Ciekawe miejsca w Europie Ciekawe miejsca w Grecji Zwiedzanie Aten w 2-3 dni. Jak pachnie, jak smakuje i jak wygląda pod Akropolem?

Zwiedzanie Aten w 2-3 dni. Jak pachnie, jak smakuje i jak wygląda pod Akropolem?

Kalimera! Ateny to kolebka cywilizacji europejskiej i miejsce, gdzie prawie wszystko się zaczęło. To zapewne pamiętacie z lekcji historii, gdy katowano nas okresem ateńskim. Miasto którym da się mądrze zachwycić, ale i niepotrzebnie zawieść. My w tym przewodniku pokażemy Wam raczej pozytywne strony miasta. Jak na rasowych turystów przystało. Zapraszamy też na vloga

Samolot kołuje nad Zatoką Salamina i rzuca cień w błękitną toń. Być może tam, gdzie starły się kiedyś okręty Greków w słynnej bitwie z Persami. Minął Ateny, które jakby nie mieszczą się w kotlinie, otoczonej przez wzgórza i „wlewają” się swoją bielą wysoko na ich zbocza i zawraca nad równiny Attyki. Ryanair lata z Katowic na międzynarodowe lotnisko główne, stosunkowo nowoczesne, bo budowane na okoliczność Igrzysk.
Do centrum miasta dojedziemy z lotniska metrem, częściowo naziemnym. Należy zakupić specjalny bilet za 10 eur (problemy z płatnością kartą i banknotami powyżej 20 eur) i po 40 minutach wysiąść na stacjach Syntagma lub Monastiriaki, bo to najbardziej centralne ze stacji na tej linii metra. Również warto zamieszkać w centrum w tych rejonach, dlatego, by mieć choćby blisko większe atrakcje i linie komunikacyjne.

Nasz hotel znajdował się akurat przy linii czerwonej, 8 minut od Monastiriaki i bardzo blisko placu Karaiskaki. Czy polecamy? Na szkolną czwórkę, ale raczej tak. Stosunek jakości do ceny poprawny, pokoje ciche i czyste, jednak jeśli ktoś lubi obfite, bogate śniadanie – to nie ten adres. Tu niestety kontynentalne. Za to blisko znajdują się knajpki bałkańskie i albańskie. Ceny noclegu w hotelu ze śniadaniem poza sezonem to okolice 120-150 zł. Niestety okazji typu „poniżej 100 zł” nie upolowaliśmy.

Sprawdź daty i ceny i zarezerwuj hotel, w którym spaliśmy. Minoa

Ateny są brzydkie. Ale też nie są brzydkie

Ateny mogą na pierwszy rzut oka zaszokować wrażliwe dusze. I wrażliwe nosy. Są bez ładu i składu, naprawdę bardzo dużo budynków chyli się ku upadkowi albo po prostu już runęło, jak w Hawanie czy Mumbaju. Ktoś pojednawczo powie, że to miasto streetartu. Owszem, ale 99% „malowideł” to grafficiarskie wrzuty, które, ma się wrażenie, wciskane są wszędzie, wręcz na donicach, bo już brakuje na nie miejsc na elewacjach. Brakuje też secesyjnych czy modernistycznych kamienic, dominują raczej brzydkie klocki w stylu „styl, jaki k.. styl?”.
Ale spokojnie, nie uciekajcie… Im bliżej Parlamentu i Kolonaki tym bardziej schludnie, czysto i elegancko. Czym bliżej dworca kolejowego i Kerameikosu, tym gorzej. Ale bez dantejskich scen, o jakich piszą niektórzy. Na ulicach sporo policji, nie ma też gór śmieci, tabunów imigrantów i narkomanów, choć obsługa hotelu przestrzegała przed kieszonkowcami. Ateny to już ukształtowane miasto multikulturowe, imigranci z Pendżabu, Pakistanu czy Somalii mają swoje „quasi” enklawy i dzielnice. Na ulicach panuje wolna amerykanka, pomimo działającej sygnalizacji świetlnej, prawie nikt tych świateł nie szanuje. Ciekawe doznanie, biorąc uwagę, że jesteśmy przecież w jednej ze stolic Unii.

Transport, komunikacja w Atenach

Głównym środkiem transportu w Atenach jest metro, odstające nowoczesnością i czystością od reszty miasta. In plus. To trzy długie linie, krzyżujące się na placu Syntagma oraz Omonia. Jedna z linii (zielona) jedzie aż do Pireusu i korzystamy z niej jeśli chcemy dotrzeć na ateńską riwierę (potem przesiadka na tramwaj wzdłuż wybrzeża). Linia niebieska ciągnie się aż do lotniska, natomiast czerwona przyda się do połączenia z głównym dworcem kolejowym (Larissa).

Bilety na metro kosztują 1,40 euro i mają ważność 90 min od skasowania. Są ważne w metrze, autobusach, tramwajach. Co ciekawe u kierowcy autobusu czy tramwaju oraz w kioskach takich biletów nie kupicie. W czasie naszego ostatniego pobytu w Atenach nie działały też nigdzie w automatach płatności kartą za bilety. Jest to bardzo niewygodne. Przekonacie się sami. Wniosek? Kupić bilet całodzienny za 4,50 euro, jeśli planujecie więcej, niż 3 razy korzystać z transportu. Bilet 5 -dniowy kosztuje  9 euro i na pewno się opłaci przy pobycie dłuższym, niż 2 i pół dnia. Jest to pakiet 5 biletów całodziennych, bo funkcjonuje jeszcze bilet 3-dniowy turystyczny za 22 euro (w tym bilet na lotnisko, który kosztuje w jedną stronę na metro 10 euro).

