji wiodącej, proeuropejskiej, właściwej. Czemu?

Ludzie na Wschodzie są bardzo pracowici. Tak wyszło, że mieli pod górkę, nie zawsze strumień inwestycji spływał tu tak samo równomiernie jak w innych regionach Polski. Program „Polska Wschodnia”, owszem mocno pomógł, ale to proces dość swieży. Ma raptem 10 lat.
A jednak mimo trudności, jak usłyszeliśmy wiosną w Zwierzyńcu to właśnie na Zamojszczyźnie robi się jeszcze wesela na 300-400 osób. A jak się zepsuje komuś auto po drodze – przyjmą na wesele. I tego się życzy przybyszowi. Myśleliśmy, że wesela na 200 osób w naszej rodzinnej Małopolsce to potęga. Nic bardziej mylnego.

Lublin wielokulturowości się nie wstydzi. Kibicujmy Lublinowi!

P1390693

Przedwojenne miasta Lubelszczyzny, Podlasia czy Podkarpacia to tygle kulturowe, przez nie dziesiątki ale setki lat stanowiły drogowskazy dla idei Schumana i Europy Ojczyzn. Przecież kontakty z Rusią, Bizancjum, Otomanami, Galicją nie wzięły się znikąd. Regiony stykowe zawsze lepiej radziły sobie z tym. Z czym. No z tym. Z wielokulturowością.

Jasne, to już przeszłość. Ale świadomość, o której mówimy, wymaga też od nas szacunku do faktów. Polska była rajem tolerancji i współistnienia kultur. Na takim prostym, codziennym, sąsiedzkim. czyli takim najbardziej prawdziwym. Coś się popsuło potem. Coś się popsuło, gdy zło z dwóch stron skutecznie wyciągnęło na wierzch te ukrywane, bo niepotrzebne lęki i uprzedzenie. A wiele lat udało się je marginalizować. Bardzo cieszy, że Lublin to odkrywa na nowo i się tym promuje. Odważnie, ale słusznie!

Nie widać po ulicach Lublina, że to Polska B. Przyjedźcie w słoneczny dzień, przejdźcie się Krakowskim Przedmieściem, ludzie są świetnie ubrani a jak nie świetnie to schludnie. Większość się śmieje, kilka osób przybija sobie piątki, nie wszyscy pędzą, wielu po prostu podąża. Do pracy, szkoły, na spotkanie. Tak kojarzę to miasto. Pytamy o trasę autobusu jedną osobę – odpowiada nam czwórka. I wszyscy wzajemnie się potwierdzają. U nas musiałbym próbować po kolei.

Usiądźcie pod Zamkiem przy Podwalu albo w Parku Saskim – przepięknym zresztą (jednym z najlepiej utrzymanych parków miejskich, jakie widziałem) albo zobaczycie niesamowicie dużą grupę ludzi młodych. Na lewo, na prawo, przed Tobą. Lublin wciąż ewidentnie przypomina miasto akademickie. To widać, słychać i czuć. Niektórzy Wam tego zazdroszczą. Naprawdę.

Starówka (Stare Miasto) jest fantastyczna. Z roku na rok pięknieje. Te fachowo odświeżone ale autentyczne kamienice świetnie mieszają się z tymi szlachetnie zakonserwowanymi, czasami wciąż podrapanymi budynkami. Kicz, blichtr i jarmark są tu surowo zakazane. To widać. Gdy tylko skończy się remont Placu Litewskiego – będzie dodatkowo świetne miejsce z potencjałem na bijące serce tego wcale nie dużego, ale bardzo kompaktowego miasta. Jak rozmawiałem z Bartkiem następnego dnia – Lublin to dla mnie miasto obfite. Zamawiasz zupę, jest pyszna, nieziemsko pyszna i aromatyczna. Ale dostajesz ją w małej misce. Taki jest Lublin. Dużym talerzem jest Kraków czy Gdańsk.

lublinnoc

Noc kultury naszym zdaniem się udała. Dawno nie byliśmy na tak fajnej miejskiej imprezie. Czasami ciężko było wcisnąć szpilkę w chodnik czy ulicę czy wręcz trawnik. Setki ludzi rozłożyło się na ulicy, która na ten dzień przykryta została trawą. W każdej bramie, zaułku, zakamarku czekała na nas historyjka pasująca do całości koncepcji „Wyobraź sobie miasto”. Od poetyckich, przez muzyczne, po teatralne. Świetne hasło! Gratuluje pomysłodawcom. Bardzo jest mi bliskie. No i równolegle „Kontynenty”. Wieczorem na drugim końcu bijącego centrum miasta, na fasadzie Centrum Spotkania Kultur (zwróćcie uwagę na nazwę a przy okazji na nowoczesną architekturę tego miejsca), gdzie odbywał się festiwal, puszczano slajdowisko o Wielkim Szlaku Himalajskim i film”Planet Ocean”.

