Blog Spotkajmy się na szlaku! Szlak Zabytków Techniki, dumny symbol naszego regionu

Spotkajmy się na szlaku! Szlak Zabytków Techniki, dumny symbol naszego regionu

Śląsk wiosną i Śląsk jesienią. To naprawdę wymowne, że w tym dziwnym roku, swoje podróże rozpoczęliśmy od zwiedzania Bytomia i jego okolic – generalnie więc skupialiśmy się na naszym województwie i zakończymy go znów eksplorując Śląskie. Ale inaczej. Wiosną szczególną uwagę poświęciliśmy przyrodzie – lasom, parkom i ogrodom w naszych okolicach, a teraz chcemy Wam zaprezentować nasz region z perspektywy przemysłowego dziedzictwa, które jest nieodłącznym elementem historii, tradycji, kultury i wreszcie  krajobrazu województwa śląskiego.

Naszym drogowskazem w tym materiale będzie Szlak Zabytków Techniki, z którym jesteśmy związani już od dawna – nie tylko jako mieszkańcy Śląskiego i miłośnicy industrialu ale też jako fascynaci i praktycy tej dziedziny turystyki już od studenckich czasów.

Kto wie, może w lepszych czasach spotkamy się na Szlaku – my eksplorując go znów, po raz kolejny, a niektórzy z Was, być może po raz pierwszy. Do czego mamy nadzieję Was zachęcić, między innymi tym właśnie wpisem. Podzieliliśmy go na trzy części. Zacznijmy od tej najbliższej.

Tu wciąż tętni życie. Zabytkowe osiedla robotnicze

Jesienne krajobrazy bardzo sprzyjają zwiedzaniu poprzemysłowych obiektów. Tak się nam wydaje, że zwłaszcza czerwona cegła idealnie współgra z kolorowymi drzewami i miękkim ale już nie tak ciepłym światłem listopada. Choć oczywiście, tak na dobrą sprawę, pora roku nie ma tu znaczenia. Pisząc o Szlaku Zabytków Techniki nie mogliśmy sobie odmówić przyjemności udania się, już po raz „enty” na katowickie osiedle Nikiszowiec. Choć jak się przekonacie, to nie tylko słynny „Nikisz” stał się celem naszej podróży. Wśród znajdujących się na Szlaku Zabytków Techniki, zamieszkałych wciąż kolonii robotniczych, jest też sąsiedni Giszowiec, Ficinus, czy osiedle w Czerwionce – Leszczynach. Znacie je? Jeśli nie, to zapraszamy na wycieczkę, tam gdzie królują śląskie familoki, a idea „miasta-ogrodu” stała się faktem. W naszym regionie takich osiedli jest około 200!

Nikiszowiec

Najbardziej znane śląskie osiedle robotnicze, a może w ogóle najbardziej znane osiedle w Śląskim. Jego twórcami byli dwaj niemieccy architekci Emil i Georg Zillmannowie. Nie, nie byli braćmi, ale bliską rodziną owszem, bo kuzynami posiadającymi wspólną pracownię w Berlinie. Jak się później okazało, udało się im stworzyć osiedle niemal idealne, a już na pewno, przeszło sto lat później, chętnie odwiedzane i podziwiane przez licznych turystów. Osiedle swoją nazwę wzięło od powstałego tu szybu kopalnianego – Nikisch (Poniatowski). A co jest w tym osiedlu tak wyjątkowego?

Najlepiej widać to z lotu ptaka (albo z drona), choć także spacerując wzdłuż ceglanych familoków, przechodząc przez kolejne bramy i wreszcie wkraczając na ukwiecone podwórka, łatwo odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Osiedle wzniesione zostało w latach 1908-1919, a główna przyczyna jego powstania była bardzo prozaiczna. Zaczęło brakować już miejsca dla pracowników rozwijającej się kopalni Giesche (Wieczorek). Ale Nikiszowiec to były nie tylko mieszkania, ale też infrastruktura, która spowodowała, że osiedle stało się niemal samowystarczalnym małym miastem. Powstały tu szkoła, przedszkole, gospoda, sklepy, łaźnia, piece do wypieku chleba, oczywiście kościół, a każdy mieszkaniec miał do dyspozycji ogródek i chlewiki. Sercem Nikiszowca jest jego rynek, przy którym wznosi się potężny Kościół pod wezwaniem św. Anny, tutaj też znajduje się słynny już budynek zdobiony mozaikami różanymi, a także klimatyczny i niezwykle fotogeniczny familok z podcieniami. Organizowane są liczne imprezy i wydarzenia, jak chociażby Odpust u Babci Anny, czy Jarmark na Nikiszu. To jedno z najciekawszych i najbardziej klimatycznych miejsc na Śląsku.

Tuż przy Placu św. Anny, w jednym z czerwonych, ceglanych budynków mieści się Punkt Informacji Turystycznej oraz Oddział Muzeum Historii Katowic – Dział Etnologii Miasta. To arcyciekawa instytucja, która przybliża nam historię Nikiszowca (choć nie tylko) i mieszkających tu ludzi. Muzeum ma w swoim posiadaniu bardzo bogate zbiory prezentujące życie codzienne robotników, przybliżające ich pracę, sposoby ubierania się, spędzania świąt, czy obchodzenia ważnych uroczystości. Oprócz tego zobaczyć można tu kolekcję prezentującą malarstwo artystów tzw. Grupy Janowskiej oraz innych śląskich twórców.