Kolejka funicular na górę Lycavitos (Lycabetus) to wydatek osobny, 5 euro i 7,5 euro. Pieszo „wspinaczka” zajmuje 20 minut. Najbliższa stacja metra to Evangelios. Coś jeszcze? Może to, że warto je sobie „odbijać” w różnych miejscach, ale tylko, by kontrolować pozostały czas użycia.

GDZIE SPAĆ? Porównaj najtańsze noclegi w Atenach | Zarezerwuj hotel w Atenach

Jak zwiedzać Ateny? Ceny, bilety, karnety

Na zwiedzanie Aten, mimo, że to nawet 4-mln metropolia, wystarczą podobno dwa dni, ale chyba nawet my, znani z kompaktowego i efektywnego zwiedzania miast, potrzebowalibyśmy do pełni szczęście choćby części tego trzeciego dnia. Albo się po prostu starzejemy 🙂 ? Bo pierwszej wizyty, wieki temu raczej i bez wyobraźni, nie pamiętamy. Jak chcemy zaliczyć jakieś tutejsze muzea i wszystkie stanowiska archeologiczne, to już wypada wpaść na przedłużony weekend i zaopatrzyć się w Karnet Ateński, za 30 euro, bo po prostu opłaca się. Przy czym zarówno Muzeum Akropolu jak i Archeologiczne są płatne dodatkowo. W sezonie niskim (który trwa od początku listopada do końca marca) bilety na większość atrakcji archeologicznych są obniżone o 50%.

Bilety wstępu do atrakcji, podsumowanie. Cena normalna, cena „poza sezonem” w nawiasie:

  • Akropol i wszystkie atrakcje Akropolu oraz zbocza wokół – 20 euro (10 euro)
  • Aeropag – za darmo
  • Wzgórze Filopapos – za darmo
  • Wzgórze Lycabetus – za darmo pieszo. Kolejka 5 euro w górę, w dwie strony 7,50 euro.
  • Agora Rzymska i Agora grecka wraz z Hefajstionem i Stoą – 8 euro każda (4 euro każda). Rzymską można jednak obejrzeć dość dokładnie bez wchodzenia na jej teren.
  • Biblioteka Hadriana i wykopaliska wokół – podobna sytuacja, bilet wstępu 4 euro
  • Kerameikos (wraz z muzeum) – 8 euro
  • Narodowe Muzeum Archeologiczne – 10 euro (5 euro)  czynne do 16:00, w poniedziałek do 20:00
  • Muzeum Akropolu – 5 euro
  • Muzeum Sztuki Bizantyjskiej – 4 euro
  • Stadion Panatenajski – 5 euro
  • Świątynia Zeusa Olimpijskiego – 6 euro
  • Ogród Narodowy – za darmo

W pierwszą niedzielę miesiąca atrakcje są otwarte za darmo.

Pomysł na bardzo intensywne zwiedzanie Aten w dwa dni. Jak to rozplanować? Pierwszy dzień uznać za dzień archeologiczno-antyczny a drugi architektoniczno-parkowy. Ale przyda się jeszcze połowa dodatkowego dnia.

Dzień pierwszy. Popołudniowe zwiedzanie Muzeum Akropolu, zachód słońca na wzgórzu Filopapos, wieczorny spacer po gwarnej Place, wracając do hotelu.
Dzień drugi przy bardzo wczesnej pobudce. Akropol (wchodzimy jako pierwsi o 8:00), 10:30 Aeropag, 11:30 Agora Grecka 13:00 Kerameikos > Monastiriaki – spacer po tutejszych uliczkach i wizyta przy białych domkach Anafjotiki, powrót w okolice Monastiriaki na kolację w knajpce
Dzień trzeci. 8:00 stadion Panatanejski Poranny spacer po parku National Garden, 11:00 uroczysta zmiana warty pod parlamentem, 12:00 świątynia Zeusa Olimpijskiego. jedziemy metrem z przesiadką na stację Victoria. 13:30 Narodowe Muzeum Archeologiczne 16:30 16:30 spacer po nowszej części Aten (Trylogia, Akademia,Benaki, Kalamaki), 17:30 wjazd kolejką lub wdrapywanie na Licabetus i zachód słońca. Kolacja w okolicach Kalamaki lub znów.

Atrakcje Aten. Top 10 zabytków, które trzeba zobaczyć:

Akropol: Partenon, Erechtejon, Odeon i Teatr Dionizosa

Głównym punktem programu zwiedzania Aten jest oczywiście Wzgórze Akropol z Partenonem na szczycie, które góruje nad miastem od 500, 1000, 1500, 2000, 2500 lat. O mało którym miejscu możemy opowiadać w takiej ciągłości czasowej, prawda? Choć rzeczywiście przyznajemy racje, że widok z samego akropolu jest gorszy niż widok… na Akropol. A Akropol nie jest żadnym wzgórzem, tylko… konkretną skałą. Skalichem wręcz.
Akropol to jednak jest gracz pierwszoligowy. Jak się tu jest, to się jest. To bycie przez duże b. Wszystko wokół zachwyca, mówi do nas. Wchodzimy schodami przez Propyleje, dawną główną bramę, widok na Aeropag i Antyczną Agorę w pakiecie. Po przekroczeniu kolumnady wchodzimy na wypłaszczenie, w środku którego króluje Partenon, gigantyczna świątynia, do której jednak nie wejdziemy. Bogato ozdobiony przez znakomitego Fidiasza. Jej nazwa pochodzi od imienia bogini, której świątynia była poświęcona Ateny Partenos (Ateny Dziewicy). Od ponad 2500 lat stoi też Erechtejon a fotografów z długimi obiektywami kusi rzeźbami Karietyd, podtrzymujących świątynne sklepienia. Do niego można podejść najbliżej.