Dawno nie byliśmy na takiej miejskiej imprezie i dawno nie poczuliśmy się znów jak studenciaki.

Bardzo trudno rewitalizować miasto a jeszcze trudniej rewitalizować społecznie i kulturalnie. Mam wrażenie, że Lublin idzie dobrą drogą krok w krok z kilkoma innymi polskimi miastami.
Wiem, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ale weźcie to pod uwagę. Opisuję o swoich odczuciach na temat miasta. Jako przyjezdny. I obserwator. Jeśli pochodzicie z miasta, gdzie Waszym zdaniem „nic się nie dzieje” to lepiej weźcie poprawkę, że możecie doznać poznawczego szoku w taki dzień (i noc) w Lublinie jaki mieliśmy okazję zobaczyć my. Ale potem wracamy do swoich miast i mamy większą motywację do działania. Że da się. Nie wiem, może tak jest? Powodzenia Lublin, kibicujemy Wam!

A teraz wracając do tego uśmiechniętego dandysa w kaszkiecie…

A, zostawmy już chłopaka w spokoju.

Jakby ktoś miało ochotę odwiedzić Lublin od nas ze Śląska to informujemy, że jest fajne połączenie od niedawna. Można z Katowic wsiąść o 7:00 w TLK Godula w sobotę i wrócić TLK Sztygar w niedzielę o 12:20 albo po 16:00 – podróż trwa 4h z hakiem. Ale szybko mija, bo fajne tereny za oknem (Jura, Góry Świętokrzyskie, dolina Wisły).

Więcej zdjęć z tej niesamowitej soboty w Lublinie:

P1390634
Festiwal Kontynenty – brawo dla Bartka, Pawła i ekipy
P1390620
Odbywał się w świeżo oddanym do użytku Centrum Spotkania Kultur. Hermetyczne
P1390636
Piotr Strzeżysz – definicja człowieka rozchwytywanego po swoim pokazie
P1390621
Wystawa towarzysząca „Genesis” Sebastiao Salgado
P1390606
Ulica Lubartowska przed Nocą Kultury. Potem zobaczycie w trakcie
P1390607
Cisza przed burzą. Jeszcze pustawo
Lublin stare miasto
Restauracja żydowska Mandragora

 

P1390721
Chillout w Parku Saskim
nockulturyyy
Każdy chciał usiąść w ogórku
P1390662
Scena pod zamkiem
P1390661
Zanosiło się na burzę, ale się udało bez. Dzięki
P1390641
Każdy plac zajęty przez kogoś lub coś
P1390637
Ulica Lubartowska w trakcie
P1390670
Aby zobaczyć Kaplicę Św. Trójcy – skarb gotyku na skalę Europy odczekaliśmy prawie 40 minut w kolejce
Lublin noc kultury
ponad stuletnia karuzela na placu Zamkowym
P1390689
Stare Miasto od dołu czyli ulica Podwale
P1390712
Podwórko za Teatrem Andersena. Oczywiście coś się dzieje. Kultura się dzieje
P1390714
Archikatedra Lubelska i kolejka do niej oraz na taras widokowy
P1390715
Ciężarówka Muzyki

Ilość komentarzy: 37 - dołącz do dyskusji!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  • Na początku czerwca byłam pierwszy raz w Lublinie. 9h jazdy pociagiem,ale miasto potrafi sie odwdzięczyć. Jestem nim zachwycona.

  • Edith Be says:

    skończył się remont Placu Litewskiego https://www.youtube.com/watch?v=8tscoQ7SLJg i oddano do użytku nowy most przy stadionie 🙂 na U-21

  • Brzeska says:

    Lublin jest piękny. Uwielbiam do niego nawet na chwilę wpadać. Odkąd poznałam Glasgow, a potem zawitałam w Dęblinie, to Lublin mnie zauroczył, bo te miasta są tak bardzo podobne dla mnie w architekturze, że nie sposób nie chcieć tam pojechać. Jasne, że każdy rozróżni i nie pomyli tych dwóch miast, ale cmon. Dla mnie mają one magię i design podobny 🙂

  • góral says:

    Jestem z Bielska-Białej jednak to Lublin uważam za najpiękniejsze polskie miasto. Uwielbiam tam wracać i rozkoszować się klimatem tego klimatycznego miasta.

