Ciekawe miejsca na Kubie Przystanek na drodze do Trinidadu. Francja-Elegancja w Cienfuegos

Przystanek na drodze do Trinidadu. Francja-Elegancja w Cienfuegos

Po drodze z baśniowego Vinales do urokliwego Trinidadu, zatrzymaliśmy się we wpisanym na liście UNESCO Cienfuegos. Na krótko, właściwie na jeden dzień, ale naszym zdaniem tyle czasu wystarcza żeby zobaczyć tu najważniejsze miejsca. Niestety tutaj pojawiły się małe problemy żołądkowe i gdyby nie Aqua Tonica to nie wiemy jak by się to skończyło.

Przyjechaliśmy do Cienfuegos autokarem Viazul. To był jedyny zarezerwowany i kupiony przez nas jeszcze w Polsce bilet. Za to nie mieliśmy noclegu ale jak możecie się domyśleć, z tym a Kubie nie ma żadnego problemu. Z resztą Pani Puppi z Vinales poleciła nam casę swojej dobrej koleżanki i z chęcią skorzystaliśmy. Tak działa system poleceń na Kubie, o którym pisaliśmy we wpisie o praktycznych poradach dotyczących podróżowania po Kubie. Trasa była długa (chyba przez to właśnie nasze brzuchy odmówiły posłuszeństwa) a bilet kosztował 30 CUC od osoby. Drugim powodem żołądkowych niedogodności były bez wątpienia samochodowe spaliny, które w gorącym Cienfuegos także mogą dać się we znaki. To miasto, gdzie oprócz kilku deptaków (jak np. San Fernando), rządzą ulice i transport. Ale inaczej, niż w Hawanie, bo praktycznie całe miasto, choć piękne i ciekawe architektonicznie, jest wybudowane na zasadzie szachownicy i każdy kwartał ogrodzony jest czterema ulicami.

Trzeba więc uciekać w miejsca oddalone od ruchu ulicznego, a takim jest np. Parque Jose Marti, wokół którego wznosi się ciekawa zabudowa z katedrą oraz budynkiem teatru na czele. Całkiem tu przyjemnie, choć roi się od miejscowych, no i oczywiście turystów, którzy z braku laku poszukują miejsca, pigułki, esencji, w której mogą rozpocząć lub zakończyć zwiedzanie „kubańskiego Paryża”. Nie ma się co jednak dziwić, tutaj można złapać sieć wi-fi. Tutaj też zapewne zaczepi Was ktoś, kto będzie chciał pokątnie sprzedać kartę Etesca. Tutaj wszyscy rozmawiają tu przez telefon, oczywiście na „głośnomówiącym”. Tutaj złapało nas piękne słońce, które skromnie zaznaczało swoją obecność i wyłaniało się zza eklektycznego Palacio Ferrer.

To właśnie ze względu na swoją unikatową architekturę i układ urbanistyczny najstarszej części miasta, Cienfuegos wpisane zostało na listę UNESCO. Jak spojrzy się plan miasta, to widzimy wspominany już charakterystyczny szachownicowy układ ulic, których część wciąż jeszcze posiada francuskie nazwy. Dla wielu osób Cienfuegos jest wielkim, pozytywnym zaskoczeniem i niespodzianką na Kubie, dla innych zawodem, bledszym kuzynek sąsiedniego Trinidad i miastem „zbyt europejskim” ze względu na specyficzną tkankę miejską. ktoś kiedyś nazwał „Cienfo” najbardziej europejskim miastem na Kubie i może coś w tym jest? Dlaczego?
Bo miasto założone zostało przez francuskich emigrantów, którym nie podobało się w amerykanizowanym Nowym Orleanie oraz uciekających przed wojną domową we francuskiej kolonii Haiti. Właściwie wojną wyzwoleńczą. Potem dotarło do niego kolejne kilka tysięcy uchodźców ze sprzedanej  ostatecznie Amerykanom Luizjany i przez długi czas było ważnym ośrodkiem francuskiej kultury na Karaibach ale i handlu, głównie trzciny cukrowej i tytoniu. Stąd te kosztowne posiadłości bogaczy – ciekawe, acz „krzykliwe” kolorowe pałace i wille. Cienfuegos to bulwary, przywillowe ogrody otwarte na zatokę, to sporo zieleni, ale zgromadzonej tylko w parkach i zieleńcach, to opłotki, to aleje z chodnikami pomiędzy pasami w końcu kilometry arkad, niczym w Bolonii czy Padwie. Ale  chroniących nie sklepy z ubraniami, jak we Włoszech, ale zwykłe casy i galerie sztuki.