We wschodniej części Akropolu znajduje się wieża. Południowe stoki Akropolu to dwa antyczne teatry – Teatr Dionizosa i Odeon Heroda. Ten drugi zachwycający. Najstarsze fragmenty budowli pochodzą z VI w. p.n.e i właśnie w tym miejscu odbywały się w Atenach coroczne Dionizja, a Ajschylos, Sofokles, Eurypides czy Arystofanes tutaj właśnie wystawiali swoje ponadczasowe komedie i tragedie. Za czasów rzymskich teatr został przebudowany, tak by mogli na nim walczyć dzielni gladiatorzy. Teatr oglądamy z dołu, odeon z góry. Tuż obok teatru znajdują się ruiny kolejnego ciekawego antycznego budynku – Asklepionu, świątyni na cześć boga medycyny, która wzniesiona została tutaj po epidemii jaka nawiedziła miasto w V w. p.n.e. Północne stoki Akropolu to np. schowana w cieniu Klepsydra, ateńskie źródło życia i święte jaskinie bogów. Tu szukajcie wytchnienia w skwarny dzień, bo na samym Akropolu słońce potrafi dopiec i to dosłownie.

Aeropag

Po drugiej stronie ścieżki, prowadzącej ze wzgórza w kierunku agor lekko wyrasta skała, bez szczególnie wyróżniających się budowli, ale z niezwykle ważną rolą – wzgórze Aresa, Aeropag. Czujemy się dziwne wdrapując na skałkę jak pierwsza lepsza na Jurze i uświadamiając, że stoimy w miejscu, gdzie urzędowała najwyższa rada byłych Archontów, która „dzieliła i rządziła” w antycznych Atenach przed Solonem. Trzeba sobie to umieć wyobrazić. Kilkunastu starców w półkolu, w tle skała Akropolu. Jeszcze bez Partenonu. I w czasie tego wyobrażania, uważać jednocześnie na nogi.

Agora grecka i rzymskie forum

Na północnym skłonie Akropolu znajdują się pozostałości agor. Celowo występuje tu liczba mnoga, bo mówimy o agorze greckiej (starszej) i rzymskiej, czyli forum. Jeśli patrzeć na historię to tu tętniło serce miasta przez większość czasu. Oliwki, mięso, farby, wełna, oliwki, oliwa, sery, sandały, przyprawy, oliwki i wiele innych produktów przechodziły tu z rąk do rąk, więc tu krzyżowało się też życie towarzyskie starożytnych Aten. A nie gdzieś tam… na Aeropagu. Czy wspominaliśmy o oliwkach?
Forum Rzymskie oddane zostało za panowania Augusta, bo Ateny okazały się już „za duże” jak na greckie standardy. Do dziś zachował się fragment bramy zachodniej forum. Bo jego wschodniej przylegała Wieża Wiatrów – jedna z lepiej zachowanych antycznych budowli całych Aten (osiem kątów budowli symbolizowało osiem wichrów), która pełniła rolę zegara miejskiego oraz wiatrowskazu. Całe forum można obejrzeć, bez wchodzenia na jego teren. Dacie radę.

Wspomniana Agora Grecka, czyli Antyczna z czasem stała się zapchana pomnikami, urzędami, sklepami, handlowymi portykami – greckimi sukiennicami, czyli stoami oraz scenami kuglarzy. Dzięki czemu dziś jest atrakcyjnym miejscem dla fanów antyku, niczym Forum Romanum w Rzymie. Stoę większą odbudowano i ulokowano w niej muzeum Agory. Natomiast innej, popularnej budowli – uwaga – nie trzeba było odbudowywać, bo – jeszcze raz uwaga – całkiem w porządku się zachowała. Chodzi o świątynię Hefajstosa, Hefajstjon z V w. p.n.e. Jest to – po raz kolejny uwaga – najlepiej zachowana antyczna budowla z czasów greckich. Ewentualnie zagraża jej Agrygent na Sycylii. Wejście na teren Agory Greckiej normalnie kosztuje 8 euro.

Keramikos

To miejsce, gdzie chowani byli Ateńczycy począwszy od XII wieku p.n.e. To najstarsza nekropolia Aten, otoczona starymi murami obronnymi okalającymi również całe starożytne miasto. Większość spośród znalezionych tu tablic nagrobnych (zwłaszcza tych, które upamiętniały wybitnych Ateńczyków, chowanych w Alei Grobowców) zobaczyć można w Narodowym Muzeum Archeologicznym. Spacer po kamienistych ścieżkach i schodkach, wśród dawnych grobów mieszkańców tego miasta, tonących w zieleni i kwiatach jest niezwykle melancholijnym przeżyciem. Przy głównej ulicy Tsaldari znajduje się klimatyczny duży kościół Agia Triada. Panie na miejscu miłe i chętnie pokażą to i owo w środku. Aż człowiekowi głupio, że nie umie się przeżegnać po grekokatolicku.

