Home Przewodniki Zwiedzanie Lizbony według nas. Dwa dni w jednym przewodniku

Zwiedzanie Lizbony według nas. Dwa dni w jednym przewodniku

Autor: Ania Nowak | środa, 27.01.16 | 14 komentarzy

P1350182

Lizbona – stolica Portugalii, która kojarzy się nierozerwanie z żółtymi tramwajami, wspinającymi się po stromych wzgórzach, muzyką fado i niesamowitą atmosferą. Tak nam się kojarzyła.
Bardziej niszowo: z geograficznymi skarbami, starymi mapami, unikatową architekturą i bardzo ciekawym położeniem. I to wszystko jest prawda.
Lecieliśmy tam bez przesadnych oczekiwań – to zawsze pomaga. Dzięki temu finalnie miasto wywarło na nas dobre wrażenie. A właściwie bardzo dobre. I o tym m.in. w naszym przewodniku/poradniku.

Turyści przyjeżdżają tu głównie po to, by poza sercem, które w sumie trudno zlokalizować, zwiedzić najstarszą część miasta – Alfamę oraz symbol Portugalii – nieco odległą Belem, pojeździć tramwajami lub elevadores, podobno dobrze zjeść, posłuchać fado i pooglądać miasto z kilku punktów widokowych. Każdy lepszy od drugiego.
Jednak gdy ma się dwa/trzy dni można bez problemu udać się również w inne (a na pewno równie ciekawe), bardziej odległe od centrum, miejsca. Prawda jest taka, że miasto wraz z przyległościami (Sintra, Caboda Roca itd…) stanowi idealny punkt wypadowy nawet na tydzień. Poza tym jak się leci te 5-6 godzin z przesiadką lub bez, to raczej nie warto myśleć o pobycie tutaj krótszym niż 48 godzin. To akurat bez sensu.

KOMUNIKACJA: Po Lizbonie można poruszać się autobusami, tramwajami, metrem oraz popularnymi kolejkami szynowo – linowymi (elevador). Sieć autobusowa jest gęsta – oplata całe miasto i dociera do jego przedmieść. Najwygodniej poruszać się jednak metrem . Istnieją cztery linie metra:  czerwona, żółta, zielona i niebieska. Linii tramwajowych jest jedynie pięć (12, 18, 15, 25, 28). Najdłuższą i najnowocześniejszą jest linia nr. 15, którą możemy dostać się między innymi do dzielnicy Belem. Ale kursują tutaj w dużej mierze nowoczesne składy, które przecież nie są aż tak pociągające jak tradycyjne, stare małe wagoniki. Nie opłaca się kupować biletów jednoprzejazdowych. Wszystko opiera się na karcie magnetycznej Viva Viagem lub konkurencyjnej 7 Colinas, za którą płacimy pół euro i ewentualnie doładowujemy. Jeden przejazd to 1,6 eur, ale już „całodniówka” to tylko 6 eur.
Po najbardziej stromych odcinkach miasta kursują elevadory: Elevador da Bica, Elevador da Gloria, Elevador da Lavra, Elevador da Santa Justa – przejażdżka nimi jest jedną z większych atrakcji Lizbony, choć często są zatłoczone. Najmniej – Lavra, tutaj często może nam się udać jechać w wagoniku z zaledwie kilkoma osobami.
metrowlizbonieLinie metra są… dziwne. Nie zrozumiecie tego układu, bo nie przypomina on żaden inny w Europie. Najdłuższa linia leci z lotniska slalomem pomiędzy wieloma dzielnicami i kończy w linii niebieskiej, która biegnie na nabrzeże jak strzała z przedmieść północno-zachodnich. Druga, ważna linia – zielona zaczyna niedaleko stąd pod Mercado de Ribeira i biegnie łukiem dookoła centrum. Z turystycznego punktu widzenia te dwie linie są istotne.


Więcej o transporcie w Lizbonie – bardzo szczegółowo

Gdzie zamieszkaliśmy w Lizbonie?

Podczas naszego pobytu byliśmy w aż 3 miejscach: Jeden nocleg na lotnisku tuż po przylocie w Sylwestra, dwa nieco poza centrum, blisko Parku Edwarda VII oraz aż trzy w ścisłym centrum miasta, w wynajętym mieszkaniu na Bairo Alto (Stare Miasto), pomiędzy Elevador de Gracia a przystankiem tramwaju 28e. To był dobry wybór. I logistyczny i przyjemny. Tu chroniliśmy się przed deszczem, pisaliśmy szkice wpisów na bloga, popijaliśmy porto i oglądaliśmy prezydenckie debaty w portugalskiej telewizji (Telewizje portugalskie nie stosują dubbingu ani podkładu lektora, zagraniczne filmy mają jedynie portugalskie napisy).

IMG_4237

Ponieważ powoli wdrażamy się w pracę z blogiem również w czasie wyjazdów, by zaoszczędzić czasu w domu i mamy od niedawna z sobą netbooka ASUS T100, w mieszkaniu zrobiliśmy sobie okolicznościowe miejsce pracy (#mikrobiuro). Fajne doświadczenie. Mieszkanie w starym stylu na ostatnim piętrze starej kamienicy wynajęliśmy przez Airbnb.

