Blog Würzburg. Tutaj dzień kończy się z lampką wina na moście

Würzburg. Tutaj dzień kończy się z lampką wina na moście

Nie za duży, nie za mały, taki „w sam raz”. Mówi się, że dobrze się tu żyje. Na tyle dobrze, że statystycznie miasto ma najmniej rozwodów w całych Niemczech. Gdzie tkwi tego sekret? Może na moście…

Do Würzburga przyjeżdżamy w dniu rozpoczęcia Festiwalu Kiliani. Organizacja ruchu kołowego została nieco zmodyfikowana. Powodem jest barwny pochód, który przejść ma ulicami miasta, by tym samym dać wszem i wobec czytelny sygnał, że święto na dobre się zaczęło. Widzieliśmy i słyszeliśmy go stojąc na murach górującej nad miastem twierdzy. Ale czy przypadkiem przed chwilą nie trwała jakaś inna festa? Tutaj jedno wydarzenie płynnie przechodzi w kolejne. W Würzburgu nie ma nudy. Zwłaszcza latem. Dobrze o tym wiedzą mieszkańcy, którzy chętnie spędzają czas poza swoimi domami, a najchętniej spotykając się wieczorami ze znajomymi na Starym Moście na Menie – symbolu tego miasta. Obowiązkowo z lampką lokalnego wina w dłoni. Zwyczaj ten ma nawet swoją konkretną nazwę Bruckenschoppen.

Można by napisać, że wszystko zaczęło się na wzgórzu Marienberg i rzeczywiście tak właśnie było, ponieważ teren ten był chętnie zasiedlany od dawien dawna. Po Celtach  przyszła kolej między innymi na Franków, pojawili się nawet Słowianie. To jednak odległa historia. W 742 roku Würzburg stał się oficjalną siedzibą biskupstwa. Istotnym momentem dla wzrostu znaczenia hierarchów był rok 1156, kiedy to właśnie tutaj swój ślub wziął cesarz Fryderyk Barbarossa. Wydarzenie to wzmocniło pozycję biskupów, którzy z czasem zyskali status książąt. Powstało w ten sposób księstwo biskupie z władcą duchownym jako monarchą na czele, co trwać miało w regionie przez niemal osiemset lat.

Twierdza Marienberg (Festung Marienberg)

Stąd widok na miasto jest najpiękniejszy. Przekonać się o tym można spacerując trasą panoramiczną wzdłuż murów twierdzy u podnóża, których ciągnie się malownicza winnica. Twierdza jest naprawdę imponująca – niemal jak małe miasteczko ulokowane na szczycie wzgórza od którego wzięła ona swoją nazwę. Przez wieki stanowiła bezpieczne schronienie i symbol władzy tutejszych książąt – biskupów podlegając stopniowym rozbudowom. Dziś prezentuje ona różne style architektoniczne od romańskiego przez renesans i barok. Najstarszymi zabytkami są tutaj kościół NMP z 706 roku (to najstarszy kościół na wschód od Renu) oraz wysoka wieża obserwacyjna (XIII wiek) – donżon stanowiący trzon zamku, a później rezydencji książąt – biskupów. Takową pozostała aż do roku 1719, gdy przenieśli oni swoją siedzibę w dół – do miasta. Przez wieki pozostawała niezdobyta. Choć była poważnie zagrożona i oblężona podczas tzw. Wojny Chłopskiej w XVI wieku, to stało się to dopiero w okresie Wojny Trzydziestoletniej w XVII wieku za sprawą wojsk szwedzkich pod dowództwem Gustawa II Adolfa. We wnętrzach twierdzy znajduje Muzeum Frankonii (Museum fur Franken) prezentujące miedzy innymi wspaniałe dzieła niemieckiego rzeźbiarza późnego gotyku, mocna związanego z miastem – Tilmana Riemenschneidera.

Obecnie z powodu remontu spora część zamku wyłączona jest ze zwiedzania, a znaczna część zasłonięta jest rusztowaniami. Można jednak wziąć udział w około dwugodzinnej wycieczce z przewodnikiem (w języku angielskim i niemieckim), który zaprowadzi nas do najważniejszych zakątków twierdzy. Dziedzińce i mury twierdzy udostępnione są bez konieczności kupowania biletów. Wszelkie informacje praktyczne dostępne są na stronie internetowej obiektu.

