Home Blog Nasze relacje i zdjęcia TOP 10 ze Sri Lanki. Czyli szczegółowe podsumowanie naszego wyjazdu

TOP 10 ze Sri Lanki. Czyli szczegółowe podsumowanie naszego wyjazdu

Autor: Ania Nowak | środa, 19.07.17 | 2 komentarzy

Tak, wiemy, że od naszego wyjazdu, a właściwie od powrotu ze Sri Lani minęło już dobre parę miesięcy a w międzyczasie wydarzyło się bardzo dużo. Także tam, w odległej Azji – między innymi tragiczne w skutkach powodzie, jednak chcemy jeszcze raz – ostatni raz, tam powrócić. Trochę w formie resume. Stąd nasze podsumowanie, które być może stanie się dla kogoś podpowiedzią, inspiracją, jaki kierunek wybrać na zbliżające się wakacje.


A piszemy to popijając herbatę (zapasy jeszcze się nie wyczerpały) z Hill Country i zajadając się ryżem z sosem z lankijskich produktów, które zwieźliśmy do Polski. Miejsca przedstawione są po kolei – dokładnie tak jak podróżowaliśmy. To naszym zdaniem prawie idealna trasa na 2-tygodniowy urlop. Prawie,bo brakuje na niej Adams Peak i Anuradhapury. To byłoby już idealne.

Przylot na lotnisko Colombo- Negombo miał miejsc dość późno. Po północy. Na taką okoliczność warto pomyśleć o 2 rzeczach: Poszukać noclegu gdzieś blisko lotniska (np. Negombo) oraz załatwić sobie wcześniej transport, bo o tej porze autobusy publiczne już nie jeżdżą (dworzec do miasta jest około 10 minut spacerkiem pieszo z terminala – linia 187, 138 lub linie prywatne 138 zawozi do Colombo Fort). Więc załatwiliśmy sobie wcześniej via email podwózkę pod pensjonat. Nikt nie przyjechał, więc po wymianie telefonów dogadaliśmy się i ostatecznie o 1:00 byliśmy na miejscu. Prawie, bo właściciel nas przeniósł w inne miejsce. To był mało obiecujący początek cudownej (ostatecznie) podróży.

Transport. Autobusy i pociągi

Transport na Sri Lance jest dziecinnie prosty. W każdym mieście funkcjonuje mały lub większy dworzec autobusowy. Rozpoznacie go po tłoku, smrodzie, nagromadzeniu reklam oraz mnóstwa starych, potężnych autobusów, przypominających te, które jako publiczne kursują po krajach Ameryki Środkowej. Serio, podobieństwo spore. Ale komfort dużo lepszy. Mamy zawsze miejsce siedzące dla siebie, nie tłoczymy się w 8 na 2. Kwoty za przejazdy są śmiesznie tanie, naprawdę, czasami zamykają się w naszych groszach, nawet nie złotówkach. Najdroższy przejazd, jaki mieliśmy to daleko bieżny z Nuwara Elija nad Ocean. Kosztował nas 350 rupii czyli 9 zł. Przez pół kraju! Czasami kursują lepsze, w formie busików (takim jechaliśmy z Pollonaruwa do Kandy) mają klimatyzację i mieszczą mniej ludzi, ale też zamkniecie się w kwocie kilkunastu złotych. Naprawdę Sri Lanka to bardzo tani kraj na podróże komunikacją publiczną. Tuk tuki to też wydatki rzędu 200-400 rupii za dowolny kurs (no chyba, że baaaaardzo daleko) Nie testowaliśmy taksówek, jak w Indiach. Ceny przejazdów kolejowych znajdziecie niżej w opisie poszczególnych przejazdów. Są nieco droższe, ale wciąż tanie.

Poniżej znajdziecie atrakcje Sri Lanki, które zobaczyliśmy w ciągu 14 dni, informacje praktyczne, przykładowe ceny z 2017, nasze noclegi oraz naszą trasę podróży.