Dwa pozostałe „zagłębia” noclegowe w niezłych cenach to jeszcze dzielnica Alfama (głównie mieszkania na wynajem) oraz właśnie okolice Parku Edwarda VII i ronda Markiza de Pombal – nieco poza centrum ale są tu dwie stracje metra. W tym urokliwa „Parque”. Sporo opcji jest jeszcze na północ od Parku Narodów, dużo dalej od centrum (20 minut drogi), ale logistycznie nie byłby to najlepszy wybór.
Lizbona paradoksalnie nie jest dużym miastem, jak na stolicę. Najlepiej celować w centrum (jednak), ponieważ wszędzie jest blisko i można co jakiś czas „zachodzić” do miejsca noclegowego.

IMG_4347

>> SPRAWDŹ: Najlepsze i najtańsze noclegi w Lizbonie. TANIEJ nawet o 80 procent

Pogoda w Lizbonie

Tu można się rozpisywać sporo, bo naprawdę jest o czym. Lizbona jest jedną z najcieplejszych europejskich stolic. A właściwie można zaryzykować stwierdzenie, że obok Valetty  i Nikozji – najcieplejszą. Gdy w Polsce było rekordowe -25 po Nowym Roku, tutaj przyjemne +15, +16 a nawet +18. I tak jest przez większość zimy. Nie są może to upały, ale sporo osób chodziło bez kurtek a jak dogrzało słońce to nawet lżej. Jest jedno zagrożenie – to sezon deszczowy. W Grudniu/stryczniu wypada wziąć z sobąkurtkę przeciwdeszczową i się nie irytować na chmury. Tak po prostu jest. Druga sprawa to wiatr – choć i tak jet lżejszy, niż na wybrzeżu – np. Cabo da Roca. To Atlantyk. Trzeba zrozumieć, że wieje.
Jedno jest intrygujące – ponieważ powietrze tutaj ciągle „pracuje”, cyrkulacja jest dynamiczna – nawet wieczorem temperatura nie spadała poniżej 12-13 stopni 🙂

pogodawlizbonie

Lizbona w 2 dni. Zabytki, atrakcje i plan zwiedzania

Udało nam się spędzić w stolicy Portugalii więcej, niż dwa dni, bo aż cztery i pół, jednak z powodu pogody w kratkę (czasami padało, bo to styczeń) pewne plany zmienialiśmy w sposób plastyczny. Gdyby dzień był o te kilka godzin dłuższy a pogoda sprzyjała cały czas – możemy zaryzykować stwierdzenie, że udało by się nam zobaczyć tyle samo nawet w 2 dni. A w 3 dni to na bank.

mapalizbonaszkicJak zaplanować zwiedzanie? Bez presji. Należy jednak pamiętać o dwóch zasadach: W Lizbonie większość muzeów i atrakcji jest otwarta dopiero od godziny 10:00. To ewenement nawet jak na śródziemnomorskie standardy. Serio :/
Po drugie funkcjonują aż 3 opcje karty Lisboa Card -Zamów tutaj swoją kartę!   – jednodniowa, dwudniowa i trzydniowa, które w każdej z tych opcji pozwalają zaoszczędzić niezłe grosze, zwłaszcza iż zawiera się w nich darmowy przejazd publicznym transportem (zarówno tramwaje jak i kolejki oraz metro i autobusy a nawet kolej podmiejska) i darmowe wstępy do wielu atrakcji (lub zniżkowe). Na pewno za darmo jest Wieża Belem, Klasztor Hieronimitów i Panteon. Dodając przejazdy – już nam się zwraca.
Pieszo centrum (z Bairo Alto aż po wschodnie rubieże Alfamy czyli St. Apolonia) można przejść w dosłownie 30-40minut, co wybitnie przypominało nam Rzym. Miasto idealne do zwiedzania pieszo.

Dotychczas powstały już nasze wpisy: 35 najpiękniejszych zdjęć z Lizbony | Dzielnica Belem, i tak tu trafisz | 8 mniej oczywistych miejsc w Lizbonie, o których mogliście nie wiedzieć

Pomysł na dzień pierwszy:

Wstańcie rano (tylko chodzi o polskie „rano” a nie tutejsze „rano”!)  i przejdźcie się pustymi uliczkami wschodniej części miasta, najlepiej dojeżdżając tu tramwajem lub idąc pieszo od strony centrum. Możecie również zacząć „od tyłu” wdrapując się na wysokości stacji St. Apolonia pod Panteon i dalej dreptając pod Klasztor Św. Wincentego, o którym będzie dalej napisane nieco więcej. Po pierwszym zapoznaniu się z dzielnicą możecie podjechać autobusem 794 pod Muzeum Azulejos i potem tu wrócić już na „właściwe zwiedzanie”. Albo zrobić tak, gdy złapie Was średnia pogoda. To jest zawsze dobry „plan b”. Gdy pada albo siąpi – uruchamiamy w planie zwiedzania miejsca, które są pod dachem.

Alfama

IMG_4146

No to zacznijmy od Alfamy. W większości przewodników i na blogach przeczytacie, że to sieć wąskich uliczek, nastrojowych placyków, tajemniczych przejść, tworzących coś na kształt labiryntu, w którym dość łatwo można się zgubić. Że zapomniana, że klimatyczna itd. itp. Takie „alternatywne” miejsce w mieście, które na nowo odżywa. Choć tak po prawdzie to… chyba już dawno odżyło i takich „zapomnianych zakamarków” lepiej szukać nieco dalej – np. w Mourarii. No ale wszystko się zmienia, świat się zmienia, miasta się zmieniają. Rzymskie Zatybrze też już nie jest „tą spokojniejszą alternatywą”.

