Blog Nasze relacje i zdjęcia Zachwycająca Ronda, białe miasta i nasz andaluzyjski dom z widokiem

Zachwycająca Ronda, białe miasta i nasz andaluzyjski dom z widokiem

Ernest Hemingway pisał o niej, że jest „żywą kulisą teatralną”. My obserwując na jednej ze stromych ulic osobliwą scenę: Czarnego kota, uciekającego przed dużym samcem pawia i obserwujące to wszystko spod brokułowatej sosny trzy pawie samiczki i spodziewając się jedynie wyskakującego ze studzienki Fauna, pomyśleliśmy, że to miasteczko to żywa fantasmagoria, teatr absurdu i fantazji. Pięknie usnuta z wizygockiej, arabskiej i hiszpańskiej historii. Miasto przedarte na pół, wąwozem, którego zieleniejące się klify porastają soczystą roślinnością, jak fiordy. Dlatego nazwaliśmy Rondę połączeniem skandynawsko-arabsko- śródziemnomorskim. Już sobie wyobrażacie?

Z dworca idziemy w lekkim deszczu. Ronda nie wita się z nami po koleżeńsku. Zostawiliśmy za sobą dwugodzinną jazdę serpentynami przez Góry Betyckie i wiosenne słońce i kwiaty w Maladze. Jest dużo chłodniej i surowo. Znajdujemy się przecież 800 metrów wyżej. Drzewa dopiero puszczają pąki. Środek marca.

Nasz andaluzyjski dom

Wcześnie rano świat z naszych okien wygląda tak. Nasz dom okazuje się znajdować tuż poza miastem. Ale dosłownie kilkaset metrów od arabskich łaźni, które znajdowały się przy arabskim moście, poniżej arabskich murów, które widać z naszego tarasu na dachu. Hiszpańskiego.
Dom jest parterowy, w typowym andaluzyjskim stylu. Duże, przestronne pomieszczenie z kominkiem, stołem i kuchnią i cztery małe sypialnie. Są nagrzane. Nie straszne będą nam rześkie poranki. Widok z okna na soczyste wzgórza z gajami oliwnymi i górami w tle przypomina bardziej Toskanię, niźli suche andaluzyjskie połacie. Ptactwo daje koncert od szóstej rano, non stop szumi woda wyjątkowo bogatej w wodę rzeki Guadalhoce.

Dom ma do dyspozycji basem (w sezonie) ogromny taras dolny i górny. Śmiało wakacje spędzić tu może cała rodzina a nawet dwie. Dlatego wybraliśmy Rondę jako bazę wypadową dla naszego wypadu do Środkowej Andaluzji. To była bardzo dobra decyzja, bo miasto ma połączenie zarówno kolejowe jak i autobusowe z wieloma w okolicy. A także Malagą, Sewillą i Kadyksem.

Jak wynająć ten konkretny dom? Dom jest idealny na 4 osoby – najlepiej dwie pary. Choć ma aż 4 sypialnie. Ale dwie łazienki. Ogromny salon z kominkiem i stołem nada się na wieczorne kolacje we wspólnym gronie. Taras dzieli się na dwie części. Dachowy i niższy, z basenem i miejscem na grill. Ceny za wynajem na tydzień całego domu i wszystkim w wyposażeniu (kawa, herbata, ręczniki, pościele, sprzęty, internet, telewizja) kosztuje od 2100 do ponad 3300 zł. W zależności od sezonu. Wiosną i jesienią bliżej 2000 zł. Novasol dał nam dowolny wybór ze swojej oferty w Andaluzji, mogliśmy wybrać dom bliżej wybrzeża, ale woleliśmy tym razem skupić się na interiorze Andaluzji. Zobacz stronę domku na witrynie i wolne terminy. 

