Blog Mała duża stolica. Pałace, parki i inne skarby Poczdamu

Mała duża stolica. Pałace, parki i inne skarby Poczdamu

Nad Havelą życie płynie. Dosłownie i w przenośni. Statki i łodzie białej floty suną delikatnie po wodzie, niczym gęstej wstędze. Miasto leży w objęciu kilkunastu jezior, po części polodowcowych. Pachnie, relaksuje, być może  płaskie kamyki z ogrodów puszczały tu po tafli wody swego czasu królewskie dzieci, przyszli cesarze. W naszym vlogu o Brandenburgii w module o Poczdamie Marcin, siedząc pośród kwiatów pięknego ogrodu przez Cecilienhof mówi do kamery, że chyba nie ma drugiego takiego miasta w Europie, takiej wielkości (zaledwie lekko ponad 100 tys. mieszkańców), które pełniłoby tak ważną rolę w historii tej części Europy oraz posiadało tyle pałaców i ogrodów takiej rangi, blisko siebie. Co ciekawe za plecami Marcina znajdowały się wtedy (gdy nagrywaliśmy vlog) okna sali, w której w 1945 roku dokonano podziału politycznego Europy. To właśnie Poczdam, który wcale nie usunął w cień sąsiedniego, prawie 20 razy większego Berlina. 

Poczdam dość długi czas jest stolicą Brandenburgii i siedzibą wszystkich regionalnych instytucji. Wszystko dlatego, że Berlin jest landem wydzielonym. Tu też znajduje się siedziba Brandenburskiej Organizacji Turystycznej, która nas zaprosiła, byśmy opisali region. Ludzie przybywają do Poczdamu jednak niekoniecznie, by „załatwiać sprawy”, ale by poczuć atmosferę stylowego, spokojnego, niespiesznie oddychającego i niezwykle zielonego miasta, ubranego w bogato zdobione szaty. Rzeczywiście, uwzględniając tylko poczdamskie pałace a potem poczdamskie parki, ogrody i tereny rekreacyjne a na koniec jeszcze inne zabytki, wille i interesujące kwartały, można śmiało założyć, że spędzić tu można nawet trzy dni. Nie zdawaliśmy sobie wcześniej z tego sprawy.

Jeśli macie ochotę, zostańcie z nami chwilę dłużej. Pokażemy Wam wszystko, co najważniejsze. I nie będą to tylko słynne pałace wpisane na listę UNESCO. Choć w przewadze.

Pałac i Park Sanssouci

 

Na około 300 ha parku otaczającym pałac o tej samej nazwie król Prus Fryderyk II Wielki miał stworzyć w XVIII wieku swój raj na ziemi. Bez trosk, bez zmartwień, jak na francuską nazwę letniej rezydencji przystało – Sanssouci. Po pierwszym kontakcie z pałacami i parkami Brandenburgii – miało to miejsce w Rheinsbergu, już mogliśmy mniej więcej spodziewać się co nas czeka. Zwłaszcza, że postać Fryderyka Wielkiego związana jest także z tamtym pałacem. Mimo wszystko jednak przeżyliśmy szok. Pozytywny szok. I to nie tylko z powodu tego założenia parkowo-pałacowego, ale z powodu całego Poczdamu i jego atrakcji. Spacerując alejkami parkowymi zobaczymy między innymi, wybudowany już w czasach Fryderyka Wilhelma IV Pałac Charlottenhoff, całkowicie odbudowany po wojnie Belweder na Wzgórzu Klausberg, Pawilon Chiński, którego, widoczna pośród drzew złota rzeźba wieńcząca dach odbija słońce, przeróżne ogrody, kwiatowe klomby, leciwe drzewa, fontanny, rzeźby no i oczywiście Pałac Sanssouci, a także połączony z nim szeroką aleją, imponujący swoją wielkością Nowy Pałac.