Ta najstarsza część miasta założona jeszcze przez Maurów, przyciąga już naprawdę wielu turystów, stanowiąc najważniejszą atrakcję turystyczną całej Lizbony, choć ustępującą pod względem tłumów centralnej dzielnicy Baixa. Tutaj na pewno można zobaczyć liczne domy ozdobione azulejos i wstąpić do jednego z wielu klubów, gdzie rozbrzmiewa muzyka fado (ta nostalgiczna muzyka powstała najprawdopodobniej właśnie tutaj). Tu też jest największy wybór jeśli chodzi o knajpki z dobrym jedzeniem (niekoniecznie imprezownie, bo tych więcej spotkaliśmy na Bairo Alto). Są uliczki (jak np. San Miguel) gdzie właściwie każdy lokal po prawej i lewej to mała restauracja.

P1340764

Na Alfamie najbardziej podobał nam się plac Portas do Sol, w miejscu, gdzie znajdowała się jedna z bram wjazdowych do starej Lizbony. Nie dość, że serwuje nam świetny widok na kolorowe elewacje, dachy i sylwetkę Panteonu, to mała kawiarenka serwuje (wciąż!) dobrą kawę za euro z hakiem, którą można wypić przy stolikach na tarasie. A obok są jeszcze dwa inne punkty widokowe – Miradouro Portas del Sol oraz Miradouro Santa Luzia ze świetną ścianą ozdobioną ogromnym azulejos.

ZAMEK ŚW. JERZEGO
Zamek – twierdza powstał już w czasach Wizygotów, następnie był rozszerzany i rozbudowywany. Największą atrakcją jest niewątpliwie spacer po murach obronnych, z których roztaczają się niesamowite widoki, a także wejście na jedną z wież w obrębie murów – Torre de Ulisses z zamontowaną kamerą obscura (camera obscura – można przez nią obserwować poszczególne fragmenty miasta). 

Jeśli mamy zaproponować jakieś miejsce, gdzie jest duża szansa doświadczenia pustki przez dłuższy czas to były to urokliwe schodki Beco Cruzes, którymi można wyjść do kolejnych – schodków Św. Heleny w kierunku Bramy Słońca. A dalej, spacerując wciąż w górę dzielnicy możemy podejść albo do Zamku Św. Jerzego, który absolutnie dominuje nad całą Lizboną albo do ruin rzymskiego amfiteatru, bo mało kto kojarzy, że przed Maurami w Portugalii byli Rzymianie a nawet mieli tu prowincję – Lusitanię. Ale teatr mało efektowny, trochę schowany. O Alfamie postaramy się napisać jeszcze nieco więcej w osobnym wpisie – bo zasługuje. Aaaaa, jeszcze warto zauważyć, że z tych punktów widokowych świetnie prezentują się przybijające do nabrzeża na dole statki wycieczkowe, gigantyczne statki, przy których domki dzielnicy są jakby miniaturowe. Bardzo fajny efekt.

POLECAMY: Zwiedź Lizbonę turystycznym autokarem!

2. Katedra (Se) i linie tramwajowe 28 oraz 12

Dlaczego takie połączenie? Zaraz o tym. Katedra (czyli Se – tak nazywają katedry w portugalskiej kulturze, widzieliśmy to na Goa ale również w Malakce) to najważniejsza świątynia Lizbony acz nie robi wielkiego wrażenia na tych, którzy odwiedzili już wiele innych monumentalnych świątyń. To nie to stanowi siłę Se. Lecz jej położenie, forma i przeznaczenie. Trochę przypomina zamczysko i słusznie, bo stanowiła od początku fortecę wojskową nie do zdobycia. W ciemnych, późnoromanskich wnętrzach kryje się duch epoki przedmanuelińskiej i nieco inny, niż w klasycznych gotyckich olbrzymach, mroczny klimat z niezwykłą rozetą i niebieskim witrażem jako wisienką na torcie. Wewnątrz kryją się liczne skarby, między innymi wspaniała, zdobiona azulejos kaplica św. Franciszka z chrzcielnicą pochodzącą z XII wieku (posłużyła ona do chrztu Antoniego – późniejszego świętego) oraz zdobione nagrobki, czy barokowa szopka bożonarodzeniowa. W zakrystii mamy okazję zobaczyć skarbiec z relikwiarzem św. Wincentego – patrona stolicy Portugalii. Warto. Płacąc dodatkowe kilka euro można wejść do klasztoru (a właściwie tylko claustro), przylegającego do kościoła ze świetnym pustym oknem z widokiem na uliczki Alfamy lub na wieże, strzeżone typowymi dla militarnych budowli blankami.

katedra se lizbona

A czemu w tym punkcie tramwaje? Naszym zdaniem placyk przed katedrą ze świetną „oldskulową” lemoniadarnią i zakrętem, pnącej się ku górze uliczki Limoeiro sprzyja fotografii, odpoczynkowi na wygodnej ławeczce i obserwowania tramwajów. Jak się wspinają i zakręcają przed surowym portalem i pózniej małym slalomem mkną w kierunku pętli Martim Moniz dwoma niezależnymi trasami. To chyba najbardziej malownicze miejsce z żółtymi tramwajami jako bohaterami drugiego planu. Ewentualnie uliczka Calc. de Francisco, gdzie tramwaje pokonują aż trzy „zygzaki” może rywalizować z tym miejscem. Ale nie ma tam katedry. Linia tramwajowa 28 mknie również tutaj i dalej aż pod cmentarz Prazeres, natomiast dwunastka okrąża małą pętlą Wzgórze Zamkowe, za którym znajduje się Mouraria.

