Home Blog Nasze relacje i zdjęcia Największy jarmark i oceanarium. Weekendowy Wrocław. Nieco inaczej, bo na nowo

Największy jarmark i oceanarium. Weekendowy Wrocław. Nieco inaczej, bo na nowo

Autor: Ania Nowak | wtorek, 21.11.17 | 6 komentarzy

Hej Wrocławiu, nasz śląski kuzynie! Znamy się dość dobrze, choć faktycznie ostatni raz, tak na dłużej, spotkaliśmy się dobre 7 lat temu. Pewnie sporo się u Ciebie zmieniło przez ten czas? O, naprawdę? Aż tyle? No to proponujemy spotkanie, byśmy mogli sobie to wszystko zobaczyć. I pokażemy to w osobnym wpisie. Zgoda?

Okres przedświąteczny to idealny czas na to, by wrócić do miejsc, które bardzo się lubi. Zwłaszcza, gdy się ma pretekst. Pretekstem może być na przykład Jarmark Bożonarodzeniowy. I tak właśnie było z nami i Wrocławiem. I choć byliśmy tu już kilka razy, to postanowiliśmy zobaczyć go znów, tym razem nieco inaczej niż zwykle. A jarmark stał się właściwie tylko tłem, choć niezwykle kolorowym i jak zwykle przez nas oczekiwanym. Co roku staramy się odwiedzić choć jedno miasto – w Polsce lub poza nią, żeby odwiedzić jarmark. Szkoda tylko, że zawsze śniegu brakuje.

Uwielbiamy opisywać i pokazywać miasta wg jakiegoś innego pomysłu, niż „must see” albo „top 10”. Pamiętacie może, że latem, postanowiliśmy spojrzeć nieco inaczej na Warszawę i chyba się udało. Teraz czas na Wrocław! Czyli o atrakcjach turystycznych Wrocławia, których jeszcze kilka a nawet kilkanaście lat nie było. Albo nie pełniły roli atrakcji.

Partnerem tego przewodnika jest Bonusway, serwis pomagający w uzyskaniu zwrotów (tzw. bonusów) za zakupy i usługi dokonywane przez internet. Również z tematyki podróżniczej. Mamy dla Was specjalny bonus za pierwsze zakupy lub rezerwacje w wysokości 15 zł! Zerknijcie na specjalną naszą podstronę na serwisie. Więcej o serwisie i o tym jak może pomóc w organizacji wypadu weekendowego czy przedświątecznych zakupów znajdziecie na końcu wpisu.

Wyjechaliśmy wcześnie rano w sobotę, pociągiem. Postanowiliśmy wziąć ze sobą sporą grupkę rodziny. Część mieszkająca w Krakowie wyjechała z Krakowa, my – z Katowic. Mieliśmy spotkać się już na miejscu. Powrót – także pociągiem, okazała się dość problematyczna. Na dwa z rzędu pociągi nie było już miejsc. Musicie pamiętać, że w okresie bożonarodzeniowych jarmarków, koniecznie trzeba wcześniej kupić bilet powrotny. 

Komunikacja miejska we Wrocławiu:

Po Wrocławiu przemieszczaliśmy się komunikacją miejską (tramwaje i autobusy oraz kolejka Polinka), a także pieszo. W przypadku, gdy chcemy jechać gdzieś dalej w obrębie miasta – możemy korzystać z pociągu kolei podmiejskich. My wybraliśmy tramwaj – bilet 24 godzinny kosztuje 11 zł (5,50 zł ulgowy), bilet 48 godzinny to koszt 20 zł (ulgowy 10 zł). Bilet jednorazowy to 3,00 zł (ulgowy 1,50 zł). Na Polinkę nie obowiązują bilety komunikacji miejskiej. Osobiście uważamy, że to błąd, ale przesadnie niewygodne to jakoś nie jest. Przejazd w jedną stronę kosztuje 3 zł (ulgowy 1,50 zł). Wrocławskie tramwaje są w 90% nowoczesne i tylko raz nas zawiodły lekkim spóźnieniem.

1. Punkt widokowy Wrocław Sky Tower


fot. Basia Nowak

Punkt widokowy znajduje się na 49 piętrze Galerii Handlowej Sky Tower przy ulicy Powstańców Śląskich 95. Bilet w weekendy i święta kosztuje 15 zł (ulgowy 8 zł), w dni powszednie 11 zł (ulgowy 6 zł) i można go kupić w kasie biletowej znajdującej się na pierwszym piętrze galerii. Punkt widokowy otwarty jest w weekendy od 9:00-21:30 – sobota, 10:00 – 21:30 – niedziela. Wejścia są „reglamentowane” – co pół godziny.  Można oczywiście wjechać windą, która jest niezwykle szybka, na przedostatnie piętro jechaliśmy dosłownie chwilę. Wejście do widny znajduje się od ulicy Gwiazdzistej.