 

Z Rondą zaprzyjaźniamy się powoli. Tak samo powoli jak powoli wdrapujemy się na te wszystkie strome uliczki, schody, ścieżki. Ronda położona jest na dwóch skałach. Pomiedzy nimi leży wspomniany wcześniej wąwóz El Tajo. Po stronie wschodniej znajduje się dzielnica arabska (dawna medyna) a zachodniej chrześcijańska, bardziej nowoczesna. Stara Ronda, czyli ta założona przez Rzymian leżała w innym miejscu, 20 minut jazdy autem stąd. Ostał się jedynie mały teatr. Rzymianie nie umieli budować na aż tak skomplikowanych lokacjach jak Arabowie.

Oprócz Hemingwaya Rondą fascynował się epicki reżyser Orsson Welles, realizujący cykl filmowych portretów o hiszpańskiej Korridzie. A ten to miał dobrego nosa do ładnych miast. Essaouira w Maroko, Sewilla, Lizbona, Rond właśnie. Sporo romantycznych młodzieńców, lub też młodzieńców z duszą romantyczną pielgrzymowało do Rondy w XIX wieku. Bo poza szlakami, bo tajemnica,bo pełna melancholii. Może dla nich powstał sporych rodzajów mural z azulejos przy placu również ich imieniem. Plaza Wiaheros Romanticos.

Co warto zobaczyć w Rondzie?

Ślady i niuanse dawnych arabskich mieszkańców miasta – patia, zdobienia a nawet ostałe minarety (San Sebastian). Wschody i zachody słońca. Koniecznie dajcie radę wstać. Wschód na moście Puente Viejo a Zachód na (lub pod) mostem Puente Nuevo. Tak prezentuje się ten zachód z punktu widokowego, do którego zejdziecie z okolicy Pałacu Mandragon w 3 minuty. Wrócicie w 10 🙂

Palacio de Mondragon

Pałace w Andaluzyjskich miastach to coś, co nie powinno Was nigdy zawieść. Zawsze zaskakują, zawsze zachwycają, jak cały styl mudejar. Oczywiście pałąc powstał dla tutejszego władcy, a że kiedyś w Andaluzji muzułmańskich księst (taif) było nawet 31, to i Ronda była siedzibą małej Taify. Pałac składa się z kilku patio, charakterystycznie zdobionych sztukaterią w stylu mozarabskim oraz wodne ogrody. W tym przypadku tarasowate, z widokiem na przepaść. W środku znajduje się tez małe Muzeum Historyczne Rondy, prezentujące czasy od neolitu po pozne średniowiecze. Wstęp do pałacu kosztuje 3,5 euro. Po godzinie 15:00 we wtorki za darmo. W Rondzie jest drugi „niby książęcy” pałac – Casa de Rey Moro, ale tam, wbrew nazwie nie mieszkał lokalny emir.

Arena Byków na Plaza del Torro

To nie jest atrakcja turystyczna dla wszystkich. Trudno z zachwytami patrzyć na miejsca kaźni zwierząt. A jednak, nie będziemy osądzać, krytykować. Corrida to przecież ważny składnik hiszpańskiej kultury, a nawet popkultury i coś więcej, niż element do oprotestowania. Można stanąć na środku areny i wykrzyknąć: „Korrida stop”. Choć i tak obecnie organizuje się ją tylko raz do roku. Bilety mogą kosztować nawet 300 euro. Na tyłach muzeum znajdziemy też stajnie dla koni, które korridzie towarzyszyły oraz tunele, którymi są wypuszczane wściekłe byki. To właśnie w Rondzie Korrida się narodziła. Ta arena jest najstarszą (1785 r.) a słynny torreador Pedro Romero, uznany za ojca nowoczesnej korridy. Jako pierwszy zszedł z konia i walczył z bykami na nogach.

Mała ciekawostka. Najnowszy film animowany 20th Century Fox – Fernando. O niepokornym byczku, który ucieka w świat, również rozgrywał się w Rondzie.