Tak na marginesie: Wezcie przejedzcie się wcześnie rano linią 28 właśnie pod Cmentarz Prazeres, który sam w sobie jest ciekawą atrakcją, potem wróćcie do centrum lub Alfamy. Na pewno będziecie mieli duże szanse siedzieć przy oknie. Czego nie można powiedzieć, gdy się planuje wsiąść do wagonu gdzieś w centrum lub na Martim Moniz.

Baixa i Chiado

Nie zrobiła na nas aż takiego wrażenia jak dzielnice ościenne. Może dlatego, że tłoczna, może dlatego, że odstająca architektonicznie od reszty, grzeczna, poukładana, butikowa. Gdy serce Lizbony runęło po trzęsieniu ziemi, właśnie w tym miejscu Markiz de Pombal stworzył modelowy eksperyment architektoniczny, czyli wkomponował w starą tkankę miejską, nowoczesną, szachownicową dzielnicę bliźniaczych kamienic i pierzei. Od Południa zamyka ją Łuk da Rua Augusta i Praca do Comerco – taka „morska wizytówka” tej dawnej, bogatej, czerpiącej z kolonializmu Lizbony. Nasunęła nam skojarzenie z nabrzeżem w Wenecji, acz dużo skromniejsze. Zwieńczeniem całości są dwie kolumny wbite w dno rzeki na Molo Kolumnowym.
Ale nam bardziej przypadła do gustu północna część dzielnicy, z neogotycką (sic!) windą Elevador Santa Justa, wwożącą nas na Bairo Alto oraz placami: Rossio i Figueira. Przy tym drugim znajduje się ta „budka z wiśniówką na wynos” i tzw. „Czarny Kościół”, czyli osmolony od środka po pożarze kościół Św. Dominika, który częściowo ostał się po Wielkim Trzęsieniu. Tu znajduje się też stacja metra, łącząca aż dwie linie (niebieską i czerwoną), więc logistycznie bardzo ważne miejsce.

Na wschód od tej stacji znajduje się mikro-dzielnica Chiado. To właściwie kilka przecznic na wschód od bardzo fajnego placu L. de Camoesa. Tu zakręca tramwaj, mnący ze wschodu wzdłuż Bairo Alto i Estrelli, tu znajdziemy Teatry Sao Luis i Sao Carlos (dwa obok siebie!) oraz ruiny kościoła Carmo. Jedna z najdziwniejszych atrakcji Lizbony to tak naprawdę tylko pozostałości kolumn, fasady bez sklepienia, w środku wykorzystane jako… Muzeum Archeologiczne. Koło kościoła przed wejściem do swojej siedziby od strony zachodniej wartę w fikuśnych mundurach pełnią funkcjonariusze Comando Geral. Pozwalają na robienie sobie zdjęć.

Narodowe Muzeum Azulejos

IMG_4305

Museu Nacional da Azulejo, którego siedzibą jest jest dawny klasztor założony w XVI wieku, leży nieco na wschód o Alfamy a można tu dojechać w 15 minut autobusem 794. W środku oglądamy liczne przepiękne zdobienia na ceramicznych kaflach, czyli azulejos – tak charakterystyczne dla Portugalii a, które rozwinęły się pod wpływem islamskiej sztuki zdobniczej. Zobaczymy tu między innymi panoramę Lizbony mającą długość grubo ponad 30 metrów, która wykonana została oczywiście z ceramicznych płytek (pochodzi z XVIII wieku), a także przykłady tego typu wzornictwa z krajów Maghrebu i imperium osmańskiego. Potem ją skonfrontujemy z rzeczywistością z jednego z punktów widokowych, pod warunkiem, że mamy z tyłu głowy, że połowa centrum padła w gruz w czasie trzęsienia ziemi w 1755 roku.
Niezwykle zachwycił nas wewnętrzny krużganek klasztoru (ten mały, nie główny), który sprawiał wrażenie słynnego patio z Alhhambry. No ale na granadzkich pałacach wzorował się przecież sam Król Manuel. O Muzeum przeczytacie w osobnym wpisie. Wracamy do Alfamy, zbliża się koniec dnia.