Widok na miasto zachwyca, choć niestety w sezonie zimowym częściowo może przysłaniać go smog. Nie możemy jednak zobaczyć go w 360 stopniach, jedynie północną i zachodnią stronę miasta. Pięknie natomiast prezentuje się widok na masyw Ślęży, a przy dobrej pogodzie Karkonosze. No i jak macie dłuższy obiektyw, można śmiało pooglądać sobie „z bliska” Stare Miasto. Gdy byliśmy tu, niestety lunety przybliżające miały awarię. Wszystkie.

2. Kolejka „Polinka”

To miejska kolejka gondolowa, podobna do naszej „Elki” w Chorzowie, która „przewiezie” nas nad Odrą pomiędzy gmachami zarządcy kolejki – Politechniki Śląskiej (z Wybrzeża Wyspiańskiego na ul. Na Grobli). To dwa wagoniki, które w weekendy kursują pomiędzy 11:00 a 18:00. Przejazd kosztuje 3 zł (ulgowy 1,50 zł) – no chyba, że jesteście studentami, studentami Politechniki lub pracownikami Politechniki – wtedy macie przejazd za darmo.

Bardzo krótki lecz malowniczy przejazd (zwłaszcza w stronę centrum), który jest po pierwsze praktyczny, a przy okazji stał się nową atrakcją turystyczną miasta. Świetną okazją by z niej skorzystać jest wizyta w Hydropolis, nowej atrakcji opisywanej przez nas nieco dalej. Lub Afrykarium. Bo te dwa obiekty w pewnym sensie są połączone Polinką lub w wersji pieszej Kładką Zwierzyniecką.

2. Wydział Architektury Politechniki Wrocławskiej. Serialowe „Liceum Słowackiego”.

Te osoby, które oglądają serial „Belfer”, zapewne wiedzą o jaki budynek chodzi. Jest niezwykle interesujący. Nas zaintrygowały zwłaszcza wnętrza, więc musieliśmy sprawdzić, co to za budynek i co się w nim mieści. Jeśli spojrzymy z zewnątrz, to budynek zapewne skojarzy nam się z zamkiem. Malowniczo położony nad jeziorkiem w sąsiedztwie parku i małego placu zabaw dla dzieci.


fot. Basia Nowak

Okazało się, że to budynek Politechniki Wrocławskiej – Wydział Architektury znajdujący się przy ulicy Prusa, który w serialu „gra” liceum, gdzie toczy się duża część akcji serialu z Maciejem Stuhrem w roli głównej. Z niepewnością wchodziliśmy do budynku, ponieważ nie byliśmy pewni, czy będziemy mieli możliwość pozwiedzania i zrobienia kilku zdjęć. Pani siedząca w znanej z serialu „kanciapie” wpuściła nas bez problemu. Powiedziała tylko – „bądźcie jednak cicho, ponieważ studenci mają akurat teraz zajęcia”. A za chwilę takich jak my będzie zapewne więcej, bo serial okazał się niezwykle udany, ma sporą widownię, i sporo osób,podobnie jak my, zachwyciło się budynkiem, więc czego go zapewne nowe życie. W roli atrakcji turystycznej.

4. Kolorowe Podwórka na Nadodrzu

Za bramą przy ulicy Roosvelta 14-16, w niegdyś obskurnym podwórku znajduje się inny świat – świat bajkowy, kolorowy, świat przeróżnych stworów, ale też samych mieszkańców i ich pupili. To wszystko dzięki wielkiemu  „muralowi” jakim pokryte zostały kamienice. Fajne, zwłaszcza podczas tych szarych przedzimowych dni. „Obrazy” Wykonane są z wielu materiałów, w tym ceramiki – i te prezentują się szczególnie ładnie. Zielone łąki pokryte kwiatami, morskie stworzenia, „galeria” domowych pupili, księżniczki, paw, pszczoły, dinozaury, wreszcie rzeźba kota. Tak dziś wygląda podwórko i wiodąca do niego brama. Bardzo ciekawa inicjatywa, zwłaszcza, że to sami mieszkańcy zaangażowali się w malowanie, także swoich podobizn, na kamienicach. Tym, który wymyślił całą akcję jest malarz Mariusz Mikołajek.