Kościół Santa Maria Mayor

Jest duże Prawdopodobieństwo, że główny kościół większego andaluzyjskiego miasta albo stoi na meczecie, albo jest przebudowanym meczetem albo ma fragmenty meczetu w sobie. Tak jak ten. Santa Maria Mayor. Przy wejściu możemy podziwiać zachowany, pięknie zdobiony Mirhab a w środku kible zmienione na boczne ołtarze. Jak wielu kościołach Andaluzji, gotycki chór znajduje się w środku a główny ołtarz po przeciwległej stronie niż sala meczetu.

Warto wejść przez zakrystię na dach kościoła, by podziwiać z niego naprawdę piękną panoramę Rondy. Na drugim zdjęciu w samym środku kadru znajduje się nasz dom.

Łaźnie arabskie

Każde szanujące się miasto dawnego Al-Andalus musiało mieć parowe łaźnie. Przecież to był niezwykle ważny element islamskie kultury. Te w Rondzie zachowały się w świetnym stanie, woda doprowadzana tu była bezpośrednio z rzeki Guadalhorce. Wystarczy zobaczyć na nasze kadry ze środka.

Można je zwiedzać za 3,50 eur. Droga z łaźni prowadzi w kierunku. Strome schody pod wiszącymi skałami na Puente Viejo a droga poniżej na Most Arabski, starszy od słynnego Puente Nuevo. Stąd prowadzi też dawna główna brama do miasta. San Felipe. Specyficzna, bo położona na bardzo stromym podjezdzie. A tutejsi kierowcy dają radę!

Puerta de Almocábar

Inna brama do miasta, znajdowała się na jego wschodnim krańcu, tuż pod nieistniejącą już Alcazabą. Sam w sumie, jakbym miał zdobywać Rondę, zacząłbym stąd. W sumie tak zrobił Markiz de Cadiz, który zdobył Rondę po kilkuset latach oporu. Brama jest niesamowita. Wraz z fragmentem murów wygląda z dołu jak marokańska kazba. Prowadzi stąd szlak pod urwiskiem w kierunku Puente Nuevo lub dłuższy, pomiędzy polami drzew oliwnych do ruin klasztoru.

Puente Nuevo

Nie będzie przesadą, gdy powiemy, że ten most to jeden z symboli Andaluzji a dla osób z bujną wyobraźnia na pewno najciekawszy symbol Hiszpanii. Można snuć różne historie, rodem z fantasy o pochodzeniu tego mostu a prawdziwa jest przyziemna – pochodzi z końca XVIII wieku, jest zwykłym mostem drogowym a pomiędzy środkowymi przęsłami znajdowało się wiezienie. Wydarzenia wojny domowej w książce „Komu bije dzwon” Hemingwaya inspirowane są bezpośrednio strącaniem ludzi w czeluści kanionu El Tajo. Po zachodniej stronie mostu znajdują się domy, z fasadami wiszącymi nad przepaścią, zwane z hiszpańskiego właśnie Los Colgadas. Dzięki białym elewacjom można Rondę zaliczyć do szlaku Pueblos Blancos, choć oficjalnie tak nie jest.

Ogrody Jardines De Cuenca

Jeśli będziecie w Rondzie, z pewnością będziecie mieli okazję zobaczyć najdziwniej położony park miejski świata. Serio. Kilka kamiennych kaskadowych ogrodów, wisi nad przerażającym wąwozem na dnie którego wiecznie szumi woda. Ogrody są nieco mistyczne, gdy patrzy się na drugą stronę i wiszące nad nią fasady kamienic i willi. Głównie Casa del Rey Moro z jego kaskadowymi ogrodami i schodami wykutymi w środku skały. Na samym końcu świetnie widać Puente Nuevo, dlatego polecamy przyjść tu wieczorem. Będzie romantycznie, na pewno. Takie miejsce, sprawia trochę wrażenie skandynawskiego klifu. Chłodnego, ciemnego, soczyście zielonego. W czasie upalnych dni zapewne daje przyjemne schronienie. W inne dni może dawać elfickie skojarzenia. Jak Rivendell.

