mikolajki Image Banner 750 x 100

Home Pomysły Na weekend w Europie U monarchów Beneluksu. Jesienny wypad z Brukselą, Luksemburgiem i Amsterdamem (Materiał czytelnika)

U monarchów Beneluksu. Jesienny wypad z Brukselą, Luksemburgiem i Amsterdamem (Materiał czytelnika)

Autor: Wędrowne Motyle | niedziela, 14.10.12 | 0 komentarzy

Moja propozycja jesiennego urlopu to przybycie na dwór rodzin monarszych Beneluksu.

1. U MONARCHÓW BENELUKSU –  BRUKSELA, AMSTERDAM, LUKSEMBURG  (nagrodzony materiał konkursowy) Piotr Pietrzak

2. ILE DNI WOLNYCH POTRZEBA? Program urlopu: 1 dzień: wyjazd , 2 dzień: Bruksela, 3 dzień: Amsterdam, 4 dzień: Luksemburg, 5 dzień: powrót

3. W JAKI SPOSÓB DOSTAĆ SIĘ NA MIEJSCE, JAK WRÓCIĆ DO POLSKI? Celem odwiedzenia każdej ze stolic, naszą bazę wypadową umieścimy w Brukseli. Kto chce, może polecieć tam samolotem z lotniska w Modlinie na lotnisko S. Charleroi w Brukseli (szybciej i taniej). Odważnym i lubiącym podróże koleją polecam kupno biletu InterRail Global Pass na pięć dni, który w tym przypadku kosztuje ok. €267/os (co będzie tańszym rozwiązaniem niż kupowanie biletów na poszczególne odcinki).

4. CO ZWIEDZAĆ W POSZCZEGÓLNE DNI? Gdy już szczęśliwie dotrzemy do Brukseli, każdy urlopowicz kwateruje się zgodnie ze swoimi upodobaniami. Mnie się trafiło nocować w okolicach dworca Zuid/Midi (jedna nazw jest po flamandzku, a druga po francusku). W podziemiach tego dworca, z którego odjeżdżają pociągi, metro, tramwaje i autobusy, można kupić bilety oraz otrzymać/zabrać mapę komunikacji miejskiej (tak było podczas mojej wycieczki). Po zakwaterowaniu każdy  posłuszny turysta powinien udać się na rynek. Nieposłuszny turysta, którym jestem, uda się przed Pałac Królewski przy Parku Brukselskim i tym sposobem będzie miał odfajkowaną wizytę u pierwszej rodziny monarszej. Turysta bardziej żądny odkryć pojedzie daleko dalej  przed Zamek Królewski Laeken w Parku Laeken. Niedaleko od tego miejsca można zwiedzić Muzeum Dalekiego Wschodu, które wyróżnia się z oddali japońską wieżą.
Po solidnym  wykonaniu pracy domowej, przyszedł czas na wizytówkę miasta, czyli Atomium, oraz  wspomniany wcześniej rynek, wokół którego co krok zachwycają kamienice i przyciągające  wzrok wyroby z czekolady. Spacerując po najbliższych rynkowi uliczkach, każdy powinien  w końcu trafić na siusiającego chłopca. Zapaleńcy zechcą odnaleźć siusiającą dziewczynkę po  przeciwnej stronie ratusza. Pytanie, ilu wie o rzeźbie sikającego psa? Co prawda, dopiero  przygotowuje się do tego, ale znalezienie go na ulicy świętego Krzysztofa sprawi radość, a przy okazji zwiedzi się tę mniej odwiedzaną część centrum. Ponieważ bardzo praktykuję błądzenie mniej uczęszczanymi ulicami, to wiem, że dociekliwi dotrą do dzielnicy azjatyckiej, gdzie znajdą liczne sklepy, markety i restauracje rodem z Azji. Co oprócz tego? Wytrwali odszukają pomnik Don Kichota i Sanczo Pansy oraz emerytki z porem w torbie  na zakupy. Kto znajdzie siły i ochotę, może udać się do Parku Cinquantenaire, a w nim  do Królewskiego Muzeum Armii i Historii Wojskowości, którego kolekcja zachwyci każdego dużego chłopca – wstęp bezpłatny.

Następnego dnia wstajemy wcześnie rano, gdyż chcemy go poświęcić stolicy  Królestwa Niderlandów. Na dworcu Zuid/Midi wsiadamy do pociągu Intercity (ok. 3 h jazdy)
lub Thalys (ok. 2 h jazdy; nie wiem, czy Interrail obejmuje ten pociąg) odjeżdżającego  do Amsterdamu. Na miejscu bilet na komunikację miejską możemy kupić w dość zaskakującym biletomacie w tramwaju (tak przynajmniej było dwie jesienie temu).  Opuszczamy tramwaj i szukamy właściwego autobusu. Skoro Holandia, to wiatraki i któryś trzeba uwiecznić, a proponowany przeze mnie wiatrak to De Gooyer. W drodze na to miejsce  po lewej stronie będziemy widzieć niezwykłe w swym wyglądzie Centrum Nauki NEMO,  a obok niego przepiękny żaglowiec. Od wiatraka proponuję przespacerować się wzdłuż kanałów, gdyż stojące przy nich domy zachwycają. Zachwycają również domy na wodzie.  Mam nadzieję, że Magere Brug nad Amstel Was urzeknie, a może nawet traficie na moment,  w którym przęsła będą podnoszone.

