Blog Słynny most i jeszcze słynniejszy papieski pałac. Nasze wrażenia z Awinionu

Słynny most i jeszcze słynniejszy papieski pałac. Nasze wrażenia z Awinionu

„Most nie spina już dawno brzegów rzeki…”.
Nic na to nie poradzę, Awinion będzie mi się już chyba zawsze kojarzył z piosenką „Pocztówka z Avignonu” Janusza Radka. A są przecież dużo ładniejsze piosenki z mostem w tle, albo na pierwszym planie. Chociażby zaśpiewany przez Ewę Demarczyk do muzyki Andrzeja Zaryckiego wiersz Krzysztofa Kamila Baczyńskiego „Na moście w Awinion”. Pewnie znacie: „Tańczą panowie, tańczą panie na moście w Avignon”. Janusz Radek też z resztą to śpiewał. No i wreszcie najpopularniejsza francuska piosenka dla dzieci też dotyczy mostu. I choć prosta, zarówno jeśli chodzi o treść ale też muzykę, znana jest chyba przez większość Francuzów (Sur le pont d’Avignon).

Po wizycie w Awinionie mam jednak pewną wątpliwość, co do mojego pierwszego skojarzenia dotyczącego tego miasta. Czy jest aby na pewno słuszne? Czy Awinion powinien się kojarzyć z Mostem Świętego Benedykta (Saint Benezet)? Chyba jednak nie. Awinion powinien kojarzyć się z potężnym Pałacem Papieskim górującym nad miastem. Ale piosenkę Janusza Radka i tak lubię 🙂

Papieże we Francji. Co tu robili?

W latach 1309-1377 Awinion stał się siedzibą papieży, czego pamiątką jest ogromny Pałac Papieski. Na pierwszy rzut oka nie przypomina on pałacu, a potężną, kamienną warownię. Twierdzę, którą nie sposób było zdobyć. Może dlatego właśnie mury otaczające miasto, nie pełniły raczej funkcji obronnej. Niestety większość zwiedzanych pomieszczeń jest pusta, to wynik między innymi szalejącej w latach 1789 – 1799 Rewolucji Francuskiej i zasady dewastowania wszystkiego, co katolickie. Niektóre sale są jednak ozdobione malowidłami. Francuzi znaleźli na to ciekawy sposób. Wraz z biletem wstępu do pałacu, rozdają oni audioprzewodnik, a także tablet z aplikacją wirtualnej rzeczywistości, umożliwiającą, po zeskanowaniu konkretnych kodów w poszczególnych komnatach, zobaczenie w jaki sposób mogły wyglądać elementy dekoracyjne, czy wyposażenie. Mamy więc pewne pojęcie o tym jak mogła wyglądać niegdyś Sala Konsystorzowa czy Sala Audiencyjna albo pałacowy skarbiec, kaplice, trony. Bardzo fajny pomysł, z drugiej jednak, widzimy jak turyści zwiedzający pałac wpatrują się w monitor, nie podziwiając mijanych pomieszczeń na żywo. Temat do dyskusji oczywiście.

Pałac jest największą tego typu budowlą gotycką w Europie i jednym z najchętniej odwiedzanych zabytków w Francji. Na dachu pałacu znajduje się punkt widokowy, a także kawiarnia serwująca kawę z różnych stron świata. Jeśli planujemy zwiedzić pałac i wejść na most, możemy kupić bilet łączony. Kosztuje on 14,5 euro. Bilet do samego pałacu kosztuje 12 euro.

Słynny most i nietypowa katedra

Most Świętego Benedykta (Saint-Benezet), który „nie spina już dawno brzegów rzeki”, a konkretnie Rodanu jest jednym z najbardziej znanych mostów chyba właśnie dlatego, że nie spełnia już swoich funkcji. Po 22 przęsłach, pozostało już tylko 4 a także średniowieczyzna kapliczka św. Błażeja. Most nie został odbudowany po XVII wiecznej powodzi. To Rodan obszedł się tak brutalnie z konstrukcją, a może właśnie to on zapewnił mu tak wielką sławę? Bilet na most kosztuje 5/4 eur.
Jeśli będziecie w Awinionie tak jak my czyli w czerwcu i chcielibyście zrobić zdjęcia z zachodu słońca na moście, to musicie o tym zapomnieć – wejście na most zamykane jest w czerwcu o godzinie 19:00, a słońce zachodzi wówczas około 21:00. Do wejścia na most nie jest wbrew pozorom tak łatwo trafić. Krętymi i stromymi uliczkami dojdziemy tam z Place du Palais, jednego z najpiękniejszych i najbardziej spektakularnych placów miejskich Europy. Trzeba kierować się po prostu za znakami.