Jeśli zarezerwujecie noclegi polecane przez nas- otrzymamy od tego skromną prowizję. Zachęcamy Was też do rejestracji na airbnb ze zniżką -100zł od nas. Na Sri Lance jest sporo kwater prywatnych, dostępnych na airbnb.

1. Leniwe Negombo

Negombo stało się naszym pierwszym przystankiem podczas podróży na Cejlon. Z konieczności. Stąd udaliśmy się tuż po przylocie (może nie tuż, bo było z tym trochę kłopotu), z zamiarem bardzo wczesnej pobudki następnego dnia, żeby zobaczyć w mieście jak najwięcej, a potem ruszyć dalej. Po nocy spędzonej z pluskwami, możemy realizować nasze dalsze plany. Wstawać wcześnie rano nie musimy, bo właściwie się nie kładliśmy, więc się zbieramy. Po co siedzieć w zatęchłym pokoiku, skoro na zewnątrz piękna pogoda i słońce. Swoje pierwsze kroki kierujemy na poranny targ rybny, z którego Negombo słynie. Tuż obok znajduje się holenderski fort i więzienie – jakieś 300 lat temu była tu prężnie działająca faktoria handlowa, dziś trochę trudno w to uwierzyć. W Negombo można zobaczyć kilka katolickich kościołów, a także portugalską kolonialną zabudowę, niestety w niezbyt dobrym stanie. Ktoś nazwał kiedyś je „Rzymem Lankijskim”. Należy delikatnie się uśmiechnąć, znając sposoby Portugalczyków na podbijanie nowych kolonii. Na szczęście z czasem portugalskie faktorie tu przejęli Niderlandczycy. Przez miasto przepływają wody wykopanego przez Holendrów kanału żeglownego.

Więcej o pobycie i atrakcjach Negombo w osobnym wpisie „Negombo i Dambula, pierwsze chwile po powrocie”

Pozwólcie, że wybranego przez nas noclegu, nie będziemy Wam tym razem polecać, chyba, że lubicie wilgoć, stęchliznę i pluskwy. Tzn pewnie właściwy pokój był lepszy, ale ten, do którego nas przeniesiono niekoniecznie.

Informacje praktyczne, ceny: nocny przejazd tuk-tuk z lotniska to około 30-40 zł, taksówka około 50-60zł, wycieczka po okolicach Negombo z tuk-tukiem- około 40 zł (ulotka w miejscu, w którym spaliśmy)

2. Pełna ducha Dambulla

Z Negombo jedziemy busem do Dambulla. Można by pomyśleć, że miasto to jest jednym wielkim owocowo-warzywnym targiem, bo w istocie sprzedawane są tutaj plony okolicznych rolników. Jednak turyści nie po to tu przybywają. Tu liczy się raczej sacrum, nie profanum. Wykutymi w skale schodami wspinamy się na skałę, na której szczycie znajduje się buddyjski klasztor i kompleks skalnych świątyń. To Rangiri czyli Złota Świątynia – każda z wykutych w skale grot jest nieco inną świątynią i pochodzi z innego okresu, niż poprzednia (w sumie jest ich pięć). Zdobione kolorowymi freskami i niezliczoną liczbą posągów Buddy. Równie, a może o wiele bardziej, niż same groty, wydaje się być widok rozciągający się ze skały – połacie soczystozielonego lasu, zarysy gór, majacząca w oddali Sighirija.

Więcej o pobycie i atrakcjach w Dambula w osobnym wpisie „Negombo i Dambula, pierwsze chwile po powrocie”

Na nocleg wybraliśmy skromny, tani pensjon, aczkolwiek ulokowany niemal na przeciwko Rangiri –  Lark Lodge.