To kaskadowe ogrody u stóp Pałacu Sanssouci powstały jako pierwsze, stanowiąc zaczątek tego, co możemy podziwiać dzisiaj, już w pełnej krasie. Za czasów Fryderyka Wielkiego poszczególne piętra porastała winorośl. Dalej ciągnie się kolejny ogród. Z dominującą fontanną oraz marmurowymi rzeźbami. Król Fryderyk II Wielki, oprócz tego, że kochał sztukę i filozofię, uwielbiał także przyrodę, widoczne jest to także we wnętrzach Pałacu Sanssouci. Rokokowe, delikatne zdobienia, przypominające gałązki i liście, motywy kwiatowe, są częstym elementem wystroju, tej skromnej jak na owe czasy letniej rezydencji. Widać to szczególnie w Sali Koncertowej i Bibliotece, choć Sala Marmurowa oraz apartamenty królewskie i pokoje gościnne, a nawet długi korytarz wspaniale wpasowują się w całość założenia.

Jednopiętrowy pałac nie był tu najważniejszy, pierwszą rolę odgrywać tu miała natura. Rzeczywiście, gdy porówna się go, chociażby z monumentalnym Nowym Pałacem, to uznać można, że nie była to kipiąca przepychem posiadłość, choć na dzisiejsze czasy taką może się bez wątpienia wydawać. W końcu to tylko letnia rezydencja, a nie reprezentacyjny pałac, z którego król miał sprawować swoją władzę. Fryderyk Wielki miał tutaj odpoczywać, oddawać się temu, co sprawiało mu największą przyjemność – sztuce i filozofowaniu. Nie dziwi więc fakt, że znakomici pisarze, jak Wolter, muzycy i inni artyści byli częstymi gośćmi królewskimi w Pałacu Sanssouci. Co ciekawe, mieli oddawać się tu wielogodzinnym dysputom oraz spacerom, nie tylko bez zmartwień i trosk („sans souci”), ale też bez kobiet, które nie miały tutaj wstępu. Przywiązanie króla Fryderyka II Wielkiego do tego miejsca świetnie oddaje fakt, że jego ostatnią wolą było pochowanie go Sanssouci, co po wielu perypetiach, udało się zrealizować.

Pałac Sanssouci zamknięty jest dla zwiedzających w poniedziałki. Od 1 kwietnia do 31 października dostępny jest w godzinach od 10:00 do 17:30 (wtorek – niedziela), a w okresie od 1 listopada do 31 marca w godzinach od 10:00 do 16:30. Ostatnie wejście na pół godziny przed zamknięciem. Bilet kosztuje 12 euro (ulgowy 8 euro). Park można zwiedzać codziennie za darmo. Więcej informacji można znaleźć na stronie Fundacji Pruskich Pałaców i Ogrodów.

Belweder na Wzgórzu Pfingstberg

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

To doskonałe miejsce, by odetchnąć od turystów i spoglądając z góry, na zieleń otaczających drzew, odetchnąć pełną piersią. To, co od razu rzuca się w oczy, to podobieństwo tej budowli to antycznej świątyni, co sprawia, że znów mamy okazję zobaczyć zupełnie inny rodzaj pałacu, niż te widziane dotychczas. Choć może skojarzenie ze świątynią nie jest całkiem trafne, bo Fryderyk Wilhelm I, który zlecił budowę Belwederu wzorował się raczej na włoskich willach, aniżeli antycznych świątyniach. Wewnętrzny dziedziniec ze stawem nadaje miejscu romantycznego charakteru, jednocześnie cały kompleks jest niezwykle harmonijny i elegancki, to przez doskonałą symetrię, biały budulec i oszczędne zdobienia. To tylko niewielki fragment pierwotnego założenia, które miało powstać na wzgórzu. Właściwie jest to jedynie fasada letniej rezydencji, która rzeczywiście mogłaby być imponująca.

Obiekt zwiedzać można w różnych terminach, w zależności od sezonu. W okresie od 1 kwietnia do 30 października codziennie w godzinach 10:00 – 18:00. W listopadzie i w marcu, jedynie w weekendy w godzinach od 10:00 do 16:00. Od 1 grudnia do 28 lutego obiekt jest niedostępny dla zwiedzających. Bilet kosztuje 4,5 euro (ulgowy 3,5 euro).