Giszowiec i „śląska Ameryka”

Rzut beretem od Nikiszowca, wznosi się kolejne osiedle robotnicze znajdujące się na Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego. Zupełnie inne niż Nikisz, ale równie piękne. Może nawet nieco bardziej intrygujące niż to pierwsze. Kryje bowiem ciekawostki, o których często nie mają pojęcia nawet sami mieszkańcy Katowic. Ale o tym później.

Na samym początku chcemy Wam opowiedzieć nieco więcej na temat historii tego miejsca. Podobnie jak wcześniej opisywany Nikiszowiec, także Giszowiec został zaprojektowany przez dwóch Zillmannów. Jest to jednak osiedle starsze – wybudowane w latach 1907-1910 dla pracowników ówczesnej kopalni Giesche (Wieczorek). Osiedle to nie miało jednak tyle szczęścia, co młodszy sąsiad Nikisz. Zostało ono w dużej części zniszczone, wyburzone w latach 70′ XX wieku, gdy powstawały tu wysokie bloki mieszkaniowe z wielkiej płyty (zostało to świetnie pokazane w filmie Kazimierza Kutza pt. „Paciorki jednego różańca”). No i tak rzeczywiście dziś prezentuje się „Gisz” – na urocze, niewielkie domki z ogródkami „spoglądają” z góry zabudowania wysokim bloków wielorodzinnych. Ale i tak jest tutaj pięknie.

Domy, które tu wzniesiono nawiązywać miały do wiejskich, górnośląskich chałup, ze względu na to, iż większość górników, którzy mieli pracować w Kopalni Giesche była rolnikami. Dzięki takiemu zabiegowi miało im być łatwiej przyzwyczaić się do nowej sytuacji i nowego otoczenia. Domy dla robotników, zwykle dwurodzinne, różniły się od siebie, choćby detalami, a domy przeznaczone dla urzędników były większe, bardziej okazałe i położone w pewnej odległości od domów tych pierwszych. Oczywiście wraz z budynkami mieszkalnymi, powstała cała infrastruktura dodatkowa, która sprawiła, że osiedle stało się samowystarczalnym miasteczkiem.

To co zachwyciło Was niesamowicie, gdy opublikowaliśmy kilka zdjęć na naszych social mediach, to położona nieco na uboczu i tuż przy wieży ciśnień (rejon ulicy Górniczego Stanu), kolonia amerykańska, która powstała tu w latach 20′ XX wieku dla dziewięciu rodzin amerykańskich urzędników, którym także (podobnie jak wcześniej górnikom) starano się uprzyjemnić czas jaki mieli tu spędzić, kreując atmosferę i otoczenie zbliżone do tego, które pozostawiali za sobą, w swoim ojczystym kraju. Czerwone wille w stylu angielskim z białymi dodatkami oraz gankami wychodzącymi wprost do ogrodów, naprawdę wyglądają jak wyjęte z innego świata.

Spacerując ulicami Giszowca, nie będzie trudno zachwycić się architekturą dawnych domów zamieszkałych przez górnicze rodziny. Warto jest też zwrócić uwagę na zabytkowe obiekty użyteczności publicznej, jak na przykład domy towarowe, budynek dawnej gospody i dawnego nadleśnictwa, czy okazała willa dyrektora kopalni. Polecamy zajrzeć na stronę giszowiec.info, która jest skarbnicą wiedzy na temat osiedla.

Kolonia Ficinus

W sąsiednim do Bytomia mieście – Rudzie Śląskiej (dzielnica Wirek), wznosi się kolejne, choć nie tak znane jak katowicki Nikiszowiec, czy Giszowiec, osiedle patronackie o nazwie Ficinus. A powinno być o wiele bardziej znane chociażby ze względu na to, iż jest to najstarszy tego typu kompleks na terenie Górnego Śląska, nie licząc familoków w Chorzowie przy ulicy Kalidego. Osiedle powstało w latach 1860-1867 dla pracowników kopalni Gottessegen (dziś Kopalnia Pokój). Fundatorami osiedla byli słynni magnaci przemysłowi Donnersmarckowie.

Jest tu dość kameralnie. Kompleks dwukondygnacyjnych zabudowań mieszkalnych w liczbie szesnaście (wraz z dobudówkami gospodarczymi), który ciągnie się wzdłuż jednej strony ulicy Kubiny wybudowany został z piaskowca pozyskanego z pobliskich kamieniołomów. Cegła też jest widoczna – obramowano nią okna oraz drzwi każdego budynku. Jest to więc znów zupełnie inny „obrazek”, niż ten zaprezentowany w Nikiszowcu, czy Giszowcu. Kolonia Ficinus jest świetnie zrewitalizowana i prezentuje się szczególnie urodziwie jesienią. Po drugiej stronie ulicy ciągnie się galeria poświęcona słynnym mieszkańcom Rudy Śląskiej lub tym, którzy z „Rudą” byli związani.

Czym w ogóle jest  Szlak Zabytków Techniki?