5. Wrocławska Galeria Neonów

Może to nie tak zupełnie nowa atrakcja miasta, ale dla nas jak najbardziej tak. I wierzcie nam, dla większości naszych znajomych również – a naszym zdaniem to czarny koń tego wyjazdu. Z kategorii „najciekawsze zaskoczenia”. Wcześniej nie wiedzieliśmy, że w podwórku przy ulicy Ruskiej 46 znajduje się tak niesamowita galeria neonów. Wieczorem budynki okalające podwórko rozświetlają historyczne już neony między innymi z Kina Dworcowego, Moda Polska, czy Hotel Monopol. Całość tworzy nieco futurystyczny klimat,bo architektura tu nie jest seceysyjna tylkoprosta funkcjonalna. Jakby kadr z filmu „Blade Runner”.

Wszystkie neony znajdują się pod opieką fundacji Neon Side. Zostały właściwie dzięki temu ocalone przed śmiercią, która czekałaby je zapewne na złomowisku. Jeszcze do nie tak dawna działała tu także knajpka Klubokawiarnia Neon Side, jednak to aktualnie, jak się dowiedzieliśmy, została zamknięta. Szkoda tylko, że neony rozświetlają się w różnych momentach, a część chyba już nie działa, więc nie ukazały się nam w pełnej krasie. Naszym zdaniem miasto powinno tchnąć życie w ten zaułek mocniej. Może warto zorganizować coś na podobieństwo „świetlnego hejnału”? Tak zaprojektować system, by raz o pełnej godzinie pokazać wszystkie w pełnej krasie. Zaręczamy, że będą tu tłumy.

6. Jarmark Bożonarodzeniowy. Największy taki

Dodajemy go do „nowych” atrakcji Wrocławia z jednego prostego powodu. Tak naprawdę od kilku lat Jarmarki Bożonarodzeniowe organizowane są tu na tak dużą skalę stając się tak ważną i przyciągającą  ogromną liczbę turystów atrakcją miasta. Jarmark w tych szatach jest największym i chyba najbardziej spektakularnym jarmarkiem w Polsce. Choć przecież sama tradycja jarmarków wrocławskich sięga dalekiej przeszłości, bo XVI wieku. Tegoroczny odbywa się od 17 listopada do 22 grudnia od godziny 10:00 do 21:00. Od razu ostrzegamy – ludzi jest bardzo dużo, ale i atrakcji sporo. Zwłaszcza dla najmłodszych. Z roku na rok wystawców jest z resztą więcej. Podobnie jest z lokalizacją – w tym roku oprócz Rynku Głównego, goście będą mogli poczuć magię świąt także przy ulicy Oławskiej, Świdnickiej i Placu Solnym.

Pod koniec dnia, późnym wieczorem, leciutko zamroczeni wiśniowym grzańcem udaliśmy się jeszcze na seans do tutejszego multikina na Thor Ragnarok. Świetna rozrywka, naprawdę dobra część. bilety kupiliśmy dużo wcześniej za połowę ceny za pomocą serwisu Bonusway.

7. Bulwary Xawerego Dunikowskiego nad Odrą i Muzeum Narodowe

Już nie raz powtarzaliśmy, że miasta, które położone są nad rzekami są szczególnie uprzywilejowane. i ogólnie. I w naszych oczach 🙂 Zwykle w tych miejscach toczy się życie, zwłaszcza wieczorne i nocne w ciepłych miesiącach w roku. Bulwar Dunikowskiego ciągnie się między Mostem Piaskowym i Mostem Pokoju wzdłuż południowego brzegu Odry, jest częścią Promenady Staromiejskiej. Jego największym atutem jest malownicze położenie i to, że można nim spacerując podziwiać piękny Ostrów Tumski, także ze Wzgórza Polskiego. W 2016 roku bulwar został gruntownie wyremontowany i oddany ponownie do użytku.

Tuż przy moście znajduje się słynny* gmach Muzeum Narodowego, porośnięty bluszczem winoroślą, przed nim zamontowana została wystawa rzeźb Magdaleny Abakanowicz – Rycerze Króla Artura. Jest świetna. Będzie do zobaczenia do końca stycznia 2018.

*słynny z uwagi na jedno zdjęcie na instagramie, które stało się hitem internetu.

