Home Blog Nasze relacje i zdjęcia Deszczowy, jesienny Turyn. Echo Paryża w Północnych Włoszech

Deszczowy, jesienny Turyn. Echo Paryża w Północnych Włoszech

Autor: Marcin Nowak | czwartek, 23.11.17 | 3 komentarzy

Zaczniemy z grubej rury. Turyn dał nam dużo powodów, by go nie polubić. Przywitał nas deszczową pogodą, a pożegnał słoneczną. To nam się rzadko zdarza. Stalowe, ciężkie niebo zdominowało pierwsze wrażenia. Ale my nigdy się nie poddajemy. Wchodzimy wtedy z szybkim pomysłem na inny styl zwiedzania. I wygrywamy. Pełne zadowolenie.


Turyn postanowiliśmy zwiedzać bez nastawienia na piękne widoki i architekturę. Skupiliśmy się na obiektach zadaszonych, muzeach, kościołach. Aczkolwiek w Turynie ciężko „się zmoczyć”, bo większość chodników przy głównych ulicach biegnie pod potężnymi arkadami. No i na dodatek – jak nie my – uprawialiśmy swoisty „rajd po kawiarniach”. Bo te mają w sobie coś, czego nie widzieliśmy nigdzie dotychczas.
Zapraszamy na krótki, ale konkretny przewodnik, z relacją z naszych dwóch dni w czwartym, co do wielkości mieście Włoch. A była to kulminacja północnowłoskiej jesieni – drzewa barwiły się na ostry pomarańcz i żółć. Ot, „typowa włoska złota jesień”.

Historia miasta

Naturalnie korzenie Turynu sięgają czasów rzymskich, ale jak rzadko w którym włoskim mieście, widać to wręcz aż nachalnie. Wystarczy zerknąć na miasto z góry. Poprzecinane pod kątem prostym ulice, równoległe do dawnego decumanus i cardo pokrywają się w większości z siatką rzymskiego castrum czyli obozu wojskowego, a kwartały pomiędzy nimi, dawniej stanowiły rzymskie insule. I również główne turyńskie place mają rzymską genezę. Vittorio Veneto stanowił miejsce dla Hipodromu a Piazza Castello stanowił plac przy Amfiteatrze i zamku

Turyn leży nad Padem, najważniejszą włoską rzeką, w dużej mierze na jego lewym brzegu. Prawy to dzielnice willowe i parkowe. Miasto, mało kto o tym pamięta, było pierwszą włoską stolicą. Bo Włochy same w sobie są bardzo młodym krajem. Czterej Ojcowie Narodu działali własnie w Turynie. To tu rodziła się idea zjednoczenia włoskich księstw w jeden naród. Turyn to również siedziba jednej z najważniejszych włoskich dynastii – Sabaudów. Połączyli oni Piemont i Sabaudię w jeden organizm państwowy. W końcu – to eleganckie, grzeczne i względnie czyste miasto jest ojczyzną potęgi włoskiej kawy. Tu powstał koncern Lavazza i tu istnieje najwięcej kawiarni na metr kwadratowy. A w południowo-zachodnich przedmieściach swoją główną fabrykę i siedzibę ma słynny koncern FIAT. I właśnie fabryka nadała ton Turynowi sprzed 100 lat jako najnowocześniejszemu i najbardziej uprzemysłowionemu miastu Włoch. Ale ostatecznie dziś nieco w cieniu bogatszego Mediolanu.

Informacje praktyczne

Tramwaje, autobusy, metro, pociągi

Turyn jak na dużą północnowłoską metropolię, posiada własne międzynarodowe lotnisko Aeroporto di Torino-Caselle, które znajduje się w Caselle Torinese  około 16 kilometrów od miasta, kursują tu niebieskie autobusy z dworca Bolzano. Z tego samego kursują autobusy bezpośrednie na lotnisko Malpensa pod Mediolanem, z ominięciem Mediolanu. Niestety są drogie – 22 euro.
Turyn ma dwa główne dworce kolejowe – Porta Nuova i Porta Susa. Z Genui przyjechaliśmy na porta Nuova, który jest skomunikowany tramwajem i metrem z centrum miasta. Metro w Turynie to o dziwo tylko jedna linia i to dość niespodziewanie, nie obejmująca ścisłego centrum, lecz omijająca je od zachodu. Turystom może się okazać mało przydatna.