Stary Most Główny na Menie (Alte Mainbrücke)

 

Patrząc z góry na miasto nie zachwycić się mostem, który dominuje w jego krajobrazie. Alte Mainbrücke – Stary Most na Menie jest bez wątpienia symbolem Würzburga przypominającym też o bogactwie i potędze tego miasta. Przywodzić może na myśl nieco Most Anioła w Wiecznym Mieście, czy stare rzymskie mosty kamienne w ogóle. Ale najbardziej chyba słynny praski Most Karola. Głównie za sprawą posągów, które zostały tam umieszczone (dopiero w wieku XVIII). Niegdyś panowała zasada, że im więcej takowych rzeźb tym miasto pochwalić się mogło większym bogactwem.

Wurzburg ma ich aż dwanaście, a wśród nich nie mogło oczywiście zabraknąć św. Kiliana patrona miasta. Badania wskazują, że pierwszy most dokładnie w tym miejscu powstał już w XII wieku, jednak z powodu zniszczeń kolejny zaczęto budować w wieku XV i przebudowywać w wieku XVI. No i obowiązkowa jest oczywiście wieczorna lampka lokalnego wina frankońskiego (na przykład biały Silvaner) wieczorem na moście. Z zachwycającym widokiem na twierdzę oraz okalające miasto winnice i Kapelle, o której jeszcze napiszemy.

Tradycja winiarska w Wurzburgu jest nierozerwalnie związana z rzeką Men, która nie tylko przez stulecia służyła jako ważny szlak handlowy do transportu beczek ale przede wszystkim tworzy wyjątkowy mikroklimat (odbijając promienie słoneczne ze zbocza doliny, które od zachodu od wiatru i deszczów chroni pasmo górskie Las Frankoński). I to właśnie na tych wzgórzach rodzą się wybitne, białe wina (zwłaszcza Silvaner czy Bacchus), a rozpoznać je można dzięki oryginalnej, niewielkiej, nieco spłaszczonej i pękatej butelce zwanej Bocksbeutel.

Rezydencja i ogrody 

To dopiero hit! Wpisany już w 1981 roku (jako trzeci w kolejności w całych Niemczech) na prestiżową listę UNESCO i będący jednym z najważniejszych barokowych pałaców całej Europu. Ale zacznijmy od samego początku. W wieku XVIII surowe, zamkowe mury na wzgórzu przestały wystarczać, a w architekturze nadeszła era pławiącego się w zdobnym przepychu baroku. W związku z tym tutejsi władcy postanowili „zejść” do miasta i wybudować rezydencję (1720 – 1744), która przyćmi inne europejskie dwory. No i nie ma co ukrywać, udało im się to. Głównie za sprawą genialnego architekta Balthasara Neumanna ale także innych artystów, którzy wnieśli swój wkład w upiększanie tego imponującego obiektu. To właśnie ten młody, nieznany jeszcze wówczas inżynier wojskowy zaprojektował monumentalną, jasną klatę schodową, której sklepienie nie opiera się na żadnej kolumnie, utrzymuje się jedynie dzięki prawom fizyki i precyzyjnemu rozłożeniu siły ciężkości na zewnętrzne ściany.

Mimo powątpiewań ówczesnych uczonych, czy to aby na pewno się uda, przetrwała ona w nienaruszonym stanie do dzisiaj. Nie oparła się nawet bombardowaniom z 1945 roku, w wyniku których większość pałacu spłonęła (a także około 90 % zabudowań miasta). Wspaniałe sklepienie klatki reprezentacyjnej klatki schodowej nie. Ale to nie wszystko na potężnym sklepieniu podziwiać można największy jednolity fresk na świecie. Autorem jest wenecjanin Giovanni Battista Tiepolo. Przedstawia on alegorię czterech znanych wówczas kontynentów oraz boga Apolla. No i jeszcze misterna sztukateria wspaniałego Antoniego Bossi. A wszystko to w niewielkim księstwie, choć księstwie, w którym rządził monarcha-biskup, który zdołał ściągnąć najważniejszych artystów do siebie.

Oprócz wspaniałej klatki schodowej zobaczyć tu można także między innymi Salę Białą, Salę Cesarską (także z freskami Tiepolo), Salę Ogrodową, czy przyprawiającą o zawrót głowy Salę Cesarską, a także wejść do Kościoła Dworskiego oraz wspaniałych ogrodów (Hofgarten) wchodzących także na bastiony: najpierw symetrycznych – francuskich z licznymi rzeźbami, fantazyjnie przyciętymi krzewami i ukwieconymi klombami, a potem swobodnym – angielskim, okalających pałac.

Rezydencję zwiedzać można w następujących godzinach: kwiecień-październik: codziennie 9:00-18:00, listopad-marzec: codziennie 10:00-16:30. W tym samym czasie otwarty jest także kościół dworski. Ogrody dostępne są codziennie do zmroku. Więcej informacji dostępnych jest na stronie obiektu.