Więcej Rondy na zdjęciach:

  

Co poza Rondą i blisko Rondy?

Ronda jest ciekawie położona, to już wiecie. Ale okolice Rondy również nie należą do nudnych i monotonnych. Przez miasto przebiega linia kolejowa z Granady do Algerciras, co daje szansę na jednodniowie wycieczki nieopodal. Na zachód i południe znajdują się góry Grazalema z małymi miasteczkami ze szlaku Pueblos Blancos, na zachodzie wysokie szczyty Gór Betyckich i El Chorro. Najlepszym pomysłem zapewne będzie wynajęcie auta (jest jedna wypożyczalnia, adres Calle Genal, 26), ale i tym razem nie poczuliśmy się na siłach na wynajem. Tym bardziej, że po lutowych opadach sporo lokalnych dróg było uszkodzonych. Zostały autobusy i pociąg, co nie było problemem. Można samemu dzięki temu dotrzeć do znanych miasteczek Pueblos Blancos jak: Zahara, Arcos de La Frontiera, Grazalema. My wybraliśmy Setenil de Las Bodegas. I to był świetny wybór.

Setenil de Las Bodegas

Większość miast Pueblos Blancos (część jest wioskami) to senne, pięknie wkomponowane w stoki górskie albo wręcz szczyty wzgórz. Tradycja lokowania takich miejsc wiązała się z upodobaniami Wizygotów i Maurów. By miasta były fortyfikowane, z zamkiem lub kazbą na najwyższym punkcie. I tak dostało do dziś, bo ruiny zamków muzułmańskich często górują nad miasteczkami i krętymi uliczkami schodzi się w dół, mijając place i fontanny. W Setenil jest wyjątkowo na odwrót. Miasto, którego nazwa wzięła się od wszechobecnych tu kiedyś winnic, wije się jak pnącze wzdłuż wąwozu małej ale bystrej rzeki. Z tarasu przy pozostałościach po Alcazabie widać to doskonale. W tle bielą się zarysy Olvery. Aby sensownie zwiedzać miasteczko warto wysiąść z autobusu z Rondy na drugim przystanku lub trzecim i systematycznie schodzić w dół, wzdłuż pogmatwanego labiryntu uliczek, schodków i domów, które dosłownie wciśnięte są pod skalne nawisy. Widok jest niesamowity!

Montejaque i Benajoan

 

Te dwa małe miasteczka, przycupnęły na stokach Gór Sierra de Grazalema, dlatego przyjeżdżają tu wędrowcy, lubiący andaluzyjskie szlaki górskie. Oczywiście założone przez Maurów, schowane są w cieniu dawnych wzgórz zamkowych, wokół których wiją się wąskie uliczki i kameralne bielone wille. Wiele z nich jest wystawionych na sprzedaż. Miasteczka stracił w czasach wielkiej emigracji z Andaluzji 50% ludności. Montejaque ze swoim centralnym placykiem i jedną tawerną oraz zachowaną pralnią na wodę ze strumienia jest bardzo urokliwe. Z  ruin alcazaby roztacza się piękny widok na krasową okolicę. Można tu dojechać autem albo porannym autobusem o 9:30. Pieszo zeszliśmy do Benajoan a potem wzdłuż wyjątkowo bogatych w wodę wodospadów w kierunki stacji kolejowej. Gdybyśmy mieli jeszcze chwilę czasu podeszlibyśmy do Jaskini Cueva del Gato, obok której rozlewa się urokliwa laguna. Drugą słynną jaskinią obok Benajoan jest Cueva de la Pileta, gdzie odnaleziono szczątki z epoki neolitu oraz malowidła sprzed… 20 tys. lat.