Turyn postawił na tramwaje, którymi można dojechać w każdy zakamarek miasta ze wschodu na zachód i z północy na południe. W Turynie, pomimo, że większość miasta leży na płaskiej równinie, funkcjonują również kolejki linowo-terenowe. Ta najdłuższa zawiezie nas ze stacji Piazza Modena aż na szczyt wzgórza, gdzie znajduje się zjawiskowy kościół Basilica di Superga. Widoczna zresztą z wielu punktów miasta. Z Mostu Vittorio Emmanuelle czy okien naszego mieszkania.

Poruszanie się Turynie jest proste, gdyż w doskonałej większości miasto wygląda jak wielka szachownica oparta o system ulic rzymskiego Castrum.

Bilety na tramwaje i autobusy kupujemy w każdym tabaccherie  za 1,5 euro. Jeździmy wtedy 90 minut (o 10 minut mniej, niż w Genui). Można zmieniać środki lokomocji w międzyczasie. Bilet całodzienny kosztuje 5 euro. Weekendowy 7. Ale jeśli nie zamierzacie zwiedzać Muzeum Motoryzacji czy letniej rezydencji w Castel Valentino (Politechnika) to niekoniecznie się Wam opłaca, gdyż naprawdę samo centrum zwiedzicie na pieszo.

Co warto zobaczyć w Turynie?

Katedra Turyńska (Całun)

Hmmm, bywały we Włoszech ładniejsze katedry przed naszymi oczami, ale to nie wygląd zewnętrzny ani architektura są jej wyróżnikiem. Duomo stoi na miejscu dawnego rzymskiego teatru, trochę w cieniu samotnej dzwonnicy, która znacznie ją przewyższa. Środek jest barokowy, a jednocześnie nieco surowy. W lewej nawie znajdje się wejście do nieczynnej od wielu lat (bo ciągle restaurowanej) Kaplicy świętego Całunu. Tego całunu. Całun Turyński, czyli szata, która wg wielu świadectw miała chronić ciało Jezusa Chrystusa po złożeniu do grobu, nie jest wystawiona na widok publiczny. Jedynie kilka razy w roku można to przeżyć. Jednak sam sarkofag, gdzie leży całun i boczna kaplica przy której można się w ciszy pomodlić, tworzą razem niezwykłą, mistyczną enklawę w tej świątyni. Można wejść na dzwonnicę, znajduje się tu punkt widokowy.

Pałac Królewski

Świetnie się złożyło, ponieważ podczas naszego pobytu w Turynie, obowiązywały darmowe wejścia do niektórych muzeów (każdy pierwszy weekend w miesiącu, muzea państwowe). Skorzystaliśmy z tej możliwości i udaliśmy się na zwiedzanie okazałego XVII wiecznego Pałacu Królewskiego, a konkretnie do Muzeum Królewskiego. Wnętrza, zwłaszcza komnaty na piętrze, są naprawdę imponujące, odznaczające się barokowym przepychem i aż kipiące bogactwem, jak na przykład Sala Tronowa.

   

Zwiedzić tu można także znajdującą się we wspaniałych pomieszczeniach Zbrojownię, gdzie obok przeróżnych broni znajdują się także prawdziwe (oczywiście wypchane) konie o różnym umaszczeniu oraz Galerię Sabaudzką, która będzie gratką, zwłaszcza dla miłośników włoskiego (choć nie tylko) malarstwa, a także ciekawe (zwłaszcza eksponaty ulokowane w podziemiach) Muzeum Antyku. Pałac wpisany został na listę UNESCO.