Kawałek od Wąskiego Mostu znajduje się Blauwbrug  (Niebieski Most). Zmierzając ku Nieuwmarkt ciasnymi, zawsze pełnymi turystów uliczkami  możecie natrafić na Muzeum Rembranta. Z tego rynku, na którym można znaleźć tablice  w języku chińskim, udajmy się na spotkanie kościoła Oudekerksplein. W jego pobliżu  znajduje się kościół na poddaszu (Amstelkring), lecz my zmierzamy w kierunku Placu Dam,  przy którym znajduje się Pałac Królewski. Niezależnie od tego, jaką ścieżkę się obierze, na każdej będzie co podziwiać (w Dzielnicy Czerwonych Latarni lepiej schować aparat).  Odhaczamy odwiedziny drugiej rodziny królewskiej, by następnie rzucić okiem na pobliski  Nieuwe Kerk i Nationaal Monument, w którym znajdują się pojemniki z ziemią z każdej  holenderskiej kolonii. Nasza droga powrotna na dworzec będzie przypominać zygzak: ktoś wróci do Muzeum Erotyki, inny zajrzy do Muzeum Marihuany, ktoś jeszcze zahaczy  o Muzeum Wódki, ale wszyscy będą przechadzać się nad kanałami. Chcący znaleźć ukojenie  w cichym miejscu powinni udać się do Begijnhof. Natomiast znający losy Anny Frank zechcą udać się do jej muzeum przy Prinsengracht 263, które sąsiaduje z dzielnicą dla bogatych –  Jordan.

Kolejnego dnia jedziemy do Luksemburga, stolicy kraju o najwyższym PKB  na mieszkańca w UE. Ze znanego już nam dworca Zuid/Midi odjeżdżamy do stolicy
Luksemburga. Podróż zajmie nam trzy godziny, więc można odespać, lecz za cenę przegapienia wspaniałych widoków, bo im dalej na południe, tym wyżej. W mieście nie  skorzystamy z transportu publicznego, ponieważ nigdzie nam się nie spieszy. Część, którą zwiedzimy, jest niewielka i w zupełności wystarczy. Jeśli od mojej wizyty się nie zmieniło,  na dworcu można otrzymać darmową mapę proponowanych tras turystycznych po mieście.  Zgodnie z jej wskazówkami opuszczamy dworzec kierując się w stronę „twierdzy” aleją Dworcową. Viaduct, czyli po prostu wiadukt, przeprowadzi nas za chwilę nad głęboką dolinąod celu – sprawiającej wrażenie niedostępnej twierdzy. Przechadzając się wiaduktem  koniecznie rozejrzyjcie się dookoła, a w tym na budynki znajdujące poniżej. Dostrzeżecie  wśród nich ukrytą w skałach kaplicę św. Quirin. Nie miałem przyjemności do niej zajrzeć,  ale Was zachęcam, i to pomimo różnicy wysokości, która jest między nią a turystami. Jednak  idźmy do centrum. Po drodze miniemy Pomnik Solidarności (lub Jedności, by nie kojarzyć  z polską „S”), zachwycimy się Katedrą Notre-Dam, przystaniemy przy Pomniku Pamięci i przejdziemy się przez Plac Wilhelma II. Stąd już krok dzieli nas od Pałacu Wielkiego  Księcia. Można odnieść wrażenie, że jest wciśnięty między pozostałe budynki i przytłoczony  ich sąsiedztwem, wcale nie wyeksponowany – może tak właśnie ma być. Czyli odwiedziliśmy  trzeciego władcę Beneluksu i możemy wracać, tak? Absolutnie nie! Polecam popodziwiać Casemates du Bock, przejść na Plac Teatralny i powygłupiać się z rzeźbami błaznów,  zahaczyć o plac d’Armes, kupić pocztówkę z rodziną książęcą lub jej częścią. Spacerowanie  wąskimi, niekiedy stromymi ulicami dostarczy wielu wspaniałych kadrów. Kierując się  na dworzec wybierzmy Most Adolfa, piękny most łukowy, za którym wiedzie prosta droga  na dworzec.  Wrócimy do Brukseli tak, jak stamtąd przyjechaliśmy. Niestety, do Polski  najwygodniejsze kolejowe połączenie będzie takie samo jak to, którym przybyliśmy. Lub  wracajcie samolotem bezpośrednio do Warszawy, choć wtedy nie wykorzystamy w całości  zalet biletu Interrail.

5. PORADY, SZCZEGÓLNE WSPOMNIENIA: Miałem możliwość przebywania i zwiedzenia stolic (i wielu innych miast) każdego z krajów Beneluksu przez blisko trzy tygodnie dwie jesienie temu. Wówczas dni były ciepłe, niekiedy upalne, a poranki ciemne i chłodne. Prawdą jest, że każde miasto jest warte poświęcenia mu co najmniej paru dni.
Podstawowa rada jest taka, aby jedzenie i picie kupić w którymś z licznych brukselskich marketów. Chcąc obniżyć koszty i tak drogiego urlopu, rezygnujemy z posiłków w restauracjach oraz z kupowania produktów, których ceny są wywindowane specjalnie pod nieostrożnych turystów.

AUTOR: Mam na imię Piotr. Podejmując swój kierunek studiów, nie wiedziałem, że ten okres  przyniesie tyle okazji do podróży. W przyszłości chcę pracować przez jakiś czas w Brukseli oraz zwiedzić Bułgarię. Te plany dotyczyły Europy. Co się tyczy reszty świata, to przed  rokiem 2020 chcę wyjechać do Japonii, tym samym spełniając złożoną obietnicę.

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: Brak komentarzy

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

O blogu w mediach