Punkty widokowe wschodniej części

IMG_4769

Idąc wzdłuż trasy tramwaju w kierunku północnym, albo podjeżdżając do dzielnicy Graca, wysiadamy za centralnym placykiem dzielnicy – Largo Graca i idziemy w kierunku zachodnim, by po 5 minutach dość do punktu widokowego Miradouro de Senora de Monte. To jest najpiękniejszy zdaniem Krzyśka i nie tylko jego punkt widokowy na miasto i absolutnie jest to prawda. Z uwagi na różnorodność miejsc, które tu zobaczymy. W pomarańczowej poświacie będzie się prężyć bryła klasztoru Igreja Convento da Graca, nieco dalej wzgórze Zamkowe z sylwetką Zamku Św. Jerzego i telepiącą nad nim flagą Portugalii, w tle za obniżeniem, w którym ulokowała się Baixa widzimy wody estuarium Tagu i sylwetkę Pomnika Chrystusa po drugiej stronie. Potem majaczy na drugim tle zjawiskowy most Ponte de 25 Abril i wyrasta kolejne wzgórze, na którym leży Bairo Alto. Naprawdę super widok, zwłaszcza o „złotej godzinie”

Drugim punktem widokowym w tej części miasta jest mniej znany Miradouro Sophia de Mello Breyner Andresen, położony przy wejściu do wspomnianego wyżej klasztoru. Jest nieco niżej i mniej z niego widać.

lizbona punkty widokowe

Ale jeśli z Senora do Monte zeszlibyście absolutnie obłędnie wyglądającymi schodkami w stronę północną i potem przeszli w kierunku wschodnim, przecięli uliczkę Rua de Palma to po 15 minutach traficie do trzeciego punktu widokowego tej części miasta – absolutnie niszowego w parku Gardin de Torel. Obok znajduje się górna stacja kolejki Elevador da Lavra – tej najrzadziej uczęszczanej, którą możecie sobie zjechać na dół w kierunku placu dos Restauradores na jakąś kolację albo wieczorny spacer po centrum.

W pewnym sensie do tej grupy punktów widokowych można zaliczyć również taras widokowy pod pomnikiem Chrystusa (Christo Rei) po drugiej stronie rzeki z widokiem na „skyline” centrum Lizbony.

Mouraria

Bardzo nam przypadła do gustu. To ona naszym zdaniem przejęła rolę „dawnej Alfamy”, choć jej historia jest nieco inna i nieco inni ludzie tu mieszkają. Sporo imigrantów znad Zatoki Bengalskiej (Indie, Bangladesz) nadają temu miejscu specyficznego charakteru. Wieczorem ewidentnie unosi się w powietrzu zapach kurkumy i kardamonu. Natomiast gdyby tak intensywny zapach miała wiśniówka Ginjinha, którą tutaj spijaliśmy wieczorkiem. Wejdzcie po prostu do jednej, drugiej knajpki, gdzie znajdziecie kilku lokalnych „dziadków”. To wystarczy. W przeciwieństwie do słynnej budki przy placu i kościele Santo Domingos, gdzie ciągle jest kolejka. Krzysiek pokazał nam też dom rodzinny Marizy, najpopularniejszej współczesnej pieśniarki Fado.

Mouraria Lizbona

Generalnie dzielnica mała ale bardzo ciekawa. Idealna na godzinny spacer. Nazwa pochodzi oczywiście od społeczności Maurów, którzy po zdobyciu miasta przez rekonkwiste zostali wysiedleni poza jego mury, właśnie na północne zbocze wzgórza. No i tak historia zatoczyła koło.

Pomysł na dzień drugi:

Dzień drugi zaczynamy (akurat nam było łatwiej) spacerem po Bairo Alto, ale w konkretnym celu. Idziemy baaaaaardzo wcześnie rano na wschód słońca nad Lizboną, który złapiemy w drugim najlepszym punkcie widokowym Lizbony, strategicznie bardzo dobrze położonym.

Punkty widokowe części zachodniej

P1340628

To Miradouro de Sao Pedro de Alcantara położony na odkrytym tarasie przy sporej fontannie i nieco wyżej nad parkiem o tej samej nazwie. Świetne miejsce. Jesteśmy tu tylko my, pięć gołębi i parka z Chin. A tak naprawdę to pewnie z Macau.

Widać stąd przeciwległe wzgórza, które zaproponowaliśmy w czasie pierwszego dnia, ale również trochę tafli ujścia Tagu. Wczesne słońce, wyłania się znad Alfamy i pięknie oświetla nas oraz całą Lizbonę kolorem dojrzałęgo miodu. Pózniej mozna przejść kilka kroków do górnej stacji kolejki Elevador de Gracia, która zawiezie nas na dół aż pod plac Restauradores. To urokliwa trasa z fajną mijanką, w dużej części zabudowana jednak i schowana przed promieniami słońca. Wjedziemy jednak z powrotem na górę, ponieważ śpiącymi jeszcze uliczkami Bairo Alto przejdziemy w kierunku górnej stacji kolejki Bica i jeszcze dalej na zachód.

P1340609

Tu czeka na nas punkt widokowy Miradouro de Santa Catalina, najbardziej położony na uboczu, ale zupełnie inny, niż wcześniej przytoczone. Widzimy stąd jak na patelni rzekę Tag, w oddali Most 25 Kwietnia i dachy ciągnące się aż do Belem. Za plecami straszy nasz pomnik potwora morskiego Adamastora a na kawę kusi taras knajpki Noobai.

Natomiast widok z górnej stacji kolejki Bica w słoneczny dzień również jest naprawdę świetnym punktem widokowym. Choć „wąskim”.