Muzeum Egipskie

Fascynujące miejsce. Śmiało możemy stwierdzić, że jedno z ciekawszych muzeów, jakie widzieliśmy w Europie, a niektórzy pielgrzymują do Turynu głównie dla niego. Bo o ile muzeów motoryzacji, czy kina jest jeszcze kilka innych, to takie Egipskie – w całości, jest tylko jedno. I dlatego słynny francuski archeolog Chamopllion stwierdził, że droga do poznania kultury i archeologii starożytnego Egiptu biegnie przez Turyn.
Na 4 piętrach, we wnętrzach XVII wiecznego pałacu  zgromadzono tysiące eksponatów, pochodzących z wykopalisk jakie przeprowadzali włoscy, francuscy i austriaccy naukowcy. Wkład Włochów w badania nad starożytnym Egiptem jest powszechnie znany, ale zbiory do Turynu pomogli sprowadzić Francuzi. Prawdziwe mumie, sarkofagi, amulety, przedmioty z grobowców czy papirusy, a nawet zachowane z czasów pierwszych faraonów szaty kapłańskie. Każdy miłośnik archeologii i historii starożytnej powinien być zadowolony. Dodatkowo świetnie spisał się audio-wideo przewodnik z objaśnieniami wszystkich, ważniejszych eksponatów. Cena stępu do muzeum wynosiła 15 euro + 1 euro za szatnię. To nie będą zmarnowane pieniądze.

Molle Antonelliana i Narodowe Muzeum Kina

To jeden z tych symboli miast, które stały się nimi trochę z przypadku. W Turynie brak dominant krajobrazowych, ale smukła wieża, przypominająca nieco szpikulec na czubek choinki, przejęła cały ten splendor. Nie wszystkim się podoba, bo to dzieło raptem… stukilkudziesięcioletnie. Ma prawie 170 metrów wysokości, a jej pierwotne przeznaczenie to… synagoga. Dziś mieści się tutaj Narodowe Muzeum Kina, jedno z ważniejszych muzeów w mieście. Dodatkową atrakcją jest panoramiczna winda oraz punkt widokowy ulokowany pod kopułą. Bilet do muzeum kosztuje 10 euro, natomiast przejazd panoramiczną windą – 7 euro (cena biletu „łączonego” na obydwie atrakcje – 14 euro).

Santa Maria Del Monte

Najpierw dojechaliśmy tramwajem w okolice kościoła Gran Madre di Dio, następnie zrobiliśmy sobie spacer. To nic, że padało jak z cebra, mimo wszystko żółto-pomarańczowe kolory jesieni wzięły górę nad szarościami nieba. Dzielnie „wspinaliśmy się” na Monte dei Cappuccini. Jedynym zawodem okazał się widok, a właściwie jego brak z punktu widokowego przy kościele Santa Maria Del Monte. Niestety, nie można mieć wszystkiego. Tak czy owak, z miejsca tego, podczas ładnej pogody, w całej krasie ukazują się majestatyczne Alpy. My mogliśmy dostrzec jedynie zabudowania miejskie z wyróżniającą się Molle Antonelliana.

Castello dei Valentino

Pałac znajduje się w sercu parku o tej samej nazwie, który rozciąga się malowniczo nad rzeką Pad. Obecnie w budynku (niestety akurat remontowanym) mieści się wydział Architektury Politechniki Turyńskiej. Najprawdopodobniej został zbudowany na miejscu wcześniej istniejącego – starożytnego zamku. Odznacza się symetryczną bryłą, z czterema wieżami. Jego największy rozkwit przypadł na XVII wiek. Nazwa pałacu wzięła się najprawdopodobniej od organizowanych tu w dzień Świętego Walentego uroczystych bali. On także znajduje się na liście UNESCO.