  • Lublin jest cudowny. 🙂 Rok temu robiliśmy z moim Francuzem małą rundkę po Polsce i to Lublin najbardziej mu zapadł w pamięć -ledwie przedwczoraj opowiadał innemu Żabojadowi, że to jego zdaniem najpiękniejsze „nasze” miasto. 🙂

  • Adam Dudek says:

    Dobry ten panel był, propsy za to, ale rzeczywiście szkoda, że nie można bylo zadawać pytań. Miło było Ciebie posłuchać Marcin z nieco innej strony, niż znamy z bloga. I podobnie Pawła – post-turysta robi dobrą robotę. Cieszmy się, że to uświadamianie ludzi idzie we właściwą stronę. A Lublin również mnie zachwycił, następnym razem wrócę z większą ekipą

  • Tomek says:

    No to zapraszamy częściej do Lublina. W lipcu będzie festiwal Inne Brzmienia oraz Carnaval Sztukmistrzów (w 2017 w Lublinie odbędzie się Europejska Konwencja Żonglerska), w sierpniu Jarmark Jagielloński, a we wrześniu Europejski Festiwal Smaku. W przyszłym roku Lublin będzie świętował 700-lecie nadania praw miejskich – to dopiero będzie się działo.

  • Lublin jest najcudowniejszy !

  • Ewa Orzeszko says:

    Szkoda, że debata taka krótka, bo mnóstwo ciekawych wątków było poruszonych. Chciałoby się więcej takich rozmów.

  • lulu says:

    Kaplica Św. Trójcy na Zamku jest JEDYNĄ w Europie kaplicą w takim stylu artystycznym, gdzie spotyka się wschód z zachodem, m.in. chodzi o malowidła świętych na ścianach, to jedyne miejsce gdzie obok siebie w bądź co bądź katolickim przybytku są ramię w ramię umieszczeni prawosławni święci, to ewenement o którym warto wiedzieć, kultury przenikają się tam od zarania dziejów.

  • Festiwal Kontynenty to kawał świetnej roboty po stronie organizatorów. Trzy dni świetnych doświadczeń.

  • frr says:

    Stare miasto nie starówka

  • Lublin robi to najlepiej! A jakim przeżyciem była pierwsza Noc Kultury…

  • Rozczarowana !!!! says:

    Noc kultury… ahh tylko ludzie nie kulturalni… Daleko nam do zachowań ludzkich… Wstyd i przykre ze ludzie nie potrafią kulturalnie spacerowac… Jaki spacer??? Autor tak pięknie opisuje spacer,ktoś kto nie był mógłby jeszcze w to uwierzyć… A prawda jest taka że ludzie jak bydło przepychali się nie patrząc na innych. Zero zasad poruszania się prawa lewa… Jedna wielka tragedia!!!!! Organizatorzy powinni KULTURALNIE przypomnieć mieszkańcom Lublina jak należy się poruszać na takich imprezach!!!!!!

    • Krzysiek says:

      Po co przedstawiasz nieprawdziwe informację. Że był tłok, to chyba oczywiste, że niekiedy ciężko było przejść. Sorry, ale gdybyś więcej podróżowała to nie zauważyłabyś problemu, ponieważ występuje on wszędzie. Poza tym Twoja wypowiedź wskazuje na niepotrzebną zazdrość i zawiść.

    • Wolontariusz says:

      Droga rozczarowana, pragnę ci kulturalnie przypomnieć, że nie leży w kwestii organizatorów wychowywanie ludzi.
      Przypomnieć zasady ruchu owszem można, jednakże znając życie po takim przypomnieniu wielu z nich by się oburzyło i śmiertelnie obraziło, znakomita większość natomiast zwyczajnie by olała sprawę. To trochę syzyfowa praca.
      Przykro mi, że jesteś rozczarowana takim wspaniałym wydarzeniem.
      Swoją drogą – rozdawałem program imprezy na terenie całego Starego Miasta, ponadto miałem kilka terenowych zadań, więc spędziłem w tłumie dużo czasu i osób przepychających się bez bez słowa „przepraszam” było stosunkowo niewiele jak na tak ogromną liczbę ludzi, a boczne uliczki i bramy były zdecydowanie mniej oblegane, niż ulica Grodzka.
      Przypominam na koniec, że kulturę osobistą wynosimy z domu i szkoły, a Noc Kultury to impreza dotycząca, w głównej mierze oczywiście, nie tego znaczenia słowa ‚kultura’.
      Pozdrawiam serdecznie i na następny raz polecam skupiać uwagę na pozytywniejszych stronach takich imprez,wspomnienia są wtedy zdecydowanie przyjemniejsze. 😉

    • Dariusz says:

      Ty z Lublina zapewne ? Bo ja nie i obce mi malkontenctwo ! Oprzytomniej rozczarowana Kobieto. Uśmiechnij się, zacznij żyć ! Po prostu ….