Jest to jeden z najbardziej znanych produktów turystycznych województwa śląskiego. W jego logo widzimy koło oraz parę – jakież to wymowne, prawda? Produkt markowy i sztandarowy, który ma na swoim koncie już sporo nagród oraz wyróżnień. Jest też dość rozległy, bo liczy sobie obecnie aż 40 obiektów ciągnących się od Częstochowy na północy naszego województwa, aż po Śląsk Cieszyński na południu. Jest też bardzo zróżnicowany, bo można tu zwiedzić oraz zobaczyć obiekty związane z wieloma dziedzinami przemysłu – nie tylko z górnictwem, czy hutnictwem. Są to muzea, udostępnione dla ruchu turystycznego podziemne trasy turystyczne, są osiedla robotnicze, pozostałości po dawnych zakładach przemysłowych ale też wciąż funkcjonujące zakłady z długą historią. Szlak Zabytków Techniki wchodzi w skład większego produktu jakim jest Europejski Szlak Dziedzictwa Przemysłowego (ERIH). Szlak ma nawet swoje święto. Jest nim Industriada, która organizowana jest już od 2010 roku. Dla mnie to szczególnie ważne, bo miałam okazję uczestniczyć w jej organizacji podczas pierwszej edycji dziesięć lat temu.

Familoki w Czerwionce -Leszczynach

Miasto znajduje się tuż przy autostradzie A1. Po każdej stronie ulicy stoją równiutko położone czerwone familoki z elementami muru pruskiego. Gdy rzucić na nie okiem po raz pierwszy, wydają się być takie same, ale jeśli zatrzymać wzrok dłużej na poszczególnych fasadach, widać, że każda z nich jest inna – co jedna, to piękniejsza. Kolejne osiedle robotnicze na Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego i kolejne, z serii tych mniej znanych. Jesteśmy w znajdującym się w powiecie rybnickim mieście Czerwionka-Leszczyny. Zabudowa ta powstała w latach 1898–1916 dla pracowników Kopalni Dębieńsko.

Najcenniejszymi są familoki zlokalizowane w centralnej części, odrębnego niegdyś miasta Czerwionka. W sumie teren ten obejmuje aż 15 ha. Jest to więc największy tego typu kompleks na Górnym Śląsku. Przy ulicy Mickiewicza, w jednym z familoków umieszczono Centrum Informacji Turystycznej oraz Izbę Tradycji. Spacerując po osiedlu nie możemy wyjść z podziwu jak wspaniałymi architektami byli ludzie, którzy wznosili tego typu kompleksy. Wszystko ma tu swoje miejsce. Jest tu sporo zieleni i wolnej przestrzeni, ogródki przed domami, a na tyłach, dawni pracownicy kopani mogli hodować drobny inwentarz. Dziś te „zadomowe” place także mają swoją praktyczną i niezwykle ważną funkcję, są parkingami dla samochodów właścicieli mieszkań w poszczególnych familokach. Podobne budynki i podobne podwórka można też zobaczyć w Rudzie Śląskiej wokół Kolonii Emanuel.

Osiedle w Czerwionce zwiedzać można także z wykwalifikowanym przewodnikiem. Znajduje się tu także Izba Tradycji KWK Dębieńsko, gdzie w specjalnie zaadaptowanym budynku prezentowane są eksponaty przybliżające historię kopalni i rodzin zamieszkujących zabytkowe dziś osiedle. Więcej informacji znaleźć można na stronie Zabytkowego Osiedla Czerwionka-Leszczyny.

Jeśli macie jeszcze mało osiedli patronackich, to polecamy Wam także odwiedzić bardzo mało znaną i wprawdzie nie znajdującą się na Szlaku Zabytków Techniki ale bardzo urokliwą Kolonię Zgorzelec. Znajduje się ona w bytomskiej dzielnicy Łagiewniki i powstała w latach 1897–1901 dla pracowników nieistniejącej już Huty Hubertus. My nazywamy ją „górniczą Shire”. Skojarzenia luźne.

To, co na ziemi – wieże kopalnianych szybów

Wiele kopalń już dawno nie fedruje, wiele zakładów przemysłowych już nie istnieje, bądź pozostały po nich jedynie fragmenty budynków albo już tylko przekształcony ręką ludzką krajobraz, często na powrót zawładnięty przez przyrodę. Cały ten proces towarzyszył naszej młodości. Od zakładów pracujących a w nich naszych pracujących ojców, po zamykanie ich, likwidacje a finalnie znikanie lub… trwanie.

Wciąż nieodłącznym elementem śląskiego krajobrazu są więc wieże szybowe – nadziemna część tego, co ukryte pod naszymi stopami. Wyglądają bardzo różnie. Jedne zbudowane są tylko ze stali, inne mają ceglaną obudowę, jedne eksponują swe koła wyciągowe, a inne skrzętnie je ukrywają. Dziś, w wielu przypadkach, pełnią zupełnie inne funkcje niż te pierwotne. Ich adaptacja na cele kulturalne, turystyczne, a nawet gastronomiczne jest jednym z bardziej fascynujących przemian obserwowanych w naszym regionie. Na Szlaku Zabytków Techniki znalazło się kilka takich perełek.