Rzymskie ślady w mieście

Jak już wspomniałem Turyn stoi na rzymskim castrum, które wyewoluowało potem na potężne miasto. Otoczone wysokimi, ponad 10-metrowym murami, których główne bramy do dziś wyznaczają ważne punkty w mieście (dworce, plac katedralny). Warto w czasie wizyty w Katedrze odejść niego dalej, w kierunku kwadratowego Piazza della Republica – które na co dzień jest ogromnym targowiskiem pod gołym niebem, by zobaczyć jedyną tak spektakularną rzymską bramę w Turynie. Porta P wychodziła na północ od miasta i choć w dużej mierze została odbudowana to jednak jej rozmiar oraz autentyczna rzymska posadzka na drodze pod łukami – robią wrażenie. Ponadto w kilku punktach możemy natknąć się na fragmenty rzymskich murów (np. przy Porta Pallatina). To niesamowite, bo my w Polsce zachwycamy się, gdy jakieś miasto zachowało fragmenty średniowiecznych obmurowań a tu mamy do czynienia z… rzymskimi. 2000 lat.

Słynne kawiarnie Turyńskie

To temat na osobne opowiadania i osobny wpis. To też taki powstał. Ale mówiąc w skrócie – turyńskie kawiarnie z konieczności, ale potem przyjemności, stały się tym elementem obok Muzeum Egipskiego, którego na pewno z Turynu nie zapomnimy. Jest ich tu mnóstwo. Ale żeby tylko zwykłych kawiarni. Co następna to perełka. Dominuje styl Art Noveau i Art Deco, choć kawiarnie są dużo starsze, niektóre niezmiennie pracują od 150 czy 200 lat. Czym się chwalą. Do najsłynniejszych należą Al Bicerin przy Piazza – miejsce, gdzie podaje się słynną i unikalną turyńską kawę Bicerin i ulubione miejsce Camillo Cavoura – Ojca Republiki. Drugą słynną kawiarnią jest Cafe Torino, ze względu na to, że szczyci się mianem najstarszej w mieście. Trzecią, którą moglibyśmy wyróżnić jest Via Tomasso 10, czyli… miejsce, gdzie powstała firma Lavazza. Ale wszystkich tych kawiarni odwiedziliśmy i sfotografowaliśmy w Turynie przynajmniej 10. Więc zapraszamy po więcej do osobnego wpisu i zdjęć.

Plac San Carlo

Barokowy plac – często uważany za jeden z piękniejszych we Włoszech, otoczony jest z obydwu stron arkadami, co podczas deszczowej pogody jest bardzo praktyczne. Na uwagę zasługują tu dwa bliźniacze kościoły (podobnie jak na Piazza Navona w Rzymie). Wbrew pozorom to nie tu znajdowało się rzymskie Forum Romanum lecz w okolicach Palazzo di Citta. Plan prezentował się spektakularnie zwłaszcza wieczorem, gdy rozbłysły ciepłym światłem latarnie.

Muzeum Narodowe Risorgimento

Mieści się w Palazzo Carignano. Prezentowana jest tu burzliwa historia Włoch związana z odrodzeniem narodowym i zjednoczeniem Włoch. Bilet kosztuje 10 euro. Jeśli nie macie ochoty (czasu) na to, by zwiedzać muzeum, możecie wstąpić na dziedziniec pałacu albo wejść do imponującej „klatki schodowej”.

Gdzie spaliśmy?

Wybraliśmy airbnb i Michelle. Kucharz, Hiszpan, niezwykle miły ojciec dwóch fajnych dziewczynek. Mieszkanie było położone przy najbardziej „paryskim” z turyńskich placyków – Emanuele Filiberto. Rzut kamieniem od katedry.

Więcej zdjęć z pobytu w Turynie:

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 3

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. boro napisał(a):

    Całun turyński wystawiany jest na widok publiczny raz na kilkanaście/kilkadziesiąt lat, a nie kilka razy w roku

  2. Moja Mapa Świata napisał(a):

    podróże są pięne nawet jesienią 🙂 i nie ma tylu turystów 😉

O blogu w mediach