Obok Pałacu Papieży wznosi się katedra Notre Dame des Doms z charakterystyczną kolumna zwieńczoną złotą figurą Matki Bożej. To ona widoczna jest z wielu miejsc w mieście, nawet, gdy znajdujemy się poza grubymi murami Starego Miasta. Wewnątrz kościoła znajdują się grobowce papieży, a także romański ołtarz. Niestety czas Rewolucji Francuskiej także wewnątrz tego średniowiecznego kościoła odcisnął swoje piętno. Obok natomiast ciągnie się widokowy park Rocher des Doms, a także kolejny pałac (Petit Palais, w którym mieści się muzeum), tym razem przeznaczony dla kardynałów. Widać stąd jak na dłoni drugi brzeg Rodanu, słynny most, a także główny plac na którym wznosi się Pałac Papieży. U podnóża kościoła zatrzymuje się również turystyczna kolejka, która wozi swoich pasażerów po mieście i przy okazji doprowadza Marcina do białej gorączki („Znowu ta ciuchcia, psuje mi wszystkie ujęcia. Ona tu nie pasuje!”).

Gdy wyjdziemy poza obręb głównego placu z potężnym Pałacem Papieskim widzimy inny świat. Główna promenada aż roi się od kawiarenek, pubów i restauracji, które wyciągnęły na zewnątrz stoliki przysłonięte parasolami chroniącymi przed słońcem. Jest głośno, jest tłoczno. Trudno jest nawet dojrzeć piękne kamienice, które ciągną się wzdłuż przepięknego placu (kolejnego!) Place d’Horloge (Zegarowego), przy którym ulokowano także karuzelę z konikami – zupełnie taką jaką pamiętamy z Paryża. Francja w dużych dawkach 🙂
Jeśli jeszcze dodać do tego ulicznych tancerzy, grajków i przeróżnej maści artystów, a także fakt, iż w tym momencie odbywały się akurat mecze Mistrzostw Świata, to o spokojnym spacerowaniu i kontemplowaniu architektury nie było raczej mowy. Może lepszym okresem byłby lipiec, gdy odbywa się w mieście słynny na cały świat Festiwal Teatralny. Wystarczyło przejść tylko nieco dalej, na przykład w pobliże kościoła Saint Agricole, żeby atmosfera stała się o niebo lżejsza. My zapuściliśmy się jeszcze pod gotycki Saint Didier. niestety jeden i drugi były zamknięte, co w laicyzującej Francji niestety jest coraz powszechniejsze.

Za murami miejskimi, tuż przy dużym parkingu i alejce ciągnącej się wzdłuż Rodanu (z widokiem na słynny most) znajduje się biały Diabelski Młyn. Jest on naprawdę bardzo dobrym punktem obserwacyjnym na Stare Miasto, a także Pont Saint Benezet. No chyba, że macie lęk wysokości.

Na zobaczenie najważniejszych i wpisanych na listę UNESCO obiektów Awinionu wystarczy nam jeden dzień. Nawet jeśli będziemy mieli ochotę poszwędać się trochę po kamiennych, wąskich uliczkach, albo też przysiąść w którejś z kawiarni, to powinno starczyć nam czasu.

Rzut kamieniem od Awinionu, w drodze powrotnej do St Remy zahaczyliśmy o Chateaurenard. Malutką mieścinkę, skąpaną w pięknym, złotym świetle, gdzie akurat pojawiliśmy się w czasie procesji, ku czci patrona miasta. To dopiero było preludium do długich obchodów ku czci patrona. Nieco podbudowało nas to w kontraście z zamkniętymi kościołami Awinionu. Nadmiastem góruje zamczysko, z charakterystycznymi dwoma wieżami.

Więcej zdjęć z naszego półdniowego wypadu do Awinionu zobaczycie tutaj:

Ilość komentarzy: 3 - dołącz do dyskusji!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

Dołącz do naszego newslettera!

Hej! I jak Ci się podoba na naszym blogu? Jeśli wszystko OK to mamy propozycję: Dołącz do ponad 90 tys. śledzących nas osób. Wysyłamy mail jedynie raz na tydzień. Zero spamu, tylko nowe wpisy, super okazje, triki, promocje lotnicze i podróżnicze poradniki. W marcu wyślemy Wam jako pierwszym ekskluzywny prezent. Za darmo! *POLITYKA PRYWATNOŚCI