Elevador da Bica

P1340615

To najpiękniej położona, najczęściej fotografowana, najdłuższa i najfajniejsza kolejka Lizbony – dwa żółte wagoniki (jeden kursuje w dół, drugi w górę) zawiozą nas do południowym obrzeży Barrio Alto praktycznie w okolice zadaszonego targu Mercadode Ribeira (miłośnicy jedzenia pewnie tu przyjdą na dłużej). Dolna stacja kolejki to naprawdę stacja. Piękna zadaszona wiata, z własnym wejściem i kącikiem dla motorniczego. Świetne!
Kolejka jest zabytkiem – po raz pierwszy ruszyła w 1892 roku. Przejażdżka elevadorem jest doskonałą okazją do obserwowania zabudowań wąskich uliczek z domami zdobionymi azulejos, którą kursuje kolejka. Spad w stronę Tagu powoduje, że trasa wystawiona jest pięknie na południowe słońce. Północna stacja kolejki znajduje się zaraz przy trasie tramwaju 28, o którym dużo tu piszemy. Absolutne „must see”. Jakkolwiek to brzmi.

POLECAMY: Posłuchaj prawdziwego fado!

No i teraz ważna decyzja. Udajemy się na sam dół, pod nabrzeże i stację kolejową (a także metra) celem ruszenia w kierunku dzielnicy Belem.

Dzielnica Belem

dzielnica belem w lizbonie

Cóż, jak napisaliśmy gdzieś indziej – i tak tu trafisz. Ominąć Belem to jak nie zobaczyć Montmartre w Paryżu czy London Bridge. Nieco poza centrum, ale absolutnie nie do opuszczenia. Dlaczego?

Przestrzeń, emblematyczne zabytki, historia oraz nowoczesność, sport i rekreacja, otwarcie na morze. To jedna z najbardziej znanych dzielnic stolicy Portugalii. Stąd Vasco da Gama ze swoją załogą wyruszał w nieznaną podróż i to tutaj właśnie wracał witany przez tłumy lizbończyków. Tu powinien pojawić się każdy, nie tylko miłośnik Wielkich Odkryć Geograficznych.

Trzy najważniejsze zabytki dzielnicy to (w kolejności chronologicznej): Klasztor Hieronimitów z kościołem Św. Marii, który doń przylega. Zachwycające krużganki, powstałe również w stylu manuelińskim i niezwykle pieczołowite zdobienia, powodują, że możecie się tu zatracić na godziny a przecież obok w kościele, wybudowanych w tym samym stylu, nie dość, że zachwyca „lekkość” konstrukcji i wystrój to przyciąga sarkofag i grób Vasco da Gamy. Ten prawdziwy, nie ten pierwszy, który widzieliśmy w Koczinie w Indiach.

IMG_4019

Następnie Wieża Torrede Belem, wbita w falujące brzegi Tagu, perełka stylu manuelińskiego i duma kraju. Kiedyś forteca, potem latarnia morska w końcu więzienie a dziś atrakcja i punkt widokowy. Wzniesiona została w XVI wieku i śmiało można powiedzieć, że ta kamienna dość masywna i bogato zdobiona budowla jest jedną z najpiękniejszych budowli militarnych w całej Portugalii.

IMG_3949

Trzecim „hitem” dzielnicy jest Pomnik Odkrywców, konstrukcja nowa, bo zaledwie kilkudziesięcioletnia, nawiązująca nieco do socrealizmu. Ale piękna. Na szczycie znajduje się taras – najlepszy punkt widokowy na całą dzielnicę i nabrzeże a tuż przed nim – gigantyczna mozaika, tworząca mapę świata na róży wiatrów.

Ponadto w dzielnicy Belem – jak się ma więcej czasu – można zajść do modernistycznego dworca morskiego, Muzeum Morskiego, Muzeum Archeologicznego, muzeum Elektryczności, parku Jardin Tropical czy położonej rzut kamieniem stąd słynnej cukierni,  produkującej najlepsze ciasteczka Pastis de Belem. Niestety, większość obiektów oczywiście czynna jest od 10:00.

O tej dzielnicy z większą liczbą szczegółów i zdjęć pisaliśmy w zupełnie osobnym wpisie „Dzielnica Belem w Lizbonie”

Spacer od Bairo Alto do Markiza de Pombal

Lizbona Bairo Alto

Wracając z Belem w kierunku centrum możemy poświęcić trochę czasu na spacer po Bairo Alto, koniecznie spacerując po sennych, krzyżowo ułożonych uliczkach, tworzących kaniony, od czasu do czasu urozmaicone wiszącym praniem. Za dnia jest tu nawet spokojniej, niż na Alfamie. Sytuacja zmienia się o 180 stopni po zmroku. No trochę było głośnawo, ale nasze mieszkanko miało mocne okna. Z zabytków, które można odwiedzić w Bairo Alto warto wyróżnić Kościół Św. Rocha, natomiast idąc dalej na północ, mijając punkt widokowy Alcantara dojdziemy do placu Principe Real z małym skwerem pośrodku oraz Ogrodu Botanicznego – jednego z czterech w Lizbonie (pozostałe to Oriental, Estrela i Tapada de Necessisades), ale i największego.
Jeśli mamy jeszcze trochę czasu, nasze nogi mogą nas poprowadzić do dzielnicy Rato, gdzie znajduje się stacja metra linii żółtej i najstarsza lizbońska synagoga. Skręcając w prawo dojdziemy do wspomnianego już dużo wcześniej placu.ronda Markiza de Pombal, od krótego ciągnie się Park Edwarda VII z przyległym po lewej, schowanym pod ziemią ogrodem Estufia Fria. Jak tu dojdziecie, koniecznie wróćcie do centrum niebieską linią metra, wsiadając do zjawiskowej i nietypowej stacji metra Parque. Jeszcze dalej pręży się największy lizboński meczet oraz Muzeum Gulbenkiana, ale raczej w tej konfiguracji czasowej nie będziecie mieć już na to czasu.