  • Agnieszka says:

    W imieniu Lublina i lublinianek oraz lublinan – głośne DZIĘ-KU-JE-MY! za ten tekst i te przesłanie „ku pokrzepieniu serc”. Wzruszyłam się aż. Fajna promocja miasta i okaże się zaraz, że wcale nie było nam potrzebne wygrać tytuł ESK2016

  • Ewa says:

    Niestety bardzo słabe zdjęcia, nie przedstawiające faktycznej skali wydarzenia.

  • czarny_szymek says:

    Teatr Andersena, nie Polski.
    A poza tym, to czemu służy ciagłe używanie figury retotycznej ,,Polska A, Polska B”? Co da ustawiczne walenie po łbie tym frazesem? Przez ostatnich kilka lat zjeździłem wszystkie miasta polskie i wiem, że takie gadanie nie ma pokrycia w faktach i jest przejawem ignorancji.
    PS: skoro w tekście dwa razy mówi się, że kaplica na zamku ma charakter unikatowy, to chyba warto wyjaśnić dlaczego? (Jedno zdanie by to załatwiło.)
    PS 2: Na jaki temat była cała ta impresja, Mistrzu Blogosfery?

  • Marta says:

    Świetny tekst jak na osobę, która była u nas tylko pięć razy. Jest coś w nim takiego pokrzepiającego. Fajnie przeczytać coś takiego o swoim mieście, którego mam wrażenie czasem sami nie doceniamy. Wszystko co najlepsze przed nami. Choćby Carnaval Sztukmistrzów w ostatnie dni lipca. Motyle są miłe u nas widziane! zapraszamy 🙂

  • Marta says:

    Wzruszyłam się 😀 Moje miasto takie piękne.

  • Żaluję że nie mogłam być w tym roku ( 600 km) ale w ubieglym bylo suuuper!

  • Dokładnie! Niech już dadzą wszyscy spokój z tą Polska B;) Aż się stęsknilam…

  • milika21 says:

    Lublin <3 miałam nadzieję, ze Was spotkam. niestety nie udało się. może następnym razem. świetny tekst, dzięki za promocję miasta. pozdrawiam

  • Najlepsze studenckie lata w Lublinie 🙂

  • Bo mój Lublin jest SUPER!!! 🙂

  • Byłam w piątek na koncercie the cranberries. Chcieliśmy po pójść coś zjeść. I…..zong. w piątek o 24 juz koniec. PS ale od kilku lat widzę jak Lublin staje się coraz bardziej urokliwy!

    • Piotr says:

      Jak Arena jest w centrum zadupie to nie zjesz. w centrum wszystkie knajpy otwarte

    • dP says:

      Ja po koncercie jadłem – ale trzeba było się wybrać na Starówkę. Ciepły wieczór, spacer przez Park Ludowy. Samo dobre 🙂

  • Edith Be says:

    ul. Lubartowska! Nie Lwowska 😉

  • bawi mnie to nagłe odkrycie i wielkie zachwyty nad Lublinem 🙂 od paru(nastu) lat mówiłam, że to najbardziej niedocenione i jedno z fajniejszych polskich miast, to wszyscy na mnie z cynicznym uśmieszkiem spoglądali, a teraz nagle wielkie wow 😉

    • Teraz wielkie wow. Dokładnie 😉

    • Kamila Anna Napora Od paru (nastu) lat miasta się zmieniają. Więc może teraz ten zachwyt jest uzasadniony? To rodzinne miasto mojego męża. Czym niby miano by się zachwycać „naście” lat temu? Nawiasem mówiąc, ostatnio na Szajnochy we Wrocławiu Lublin zrobił fantastyczną instalację promująca miasto. Dlaczego nie zrobił tego dajmy na to 15 lat temu?

  • Klaudia says:

    Na zdjęciach jest ulica Lubartowska a nie Lwowska 🙂 Pozdrawiam

Ilość komentarzy: 37 - dołącz do dyskusji!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

Dołącz do naszego newslettera!

Hej! I jak Ci się podoba na naszym blogu? Jeśli wszystko OK to mamy propozycję: Dołącz do ponad 90 tys. śledzących nas osób. Wysyłamy mail jedynie raz na tydzień. Zero spamu, tylko nowe wpisy, super okazje, triki, promocje lotnicze i podróżnicze poradniki. W maju wyślemy Wam jako pierwszym ekskluzywny prezent. Za darmo!