Informacje praktyczne, ceny: Z dworca autobusowego w Negombo do Dambulla można dostać się bezpośrednim busem (jeżdżą dwa – jeden wcześnie rano, drugi około 14:00). Można także skorzystać, tak jak my najpierw udać się do Kurunegala (około 2 godziny drogi), a stamtąd (stanowisko numer 10) do Dambulla (kolejne 3 godziny)- przejazd kosztuje koło 270 rupii. Do Złotej Świątyni można wejść za darmo, dobrze jednak jest uiścić dobrowolny datek lub też zakupić broszurę (250 rupii) o tym miejscu przy wejściu. Polecamy stołować się w taniej jadłodajni Bentota, która znajduje się w centrum miasteczka (około 250 rupii za posiłek z herbatą). Tutaj także znajduje się dworzec autobusowy, z którego udać się można do: Sighiriji, Habarana, Polonnaruwa czy w drugą stronę: Kandy i Colombo.

3. Zachwycająca Pidurangala i Sighirija, Lwia Skała

Chyba najbardziej fotogeniczne i chyba najwspanialsze miejsce jakie zobaczyliśmy na Sri-Lance. Tak, już kilka razy to powtarzaliśmy i pisaliśmy, ale zrobimy to jeszcze raz. Sighirija nas oczarowała. Na szczycie Lwiej Skały wybudowany a właściwie wykuty został pałac królewski i twierdza wojskowa jednocześnie. Aby dostać się na górę należy pokonać kilkaset schodów – część kamiennych, część żeliwnych – podobno zrobionych z resztek z londyńskiego metra. Widok oszałamiający, ale jeszcze piękniejszy jest z innego miejsca – z bliźniaczej skały Pidurangala. A dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta, bo z tego miejsca można zobaczyć w całej okazałości Sighiriję, a to widok, zwłaszcza o zachodzie słońca nie do opisania. Będziecie zakochani w tym miejscu, tak jak my!

Więcej o tym miejscu w osobnym wpisie: „Sigirija, to najpiękniejsze miejsce na Sri Lance!”

Na nocleg wybraliśmy przytulny domek należący do bardzo miłych i gościnnych właścicieli – Sanka Mash, 15 minut drogi pieszo od głównej atrakcji. Super jedzenie! Najlepsze.

Informacje praktyczne, ceny: bus z Dambulla do Sighiija – 80 rupii (około 1 godzina drogi), bilet wstępu do Sighirija to wydatek około 30 dolarówwstęp na Pidurangala – 500 rupii u mnichów przy wejściu (dość wymagające podejście, momentami brak jakichkolwiek schodków, naprawdę trzeba się wspinać, prześlizgiwać przez niewielkie szczeliny skalne)

4. Majestatyczne słonie w Kaudulla NP

Sri Lanka słynie z kilku bardzo interesujących parków narodowych, szczerze mówiąc trudno jest się zdecydować, który z nich wybrać. My jednak postawiliśmy na słonie i wybraliśmy safari po Parku Narodowym Kaudulla. Niestety na obszar ten nie można wejść samodzielnie, konieczne jest więc wykupienie wycieczki, co niestety do najtańszych nie należy. Sprawia, to także, że miejsce to z prawdziwą dzikością nie ma już zbyt wiele wspólnego. Ale nie czepiajmy się, nie narzekajmy. Przecież naszym głównym celem jest zobaczenie słoni w naturalnym otoczeniu – a o to w tym miejscu nie jest trudno. Wspaniałe przeżycie, wspaniałe zwierzęta, cudowne okoliczności przyrody. Szkoda tylko, że nas, ludzi, tak tutaj dużo.

Więcej informacji i zdjęć w osobnym wpisie: Słoniowe safari w Parku Narodowym Kaudulla”

Informacje praktyczne, ceny: „fotograficzne Safari” to koszt około 115 zł na osobę (wraz z dojazdem do bramy parku, wstępami itp.)

5. Legendarna Pollonaruva

Kolejny dylemat, które wybrać Pollonaruva czy Anuradhapura? Obydwa kompleksy archeologiczne będące kiedyś stolicami kraju warte są odwiedzenia, jednak wybraliśmy w końcu Pollonaruwa i nie żałujemy. Początkowo była to tylko letnia rezydencja króla, następnie tak się rozwinęło, że stało się największym miastem swego czasu. Na zwiedzanie musimy przeznaczyć przynajmniej jeden dzień, najlepiej poruszać się po kompleksie na rowerach, ponieważ odległości pomiędzy niektórymi zabytkami są naprawdę duże.