8. Afrykarium

 

Kto nie pamięta Państwa Gucwińskich opowiadających o zoo i jego podopiecznych? Pewnie większość z Was, choć część pewnie jak przez mgłę. Afrykarium. znajduje się właśnie we wrocławskim zoo, które jest najstarszym tego typu obiektem w Polsce i jednym z największych. W weekendy można tu wejść od 9:00 do 17:00 (okres zimowy). Bilet jest drogi – kosztuje 45 zł (ulgowy – 35 zł, studencki – 40 zł), nie można niestety kupić wejściówki jedynie do Afrykarium. A ekspozycja związana jest ze zwierzętami zamieszkującymi oraz związanymi ze środowiskiem wodnym Czarnego Kontynentu (Morze Czerwone, Afryka Wschodnia, Kanał Mozambicki, Wybrzeże Szkieletów, Dżungla nad rzeką Kongo). Przestrzeń, jakość i próba zorganizowania zwierzętom warunków zbliżonych do naturalnych naprawdę imponuje, nie ma drugiej takiej w Polsce. Traktujmy to jako dobrą monetę.

Wielką atrakcją jest tunel umożliwiający podziwianie kolorowych ryb i innych morskich stworzeń. Najbardziej zachwycone będą tu oczywiście dzieci, choć i my przyznamy, że po raz pierwszy widzieliśmy na przykład imponującego hipopotama nilowego, czy manata albo też mało ruchliwego krokodyla. Jeśli będziecie mieli przy sobie plecaki to możecie je zostawić w skrytkach tuż przy wejściu (trzeba wrzucić 2 zł lub 5 zł), problem będzie z większymi plecakami (takie się niestety nie zmieszczą). W szatni za przechowanie jednej sztuki odzieży musimy zapłacić 1 zł (bezzwrotne). Z pawilonu Afrykarium fajnie widać Halę Stulecia, która znajduje się całkiem niedaleko. A za nią… Ogród Japoński. Latem natomiast funkcjonują pokazy multimedialnej fontanny.

9. Hydropolis – Centrum Wiedzy o Wodzie

Powstało w 2015 roku, więc jest atrakcją dość młodą, lecz cieszącą się sporym zainteresowaniem, zwłaszcza wśród rodzin z dziećmi. Widać to choćby po zagospodarowaniu terenu. Tu jeszcze się „pracuje”. Ciekawostka jest taka, że wystawa prezentowana jest w dawnych  zbiornikach wodnych. Cena biletu to 27 zł (bilet ulgowy 18 zł). W weekendy otwarte od 9:00 do 20:00 (ostatnie wejście o 19:00).

Dobrze jest zarezerwować sobie bilet przez internet, ponieważ także tutaj wejścia są „reglamentowane” i odbywają się w określonym czasie. Cieszy się szczególnym zainteresowaniem wśród najmłodszych. A głównym tematem, jak można się domyśleć jest tutaj woda i różne aspekty życia z nią związane (woda a człowiek, woda w miastach, stany skupienia wody, inżynieria wodna itp.) Wszystko przedstawione w bardzo nowoczesny i przystępny sposób, z wykorzystaniem multimediów. Niestety odnieśliśmy wrażenie, że było tu nieco chaotycznie, a poszczególne działy nie wyczerpywały danego tematu, pewnie dlatego, że to woda „temat rzeka”. Fajna okazała się natomiast strefa relaksu, gdzie można odpocząć na specjalnych leżaczkach w miłej atmosferze oglądając ruch planet z perspektywy innej niż ziemskiej.

10. Narodowe Forum Muzyki

Nowoczesny budynek (a także instytucja kultury) stoi od niedawna na placu Wolności 1, blisko mrocznego budynku dawnego Prezydium Policji, gdzie pracował słynny bohater kryminałów Krajewskiego – Ebi Mock. Kompleks mieści w sobie sale koncertowe o doskonałej akustyce oraz sale wystawiennicze i pomieszczenia biurowe. Coś na wzór katowickiego NOSPR czy toruńskiego Centrum Jordanki. Prze budynkiem stoi potężna głowa Orfeusza. Władze NFM poszukują obecnie kobiety, której twarz będzie wzorem dla bliźniaczej twarzy Eurydyki, która stanie obok. Super pomysł!

11. Centrum Historii Zajezdnia

 

Spod Forum tramwajem pojechaliśmy w kierunku Oporowa – dawnej willowej dzielnicy Wrocławia. Sama lokalizacja tegoobiektu jest atrakcją turystyczną, ponieważ jest nim świetnie odrestaurowany i zrewitalizowany budynek dawnej zajezdni. To miejsce przeróżnych wystaw i innych wydarzeń kulturalnych (seanse kinowe, spektakle teatralne itp.). Ukierunkowana jest na eksponowanie powojennej  historii miasta i jej mieszkańców po zakończeniu II WŚ. Jak wiemy niezwykle pokręconej, skomplikowanej i ciekawej. Chyba jak żadnego polskiego miasta w tym okresie.