Monastiraki

Obszar – dzielnica Aten, z którego rozciąga się ładny widok na Akropol, w centralnym punkcie gwarny, pełen kawiarenek, restauracji i sklepów. W niedzielę, jest tu jeszcze gwarniej ponieważ wzdłuż uliczek rozkładają się tu kramy z wszelkiej maści starociami – filiżanki, książki, zegarki, płyty, długo by wymieniać. Przy Placu Monastiraki znajduje się wspomniana już wcześniej Biblioteka Hadriana. Udało nam się wejść na jej teren za darmo (pierwsza niedziela miesiąca). W centralnym punkcie placu wznosi się prawosławny kościół Pantanassa, nieco dalej meczet Tzistarakis (dziś mieści się tu muzeum). Wokół mnóstwo ludzi, stragany z owocami, gwar. Stąd też (stacja metra Monastiraki) udaliśmy się ostatniego dnia metrem na lotnisko.

Plaka

Ciągle nam się myliła z Plakią. A Plakia to na Krecie. Jako, że każde miasto winno mieć swoje stare miasto. Ale jak o „starym mieście” mówi się w przypadku Aten, to słychać jakąś taką niezręczną ciszę… Plaka ma raptem 500 i lat i pamięta więcej okupacji tureckiej, niż czasów greckich. Czasy greckie i starożytne to pamiętają jedynie fundamenty tych domków. Wąskie ukwiecone uliczki, schody, mnóstwo knajpek, tawern i sklepów z pamiątkami. To czyni Plakę modnym kierunkiem spacerów turystów i lokalsów. Choć ci zdecydowanie wolą okolice Monastiraki. Dość fajnie prezentuje się plac przy pomniku Lisikratesa, taki trochę zakamarek w rzymskim stylu. Jest tu aż 5 kawiarni. Drogo. Kawa powyżej 3 euro to norma, można mieć wrażenie, że drożej jak w Rzymie. Oczywiście z dala od centrum udało nam się upolować kawę za euro z hakiem.

Anafiotika

Kto tu nie zbłądzi podczas pobytu w Atenach – niech żałuje. Trochę zaskoczeni jesteśmy, że tak mało uwagi przewodniki czy blogi poświęcają tej perełce. To nie dzielnica lecz fragment innej małej dzielnicy. Znajduje się pomiędzy Plaką a Rzymską Agorą. To dosłownie kilka wąskich uliczek, dostępnych tylko dla pieszych. I to pieszych o raczej szczupłej posturze, bo niektóre przejścia mają ledwo pół metra. Białe, błękitne, czasami zdobione na pomarańcz, czerwień czy ochrę domki, nie odbiegają wyglądem od tych w Szefszewen, andaluzyjskich Pueblos Blancos, Santorini czy Mykonos. Nic dziwnego, skoro wybudowane zostały właśnie przez sprowadzonych tu rzemieślników z Cykladów, głównie z wyspy Anafi, którzy trochę swoich słonecznych wysp przywieźć pod Akropol. Dosłownie, bo nad domkami wyrasta skała Akropolu. To gdzieś tutaj musiały być zrzucane ciała skazanych na śmierć. Legenda mówi, że tutejsze tłuste koty, strzegące wszystkich zakamarków powiedziałyby więcej na ten temat, ale tym razem nie chciały współpracować. Prawdopodobnie miniecie taki koci gang, wchodząc do dzielnicy od strony Plaki czyli uliczką Stratonos.

Gmach Parlamentu i Ogród Narodowy

Gmach znajduje się we wschodniej części placu Sindagma. To budząca zachwyt – nie tylko swoim rozmiarem neoklasycystyczna budowla, wzniesiona została w początkach XIX wieku przez Ludwika I Bawarskiego dla swojego syna Ottona, który stał się pierwszym królem Grecji. Przed budowlą znajduje się Grób Nieznanego Żołnierza, przed którym wartę strzegą gwardziści ubrani w tradycyjny strój (plisowane spódniczki, buty z pomponami, charakterystyczne czapki). To właśnie widowiskowa zmiana warty przed grobem jest jedną z większych atrakcji turystycznych Aten (o każdej pełnej godzinie przez całą dobę, w niedzielę o godzinie 11:00 zmianie warty towarzyszy orkiestra i oddział gwardzistów). A tak po prawdzie to zmiana jest co godzinę, tylko mniej uroczysta 😉

Ogród Narodowy to jeden z ciekawszych ogrodów – parków miejskich, jakie widzieliśmy, choć nie jest przesadnie ubogacony specjalnymi budowlami. Wyjątkiem jest jedna a porządna – Zappeion, gdzie rozgrywano w czasie igrzysk nowożytnych dyscypliny białego sportu. W północno-wschodniej części parku zbudowano mały ogród botaniczny i minizoo oraz ptaszarnie. Ale coś poszło nie tak, bo więcej papug lata po parku wolno, niż w specjalnych wolierach. Bardzo fajnie głęboką wiosną muszą wyglądać sporych długości pergole, położone w południowej części parku. Bliżej wyjścia zachodniego, przy Parlamencie postawiono okazałą aleję palmową. Od razu przypomniał nam się Ogród Botaniczny w Kandy.

Panepistimiou. Salon Miasta

Pomiędzy wspomnianym placem Konstytucji a placem Omonia ciągną się trzy skierowane na zachód ulice, uznane za reprezentacyjne. Ermou jest handlowym deptakiem, Mitropelos łącznicą z Monastriraki a równoległe Stadiou i Panepistimou stanowią główną oś komunikacyjną przy reprezentacyjnych budynkach, zwanych „Ateńską Trylogią”, czyli Akademią Ateńską, Uniwersytetem i Biblioteką Narodową. Wszystkie są zdrowymi okazami nieoklasycyzmu, ale Akademia wygrywa bez dwóch zdań. Biedny Uniwersytet cały wysprejowany jest hasłami, których znaczenia niekoniecznie chcemy poznawać. Dość blisko znajduje się Narodowe Muzeum Historyczne, które tego dnia spowiła niesamowita feeria zapachów – kwitnących drzewek pomarańczowych i pieczonych kasztanów.