Szyb Prezydent i Kompleks Sztygarka w Chorzowie

Wchodząc przez zabytkową, dobrze zachowaną bramę na teren dawnej Kopalni Król (niegdyś Königsgrube) naszym oczom ukazuje się zadbany park, plac zabaw dla najmłodszych, kilka ceglanych budynków i ona – wieża wyciągowa Szybu Prezydent. Właściwie, to widać ją już z daleka, bo ma aż 42 metry wysokości. Została wybudowana w 1933 r. a jej architektem był inżynier Ryszard Heileman z Katowic. Wieża wyciągowa Szybu Prezydent jest wyjątkowa ze względu na swoją żelbetową konstrukcję. Na jej szczycie widzimy dwa koła linowe o średnicy 5,5 metra każdy. W swoich czasach była jedną z najnowocześniejszych tego typu budowli, a także niesłychanie wydajną – dzięki niej możliwe było wydobywanie aż 500 ton węgla na godzinę.

Teren wokół tego zabytku techniki staje się często miejscem wielu wydarzeń kulturalnych, między innymi koncertów pod gołym niebem. Obszar nieistniejącej już Kopalni Król (Pole Wschodnie) to nie tylko opisywana wieża wyciągowa, ale też inne obiekty, które zostały zaadaptowane na nowe cele. W skład Kompleksu Sztygarka wchodzi między innymi dawny budynek mieszkalny sztygarów, budynek straży pożarnej, czy budynek dawnego kasyna (dziś mieści się tutaj Restauracja Prezydent, Kawiarnia Pod Wieżą oraz Pensjonat pod Wieżą i SPA). W dawnym magazynie ciekłego powietrza organizowany jest między innymi festiwal pod nazwą Chorzowski Teatr Ogrodowy. Dzieje się tu naprawdę wiele.

Galeria Straż Pożarna, jak łatwo można się domyśleć, mieści się w dawnym budynku zakładowej straży pożarnej. Oprócz organizowanych w Galerii wystaw i wernisaży, wziąć można tu udział w wielu ciekawych koncertach i wydarzeniach związanych z muzyką – zwłaszcza bluesem. Więcej informacji na temat tego niezwykle kreatywnego miejsca znaleźć można na stronie internetowej Kompleksu Sztygarka.

Wieże KWK Polska w Świętochłowicach

Prezentują się szczególnie ładnie nocą, wtedy podziwiać można ich dwie, zupełnie różne sylwetki, oświetlone kolorowym światłem. Często mówimy o nich po prostu „Dwie Wieże”, choć z tolkienowskimi wieżami nie mają wiele wspólnego. Są one pozostałościami po nieistniejącej już Kopalni Węgla Kamiennego Polska i można zobaczyć je (a nawet na jedną z nich wjechać) w dzielnicy Zgoda w Świętochłowicach. To świetny przykład tego, jak mogą różne być wieże wyciągowe kopalń, a także tego, w jak doskonały sposób mogą być one odrestaurowane i wykorzystane na zupełnie nowe cele.

Wieża Basztowa, to ta obudowana – czterokondygnacyjna, na której szczycie znajduje się punkt widokowy, a Wieża Kozłowa to jej nieodłączna stalowa sąsiadka. Powstały one w latach  1884 – 1887. U ich stóp zorganizowano niewielki kompleks kulturalno-rekreacyjny, a w budynku obok ma swoją siedzibę Centrum Kultury Śląskiej w Świętochłowicach. Po raz pierwszy byliśmy tu podczas jednej z edycji Industriady kilka lat temu, a ponieważ Wieże KWK Polska znajdują się dość blisko naszego domu, zaglądamy tu dość często. Miło jest spojrzeć na górnośląski krajobraz z innej perspektywy – nie używając drona.

Bilet wstępu na taras widokowy Wieży Basztowej kosztuje 1 zł. W poniedziałki obiekt jest zamknięty. W pozostałe dni kompleks otwarty jest w godzinach od 10:00 do 18:00. Informacje na temat organizowanych tu wydarzeń znaleźć można na stronie Centrum Kultury Śląskiej.

Park Tradycji w Siemianowicach Śląskich

Zawsze gdy poznajemy takich ludzi, jak tu w Parku Tradycji w Siemianowicach Śląskich (dzielnica Michałkowice), jesteśmy ogromnie zbudowani, a nawet dumni, że nasze losy są tak mocno związane z tym regionem. Przyjechaliśmy do Siemianowic Śląskich, a konkretnie na teren dawnej Kopalni Węgla Kamiennego Michał (wcześniej Max), do zrewitalizowanego budynku kopalnianej maszynowni, przy którym nie sposób nie dostrzec także wieży szybowej o nazwie Krystyn.

Z okna na piętrze, stalowa konstrukcja prezentuje się fenomenalnie, a ponieważ usytuowana jest zaraz przed głównymi drzwiami do maszynowni, odbija się w szklanych drzwiach, stanowiąc, nie tylko swoistą bramę wejściową, co niezwykle atrakcyjną ozdobę tego miejsca. Przyjęli nas Zastępca Dyrektora Monika Pojda-Dziekońska oraz Kierownik Oddziału Park Tradycji Marek Kołbuk z Siemianowickiego Centrum Kultury, który to zarządza między innymi tym kompleksem. To ludzie z pasją, którzy kochają miejsce, w którym pracują i w sposób kreatywny, ciekawy tę miłość chcą przekazywać dalej. Udaje im się to naprawdę świetnie za sprawą kultury i sztuki, którą Park Tradycji aż kipi.