Cecilienhof i Nowy Ogród

  

Nowy Ogród mieści się w części Północnej Poczdamu na brzegiem Jeziora Heiligersee i Jungfernsee. Jest mniejszy od Sanssouci, bo ma nieco ponad 100 ha. Jeśli jesteście tu samochodem, to najlepiej zostawić go na płatnym parkingu w pobliżu Pałacu Cecilienhof (opłata za cały dzień 7 euro). Neuer Garten założony został przez Fryderyka Wilhelma II i miał stać w opozycji do kompleksu założonego przez Fryderyka Wielkiego. Miał pokazywać nowego ducha czasu, nowe formy aranżacji zieleni i nowe style w architekturze. Pewnie stąd ta nazwa. Mieści się tu wiele ciekawych obiektów (Zielony Dom, Oranżeria, Gotycka Biblioteka, a nawet Piramida), wśród nich dwa są najwspanialsze – Pałac Cecilienhof i Pałac Marmurowy.

Pałac Cecilienhof stylistycznie bardzo odbiega od pozostałych posiadłości jakie zobaczyliśmy w Poczdamie, widać to zarówno z zewnątrz, jak i w środku. Ale też czas, w którym powstał jest już zupełnie inny, niż w przypadku chociażby Pałacu Sanssouci. Niemal dwa wieki późniejszy. Wybudowany został w pierwszej połowie XX wieku dla Wilhelma Hohenzollerna oraz jego żony księżniczki Cecylii (stąd nazwa pałacu). Maił nawiązywać do angielskiej posiadłości wiejskiej, co widać zwłaszcza, gdy spojrzy się na dach, na którym znajdują się długie, zdobione kominy w stylu Tudorów. Mur pruski zdobiący fasadę bardzo ładnie komponuje się z niezwykle zadbanymi ogrodami, pełnymi kolorowych kwiatów, a wewnętrzne dziedzińce, nadają miejscu właśnie takiego wiejskiego uroku. Z pałacem wiąże się także ważny moment historyczny jaki miał tu miejsce od 17 lipca do 2 sierpnia 1945 r. znane jako Konferencja Poczdamska z udziałem tzw. Wielkiej Trójki (Stalin, Truman, Churchill). Zwiedzając część pałacu, zaadaptowaną jako muzeum (w pozostałej części mieści się hotel), zobaczyć można oryginalnie wyposażone gabinety przywódców ZSRR, USA i Wielkiej Brytanii, a także Salę Obrad i apartamenty Wilhelma oraz Cecylii. Najbardziej zadziwiającym jest gabinet księżniczki, który miał nawiązywać do kajuty na statku. I tak w istocie wygląda.

Pałac zamknięty jest dla zwiedzających w poniedziałki. Od 1 kwietnia do 31 października dostępny jest w godzinach od 10:00 do 17:30 (wtorek – niedziela), a w okresie od 1 listopada do 31 marca w godzinach od 10:00 do 16:30. Ostatnie wejście na pół godziny przed zamknięciem. Bilet kosztuje 8 euro (ulgowy 6 euro). Ogrody zewnętrzne można zwiedzać codziennie za darmo.

Pałac Marmurowy

 

Nad brzegiem jeziora Heiligersee wznosi się kolejny, być może najbardziej znany, spośród budowli Nowego Ogrodu. Właściwie to „wchodzi on” do wody, ze względu na taras, z którego roztacza się ładny widok na drugi brzeg jeziora. To Pałac Marmurowy. Wracamy znów do XVIII wieku, choć tym razem już jego końcówki, gdy  Polecił go zbudować w stylu klasycystycznym Fryderyk Wilhelm II – następca tronu po Fryderyku II Wielkim. Prace kontynuował zaś syn Fryderyka Wilhelma II – Fryderyk Wilhelm III (można się naprawdę zamotać!). Wiele koronowanych głów tu mieszkało, także wspomnieni wyżej Wilhelm i Cecylia, zanim wybudowano Pałac Cecilienfoh. Budowla może się podobać ze względu na swoją prostotę i elegancję, a może nawet surowość. Wykonany z czerwonej cegły, swą nazwę wziął od marmurowych zdobień elewacji. Także wewnątrz można dostrzec elementy dekoracyjne wykonane z tego właśnie budulca. Kolekcja cennej porcelany, obrazy i rzeźby kryją się we wnętrzach tego pałacu.

W okresie od 1 maja do 31 października pałac można zwiedzać od wtorku do niedzieli w godzinach 10:00 – 17:30. W okresie od 1 listopada do 31 marca zwiedzać go można tylko w weekendy w godzinach od 10:00 do 16:00, a w okresie od 1 kwietnia do 30 października także tylko w weekendy w godzinach od 10:00 do 17:30. Ostatnie wejście 30 minut przed zamknięciem. Bilet kosztuje 6 euro (ulgowy 5 euro).