Museu Colouste Gulbenkian

Czy muzeum inne niż państwowe czy instytucjonalne może mieć aż tak bogatą kolekcję? Może! Niesamowita kolekcja dzieł sztuki z wielu okresów historycznych i różnych stron świata, można tu zobaczyć antyczne posągi, naczynia monety, rzeźby, figury kotów z brązu, egipskie maski pośmiertne, chińską porcelanę, perskie dywany, średniowieczne manuskrypty, obrazy Rubensa, Rembrandta, van Dycka, Maneta czy Moneta. To skarbnica dzieł sztuki, którą zainicjował bogacz zamieszkujący w Portugalii podczas II WŚ – Calouste Gulbenkian. Niejako uzupełnieniem Muzeum jest kolejne tym razem prezentujące działa sztuki współczesnej, od końca XIX wieku, czyli Centro de Arte Modern.

POLECAMY: Omiń kolejkę do lizbońskich muzeów!

Co jeszcze warto zobaczyć w Lizbonie?

IMG_4394

Na pewno kilka rzeczy w Belem. Dla tych zafascynowanymi mapami i odkryciami geograficznymi oraz żeglarstwem – Muzeum Morskie, bogate w dziesiątki modeli żaglowców, niektóre imponujących rozmiarów. Zainteresowani historią pojazdów, koniecznie niech udadzą się do Narodowego Muzeum Powozów  (na terenie Palacio de Belem – rezydencji prezydenta Portugalii) gdzie zobaczą kolekcję powozów i sprzętów z nimi związanych z najstarszym pochodzącym z XVI wieku na czele. Nieco bliżej centrum można zahaczyć o Muzeum Sztuk Dawnych.

Zainteresowani muzyką fado niech udadzą się do Domu Fado i Gitary Portugalskiej (Casa de Fado e da Guitarra Portuguesa), które znajduje się w centrum Alfamy, a miłośnicy starożytności niech zajrzą do Museu do Teatro Romano, gdzie zapoznają się z historią odkrycia pozostałości po rzymskim teatrze pochodzącym z I wieku n.e . O samym amfiteatrze pisaliśmy, ale obok niego jest właśnie osobne muzeum. Warto też zwiedzić Kościół św. Antoniego, niemal naprzeciwko Katedry (Se) wznosi się kościół, który powstał najprawdopodobniej w miejscu urodzenia świętego. Często pomijany, bo schowany. Po 19:00 jest już zamykany, więc nie zdążyliśmy tu zajrzeć, będąc obok. Turystów przyciągają jednak przede wszystkim krypty kościelne, z polskim akcentem. W miejscu, gdzie miał przyjść na świat św. Antonii, znajdują się również współczesne azulejos przedstawiające modlącego się Jana Pawła II i data, kiedy papież przybył do świątyni. Informacja ta została napisana również w języku polskim. Po drugiej stronie ulicy, nieco powyżej katedry przytula się do elewacji stare drzewo, przywiezione z Brazylii.  Ma ponad 150 lat i w tym miejscu wygląda… dziwnie.

IMG_4266

Na pewno jednak miejscami „poza szlakiem” są według nas Klasztor Św. Wincentego i Panteon. Do tego pierwszego dojedziemy tramwajem i koniecznie oprócz zachwycających wnętrz, dziedzińców ubogaconych pięknymi, naturalnymi azulejos i muzeum na piętrze – wejdźmy na galerię na dachu kościoła z zachwycającym widokiem na wszystkie cztery strony miasta. Sytuacja przywodziła na myśl wspomnienia z dachu na Duomo w Mediolanie. Podobny taras znajduje się wokół kopuły Panteonu, gdzie dojdziemy w 10 minut. Wnętrza portugalskiego Panteonu, gdzie spoczywają sławni bohaterowie narodu, kiedyś kościoła, wydały nam się jeszcze bardziej imponujące niż tego w Paryżu czy Rzymie.

lizbona dworzec oriente

Zupełnie poza centrum a nawet poza ścisłą Lizboną znajduje się zupełnie nowa dzielnica, powstała przy okazji Expo 1998. To Park Narodów, dosłownie 2 stacje metra od lotniska. Jego sercem wydaje się futurystyczny dworzec kolejowy Oriente, autorstwa Calatravy, do którego nawiązuje słynna „Stajnia Jednorożców” w Łodzi. Robi wrażenie, aczkolwiek nieco już poszarzał.

Stąd możemy udać się na nabrzeże, gdzie dominuje nowoczesna architektura, wieżowiec-centrum handlowe „Wieża Vasco da Gama”, w oddali majaczy nitka Mostu Vasco da Gamy, nad nami płyną w powietrzy wagoniki kolejki linowej a ostatecznie trafiamy do lizbońskiego Oceanarium POLECAMY: Bilety do Ocenarium!, które należy do najlepszych na świecie a na pewno w Europie. Co prawda po obejrzeniu tego w Singapurze nie robi już takieog wrażenia, ale jak na Europę – obok tego w Genui – naprawdę warto tu przyjść. Zwłaszcza jak się ma z sobą dzieciaczki. Zresztą… siadając na sofie i gapiąc się w toń sztucznego oceanu można poczuć się jak dziecko nawet w wieku 30 lat.