W drugą stronę, za Operą Narodową, bliżej placu Omonia jeden budynek wyróżnia się  niesamowicie na tle innych kamienic – to front Kinoteatru Rex. Przepiękny przykład art deco, niczym nie tracący wobec tych z Nowego Jorku czy Los Angeles.

Stadion panatenajski

Zbudowany został w IV w. p.n.e. w kształcie podkowy jako miejsce organizowania igrzysk panatenajskich (co cztery lata podczas święta ku czci patronki miasta – Ateny). W czasach rzymskich stał się areną przedstawień z udziałem gladiatorów i dzikich zwierząt. Odrestaurowany i na nowo pokryty lśniącym  marmurem z okazji pierwszych nowożytnych igrzysk olimpijskich, które miały tu miejsce w 1896 roku. Chodząc po mieście i na szybko przestawiając w głowie plany dnia, po tym jak okazało się, że wszystkie antyczne obiekty są zamknięte z powodu strajku, okazało się, że akurat ten jest… czynny. Choć nie mieliśmy tego w planie, sądząc, że wystarczy nam spojrzeć na stadion od frontu, wstąpiliśmy do środka (bilet 5 eur). I to była dobra decyzja.

Widok na stadion… ze stadionu to jednak inna bajka. Ogromny, potężny, długi, w czasach antycznych miał mieścić 90 tys. ludzi, dziś ponad 60 tys. To wciąż więcej, niż stadion Narodowy w Warszawie. W czasie Igrzysk w 1896 roku rozgrywano tu większość dyscyplin. W czasie tych nowszych, jedynie koniec maratonu. Pod łukiem stadionu znajduje się wejście do skromnego Muzeum Igrzysk Olimpijskich. Większość turystów testuje też swoich sił na bieżni. Albo, jeśli np. bolą ich kolana po wdrapywaniu się na koronę marmurowych trybun – jak mnie – wdrapuje się na podium i pozycje do zdjęć. Zazwyczaj z miejsca, oznaczonego jedynką 🙂 Dziwne.

Olimpejon i Łuk Hadriana

Bardzo blisko stadionu znajduje się inna, słynna ateńska świątynia. A właściwie jej kilka procent. Ale patrząc oczami wyobraźni i przestrzeni można dojrzeć jak ogromna to była budowla. W rozległym ogrodzie miejskim rozpościerają się olbrzymie ruiny dawnej świątyni postawionej tu ku czci Zeusa Olimpijskiego. O ogromie tej świątyni niech świadczą liczby, które ją opisuję: długość 200 metrów, kolumnada ponad 100 korynckich kolumn o wysokości przekraczającej 17 metrów, a także czas (właściwie ilość czasu), w jakim świątynia powstawała (od VI w. p.n.e do II w. n.e.).

Przed wejściem na teren wykopalisk stoi Łuk Hadriana, dawna wschodnia brama Aten. Cesarz wiele dobrego zrobił dla Aten. postawił bibliotekę, mury, bramy, akwedukty.Był takim „Gierkiem” dla antycznych Aten i na pewno dzięki niemu ostało się trochę więcej antycznej tkanki tego miasta sprzed roku 0.

Ateny z góry. Wzgórze Likavitos

Ja mówię: jedziemy, Ania: idziemy. W końcu wyszło na moje, bo nienajlepiej rozłożyliśmy sobie proporcje czasowe. Podążając od placu Benaki, przy którym znajduje się ateńska galeria malarstwa, w kierunku najbardziej ostrego, piramidalnego wzgórza w Atenach, spacerujemy najbardziej elegancką ateńską dzielnicą. Masa markowych sklepów, super samochody, czystość i porządek na ulicach, w sobotę wokół placu Kolonaki gromadziły się tysiące ludzi. Wdrapujemy się ostrymi schodami  w kierunku dolnej stacjo kolejki szynowej, w całości odrestaurowanej przez Metaxe. Dzięki czemu czekając na kurs poznajemy całą historię słynnej greckiej… wódki?

Na szczycie Likavitos widok na Ateny o zachodzie słońca i po zmroku musi rodzić skojarzenia z najpiękniejszymi wieczornymi widokami na miasta. Akropol lśni na bursztynowo, podobnie setki ulic ze sznurem świateł aut. Daleko w tle widać zarys wybrzeża, statki w Pireusie, wyspę Egidę, Salaminę i delikatne kształty Peloponezu. Ludzi jest sporo, każdy fotografuje a nad nami szybują nietoperze.

Ateńskie słynne muzea

Narodowe Muzeum Archeologiczne znajduje się w sporym gmachu blisko stacji metra Victoria. Wbrew niektórym opisom nie jest to jednak duże muzeum jak na standardy europejskich metropolii. Po pierwsze większość zbiorów jest na jednym piętrze, w salach znajduje się mało eksponatów, widocznie postawiono na jakość a nie ilość. Muzeum z zahaczeniem najważniejszych tutejszych dzieł, jak np. Mechanizm zegara z Atnykithiry, Jeździec z Artemizjonu  czy słynny Skarb Mykeński z Maską Agamemnona (to ta maska z mojego podręcznika do historii!!!), można zaliczyć w 2 godziny ustalają zwiedzanie systemem „prawe skrzydło, środek, lewe skrzydło”. Jeśli ktoś lubi zatrzymywać się na dłużej przy konkretnych zbiorach zapewne potrzebuje 3 godzin. Jeśli jednak ktoś lubi kontemplować sztukę dłuższy czas to pewnie i pół dnia. Jak ktoś lubi szkicować w notesie figury mężczyzn jak jeden z gości to… sam nie wiem.