W weekendy otwarte od 10:00 do 18:00. Cena biletu to 10 zł (ulgowy 5 zł). W centrum mieści się też klimatyczna restauracja/bistro serwująca potrawy z lat 80 i 90 i aby dostać się do kasy biletowej, należy przez nią przejść. Wszędzie widać pamiątki po Solidarności, ponieważ tutaj właśnie w sierpniu 1980 r. wybuchł strajk solidarnościowy. Wrocław to też miasto tej najbardziej „radykalnej” opozycji, czyli Solidarności Walczącej.

12. Dworzec Wrocław Główny

Gruntownie wyremontowany w 2012 roku, przed Euro, stał się jednym z wyróżników miasta. Z zewnątrz prezentuje się jak potężny neogotycki, manierystyczny nieco pałac, wewnątrz nad kasami biletowymi zobaczyć możemy zabytkowy neon, a hala peronowa jest wyjątkowa, bo zadaszona a to zadaszenie pochodzi sprzed wojny. Są jeszcze tylko dwie takie w Polsce – w Legnicy i naszym Bytomiu, który kiedyś był z Wrocławiem połączony superszybkim pociągiem „Latającym Ślązakiem”.
Budynek powstał w latach 50′ XIX wieku, z biegiem lat był rozbudowywany. Dziś prezentuje się wspaniale, co sprawia, że można bez przesady uznać go za jeden z piękniejszych dworców w Europie. I chyba jednak najpiękniejszy w Polsce. Z tych dużych.

Nota partnerska: Partnerem tego wpisu jest Bonusway. To bezpłatny system, który pozwala na oszczędzanie pieniędzy podczas zakupów przez internet. W swojej ofercie posiada szeroką gamę sklepów internetowych z różnych branż i dziedzin (moda, kosmetyki, podróże, jedzenie itp.). Z kategorii podróże są to np.: noclegi (Booking.com), bilety lotnicze (LOT, Lufthansa), porównywarki biletów (Skyscanner), wypożyczanie aut (Rentalcars), restauracje, pamiątki, bilety na wycieczki lokalne (Groupon).

Działa w ten sposób, że wchodząc na wybrany sklep przez Bonusway  i dokonując zakupu, część pieniędzy wraca w postaci bonusu do osoby zarejestrowanej na serwisie. Bonusway „dzieli” się z klientem prowizją jaką dostaje od sklepu internetowego. Każda transakcja to pewna, konkretna, określona dla danego sklepu wartość, która zbiera się na koncie użytkownika w postaci bonusu. Wypłacić można kwotę zebranych bonusów o wartości od 40 zł („bonus” gotowy jest do wypłaty po około 2 miesiącach od momentu, gdy zostanie zarejestrowany na koncie użytkownika). Nie powinno to być problemem, zwłaszcza a okresie przedświątecznym, gdy zapewne kupuje się więcej. Prezentów i nie tylko.

W planowaniu pobytu we Wrocławiu użyliśmy kilku spośród wielu usług, które, można znaleźć w serwisie:

  1. Noclegi w apartamencie w centrum dla 6 osób (łatwo nie było znaleźć) zarezerwowaliśmy na booking.com (zwrot poniesionych kosztów do -4%). Możliwe jest też hotelscombined, czyli drugi system, z którego korzystamy.
  2. W sobotę późnym wieczorem poszliśmy do kina na Thor Ragnarok (wykorzystaliśmy Groupona, więc bilet wyszedł tylko 13 zł + zwrot poniesionych kosztów – 6%),
  3. W niedzielę natomiast wykorzystaliśmy Groupona na obiad w restauracji Baku Longue blisko rynku. To kuchnia azerska. I było pysznie. Zwrot kosztów również -6%

Ogólnie za taki weekend można uzyskać śmiało od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych zwrotu. Zerknijcie na specjalną naszą podstronę na serwisie. Dzięki niej dostaniecie „na start 15 zł bonusu za pierwsze zakupy lub rezerwację!”

O tym jak używał tego systemu do planowania podróży pisał również Bartek z Paragonu z Podróży. Rzućcie okiem

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 6

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. E-wczasy napisał(a):

    Super sprawa taki Jarmark we Wrocławiu 😀

  2. włóczęga napisał(a):

    Wiadomo! Wrocław od zawsze poddaje się ostatni! 🙂

  3. Piotrek napisał(a):

    Ależ mam sentyment do tego miasta. Wiele lat temu tam studiowałem i nadal jakoś nie mogę zapomnieć tego Wrocławskiego klimatu. Myślę że teraz Wrocław ma jeszcze więcej atrakcji.

  4. Dorota Dulat Holisz napisał(a):

    Polecam jest pięknie

O blogu w mediach