Organizowane są tu przeróżne imprezy – koncerty, spektakle, projekcje filmowe, konferencje itd. Służy temu nowoczesna sala widowiskowa na 160 osób, a także teren wokół wieży szybowej, który gromadzi miłośników wydarzeń odbywających się „pod chmurką”. W drugiej, świeżo po remoncie – dawnej willi rodziny Rheinbabenów, tak zwanym „zameczku” organizowane są imprezy bardziej kameralne. W odnowionej oranżerii planowana jest kawiarnia.

W dawnej maszynowni zebrano także sporo skarbów opowiadających historię tego miasta i regionu, między innymi parową maszynę wyciągową z roku 1905, kolekcję lamp górniczych, czy górniczych mundurów galowych. Przygotowana multimedialna wystawa mieszcząca się w specjalnie przygotowanym pomieszczeniu mającym przypominać fragment podziemnego, górniczego korytarza, pozwoli między innymi, spotkać się ze słynnym Skarbkiem.

Park Tradycji zwiedzać można od poniedziałku do soboty. Bilet kosztuje 4 zł (bilet ulgowy – 2 zł). Istnieje możliwość zwiedzania obiektu z przewodnikiem (po wcześniejszym umówieniu). Więcej informacji na stronie Siemianowickiego Centrum Kultury.

Szyb Maciej w Zabrzu

Nie mogliśmy pominąć Szybu Maciej znajdującego się w naszym rodzinnym Zabrzu (dzielnica Maciejów) pisząc o kopalnianych wieżach wyciągowych i świetnych przykładach rewitalizacji dawnych budynków górniczych. Nie tylko ze względu na sentyment, no bo – po pierwsze, to w naszym mieście, a po drugie – to właśnie tutaj miałam okazję współuczestniczyć w organizacji pierwszej edycji Industriady. To były tak naprawdę początki turystyki przemysłowej w Zabrzu, a już na pewno w tym obiekcie. Z czasem, oprócz tego, że został udostępniony turystom, to także stał się miejscem wielu wydarzeń kulturalnych. Dziś działa tu także świetna restauracja (Restauracja Szyb Maciej), czerpiąca ze śląskiej tradycji kulinarnej (a nawet z przepisów rodu magnatów przemysłowych Donnersmarcków), ale prezentująca dania w nowoczesnej odsłonie.

W dawnym warsztacie elektrycznym znajduje się bistro, a na zewnątrz klimatyczny letni ogródek i wiele innych ciekawych atrakcji. Nic dziwnego, że Szyb Maciej uznany został Gwiazdą Techniki na Szlaku Zabytków Techniki. Znajdujące się tu obiekty są pozostałościami Kopalni „Concordia” (następnie „Pstrowski”). Na wieży wyciągowej mieści się taras widokowy, z którego rozciąga się widok na okolicę. W maszynowni zobaczyć można jak działa dwubębnowa maszyna wyciągowa o napędzie elektrycznym produkcji Donnersmarckhütte i Siemens, a pod ziemią ujęcie wody głębinowej. To unikatowy na skalę całej Polski i Europy kompleks tak dobrze zachowanego zakładu górniczego i tak świetnie zrewitalizowanego.

Szyb Maciej znajduje się także na kulinarnym szlaku o nazwie „Śląskie Smaki”. Obiekt zwiedza się z przewodnikiem (konieczna wcześniejsza rezerwacja). Bilet kosztuje 15 zł (ulgowy 8 zł). Więcej informacji znaleźć można na stronie Szybu Maciej.

To, co pod miejskimi chodnikami – podziemne labirynty i korytarze kopalń oraz sztolni

Poprzemysłowa spuścizna to także to, czego nie jesteśmy w stanie dojrzeć od razu gołym okiem. To niezwykle ciekawy, fascynujący świat podziemnych korytarzy, komór i wyrobisk. Świat ciągnący się pod ulicami i chodnikami tętniących życiem miast. Świat, w którym, według śląskich legend, króluje Skarbnik (lub Skarbek albo Utopek) i ludzie, którym patronuje święta Barbara. Świat, który dziś stał się dostępny dla nas wszystkich, dla turystów, którzy chcą przemierzać w półmroku wyznaczone trasy poznając codzienny trud pracujących tu niegdyś górników. Co ciekawe przemierzać go mogą na kilka sposobów: pieszo, na podziemnych łodziach, a nawet górniczą kolejką zwaną Karlikiem. Od lipca 2017 roku jedno z takich postindustrialnych atrakcji wpisane zostało nawet na prestiżową listę UNESCO. I nie chodzi tu wcale o Kopalnię Guido, która jest chyba najbardziej znanym tego typu obiektem w Polsce. Zabrzańską Kopalnię Guido tym razem pominiemy, żeby zająć się jej mniej znanymi śląskimi kuzynkami.

Sztolnia Królowa Luiza

Pod nazwą „Sztolnia Królowa Luiza” kryją się tak naprawdę dwa obiekty zabrzańskiej turystyki postindustrialnej. To Główna Kluczowa Sztolnia Dziedziczna oraz Kopalnia Królowa Luiza. Razem tworzą wspaniały kompleks udostępniony turystom w wielu odsłonach i formach. Główna Kluczowa Sztolnia Dziedziczna powstała w latach 1800-1869 w celu odwodnienia istniejących już kopalń (między innymi państwowej Kopalni Królowa Luiza), a także jako podziemny kanał wodny umożliwiający transport urobku łodziami napędzanymi siłą mięśni górników. Jej projektantem był dyrektor Głównego Urzędu Górniczego we Wrocławiu hrabia Fryderyk Wilhelm von Reden oraz wybitny szkocki inżynier John Baildon. Sztolnia miała ponad 14 km długości i ciągnęła się od dzisiejszego centrum Zabrza aż do Chorzowa.

Kopalnia Królowa Luiza jest jednym z najstarszych górniczych zakładów państwowych jakie powstały na Górnym Śląsku. Jej początki sięgają 1791 roku. Była to jedna z największych oraz najnowocześniejszych kopalń w tym regionie. Swoją nazwę, od 1811 roku, zawdzięcza żonie króla Prus Fryderyka Wilhelma III – Luiza Augusta Wilhelmina Amalia z Mecklemburgii-Strelitz, która zmarła rok wcześniej. Na dzisiejszy kompleks składają się trasy podziemne, które można przemierzać pieszo (tzw. Podziemna Trasa Rodzinna) ale też łodziami (tzw. Podziemna Trasa Wodna). Ta ostatnia jest wyjątkowa ze względu na to, iż jest to najdłuższa tego typu trasa  w Polsce wiodąca autentycznymi XIX wiecznymi wyrobiskami górniczymi (około 1100 metrów).

Poszczególne punkty tego wyjątkowego produktu turystycznego jakim jest Sztolnia Królowa Luiza rozsiane są w różnych miejscach Zabrza. Przy Szybie Carnall, na przykład, funkcjonuje wiele ciekawych obiektów, które zobaczyć można na powierzchni. To między innymi pięknie odrestaurowana Łaźnia Łańcuszkowa, wieża wyciągowa Szybu Carnall z punktem widokowym, czy zabytkowa maszyna parowa. Przy innym szybie – Wilhelmina, znajduje się między innymi ciekawa atrakcja, szczególnie dla dzieci – Park 12C z labiryntem i zegarem słonecznym oraz Park Techniki Wojskowej.

Sztolnia Królowa Luzia w 2019 roku otrzymała Europejską Nagrodę Dziedzictwa Kulturowego EUROPA NOSTRA. Uhonorowana też została tytułem Pomnika Historii. Może następnym krokiem będzie UNESCO? Bardzo byśmy chcieli.

Czas, który należy przeznaczyć: 2-3h. Informacje na temat oferty Sztolni Królowa Luiza dostępne są na stronie internetowej obiektu.

Zabytkowa Kopalnia Srebra

Podziemny świat, ale inny. Znajduje się w Tarnowskich Górach – mieście, w którym tradycja wydobywania rud srebra, cynku i ołowiu sięga kilku, a nawet kilkunastu wieków wstecz. To, po czym się poruszamy to zabytkowe fragmenty korytarzy, a to, co możemy zobaczyć to wydrążone ludzkimi rękami komory, powstałego tu od 1784 roku rozległego kompleksu Kopalni Kruszców Fryderyk (działała do 1913 roku). Wyrobiska znajdują się stosunkowo płytko, bo na głębokości około 40 metrów, jednak historie jakie można poznać zwiedzając podziemia z przewodnikiem są naprawdę interesujące, czasem zadziwiające wręcz, a niejednokrotnie przerażające.

Jest chłodno i mokro. Momentami trzeba zgiąć się w pół żeby przejść wąski i niezwykle niski korytarz (najniższy ma 140 centymetrów wysokości). Panujący półmrok pozwala choć trochę uświadomić sobie w jak ciężkich warunkach pracowali tu niegdyś ludzie (a zaczynali pracę pod ziemią mając 15 lat). Choć dziś i tak jest tu bardzo widno. Podobnie jak w opisanej wcześniej Sztolni Królowa Luiza, także tutaj, fragment trasy przebywa się na łodziach (około 270 metrów). Choć wiedzieć trzeba, że w tym przypadku nie jest to sztolnia odwadniająca, a korytarz kopalniany wypełniony wodą, której jest tutaj naprawdę sporo. Dźwięk kropelek wody skapujących z filtrujących je skał towarzyszy nam podczas całego zwiedzania.

W lipcu 2017 roku kompleks wpisany został na listę UNESCO. Zwiedzanie rozpoczyna się jednak na powierzchni w multimedialnym muzeum prezentującym historię Tarnowskich Gór, tradycje wydobywania tu cennych kruszców oraz dzieje tego obiektu. Na wolnym powietrzu zorganizowany został Skansen Maszyn Parowych.

Zabytkowa Kopalnia Srebra jest obiektem, którym opiekuje się i zarządza Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogórskiej. Obiekt zwiedza się z przewodnikiem, za wyjątkiem skansenu na powierzchni. Informacje na temat cennika i godzin zwiedzania dostępne są na stronie internetowej Zabytkowej Kopalni Srebra.

Sztolnia Czarnego Pstrąga

Gdy Trasa Wodna Sztolni Królowa Luiza w Zabrzu jeszcze nie funkcjonowała i nie była udostępniania turystom, a być może nawet nikt jeszcze nie myślał aby taką atrakcję stworzyć, to w Tarnowskich Górach podwodny spływ był już czymś realnym. Aby z niego skorzystać wystarczyło (i wciąż wystarcza) udać się do pięknego Parku w Reptach i Dolinie Dramy oraz odszukać tam jeden z dwóch charakterystycznych budynków prowadzących w głąb ziemi – Szyb Ewa lub Szyb Sylwester.