Kolonia Rosyjska – Alexandrowka

W północnej części Poczdamu znajduje się kolejne urokliwe miejsce. Tym razem atrakcją nie są tu pałace i parki, a drewniane domy przyozdobione nie tylko fantazyjnymi daszkami, gzymsami, czy okiennicami ale też pnączem i kwiatami spływającymi z drewnianych balkonów. To rosyjska dzielnica w Poczdamie zwana Alexandrowką. Jak to się stało, że powstała tu rosyjska kolonia i że po dziś dzień możemy napić się tu herbaty z samowaru albo w restauracji spróbować tradycyjnych rosyjskich potraw? Historia jest nad wyraz ciekawa. Król Fryderyk Wilhelm III nakazał budowę tej kolonii dla ostatnich 12 Rosjan, którzy stanowili część większej grupy jeńców rosyjskich sprowadzonych do Poczdamu po kampanii w 1812 roku. Wszyscy , w liczbie 62 żołnierzy, przybyłych do Prus, utworzyło królewski chór wojskowy. To miał być wyraz przyjaźni między Fryderykiem Wilhelmem III, a carem Rosji Aleksandrem I, któremu podobało się, że „jego ludzie” śpiewają na królewskim dworze. W małej rosyjskiej enklawie nie zapomniano też o cerkwi. Cerkiew pod wezwaniem Aleksandra Newskiego wzniesiono na przyległym do kolonii wzgórzu.

 W tej okolicy warto również zwrócić uwagę na okazałe i wspaniale utrzymane wille ciągnące się wzdłuż głównej drogi. Dbałość mieszkańców o otaczające ich domy ogrody jest naprawdę godna pochwały.

Dzielnica Holenderska i Śródmieście

      

Była już Kolonia Rosyjska, to teraz czas na czerwoną od elewacji znajdujących się tu ponad 130 domów, pełną sklepików, kameralnym restauracji i kawiarni, a także rowerów – Dzielnicę Holenderską. Jej budowę zainicjował w XVIII wieku Fryderyk Wilhelm I, a kontynuował, powtarzający się w tym artykule już kilkukrotnie Fryderyk Wielki. W dzielnicy tej lokowani byli holenderscy rzemieślnicy, którzy przybywali do Poczdamu, by tu pracować przy rozbudowie miasta. Holländisches Viertel prezentuje się naprawdę ładnie, a wychodząc z niej można poczuć się jakby wychodziło się z zupełnie innego świata i wkraczało do współczesności. Pieszo albo na rowerze, który, jak zauważyliśmy, jest chyba ulubionym środkiem lokomocji mieszkańców Poczdamu, udać się można do Muzeum Barberini przy Starym Rynku. Siedzibą tego muzeum sztuki założonego przez miliardera i filantropa Hasso Plattnera,  jest XVIII – wiecznym Pałac Barberini. Tam też wznosi się zwieńczony kopułą ewangelicki Kościół św. Mikołaja i budynek Starego Ratusza oraz Pałac Miejski (Parlament Kraju Związkowego Brandenburgii)

We wtorki Muzeum Barberini jest zamknięte. Bilet wstępu kosztuje 14 euro (ulgowy 10 euro), wieczorne zwiedzanie kosztuje mniej – 8 euro (ulgowy 6 euro). Godziny otwarcia muzeum są różne. Więcej informacji można znaleźć na stronie Muzeum Barberini.

Most Szpiegów – Glienicker Brucke

Pomijając fakt, że z mostu rozciąga się naprawdę piękny widok na Babelsberg, to warto jest też zwrócić na niego uwagę także z innego powodu. Chyba nie będzie przesadą stwierdzenie, że jest to jeden z ważniejszych mostów w Europie, a może nawet na świecie (albo mostów, które odegrały jedną z ważniejszych ról w historii). W czasie trwania Zimnej Wojny USA i ZSRR wymieniały na moście, będącym granicą między Berlinem Zachodnim, a Niemcami Wschodnimi, szpiegów. Przedstawione to zostało między innymi w filmie z 2015 roku w reżyserii Stievena Spielberga pt. Bridge of Spies. Niektóre sceny filmowcy kręcili we Wrocławiu. Pierwsza wymiana miała miejsce w 1962 roku, a ostatnia w 1986 roku.