IMG_4834

GDZIE PRZECZYTAĆ WIĘCEJ? To tak naprawdę jedynie bardzo kompaktowa lista miejsc i atrakcji, które warto zobaczyć w Lizbonie. Na użytek naszego bloga i konwencji, którą przyjęliśmy, skrojona do 2-3 dni.
Lizbona jest jednak, miastem na nieco dłuższy pobyt. I jak go zaplanować w sposób perfekcyjny na pewno przeczytacie u Krzyśka, który prowadzi Infolizbona.pl i jest polskojęzycznym przewodnikiem po Lizbonie od kilku lat.

POLECAMY: Wycieczki po Lizbonie! 

JAK DOLECIEĆ? Do Lizbony dolecimy tanimi liniami z Warszawy w granicach 400-500 zł z bagażem podręcznym lub np. z przesiadką w Amsterdamie czy Paryżu z KLM lub Air France nawet za 600-700 zł. Lot trwa 6h.

SPRAWDŹ NOCLEGI: Najlepsze i najtańsze noclegi w Lizbonie. TANIEJ nawet o 80 procent

Wpis powstał w wynku współpracy z marką ASUS i zawierał lokowanie produktu, którym był netbook ASUS T100

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 14

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. Toubkal pisze:

    Tyle przydatnych informacji! Świetny post z pewnością skorzystam z porad 🙂

  2. Michalina Pytlik pisze:

    Wydaje mi się, że musieliśmy się mijać w Lizbonie, jeśli byliście tam na początku roku. Ja mniej więcej w tym samym czasie odkrywałam miasto i mam bardzo zbliżone spostrzeżenia. Zakochałam się w Mourarii, bo lubię takie obdrapane i nieuczesane klimaty. Jeśli chodzi o Alfamę i Baixę, to pewnie doszłabym do podobnych wniosków co Wy, gdyby nie Maria, która pokazywała nam miasto jednego dnia i odkryła przed nami na prawdę „Sekrety Lizbony” ( tak się nazywa, bo ezoteryczne historie, które opowiadała nam o Baixy sprawiły, że kiedy wróciliśmy tam wieczorem, wszędzie widzieliśmy tajemne znaki i symbole, nie turystów i butiki ;). To samo z Alfamą. Pierwszego dnia po przyjeździe zaszliśmy tam sami i byliśmy z lekka zawiedzeni. Szczególnie po kolacji w „autentycznej” knajpce, gdzie było autentycznie drogo i słabo..Później Maria poprowadziła nas takimi zaułkami Alfamy i opowiedziała kilka takich historii, że znowu przeniosła nas w czasie. Z kolei w Belem dotarliśmy do pięknego ogrodu botanicznego (zaraz koło klasztoru), który nas zachwycił roślinami, które znamy w wersji doniczkowej, tam w rozmiarach XXXL! Windy Ladra nie odkryliśmy, za to przejażdżka Gloria sprawiła nam masę radości i pozwoliła odpocząć nogom. Super relacja, super blog. Dzięki!

    • Wędrowne Motyle pisze:

      Dzięki. Super uzupełnienie z Twojej strony. Bardzo fajne pomysły. Jak gdzieś masz to zapisane, albo będziesz pisać – zalinkuj śmiało tutaj. Pozdrowienia!

    • Makos pisze:

      Hej,
      Czy Maria o której mówisz to Twoja znajoma czy może przewodniczka:)?

      Pozdrawiam

      TM

  3. ja obstawiam bardziej za Porto 🙂

  4. Bardzo przyjemnie się wspomina nasz październikowy wyjazd 😀 Muszę w końcu zabrać się zdjęcia 😛

  5. o przyda się na weekend 🙂 z Teneryfy mamy blisko 😀

  6. Przem pisze:

    A gdzie w Lizbonie można potańczyć kizombę?

  7. IgaL. pisze:

    Polecam zwiedzanie Lizbony, szczególnie jak ma się tak mało czasu, z przewodnikiem, który mieszka na miejscu. Ja tak zrobiłam i byłam bardzo zadowolona. Zamiast chodzić z całą resztą turystów, przeszliśmy od razu do sedna (czyli prawdziwej Lizbony) i dzięki Marii zobaczyliśmy dużo więcej, niż przez tydzień chodzenia samemu. Na prawdę polecam, jeśli się wybieracie do Lizbony (co tez bardzo polecam): http://www.sekrety-lizbony.pl/trasa-spaceru.html

  8. ona pisze:

    Oceanarium trzeba zwiedzic w par narodow ( to taka dzielca Lizbony)
    weekend ja jednak na tydzien uwazam ze trzeba wyjechac , i zwiedzic w Portugali miasteczka Sintre(1dzien) i Cascias plaża (1dzien)

    • A. pisze:

      Lizbona i okolice to skrzynia pełna skarbów. Niemniej ciekawa jest pobliska Sintra, wpisana na listę UNESCO. Można do niej dojechać kolejką z centrum Lizbony, ze stacji Rosso w mniej niż godzinę, ale zwiedzania będzie grubo więcej niż 1 dzień, nawet pobieżnie.

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 14

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

O blogu w mediach