Katedra św. Kiliana i stare miasto

W VII wieku wraz ze swoimi towarzyszami – Kolonatem i Totnanem do Wurzburga przybył irlandzki mnich i misjonarz Kilian. Jego celem było nawrócenie pogańskiej wówczas ludności na wiarę chrześcijańską. I choć jego misja zakończyła się sukcesem, to jednak poświęcił jej swoje życie umierając męczeńską śmiercią z rąk swoich przeciwników. Św. Kilian uważany jest dziś za apostoła Frankonii i patrona Wurzburga. To właśnie jemu poświęcona została katedra i to właśnie w jej wnętrzach spoczęły doczesne szczątki świętego. Kościół ma bardzo długą historię, która sięga wczesnego średniowiecza, gdy budowano w stylu romańskim. Alianckie bombardowania zniszczyły świątynię niemal doszczętnie, a długie lata odbudowy doprowadziły do uzyskania znakomitego połączenia różnych stylów architektonicznych, różnych elementów dekoracyjnych i kolorystyki, które symbolizować mają nie tylko przejście od Starego do Nowego Testamentu, ale także od czasów ciemności do światła z kulminacją na ołtarzu głównym. Warto zwrócić tu uwagę na niesamowicie piękne, realistyczne i zachwycające drobnymi szczegółami grobowce biskupów  Rudolfa von Scherenberga i Lorenza von Bibry autorstwa mistrza Tilmana Riemenschneidera. Także w tym kościele odnajdziemy dzieło Neumanna. To Kaplica Schönborna, która stanowiła miejsce wiecznego spoczynku biskupów z tego właśnie rodu.

Mając świadomość strat jakich miasto doświadczyło w 1945 roku, warto zwrócić uwagę przynajmniej na jeszcze kilka cennych i interesujących obiektów. To Dom Sokoła (Falkenhaus) z imponującą rokokową fasadą przy którym wznosi się mieszczański gotycki kościół halowy Kaplica Mariacka (Marienkapelle) z pięknymi figurami Adama i Ewy znów autorstwa Tilmana Riemenschneidera przy głównym portalu (to kopie, oryginały znajdują się w Muzeum Frankońskim), Nowa Katedra (Neumünster) wybudowana w miejscu spoczynku św. Kiliana i jego towarzyszy oraz najbardziej wyciszające miejsce w całym mieście  – pozostałości dawnych romańskich krużganków – Lusamgärtchen z grobowcem średniowiecznego poety Walthera von der Vogelweide. No i ratusz z najstarszą jego częścią czyli wieżą Grafeneckart, który wznosi się już niedaleko największej atrakcji miasta – opisanego już wcześniej Starego Mostu na Menie.

Święta wina i Fetiwal Kiliani. Do Wurzbzurga przyjechaliśmy dokładnie w momencie zakończenia jednej z licznych imprez winiarskich jakie odbywają się w tak zwanym Sezonie Festiwalu Wina (od marca do września) w mieście. A rozpoczynał się właśnie cieszący się długą tradycją i licznymi miłośnikami Festiwal Kiliani na cześć jego patrona (początek w pierwszy weekend lipca). To nie tylko ważne wydarzenie religijne dla mieszkańców miasta ale też dla licznych pielgrzymów, którzy przybywają do katedry, bo oddać cześć wystawionym w specjalnym relikwiarzu doczesnym szczątkom świętego ale też sporo wydarzeń towarzyszących, które raczej zaliczyć można do sfery „profanum” aniżeli „sacrum”. To dobra okazja by zobaczyć mieszkańców w tradycyjnych lub też stylizowanych na tradycyjnych strojach.

Kościół pielgrzymkowy Kappele

Kościół Pielgrzymkowy Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny także znajduje się na szczycie wzgórza – tym razem Nikolausberg i także gwarantuje ładną panoramę na miasto, a w bonusie jeszcze na twierdzę. Architekta Kappele już zdążyliśmy poznać – to nikt inny jak Balthasar Neumann, który zaplanował dobudowanie kościółka do istniejącej już tutaj kaplicy. To obiekt ważny dla mieszkańców, a także licznych pielgrzymów, którzy przybywają tu wierząc w cudowną moc umieszczonej wewnątrz Piety. Na szczyt wzgórza i do samego kościoła prowadzą kamienne schody, przy których umieszczono kolejno stacje drogi krzyżowej z ekspresyjnymi piaskowcowymi rzeźbami.