Muzeum Akropolu skupia się głównie na skarbach, wykopanych i zabezpieczonych na Akropolu i okolicach. Rzeźby, kolumny, stelle, nagrobki czy wyroby rzemieślnicze mają tutaj sporo przestrzeni i bardzo nowoczesne ulokowanie. Budynek należy do najlepiej zaprojektowanych muzeów Europy. Teoretycznie powinno się go odwiedzić najpierw, zanim wejdziemy na Akropol, ale naszym zdaniem nie jest to reguła. Niestety w tym Muzeum w przeciwieństwie od archeologicznego nie wolno robić zdjęć. Tzn wolno jedynie dla własnego użytku. Za publikacje w mediach społecznościowych czy stronach www grożą surowe kary. Choć i tak wielu gości wyłamuje się z tego zakazu. Nie popieramy takich zakazów.

POLECAMY: Omiń kolejkę do Muzeum Akropol – kup bilet online!

Inne, popularne ateńskie muzea. W kolejności pod względem zainteresowania, to: Muzeum sztuki Bizantyjskiej, Muzeum Wojny, Muzeum Motoryzacji. Galeria Benaki, Narodowe Muzeum Historii Grecji, Muzeum Sztuki nowoczesnej.

Co jeszcze warto zobaczyć w Atenach. + zatrzymała nas policja

Koniecznie, jeśli macie nieco więcej czasu, zobaczcie też wspaniałe bizantyjskie zabytki Aten, jak na przykład Monastyr Dafni, który znajduje się na liście UNESCO, Monastyr Kesarianis, mały kościółek Kapnikareas, czy kościół Agios Nikolaos Rangavas. Udajcie się na wycieczke na spokojne wzgórze Filopapposa (wzgórze Muz), gdzie znajduje się Mauzoleum Księcia Syryjskiego z II w. albo na wzgórze Pnyks, gdzie w starożytności odbywały się posiedzenia Zgromadzenia Ludowego Ateńczyków lub na wzgórze Nimf, by odpocząć w cieniu lasu sosnowego.

Wsiedliśmy też do autobusu G16, by pojechać do drugiego po Akropolu ateńskiego obiektu na liście UNESCO czyli, wspomnianego Klasztoru Dafni (Dafniou). Ale to był nasz największy błąd tego wyjazdu. W piątek nie dojechaliśmy, bo kierowca nie sprzedawał biletów a kioski nie prowadziły. A my jak to my – przesadna uczciwość, wysiadamy. Dlatego ostrzeżenie na początku wpisu. W drugi dzień, owszem dojechaliśmy, ale klasztor jest nieczynny w soboty i niedziele. Więc zdjęcie przez kratę, głowa w dół i pokorny powrót ubogacony zatrzymaniem autobusu na 30 minut, wizytą policji, bo się kobieta pokłóciła z facetem. Nigdy nie poznamy tajemnicy, jaki był powód. Przynajmniej w drodze powrotnej zahaczyliśmy o LIDL przy stacji metra Agia Marina i zrobiliśmy zapas serów.

Co i gdzie zjeść w Atenach?

Będziemy coraz częściej dzielić się swoimi kulinarnymi przemyśleniami, dotyczącymi podróży, ponieważ coraz częściej więcej czasu poświęcamy lokalnym knajpkom. Tylko jak do cholery robić te zdjęcia potrawom i nie wyjść na klauna przed innymi w restauracji? Mamy spory dysonans. Robiliśmy to od święta a teraz trzeba było kilka razy 😉

W Atenach miało być bardzo tanio, zwłaszcza po kryzysie finansowym. Ale chyba już rynek wszystko zweryfikował, bo całkiem tanio nie było. Zmieścić się w kwocie 10 eur na osobę w kolacji w lokalnej knajpce to wyzwanie, choć nie niemożliwe. Pierwsze kroki człowiek lekko głodny, zaintrygowany greckimi smakami kieruje do restauracji greckich. Spróbowaliśmy kolacji w dwóch tego typu miejscach.

Raz skuszeni cudownym widokiem na nocny Akropol, „Restauracja Savvas”, gdzie podano nam greckiego kebaba i musakę. Sami nie wiemy co było lepsze. kebab czy Akropol. A może połączenie jednego z drugim. Tak, uprzedzając pytania, to był kebab. I w menu też nazywał się kebab. Kończąc kontrowersje – smakował jak kebab. Zapłaciliśmy 19 eur za wszystko. Knajpa znajduje się tutaj

Drugi wieczór spędziliśmy w zupełnie poza głównymi ścieżkami w schowanej na tyłach targowiska knajpce „Taverna Epirus”, pracującej do 19:00 i bazującej na produktach z targowiska. Dostaliśmy też coś a’la guacamole tylko z ziemniaka i ogórka. Nazwa wypadła z głowy. Knajpka znajduje się dokładnie tutaj. Zapłaciliśmy 24 euro za wszystko, choć przesadziliśmy nieco i śmiało wystarczyłoby za 18. Kelner potwierdził: – jest Was tu dużo ostatnio. – Kogo? – No Was, Polaków. Latacie sobie teraz taniej do Aten, niż ja muszę pociągiem do Salonik. :DDDD

Jedną i druga restaurację polecamy, choć nie były to pozycje medalowe naszych smakowych doznań.

W trzeci wieczór spróbowaliśmy bułgarsko-macedońskiej kuchni w knajpce „Balkan” i serdecznie polecamy. Zwłaszcza wieprzową, słodkawą Kovarmę z sałatką Szopską. Super smaki i super wybór. Mniej super, że wszyscy palili papierosy. Tak, jakieś bałkańskie. Lokal znajduje się tutaj. Zapłaciliśmy 21 euro za wszystko.

W Atenach kilkakrotnie przysiadaliśmy na kawie łapiąc witaminę d z greckich promieni i karmiąc wyćwiczone wróble. Te wróble bardzo umiały w turystów. Albo kawie mrożonej, z której miasto słynie (kawiarnia Lulu’s na Place oraz Bread Factory przy placu Karaiskaki) albo greckiej, choć po prawdzie to tureckiej (Antica przy deptaku Adrianou obok Agory. Bardzo przyjemne miejsce z wymarzonym widokiem dla filiżanki kawy. Tak jak pisaliśmy wcześniej kawa w Atenach to 3 euro w górę w centrum i 1 euro z hakiem poza centrum. Do kawy warto kupić sobie coś z greckich specjałów piekarskich. Słodkich lub słonych. Z tych pierwszych polecamy koliste pączki z kokosem i miodem a z tych drugich ciepłe ciastka z serem feta i szpinakiem. Na mieście kupicie w budkach coś a’la nasze obwarzanki, z sezamem, solą, przyprawami. Ale dużo dużo cieńsze.

Co kupiliśmy sobie na powrót do Polski? Ponieważ oczywiście pojechaliśmy z małymi plecaczkami, więc nic wielkiego do Polski nie przywieźliśmy. W lokalnym Lidlu zaopatrzyliśmy się tylko w kilka żółtych serów oraz prawdziwą feta. Z certyfikatami regionalnymi. Na lotnisku kupiliśmy kilka buteleczek ouzo. Więcej by się nie zmieściło.

Pozostałe zdjęcia z Aten, które nie zmieściły się w przewodniku:

 

Biblioteka Hadriana
Ateny posiadają kilka dużych parków. Na zdjęciu Asomaton
Odrestaurowana Stoa przy greckiej Agorze
Kwitnące drzewa laurowe (Wawrzynowce) przy kamiennych ławeczkach na Agorze
Droga Pompejańska pomiędzy Akropolem a Aeropagiem
Propyleje. Brama do Akropolu
Akropol od wschodu
Kwitnące drzewa pomarańczowe. Już na początku marca!
Schodki na Anafiotace
Cisi włądcy Aten
Plaka
Katedra Ateńska (grekokatolicka)
Wybrzeże morskie koło Parku Flisvos. Dojazd zielonym metrem a potem tramwajem. Pogoda akurat się na chwilę popsuła…
Parlament po lekkim deszczu
Ogrom Stadionu Panatenajskiego
Wszędzie pomarańcze…

Na inne relacje z Aten zapraszamy do zaprzyjaźnionych blogów: Zapiski ze Świata (Ateny na rowerze), Poszli Pojechali (dużo o jedzeniu), Masa Perłowa (Alternatywnie)

GDZIE SPAĆ? Porównaj najtańsze noclegi w Atenach | Zarezerwuj hotel w Atenach

Sprawdź ceny noclegów w Atenach

Ilość komentarzy: 21 - dołącz do dyskusji!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  • Super wpis! Naprawdę! Nie dość, że mnóstwo wartościowych informacji, to jeszcze ciekawie opisane! Pomimo długiego tekstu nie znudziłam się i dotarłam do końca (z przyjemnością)! Brawo i dzięki! Wybieram się do Aten wkrótce, więc zbieram informacje 🙂

  • Marian says:

    Super wszystko opisane tylko wkradł się błąd, często popełniany przed naszych rodaków. W Grecji dominującym wyznaniem (ponad 90%) jest prawosławie, nie kościół grekokatolicki.

  • Kasia says:

    Witajcie, dziękuje Wam za tą relacje. Bardzo mi się przyda. Konkretna i na temat 🙂 Dużo zdjęć tak jak lubię 🙂 W jakim miesiącu byliście? Przyroda jak latem, ale Wy tak jakoś grubo ubrani. Ja mam bilet na styczeń, więc raczej zimowa kurtka tak?
    Kasia

  • Aga says:

    Witam
    Wybieramy się do Aten pierwszy raz za dwa tygodnie, może macie wiedzę jak to jest z biletami na komunikację miejską dla dzieci? Jedzie z nami niespełna 4 latek i zastanawiam się czy jemu też będziemy musieli kupić bilet. Rozumiem, że na lotnisko / z lotniska trzeba zapłacić specjalny bilet 10 EUR/osoba? W każde inne miejsce metrem wystarczy 1,4 EUR? Dziękuję za odpowiedź. Bardzo przydatne wskazówki i miejsca, na pewno skorzystamy planując naszą podróż. Pozdrawiam

    • Wędrowne Motyle says:

      Niestety nie zwróciliśmy uwagi na potencjalne zniżki dla dzieci. Przepraszamy. Na pewno taka cena obowiązuje TYLKO na tą specjalną linię z lotniska. Potem wszędzie obowiązuje stawka jak we wpisie.