Widok na Rondę z Ernity de La Cabeza

Wychodząc z Rondy bramą południowo-wschodnią idziemy pomiędzy gajami oliwnymi i łąkami, pięknym widokowym szlakiem w kierunku opuszczonego klasztoru, wydrążonego w skale, zwanego Rupestre de la Virgen de la Cabeza. Sam klasztor nie był akurat tego dnia dostępny, ale przyszliśmy tutaj dla niesamowitych widoków w kierunku wiszącej nad skałami Rondy.


Wpis powstał w wyniku współpracy z marką Novasol jako pierwszy odcinek cyklu „Motyle w Europę”. Mamy przyjemność ogłosić, że Wędrowne Motyle zostali blogowymi ambasadorami Novasol w roku 2018. Następna podróż: Południowa Toskania. Śledźcie cykl uważnie, gdyż na końcu akcji konkurs, w którym nasi czytelnicy będa mogli wygrać dom na wakacje.

Ilość komentarzy: 14 - dołącz do dyskusji!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  • Marta says:

    Bilety autobusowe z Malagi do Rondy lepiej kupic online czy na miejscu? Wybieram sie tam w czerwcu, wszystko zabukowane, ale nie potrafie znalezc informacji na temat biletow ani rozkladu jazdy. Strona, ktora wszedzie podaja (samar.es) wydaje sie nie podawac kompletnych informacji.
    Z gory dzieki za pomoc! 🙂

    • Wędrowne Motyle says:

      Jak najbardziej na miejscu są dostępne nawet na godzine przez jadną. O ile nie jest to jakiś długi weekend albo święto.

  • Marek says:

    Piękne miasto! Myślałem, że to błąd w tytule dopóki nie przeczytałem postu 😀

  • Anna says:

    Nie wiedziałam że tam jest tak pięknie! Dzięki wam kolejne miejsce trafia na listę miejsc do zobaczenia 😊

  • Beata says:

    Tez mamy w planie zwiedzanie Andaluzji w najbliższym czasie.Piękne zdjecia i relacja z podróży.Jakim aparatem robicie fotki?

  • Adamus says:

    Cudowne miejsce, jak i cała Andaluzja. Ronda, Malaga, Granada, góry Sierra Nevada.
    No i Ci ludzie i język …
    Kiedyś myślałem, że moim miejscem będzie Barcelona, do której wracałem przy każdej nadarzającej się okazji.
    Od dwóch lat jestem zakochany w Andaluzji.

  • Justyna says:

    Przez was teraz marzę o Rondzie! 😀 i czekam z niecierpliwością na Toskanię, to nasz wakacyjny kierunek!

    • Wędrowne Motyle says:

      Loty do Malagi lub Sewilli i Ronda w 2 godzinki czeka otworem 🙂

  • MałaMi says:

    Wracają własne wspomnienia z tej samej trasy sprzed roku tylko w wydaniu jesiennym: Malaga, Granada, Sewilla, Ronda, Setenil, El Caminito. Nas najbardziej urzekła Sewilla. Dzięki za super relacje i piękne zdjęcia.

    • Wędrowne Motyle says:

      Sewilla już niebawem. A jak było jesienią? Jak kolory? Zieleń?

    • MałaMi says:

      Jesienią też pięknie, chociaż wtedy czuje się już, że wszystko, nawet przyroda, jest „lekko” zmęczona latem. W Sewilli polecam pringe w Bodequita Romero, wino z pomarańczy w El Peregil przy Calle Mateos Gago i Pałac Piłata. Właśnie takie miejsca kradną nam czas i pamięć w aparacie.

  • Niesamowite „zatłoczenie” zabytków (lub obiektów, które można by za nie uznać) ma metr kwadratowy

  • An Ja says:

    Naprawdę ciężko mi zdecydować, który obraz jest piękniejszy. Czy widok na oddaloną Rondę czy też z parku z widokiem na imponujący most. Piękne zdjęcia!

    • Wędrowne Motyle says:

      DZięki. Daj znać, jak już podejmiesz werdykt 😉