Podziemna trasa wodna ma około 600 metrów długości i ciągnie się właśnie pomiędzy dwoma wspomnianymi szybami. Korytarz, który miał na celu odwadniać kompleks tarnogórskich kopalń, wydrążony został w skale dolomitowej, a krystalicznie czysta woda odbija przytłumione strużki światła. Od czasu do czasu dostrzec można pstrąga, który, podobnie jak dawnym górnikom, wyda się w półmroku czarny. Teraz już nie dziwi nazwa sztolni, prawda? Wraz z Zabytkową Kopalnią Srebra obiekt wpisany został na listę UNESCO.

Ważne, by przypomnieć: To dwa inne obiekty, ale bezpośrednio ze sobą powiązane. Podobna sytuacja jest w Zabrzu ze Sztolnią Królowa Luiza i Kopalnią Guido.

Informacje o formach i terminach zwiedzania oraz cennik dostępne są na stronie Sztolni Czarnego Pstrąga.

Jeśli jeszcze wciąż nie byliście w Kopalni Guido w Zabrzu, to oczywiście, bardzo polecamy Wam ją odwiedzić. Oprócz przejścia podziemnych tras turystycznych, można wziąć tu między innymi udział w górniczej szychcie, a także napić się piwa (i nie tylko) w położonym 320 metrów pod ziemią pubie. To najgłębiej położony PUB w Polsce, a prawdopodobnie nawet w całej Europie.

Czy tylko górnictwo i kopalnie?

Nie tylko górnictwo ale też zupełnie inne dziedziny przemysłu stały się domeną Górnego Śląska. Szlak Zabytków Techniki pozwala je odkryć i przekonać się, że skarbem śląskiej ziemi był nie tylko węgiel, a przemysł może przybierać różne oblicza. I to także świadczy o atrakcyjności obiektów znajdujących się na opisywanym Szlaku. Ogromna różnorodność nie pozwoli się nudzić, raczej sprzyja temu, by poznać historię przemysłu górnośląskiego z wielu różnych perspektyw i kompleksowo. Niektórych zdziwić może, że udamy się nawet do słynnego górskiego kurortu ulokowanego pod Czantorią. I wcale nie po to, by pochodzić po górach, a także do Cieszyna, tym razem z zamiarem zobaczenia czegoś innego niż Wieża Piastowska i słynna romańska Rotunda z banknotu 20 złotowego.

Browar w Cieszynie

Cieszyńskim przedstawicielem Szlaku Zabytków Techniki jest Browar Zamkowy, który, jak można się łatwo domyśleć, zlokalizowany jest u podnóża Piastowskiej Wieży i w sąsiedztwie Zamku na Zamkowym Wzgórzu. W jego logo widnieje też zabytkowa Wieża. Jest to najdłużej nieprzerwanie działający browar w Polsce. Powstał w roku 1846 z inicjatywy arcyksięcia Albrechta Fryderyka Habsburga.

Historia cieszyńskiego browarnictwa jest oczywiście o wiele starsza – sięga średniowiecza. Sukces Browaru Zamkowego i warzonego tu piwa typu pilzneńskiego na przemysłową skalę, spowodował, iż Habsburgowie postanowili założyć kolejny browar ale tym razem w Żywcu (Muzeum Browar Żywiec także znajduje się na Szlaku Zabytków Techniki). Najciekawsze w tym browarze jest to, iż jest on wciąż funkcjonującym zakładem, w którym poznać można techniki produkcji piwa ale także zapoznać się z jego historią i zobaczyć wiele ciekawych urządzeń oraz zabytkowych maszyn, które wciąż jeszcze są wykorzystywane w procesie tworzenia złotego trunku.

Browar Zamkowy zwiedzać można w sezonie od 1 kwietnia do 30 września od piątku do niedzieli , a w sezonie od 1 października do 31 marca jedynie w soboty i niedziele. Godziny zwiedzania sprawdzić można na stronie Browaru Zamkowego. Bilet kosztuje 25 zł.

Muzeum Ustrońskie

Dla wielu niespodzianką może być fakt, iż przemysł prężnie rozwijał się także w słynnym górskim kurorcie jakim był i wciąż jest Ustroń. Aby się o tym przekonać wystarczy wstąpić do Muzeum Ustrońskiego, które położone jest w sąsiedztwie ładnie zagospodarowanego parku z Amfiteatrem. Przemysłem jaki się tutaj rozwinął było hutnictwo żelaza, dzięki pozyskiwaniu skały osadowej zwanej rudą darniową i powstałej tu w 1772 roku hucie. Z czasem działać zaczęły działać tu także inne zakłady przemysłowe, jak kuźnie, czy walcownie.

Sam budynek, w którym ulokowano muzeum to dawna dyrekcja Huty Klemens. Ekspozycja muzealna jest bardzo rozbudowana i zróżnicowana. Oprócz historii przemysłu w tej części Górnego Śląska i hutnictwa, odlewnictwa oraz kuźnictwa w Ustroniu, poznać tu można także inne aspekty dziejów miasta, a także zapoznać się z miejscowymi tradycjami, kulturą i folklorem. Na zewnątrz, przez budynkiem, mieści się galeria maszyn – młotów oraz pras z tutejszej kuźni, a tuż obok rekonstrukcja niewielkiej wiejskiej kuźni. To bardzo interesujące miejsce, do którego można zajrzeć przy okazji zwiedzania Ustronia, ale także planując górską wędrówkę.