Więcej wrażeń i dużych zdjęć z Pollonaruwa w osobnym wpisie na blogu: „Niezapomniane zwiedzanie Polonnaruwa

Na noclegi wybraliśmy Monkey Camp (oficjalnie na booking.com to Primate Centre) położone w części Pollonaruwa zwanej New City, tuż nad malowniczym jeziorem, nad którym przeżywaliśmy najpiękniejsze zachwyty nad zachodami słońca.

Informacje praktyczne, ceny:  tu-tuk z Sighirija do Hambanatota – około 800 rupii, bus z Hambanatota do Pollonaruva – 40 rupii (cały przejazd około 2 – 2,5 h) wstęp całodzienny do kompleksu (bez możliwości wyjścia i wejścia powtórnego – 25 dolarów, do kupienia w muzeum, otwarte o 7:30, zamknięte 17:30. Wypożyczenie roweru na cały dzień – 300 rupii, kokos do picia – 100 rupii, woda- 80 rupii, autobus lokalny z Kabarane – 40/50 rupii, tuk-tuk ze Starego Miasta do Nowego Miasta – 200 rupii, autobus lokalny 20 rupii, autobus bezpośredni Polonnaruwa – Kandy 350 rupii (3 dziennie), obiadokolacja (dodatkowo płatna w ośrodku) – 600 rupii – bardzo duże porcje.

6. Głośne a jednocześnie spokojne Kandy

Kulturalna stolica Sri Lanki, do której przybywa mnóstwo miejscowych, a także innych wyznawców buddyzmu. Wszystko za sprawą znajdującego się w Kandy kompleksu świątynno-pałacowego Dalada Maligawa. My przyjechaliśmy tu bezpośrednim autobusem z Pollonaruwa za 175 rupii.Większość kieruje się do Świątyni Zęba Buddy, w której jak sama nazwa wskazuje, przechowywana jest ta cenna relikwia. Tłumnie jest tu zwłaszcza podczas uroczystego otwarcia „kaplicy” ze stupą chroniącą relikwię – ma to miejsce trzy razy dziennie. Będąc w tym mieście, nomen omen, bardzo malowniczo położonym, nad dużym jeziorem (uwaga na wylegujące się na chodnikach warany), warto także udać się na spacer do Rezerwatu przyrodniczrgo Udawatta Kele w jego północnej części. Większość turystów udaje się jeszcze do Królewskiego Ogrodu Botanicznego w dzielnicy Paradeniya.

Na nocleg wybraliśmy  to kwatera prywatna zabukowana przez Airbnb – „Marvel Hills” ze wspaniałym widokiem i ogrodem.

Informacje praktyczne, ceny: bus z Pollonaruva do Kandy – 175 rupii (około 4 godziny drogi) do Rezerwatu można podejść pieszo w 15-20 minut lub podjechać tukiem z centrum miasta, cena biletu wstępu – 650 rupii. Do Świątyni Zęba Buddy wstęp kosztuje 1500 rupii, należy wcześniej zostawić buty w specjalnej przechowalni (płatne – dobrowolny datek). Posiłek – Garden Coffe, w cenie około 120/150 rupii. Do Ogrodu Botanicznego dojechać można każdym autobusem, kierującym się od centrum ulicą Paradeniya, bilet wstępu to 750 rupii. Z dworca kolejowego znajdującego się przy Central Market odchodzą pociągi: Do Kolombo, do Matale i najpopularniejszą turystyczną linią w stronę Ella i Badulla. Z pobliskiego dworca autobusowego wyruszają busy do wszystkich ważniejszych miejscowości.