Co i gdzie zjeść w Wurzburgu? Oprócz lampki wina, którą koniecznie trzeba wypić na moście tuż przed zachodem słońca (wino sprzedawane jest wprost z „okienek” przy wejściu na most – do ceny doliczana jest kaucja za kieliszek, która zwracana jest przy zwrocie kieliszka) warto udać się do dwóch ciekawych i smacznych restauracji w mieście. Pierwsza to „Alte Kranen” tuż przy zabytkowym, barokowym dźwigu rzecznym. Przy odrobinie szczęścia może uda nam się otrzymać stolik z widokiem na twierdzę i most. Drugą restauracją z ciekawym wnętrzem, świetną atmosferą i tradycyjną kuchnią frankońską jest „Backofele”.  Szukając tradycyjnego lokalnego dania powinniśmy pomyśleć tu o największym klasyku czyli Schäufele (długo pieczona łopatka wieprzowa z chrupiącą skórką i ciemnym sosem na bazie piwa). Ale to także dania rybne, zwłaszcza z karpiem w roli głównej, czy słynne frankońskie kiełbaski.

Okolice Würzburga

Rejs statkiem do Veitshöchheim

To nie tylko wielka przyjemność i możliwość spojrzenia na miasto oraz jego najbliższe, otoczone winnicami okolice, ale też okazja, by zobaczyć kolejną rezydencję biskupów – książąt. Tym razem letnią, a także wybudowana z myślą o polowaniach z przepięknym ogrodem zaprojektowanym w stylu rokoko. Wystarczy dopłynąć do miejscowości Veitshöchheim, co powinno zając jakieś 1,5 ha. Można kupić bilet na rejs w dwie strony ale można, tak jak my, wrócić się do Wurzburga pociągiem. Przy okazji przejść się po samym  urokliwym miasteczku.

Stateczki odpływają z przystani nad Menem w okolicach Starego Żurawia – barokowego dźwigu portowego zaprojektowanego przez Franza Ignaza Michaela syna Balthasara Neumanna (Alter Kranen). Bilety kupuje się w budce przed wejściem na pokład. Więcej informacji, także o godzinach wycieczek można znaleźć na stronie internetowej.

Volkach i Zakole Menu

Dolina Menu na wschód od miasta wytworzyła unikatowy i łagodny mikroklimat a w jednym miejscu rzeka zakręca aż o 250 stopni! (Mainschleife). To raj dla miłośników wina – niezwykle malownicze krajobrazy rysują się tutaj, nieważne, gdzie się odwróci swoją głowę. Opadające w stronę zakola rzeki Men wzgórza szczelnie pokryte są winnymi krzewami. Niektóre winnice nachylone są bardzo stromo (nawet ponad 30 stopni), co zapewne nie ułatwia pracy tutejszym winiarzom. Region ten jest szczególnie znany z produkcji najwyższej jakości białego wina, zwłaszcza szczepu Silvaner, który czerpie swój smak i charakter z tutejszego mikroklimatu oraz gleby (dominuje bogaty w minerały wapień muszlowy). Można godzinami spacerować wśród tych winnic i rozkoszować się tymi krajobrazami.

A potem zatrzymać się na chwilę w urokliwym miasteczku Volkach, które oprócz wielu winnych motywów i południowej atmosfery może także pochwalić się wspaniałymi miejscami i zabytkami. Wśród nich malowniczy rynek z fontanną w centrum, otoczony ciekawymi budowalami: XVI – wiecznym ratuszem i zabytkowym budynkiem zwanym Schelfenhaus, Bramy Górna i Dolna, czy Kościół św. Bartłomieja, a poza centrum pośród winnic kościół pielgrzymkowy Maria im Weingarten. unikatem jest również jedyna w Europie śródlądowa wyspa prawie w całości pokryta winnicami oraz sezonowa kolejka wąskotorowa, kursująca pośród winnic i festiwal promów rzecznych. Pracują tutaj aż dwa.

Degustacje wina i pobyt: Weingut am Kreuzberg  /  Pyszne lokalne jedzenie i wino: Weingut Rothe

Geograficzny środek Europy (Unii Europejskiej)

Wśród pięknych, zaskakująco podobnych do polskich, pól i śródpolnych zakrzewień znajduje się geograficzny środek UE. Kilka okolicznościowych tablic, głaz, ścieżka rowerowa i nieodległy parking (przy sklepie ogrodniczym) można zastać w małej wiosce Gadheim dosłownie 15 minut na północ od Wurzburga

Podróż do Würzburga odbyła się we współpracy z Niemiecką Centralą Turystyki w Polsce.

Dziękujemy za pomoc w realizacji materiału Pani Agnieszce Hock z Wurzburga oraz pani Marcie Gehring z „Waenbau Gehring” specjalizującej się winach niemieckich

Napisz pierwszy komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *