Blog Ostatni etap podróży. Wzdłuż Zalewu Szczecińskiego i na Wyspie Wolin

Ostatni etap podróży. Wzdłuż Zalewu Szczecińskiego i na Wyspie Wolin

Pierwsza połowa sierpnia. Niemal w całej Polsce pogoda, która przypominała raczej jesień, niż pełnię lata. Ulewy nie chciały ustąpić. My byliśmy w trakcie naszego ostatniego etapu podróży po Polsce. Zalew Szczeciński, wyspy – Wolin i mało znana – Chrząszczewska, wreszcie morze i spektakularne zachody słońca. Aż trudno w to uwierzyć ale w rejonach tych pogoda piękna – słońce i bezchmurne niebo. Pogodowe szczęście w tej 33-dniowej podróży dopełniło się do końca. Prawie.

Jedynie silny wiatr utrudniał nam przedostatniego dnia wędrówkę plażą. Idąc pod wiatr wirujące w powietrzu ziarenka piasku uderzały nas, a mewy i rybitwy wyznaczały trasę, co chwilę próbując wzbić się w górę. W sumie jednak, miało to także swój urok. Nieco zmęczeni całą trasą – poczuliśmy przyjemne orzeźwienie.

I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, w ostatni dzień naszej przygody pod nazwą „Polska na Przełaj” w Świnoujściu zaczęło padać i to bardzo solidnie. Gdzieś w oddali słychać było nadchodzącą burzę. Jak kończyć to z przytupem! Zanim jednak podsumujemy naszą tegoroczną podróż po Polsce, chcemy zaprosić Was na jej ostatni – siódmy już etap. Znów mocno przyrodniczy, momentami bardzo zaskakujący ale też zahaczający o miejsca historyczne i przesiąknięte ciekawymi opowieściami. W tym materiale przybliżymy Wam więc naszą trasę wzdłuż Zalewu Szczecińskiego i na Wyspie Wolin.

Czarnocin

To w tej niepozornej wiosce, do której jedzie się dość długo z okolic Szczecina (przez Stępnicę) znajduje się Park Natury Zalewu Szczecińskiego. Rozległy teren należy do przyrody, która jest tutaj chroniona i otoczona szczególną opieką przez Stowarzyszenie na Rzecz Wybrzeża. Na rozległych polach, łąkach i pastwiskach (dawne PGR-y) pasą się holenderskie długowłose krowy i owce. Można tu także spotkać konika polskiego i sporo dzikich ptaków, my np. widzieliśmy parę żurawi.

W niewielkiej odległości od Czarnocina ciągnie się Rezerwat przyrody Czarnocin im. prof. Janiny Jasnowskiej, chroniący torfowiska. Wszystko idealnie nadaje się zapewne na objazdówkę rowerem, tym bardziej, że prowadzi tędy szlak rowerowy dookoła Zalewu Szczecińskiego. My z konieczności wybraliśmy kilka km spacerem.

W samym Czarnocinie urzekła nas kameralna plaża, w której piasek schodził do zatoczki w trzcinowisku a kilka drzew rosło właściwie nad wodą. Dzięki temu można było zawiesić sprawiającą wiele radości huśtawkę. Mieliśmy tu małe skojarzenia z podobnym miejscem… W Tajlandi, w Krabi.

Kamień Pomorski

Miasto znajduje się na Szlaku Zabytków Sztuki Romańskiej. Jego największym skarbem jest romańsko-gotycka Katedra pod wezwaniem Jana Chrzciciela, która ufundowana została w XII wieku przez księcia Kazimierza I, po tym jak do Kamienia Pomorskiego przeniesione zostało (z Wolina) stolica biskupstwa pomorskiego. W jej wnętrzach odbywa się mający długą tradycję Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej i Kameralnej. Warto zajrzeć do przykatedralnego wirydarza i spojrzeć na kamieńskie, barokowe ograny. Katedra jest najstarszą świątynią na Pomorzu Zachodnim. Przy Placu Katedralnym wznosi się też Dwór Kurii Biskupiej.

Innym, równie cennym zabytkiem jest Brama Wolińska (przylega do niej Wieża Piastowska) – gotycka, w którym dziś mieści się tu Muzeum Kamieni. Jest ono o tyle ciekawe, że pozwala na spojrzenie na miasto, Zalew Kamieński i Wyspę Chrząszczewską z tarasów widokowych ceglanej bramy. Kamień Pomorski niestety ucierpiał dość mocno podczas II WŚ, widać to, gdy przechodzi się przez rynek, który niestety otoczony jest blokami. W jego centrum stoi jednak bardzo ciekawy – także gotycki ratusz. 

Wyspa Chrząszczewska i Królewski Głaz

Czy ktoś z Was słyszał o Wyspie Chrząszczewskiej? To chyba najmniej znana polska wyspa, która leży w sąsiedztwie opisanego wyżej Kamienia Pomorskiego i ze stałym lądem połączona jest jednym mostem. Oblewają ją wody Zalewu Kamieńskiego, Zatoki Cichej oraz rzeki Dziwna. Na wyspie znajdują się tu wioski Chrząszczewo, Chrząszczewko i Buniewice, a w tej ostatniej więzienie zwane Polskim Alcatraz.

Przy północnym brzegu wyspy dostrzec można Królewski Głaz. To mający naprawdę imponujące rozmiary (obwód 20 metrów) eratyk, który zanurzony jest w wodzach Zalewu Kamieńskiego. Podobno dzięki niemu właśnie Kamień Pomorski zawdzięcza swoją nazwę. On zaś swą nazwę wziął od króla Bolesława Krzywoustego. Według legendy w XII wieku Bolesław Krzywousty stojąc na nim witał wojów po opanowaniu Pomorza Zachodniego. Czy tak była naprawdę nie wiemy, ale to oczywiście nie jedyna legenda związana z tym głazem narzutowym.

Wolin

Wolin to miasto położone na największej polskiej wyspie -Wolin i miasto o bardzo długiej historii. Najpierw istniała tu osada nad rzeką Dziwną, która dość szybko się rozwijała. W końcu samodzielna i niezależna stolica plemienia Wolinian została przejęta przez Mieszka I stając się jednym z największych miast ówczesnej Europy i jednym z najważniejszych portów bałtyckich. Zostało w późniejszym czasie także zdobyte i doszczętnie zniszczone przez Duńczyków. To tutaj właśnie zmarł ponoć król duński Harald Sinozęby, o czym informuje nas pamiątkowy głaz.

Wcale nie dziwi więc fakt, że jedną z największych atrakcji Wolina jest skansen – Centrum Słowian i Wikingów JOMSBORG – VINETA WOLIN na Wyspie Ostrów, na którego terenie co roku odbywa się festiwal im poświęcony. Na turystów czeka tu rekonstrukcja chałup mieszkalnych oraz zabudowań rzemieślniczych z okresu wczesnego średniowiecza (od IX do XI wieku). Ze skansenu roztacza się ładny widok na miasto, a w nim między innymi do zobaczenia są: kolegiata św. Mikołaja, pozostałości murów miejskich, czy holenderski wiatrak.

Bilet do Centrum Słowian i Wikingów kosztuje 14 zł. Na terenie skansenu można kupić między innymi podpłomyki, czy kwas chlebowy (płatność tylko gotówką). W Centrum prowadzonych jest szereg warsztatów. Więcej informacji na stronie internetowej Centrum Słowian i Wikingów.

Lubin

Położony nad Zalewem Szczecińskim i będący „przedpokojem” do Wolińskiego Parku Narodowego Lubin był naszym punktem wypadowym do zwiedzania okolicy. Zamieszkaliśmy w pensjonacie Pod Kasztanem, w którym znajduje się także restauracja z domowym, przyzwoitym jedzeniem. Lubin sam w sobie jest przyjemną wioseczką, w której chyba co drugi mieszkaniec ma do zaoferowania turystom pokoje lub domki na wynajem. Mimo tego jest tu naprawdę spokojnie. Aż trudno uwierzyć, że to prawie sąsiad Międzyzdrojów.

W miejscowości znajdują się dwa świetne punkty widokowe. Jeden na terenie dawnego grodziska (płatny – jest tu także mała knajpka) skąd rozciąga się piękny widok na Zalew Szczeciński i archipelag około 40 wysp i wysepek – Wsteczna Delta Świny. Nazwa ta związana jest z obserwowanym tu przeciwnym (do lądu) niż normalny (w kierunku morza) płynięcia rzeki Świny. Czymś niezwykłym było dla nas tu także obserwowanie kormoranów, które pod koniec dnia powracały właśnie na swoje ulubione drzewa. Więc mimo, że płatny, wart tej opłaty.
Drugi punkt widokowy (darmowy) to Wzgórze Zielonka pozwala spojrzeć na zalew z nieco innej perspektywy, jednak ze względu na bujną roślinność dookoła nie jest on aż tak spektakularny.

Trzecie ciekawe, romantyczne miejsce w Lubinie to mała przystań rybacka i dok w sąsiedztwie niemieckiej cementowni. W niektóre dni można tu kupić ryby prosto z kutra, suszą się sieci rybackie, cumuje kilka łódek. Miejsce przypominające osobom z bujną wyobraźnią jakiś port w Turcji czy na Krecie. Sami oceńcie po zdjęciu 😉

Jezioro Turkusowe w Wapnicy

W oddalonej chwilkę dosłownie od Lubina Wapnicy koniecznie trzeba zobaczyć kolejny przyrodniczy cud, a więc Jezioro Turkusowe. Niebieskim szlakiem pieszym dojść można do punktu widokowego, z którego podziwiać można jezioro w pełnej krasie. Zielony pozwoli nam prawie obejść całe jezioro. Dla chętnych: szlaki dalej prowadzą w stronę wspomnianej już wcześniej Góry Zielonki z punktem widokowym.

Podobnie jak w przypadku opisywanego przez nas w poprzednim artykule Jeziora Szmaragdowego ze Szczecina, także i tutaj niegdyś funkcjonowały wyrobiska kredy. Jezioro to jest więc zbiornikiem sztucznym położonym na wysokości około 3 metry n.p.m. Co ciekawe dno Jeziora Turkusowego leży poniżej poziomu morza, co ma swoją nazwę – kryptodepresja. 

Międzyzdroje i Woliński Park Narodowy


W Międzyzdrojach pojawiliśmy się właściwie tylko po to, by stąd właśnie ruszyć na wędrówkę brzegiem morza aż do Wisełki. Szybka wizyta na molo, slalom pomiędzy parawanami i w drogę na wschód. Po drodze mijaliśmy klifowe wybrzeże znajdujące się w granicach Wolińskiego Parku Narodowego. Czasami niebezpiecznie wręcz „wiszące” bryłami zbitego piasku nad nami. Poszliśmy więc około 3 godzin z szumem w tle. W środkowej części spaceru zachwycając się ogromną liczbą głazów i kamieni. Zwane są Piastowskimi. Warto wspomnieć, że szliśmy, uprzednio posilając się bardzo dobrą zupą rybną w restauracji „Port”. Co się potem okazało… Długa i piękna wędrówka kończy się w Wisełce, również na wysokości knajpki, położonej w zabytkowym ceglanym budynku. Jedna i druga to po prostu zrewitalizowana strażnica ratowników morskich z XIX wieku.

Gosań. Najwyższy klif w Polsce

Jednym z najpiękniejszych miejsc na całej trasie „PnP” okazało się miejsce, zostawione na ostatni wieczór podróży i ostatni zachód słońca. To najwyższy klif w Polsce, sięgający prawie 100 m. Sto metrów ponad morzem. My uwielbiamy Bałtyk tak gdzie widać go z góry. Wolin, Dębina, Jastrzębia, Orłowo… Jest wtedy jak obraz w galerii, który hipnotyzuje każdym detalem i odcieniem, tylko ten leży wyjątkowo poziomo, pod nami 😉 Dotrzemy tu szlakiem z okolic Kawczej Góry albo z parkingu przy drodze na Wisełkę. Podejście krótkie, widoki niezapomniane. Bystre oko dostrzeże pobłyskujące światła latarni morskiej… na Rugii.

Zakończenie trasy. Świnoujście

Prawobrzeżne Świnoujście jest miejscem ostatnim możliwym na trasie, które można osiągnąć suchą stopą lub przy użyciu tylko transportu kołowego. Aby odwiedzić lewobrzeżne trzeba skorzystać z promu (póki co – bo trwa budowa tunelu). Dlatego na zakończenie trasy z wsi Muczne i Tarnawa a Bieszczadach wybraliśmy falochron wschodni w Świnoujściu, w sąsiedztwie największej w Europie ceglanej latarni morskiej. Można ją zwiedzać, przy czym my zastaliśmy kolejkę na ponad godzinę stania. Podczas spaceru falochronem możemy dojść aż 1km w głąb morza, obserwować olbrzymie jednostki promowe, które wypływają do Danii czy Szwecji oraz położony na przeciwległym brzegu Świny, emblematyczny dla miasta budynek czyli Stawa Młyny. Czyli znak nawigacyjny w kształcie wiatraka.
To był niestety ten moment, w którym zaczęło dość ulewnie padać. Pogoda chyba dobrze poznała nasz kalendarz podróży. To były nasze ostatnie chwile tutaj. Następnego dnia byliśmy już w domu w Bytomiu. Po dość przyjemnej i zaskakująco niezakorkowanej trasie.

Wniosek: Polecamy wracać znad morza w sezonie w sobotę a nie w niedzielę 😉

Partnerem serii „Polska na Przełaj” jest MOKATE

Zachęcamy do wzięcia udziału w wakacyjnym konkursie organizowanym przez Mokate który odbywa się na Facebooku i Instagramie:

www.facebook.com/MokatePL

www.instagram.com/mokateofficial

Jeden komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • kopiczka852 says:

    W Polsce posiadamy przepiękne miejsca, które można odwiedzać wspólnie z całą rodziną! To tyczy się nie tylko krajobrazów, jakie mamy w naszym kraju, ale również wysoki poziom wszystkich hoteli. Niedługo i ja będę chwalić się z wycieczki po malowniczym Krakowie. 🙂