Osobny wpis o tym mieście i atrakcjach zobaczycie tutaj: No to jedziemy dalej, wyżej, głębiej. Kandy kulturowa stolica Sri Lanki”

7. Soczyste Hill Country

Do Nuvara Ellija właśnie dostaliśmy się tutaj malowniczą trasą z Kandy. Pociąg wśród herbacianych wzgórz przemierza kolejne kilometry, a nam, mimo, że mamy miejsca stojące oczy wylatują z orbit. Takie krajobrazy lubimy! Miejscowość leży w rozległej kotlinie na wysokości 1800-1900 metrów npm, klimat jest chłodniejszy, choć w ciągu dnia można naprawdę nieźle przygrzać słońce. To kraina herbaty, herbacianych pól, wodospadów, herbacianych fabryk, Tamilek zbierających zielone listki i kolonialnej zabudowy, pamiętającej czasy dawnych plantatorów (najpierw kawy, następnie herbaty).

Więcej zdjęći informacji z Hill Country zobaczycie w osobnym wpisie: Soczyście zielona Nuwara Elija i Hill Country

Na nocleg wybraliśmy pensjonat urządzony w wiktoriańskim dworku  – Viblak Heritage Hotel (dopiero po remoncie, więc zapach świeżej farby i plamy po malowaniu były tu w standardzie).

Informacje praktyczne, ceny: Pociąg Kandy – Ella/Badulla – bilet w 3 klasie to koszt 170/180 rupii (około 4 godziny drogi). Objazd tuk-tukiem ze stacji Telawakale do wodospadów oraz faktorii Mlesna – 1000 rupii, z czekaniem. Bus Telawakale – Nuwara Elija to 56 rupii, posiłki wegetariańskie w N.E. – 150-250 rupii w knajpce Sri Ambaals, tuk-tuk w okolice szlaków pieszych na Lowers Leap – 200 rupii, wstęp do Victoria Park – 300 rupii. W kościele Św. Xaviera w niedziele odbywają się msze katolickie. Ale po tamilsku 🙂

8. Ciekawa choć zapomniana Matara

Przyjechaliśmy tu w kilu ważnych sprawach, po pierwsze chcieliśmy zobaczyć w Matarze, holenderskie „stare miasto”. Zajmuje półwysep oddzielony od lądu ujściem rzeki Nilvala. Jest bardzo gorąco, więc wędrówka wśród rozgrzanych słońcem willi – często zniszczonych, choć wciąż mających swój urok, może być męcząca. Po drugie znajduje się tu Stary Fort, który jest przykładem kunsztownej sztuki militarnej Niderlandczyków. Po trzecie przylądek Dondra – najbardziej na południe wysunięty fragment Sri Lanki  i największa na Sri Lance latarnia morska.

Tutaj jednak nie zatrzymujemy się na nocleg – najpierw będziemy stacjonować w Mirissa, a następnie w Unavatuna. Z dworca autobusowego bez problemu dostaniemy się tu i tu. Co 15 minut coś jedzie.

W Mirissa wybieramy nocleg z Airbnb. Super warunki i azyl znaleźliśmy w „Angel Rest” u lokalnego producenta i handlarza biżuterią lankijską.

Więcej we wpisie: Na samym końcu Sri Lanki. Holenderskie forty Matary i Głowa Smoka

Informacje praktyczne, ceny: Poranny bus z nuvara Elija do Matary o 7:00 drugi o 7:50 (6 i pół godziny drogi) – 350 rupii za osobę (nie dajcie się nabrać na „dodatkową opłatę za plecak w cenie dodatkowego miejsca”). Z Matary, do której przyjechaliśmy prosto  Nuvara Elija pojechaliśmy autobusem za 25 rupii od osoby do Mirissy. Tuk-tuk na przylądek Dondra zabrał nas za 400 rupii w dwie strony. Polecamy knajpkę Dutchman’s street na Staarym Mieście. Fajny, kolonialny klimat.

9. Rajskie plaże Mirissa i Unavatuna

Na spokojny, związany gównie z odpoczynkiem etap naszej podróży wybraliśmy dwa miejsca – najpierw Mirissa, następnie Unavatuna. Ta pierwsza bardzo ciekawie położona – zajmuje wschodni stok małego półwyspu, po którego drugiej stronie znajduje się mała dzika plaża zwana „Secret beach” oraz port rybacki (stąd udać się można na morskie safari). „Główna” plaża ładna – łukowato rozłożona pomiędzy wspomnianym półwyspem a drugim, z małą buddyjską świątynką, porośniętym palmowym lasem, to dobre miejsce dla surferów. Mirissa jest zdecydowanie bardziej spokojna i mniej oblężona niż Unavatuna. To już kurort z prawdziwego zdarzenia – mnóstwo tu knajpek, barów, sklepów i infrastruktury noclegowej. Poza tym stąd już bardzo blisko do Galle, a tam wspaniały Fort.

Spaliśmy tu w miejscu, które szumnie nazwano „Travellers Willa” – drewniane, nieco zapuszczone domki wśród palm kokosowych.

Informacje praktyczne, ceny:  ceny w knajpkach przy plaży plasują się w lankijskim rankingu w kategorii średnio drogie i drogie. Zbrodnią jest natomiast cena butelki piwa Lion – 450/500 rupii (Mirissa), natomiast słodkie piwo imbirowe – 100 rupii. Posiłek można zjeść w cenie 250-300 rupii (na plaży 2 razy drożej). W knajpkach Unavatuna ceny są około 200-300 rupii wyższe (na przykład świeża ryba w knajpce na plaży to koszt około 1500 rupii). Morskie safari z oglądaniem wielorybów. Cena rynkowa takiej atrakcji to 5000 rupii. Niemało, aczkolwiek szansa zobaczenia czegoś więcej, niż tylko ogona – podobno mała. Będąc w Unavatuna warto udać się na szczyt półwyspu, gdzie wznosi się Pagoda Pokoju (dojazd 400 rupii) a także Jungle Beach.

Więcej o tych miejscach i porównanie oraz dużo zdjęć w osobnym wpisie: Cudowne plaże południowej Sri Lanki. Mirissa i Unawatuna [+MAPA]

10. Czarujące pokolonialne Galle

Z Unavatuna dojedziemy do Galle w kilkanaście minut, no chyba, że są akurat korki. Nowe miasto nas nie interesujemy, udajemy się w kierunku Fortu (wpisany na listę UNESCO). Założony w XVI wieku przez Portugalczyków, którzy wybudowali tu skromne, drewniane osiedle mieszkalne, założyli pierwszą faktorię. W XVII wieku zdobyli go Holendrzy. Przywieźli tu swoje tradycje – również kulinarne i architektoniczne. Budynki mieszkalne z głębokimi werandami, balkonami, zakończonymi kolumnadami, które co krok można spotkać także w innych portowych miastach Sri Lanki. ajwiększą atrakcją są tu jednak mury obronne z dwunastoma bastionami, ciągną się wzdłuż oceanu, gdzieniegdzie widać, że do ich budowy Holendrzy wykorzystywali rafę koralową.

Informacje praktyczne, ceny: tuk – tuk z Unavatuna do starej części Galle – 400 rupii, posiłek w knajpie Mama’s w forcie – 300/400 rupii.

Colombo

Z dworca w Galle udaliśmy się pociągiem do Colombo. Za bilet w drugiej klasie zapłaciliśmy 180 rupii od osoby (bardzo zatłoczony, nie ma szans na miejsce siedzące), podróż trwała ponad dwie godziny. W dawnej stolicy sri Lanki spędziliśmy dosłownie 3 godzinki zwiedzając starą dzielnicę oraz nabrzeże z latarnią morską. Załapaliśmy się też na obiad w centrum handlowym, w dawnych kupieckich magazynach holenderskich i szpitalu – Dutch Hospital. A było lankijskie święto narodowe akurat.
Z Colombo na lotnisko pojechaliśmy busem za 200 rupii  od osoby (plus dodatkowe 200 rupii za bagaż). Czas przejazdu na lotnisko to około 1,5 godziny. Wybraliśmy busik prywatny, nieco droższy, ale akurat taki stał na przystanku FORT (to jest dokładnie tutaj).

Loty na Sri Lankę. Od niedawna można latać z Polski na Sri Lankę z pominięciem linii lotniczych z Zatoki Perskiej, które tutaj dzierżyły palmę pierwszeństwa. Ale od zimy tego roku na Sri Lankę lata KLM/Airfrance. Lot na ogół odbywa się Dreamlinerem! Wydawało się to naturalne, skoro tyle tu holenderskich wpływów. Ceny biletów z Warszawy zaczynają się od 2400 (a w promocjach od 2100) zł w dwie strony a z Krakowa lub Gdańska od 2500zł. Jesto jedyna linia lotnicza, która prowadzi loty z tych miasto na Sri Lankę. Zobacz kalendarz lotów i cennik >>

Partnerem cyklu „Kompania z KLM” są linie lotnicze KLM/AirFrance, oferujące możliwość darmowych stopoverów  w Amsterdamie i Paryżu na swoich połączeniach przy podróży do Azji, Ameryki Płd oraz na Karaiby oraz jako jedyni oferujący loty z Krakowa i Gdańska na Sri Lankę. 

Jeśli chcecie zobaczyć więcej zdjęć, wyselekcjonowanych przez nas jako „Najlepsze” zobaczcie naszą specjalną fotogalerię, czyli 45 najlepszych i ulubionych fotografii, jakie wybraliśmy z podróży na Sri Lankę [DUŻE ZDJĘCIA]

Jeśli chcecie poczytać relacje z innych blogów na temat Sri Lanki, zwłaszcza pod kątem praktycznym to polecamy relacje: u Łukasza Kędzierskiego, u Kasi Irzeńskiej, u Hani Sobczuk i u Maryli Fossen.

Jeśli chcecie abyśmy Wam przygotowali trasę na tydzień lub 2 tygodnie po Sri Lance – wejdźcie na Projektowanie Podrozy. Jeśli chcielibyście wyjechać z nami na Sri Lankę, zajrzyjcie do Ministerstwa Podróży.

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 2

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. Franczyzawpolsce napisał(a):

    Świetny artykuł i piękne widoki. Na pewno skorzystam z Twoich opinii oraz porad. Pozdrawiam.

  2. Lucjan napisał(a):

    Trzeba przyznać, że bardzo wnikliwie i ciekawie piszecie o Sri Lance. Co moim zdaniem wyróżnia się pod względem globtrotterskiego reportażu, to fakt, że dobrze łączycie wiedzę z ciekawością i przekładacie to interesującymi zdjęciami, pozbawionymi taniości i napuszenia własnym ego (co można zauważyć w większości blogów). Szczerze przyznam, że poczułem się zachęcony, bo jednak nie pamiętam zbyt wielu pozytywnych opinii o tym kierunku zwiedzania. Trzeba sobie też jasno powiedzieć, że takich opinii jest niewiele, bo mało ludzi jeździ w takie miejsca, szczególnie, że „egzotykę z czarnoskórymi” to ludzie wolą oglądać u Cejrowskiego, a sami grzać się na sztampowych piaskach Hiszpanii, co zresztą potwierdzają smutne statystyki – https://www.uniqa.pl/ubezpieczenia-dla-ciebie/moje-zycie/lubie-podroze/jak-Polacy-spedza-wakacje-w-2017-roku – a przecież niewiele trzeba, żeby chociaż spróbować zaznajomić się z tajnikami miejsc takich jak Sri Lanka i chcieć tam pojechać. To nie Kongo, to się Hutu i Tutsi nie wycinają. Szczerze mam nadzieję na więcej waszych relacji, bo serio dobrze się to czyta, ogląda i człowiek łaknący podróży może na poważnie czuć się zachęcony. Brawo.

O blogu w mediach