  • Toko says:

    Odradzam apartament ‚Athens good feeling flat’ w Atenach. Na zdjęciach niby normalne mieszkanie, a po wejściu smród, lepiace się blaty, brud, kurz, brudne łazienki i sprzęty kuchenne. W lodówce zdechłe muszki owocówki. Widac, że właściciel wpuszcza kolejnych lokatorów i niczego nie sprzat. My stamtąd uciekliśmy, nie spaliśmy tam. Grozi zatruciem pokarmowym i chorobami od dermatologicznych po…aż strach mysleć. Na dodatek nie oddał pieniędzy 1200 zł w plecy za 3 noce.

  • Arek says:

    „Brakuje modernistycznych i secesyjnych kamienic”. A może to jest właśnie zaleta, że Ateny różnią się od innych dużych europejskich miast. Dlaczego w Atenach ma być tak jak w Berlinie czy Paryżu? „Wiele budynków chyli się ku upadkowi”. Naprawdę warto o tym wspominać? Ja w takim o wiele mniejszym Wrocławiu widziałem więcej ruder niż w Atenach.

    • Wędrowne Motyle says:

      Możliwe, że to zaleta. Ale nasza miłość do secesji czy modernizmu jest znana, więc można było się spodziewać takiej opinii. Niestety, liczba budynków w stanie ruiny w Atenach jest wielokrotnie wyższa niż we Wrocławiu i pewnie wyższa niż w Warszawie. Szacuje się ma 1,3 tys budynków. Włącznie z niedokończonymi budowami z okresu Wielkiego Kryzysu z 2010.

  • Gosia says:

    Własnie się wybieramy na początku października i mam pytanie co do tego wpisu -„W pierwszą niedzielę miesiąca atrakcje są otwarte za darmo” – co dokładnie to znaczy?

    • Wędrowne Motyle says:

      Że wiele atrakcji czy muzeów jak we Włoszech nie jest biletowanych w tym dniu.

  • A dla tych, którzy wolą jednak bardziej wiejską, mnie multikulti i bardziej wczasową Grecję, polecamy Ateny jako punkt przesiadkowy. A dokładnie Ateny-Pireus.

    Przerabiamy taką opcję jak samolot do Aten, autobus lub metro do portu – i hop promem na jedną z wysp. I to niekoniecznie tych z tłumami turystów!

  • Emi says:

    „Na zwiedzanie Aten (…) wystarczą podobno dwa dni” – mi tam jeden w zupełności wystarczył, ale ja to ostatnio w ogóle przestałam lubić miasta, a i miłośniczką zwiedzania zabytków nigdy nie byłam 😉
    emiwdrodze.pl/polska-europa/przesiadka-w-atenach-stolica-grecji-w-jeden-dzien/

  • Izka says:

    W Atenach pierwszy raz byłam rok temu i mam nadzieję, że niedługo znów się tam wybiorę. Jest w tym mieście coś fascynującego dla mnie, jest zupełnie odmienne od tego gdzie byłam dotychczas. Dzieci zostawię z mężem, żebym mogła sobie poszaleć i w drogę 🙂

  • świetne miejsce! Nigdy nie przestanie zachwycać 🙂 Pozdrawiam!

  • Fajny i szczegółowy wpis – takie lubię najbardziej! 🙂

  • Fantastyczna podróż i super zdjęcia! pozazdrościć

  • Greek Tours says:

    Ateny to nie tylko zwiedzanie muzeum i historycznych miejsc.Ateny to tagże wspaniałe miejsce na wypoczynek.Ja proponuje jezioro Vulagmenis.To bajkowe miejsce o leczniczych właściwościach. Jeśli się zatrzymiesz kiedyś w Atenach musisz je zobaczyć !

  • Dawid says:

    Do tego dochodzi jeszcze cała inna strona Aten, która czeka na odkrycie dla tych, którzy będą chcieli zobaczyć jeszcze więcej niż „kamienie” 🙂
    https://www.masaperlowa.pl/ateny-przewodnik-alternatywny/

  • dorota says:

    Atrakcje rzeczywiście prezentują się imponująco. Dobrze byłoby tylko trafić na dobrego przewodnika, który jeszcze opowie coś ciekawego. Jasne, że można w książkowych przewodnikach poczytać, ale ja jednak wolę kontakt z żywym człowiekiem. Z resztą tacy przewodnicy niejednokrotnie mają jakieś fajne opowieści. No i zawsze się cieszę, jak dostępny jest sprzęt audio https://www.systemtourguide.pl/systemy-tourguide/wt-300 bo to bardzo ułatwia słuchanie, przy czym można nieco oddalić się od grupy.

  • kamila says:

    My na Ateny daliśmy sobie właśnie około 48 h (podczas 4-dniowego pobytu zaliczyliśmy jeszcze Delfy oraz Peloponez). Kilka rad i wskazówek ode mnie tutaj:
    https://kamtraveller.blogspot.com/2016/02/grecja-ateny-i-okolice-w-praktyce.html

Ilość komentarzy: 21 - dołącz do dyskusji!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

Dołącz do naszego newslettera!

Hej! I jak Ci się podoba na naszym blogu? Jeśli wszystko OK to mamy propozycję: Dołącz do ponad 90 tys. śledzących nas osób. Wysyłamy mail jedynie raz na tydzień. Zero spamu, tylko nowe wpisy, super okazje, triki, promocje lotnicze i podróżnicze poradniki. W marcu wyślemy Wam jako pierwszym ekskluzywny prezent. Za darmo! *POLITYKA PRYWATNOŚCI