Muzeum Ustrońskie dostępne jest dla zwiedzających codziennie. Bilet kosztuje 8 zł (ulgowy 5 zł). W poniedziałki wystawy stałe można zwiedzać za darmo. Godziny zwiedzania dostępne są na stronie internetowej Muzeum Ustrońskiego.

Muzeum Prasy Śląskiej

Pszczyna jest jednym z naszych ulubionych miast. Bywamy tu dość często, bo spacer po tutejszym kompleksie parkowo-pałacowym zawsze i o każdej porze roku jest wielką przyjemnością. Zawsze jest też miło usiąść obok księżnej Daisy na ławeczce przy Rynku. Tym razem jednak naszym głównym celem stało się niepozorne, acz ciekawe Muzeum Prasy Śląskiej. Już sam budynek, w którym zostało ulokowane jest niezwykle interesujący i od razu przykuwający wzrok.

Ten niewielki, biały domek, to zabytkowa kamienica mieszczańska z przełomu XVIII i XIX wieku. Muzeum nosi nazwę Wojciecha Korfantego, który był twórcą najbardziej znanych polskich tytułów prasowych na Górnym Śląsku. Można zresztą zobaczyć tu zrekonstruowany gabinet tego wybitnego polityka. Jak na tego typu muzeum przystało zgromadzono tu bogatą kolekcję maszyn drukarskich i urządzeń introligatorskich, a także książki, ulotki, czasopisma i gazety oraz innych prasowych wydawnictw regionalnych. Na piętrze kamienicy prezentowane są także instrumenty muzyczne pochodzące z naszego regionu zgromadzone w Izbie u Telemanna. Placówka prowadzi szereg ciekawych warsztatów, jak na przykład warsztaty dziennikarskie, czy introligatorskie.

Oczywiście będąc w Pszczynie zawsze warto odwiedzić Muzeum Zamkowe w przepięknym zamku-pałacu. Pszczyński zamek to jedna z najcenniejszych rezydencji w Polsce. A jeśli nie tu to przynajmniej pospacerować po przypałacowym parku. Od Muzeum prowadzi ścieżka wzdłuż rzeki Pszczynki. Dosłownie 5 minut drogi.

Muzeum Prasy Śląskiej czynne jest od wtorku do soboty w godzinach 10:00 – 14:00, a także w niedziele (w miesiącach kwiecień-wrzesień) w godzinach od 14:00 do 18:00. Bilet kosztuje 10 zł (ulgowy 5 zł). Dodatkowo płatny jest wstęp do Izby u Telemanna. Więcej informacji znaleźć można na stronie muzeum.

Stary Młyn w Żarkach

Być może kojarzycie Żarki z naszej wiosennej wyprawy po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Wówczas prezentowaliśmy Wam zachwycający widok na jurajską kuestę, a jeszcze innym razem, pisaliśmy o rozległym żydowskim cmentarzu, który się tu znajduje. Ale nigdy jeszcze nie skupiliśmy się na Muzeum Dawnych Rzemiosł w Starym Młynie – obiektu ze Szlaku Zabytków Techniki. Historia Żarek nierozerwalnie wiąże się z handlem i rzemiosłem (piekarstwem, bednarstwem, szewstwem itp.), a w szczególności z młynarstwem. Nic więc dziwnego, że opisywane muzeum zajmuje się właśnie taką tematyką i że zostało ulokowane w stuletnim elektrycznym młynie, który po gruntownej renowacji stał się multimedialnym obiektem przyciągającym sporą liczbę turystów.

Godziny otwarcia muzeum są różne w zależności od sezonu (można je sprawdzić na stronie internetowej Muzeum Dawnych Rzemiosł w Starym Młynie). Bilet kosztuje 17 zł (ulgowy 14 zł).

Kilka lat temu zwiedzaliśmy także Browar w Tychach (Muzeum Tyskich Browarów Książęcych), który także znajduje się na Szlaku Zabytków Techniki. To świetna lekcja historii na temat tego obiektu i miejsca, ale też możliwość poznania współczesnych technik i sposobów pracy piwowarów.

Zdajemy sobie sprawę, że to nie wszystkie atrakcje na szlaku, ale, żeby materiał nie był przesadnie gigantyczny, postanowiliśmy w nim wybrać te trzy rodzaje i zebrać w takiej formie. Do tematu na pewno wrócimy jeszcze wiosną.

Materiał powstał we współpracy z Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu. Operatorem Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego.

Wersja filmowa materiału. Z naszego Youtube:

Więcej zdjęć z naszych jesiennych wojażach po SzZT:

 

Ilość komentarzy: 3 - dołącz do dyskusji!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Kaziu2000 says:

    Kurcze zdecydowanie warte zobaczenia. Oby ta cala pandemia skończyła się jak najszybciej i znowu można będzie podróżować i zwiedzać ciekawe miejsca. Artykuł super.

  • ekspert says:

    Słuchajcie jakie plany na 2021? Bo serio brakuje mi pomysłów, chyba kampera kupie…

  • Irmina says:

    Oby te lepsze czasy przybyły szybciej niż później. Jestem pod wrażeniem ile ciekawych miejsc można zobaczyć w ramach szlaku, a to jeszcze nie wszystko…