Pałac i Park Babelsberg

 

Jakież szczęście mają mieszkańcy Poczdamu, że w ich mieście jest tak zielono. Naprawdę zazdrościmy im tego. Stwierdziliśmy nawet, że bycie ogrodnikiem w Poczdamie gwarantuje pewną pracę. Tyle tu klombów, kwiatów, ogrodów. Na dodatek wszystkie doskonale utrzymane. Ogromny szacunek. Kolejnym parkiem, który odwiedziliśmy podczas naszej wizyty w tym mieście był Bebelsberg. Park malowniczo położony nad rzeką Hawelą to projekt dwóch znakomitych architektów krajobrazu –  Lennego, o którym wspominaliśmy przy okazji Boizenburga, a także księcia Pucklera, o którym jeszcze będziemy pisać. Idąc z parkingu ścieżką spacerową wytyczoną wzdłuż rzeki, najpierw przechodzimy obok, położonej tuż nad wodą budowli do złudzenia przypominającej meczet ze smukłym minaretem, to Dampfmaschinenhaus (Maszynownia Parowa).

Schodkami wchodzimy na wyższe partie parku, ulokowanemu na pozostałościach po morenowym wzgórzu i naszym oczom ukazuje się elegancki Pałac Babelsberg ze wspaniałym i świetnie utrzymanym ogrodem. Letnia rezydencja dla księcia, a potem już cesarza Wilhelma I i jego żony Augusty, powstawała w latach 30′ i 40′ XIX wieku. Liczne wykusze, wieże, wieżyczki przywodzą na myśl raczej zamek aniżeli reprezentacyjny pałac. Jest do bardzo dobre miejsce, by objąć wzrokiem i zrobić zdjęcia w kierunku Mostu Szpiegów. Idąc jeszcze dalej, docieramy to kolejnej ciekawej budowli, kulminacji tego założenia, z której roztacza się ładny widok na miasto – neogotycka wieża z granatowym dachem (Flatowturm), wygląda jak fragment disneyowskiego zamku księżniczki. w Jej sąsiedztwie wznosi się ceglana Gerichtslaube (Altana Gerichtslaube). Czyż nie pięknie to wszystko zaplanowali sobie włodarze i władcy, dla których Poczdam był perełką?
Dzielnica Babelsberg, przylegająca do parku słynie z przepięknych, masywnych i przerazliwie drogich willi. Większość z nich można podziwiać od dworca kolejowego wzdłuż Rudolf Breidscheld Strasse. Babelsberg to też słynna, największa w tej części Europy wytwórnia filmowa. Park filmowy i muzeum można zwiedzać. Szczegóły na stronie www obiektu.

Materiał powstał w wyniku współpracy i zaproszenia przez Niemiecką Centralę Turystyki i organizację Odkryj Brandnburgię.

I tradycyjnie, jeszcze więcej zdjęć z Poczdamu:

Ilość komentarzy: 5 - dołącz do dyskusji!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • W Niemczech to jednak mają przestrzenie! Piękne te ogrody i cała ta przekrojówka – z kolonią rosyjską (tu zrobiliście najfajniesze zdjęcia moim zdaniem, wszystko wygląda bardzo klimatycznie) i dzielnicą holenderską!

  • Elzbieta says:

    Z tamtych okolic warto jeszcze podjechać do Beelitz-Heilstätten . to ok 20 km od Poczdamu. Mieści się tam opuszczone uzdrowisko, w którym przebywał Hitler.Sanatorium powstało na początku XX w jako miejsce leczenia gruźlików. Panuje tam specyficzny mikroklimat. Dużo ciekawej historii, fantastyczne miejsce. Obecnie można zwiedzać na dwa sposoby. Pierwszy to klasyczny a drugi to ścieżką na wysokości 28 m. 🙂

    • Wędrowne Motyle says:

      To będzie w następnym odcinku i w następnym vlogu za kilka dni 😉

  • Tomek says:

    Uwielbiam Waszego bloga za takie lokalizacje. Co jakiś czas jeżdżę do Berlina, ale ten Poczdam zawsze odkładałem na później. Tydzień temu był chyba ostatni raz 🙂