Najciekawszym i najbardziej znanym zabytkiem jest tu Pallacio de Valle, do którego doszliśmy pieszo promenadą ciągnącą się wzdłuż zatoki. Niegdyś była to posiadłość bogatej rodziny kupieckiej, dziś hotel i restauracja. Wybudowany w stylu nawiązującym do mudejar, choć nie tylko, tak naprawdę dostrzeżemy tu szereg innych nawiązań zdobniczych i architektonicznych. Pierwsza myśl: Ktoś stąd był na wakacjach w Sintrze. Albo Granadzie. Nie ma innego wyjścia. W środku znajduje się stylowa restauracja i bar.
Warto pospacerować w tej okolicy i pośrodku kolorowych, typowo luizjańskich domków z sidingu wylądować na południowym cyplu Punta Gorda, gdyż jest tu zdecydowanie ciszej i spokojniej niż w centrum miasta. Przy okazji pooglądamy sobie ładne, zwykle zaadaptowane na hotele i casy wille, których jest u naprawdę sporo. Każda z nich ma własny ogród, często wychodzi bezpośrednio na zatokę. Zauważyliśmy, że wybierają tu noclegi głównie rodziny z małymi dziećmi.

Wieczorem przy promenadzie głównej, łączącej te dwa wspomniane przez nas fragmenty miasta, zwanej oczywiście Malecon, zbiera się rozbawiona grupa ludzi z kubeczkami i rumem. Nagle rozbrzmiewa głośna muzyka i śpiew. Podchodzimy bliżej i dostrzegamy mocno starszą panią, która dzierży w dłoni mikrofon. Śpiewa, a otaczający ją ludzie zaczynają tańczyć. Taki obrazek widzimy na Kubie już któryś raz. Widocznie każdy Malecon jest nie tylko miejscem spacerów, pierwszych randek, ostatnich randek ale i szansą na pokazanie swojego wokalu. W oddali widać majaczącą sylwetkę statku, wracającego z turystami z krótkiego rejsu z Zamku Jagua, chroniącego wyjście z zatoki Cienfuegos na otwarte morze. Słońce powoli zachodzi, niebo staje się lawendowe, ale zabawa będzie trwała jeszcze długo. My jednak myślami jesteśmy już przy jutrzejszym Trinidad. Dla którego Cienfuegos, odległe zaledwie o godzinę drogi ostatecznie stało się po prostu przyjemnym prologiem.

Katedra w Cienfuegos przy główny placu i Parku Jose Marti

Palacio de Gobierno

W Cienfuegos funkcjonuje masa prywatnych galerii sztuki

Korytarz w naszej casie. Funkcjonującej nieco jak hostel

Palacio della Valle

Widok na Zamek Jagua

Punta Gorda

Napisz pierwszy komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

    Dołącz do naszego newslettera!

    Hej! I jak Ci się podoba na naszym blogu? Jeśli wszystko OK to mamy propozycję: Dołącz do ponad 90 tys. śledzących nas osób. Wysyłamy mail jedynie raz na tydzień. Zero spamu, tylko nowe wpisy, super okazje, triki, promocje lotnicze i podróżnicze poradniki. W maju wyślemy Wam jako pierwszym ekskluzywny prezent. Za darmo!