Ile można zobaczyć w 5 lat? Nie rzucając wszystkiego.

Nie, nie pochodzimy z bogatych rodzin. Rodzice pracowali ciężko, również fizycznie. Prawie wszyscy przeszli już na zasłużoną emeryturę. Nie mieliśmy kieszonkowego „z nadania”, choć nigdy niczego nam nie brakowało, bo nasze rodziny były mocno… rodzinocentryczne. Nie zarabialiśmy nigdy ogromnych kwot. Zawsze wychodziło nam dużo poniżej średniej krajowej na głowę. Ale udało się spełnić wiele marzeń, w tym większość z nich, związana była z podróżami. A mamy dopiero leciutko po trzydziestce.
Po pierwsze, dobrze, że na siebie trafiliśmy. A potem już jakoś poszło wszystko z górki. Bo to chyba nie jest jakość bardzo odkrywcze, dla tych, co nas długo czytają, że to nie wysokość zarobków decyduje o częstym odkrywaniu nowych miejsc na świecie, prawda? A priorytety i samozaparcie.
Nigdy nie żyliśmy ponad stan, każde zarobione pieniądze odkładaliśmy. To nie zawsze były dwa tysiące, czy półtora tysiąca. Czasem tysiąc, czasem mniej. Nie przykładaliśmy wielkiej wagi do rzeczy, które były niezwykle cenne i ważne dla innych: Prestiżowe auto, ogromny apartament i kredyt na całe życie, markowe ubrania czy modne restauracje. Gdy znajomi pytali się skąd mamy na to pieniądze, odpowiadaliśmy z tego samego, co Ty. Z wypłaty i oszczędzania. A jednak ten ktoś dwa razy wyskoczył do kina, dwa do restauracji. My za te same pieniądze na weekend do Rzymu. Mamy na to papiery.
Chodzi o to, że pewne rzeczy są zbytkiem, inne dobytkiem a jeszcze inne tzw. „przebytkiem”. Gdy coś przeżyliśmy, poczuliśmy, doświadczyliśmy, zdobyliśmy, spełniliśmy. To cenniejsze, niż rzeczy. Banał? Dla nas banałem jest hasło, że aby realizować marzenia i od wielu lat odkładane pragnienia trzeba coś „rzucać”. Rzucać pracę, rzucać dotychczasowe życie, rzucać znajomości, rzucać przeszłość. Nie, nie trzeba. A to, co poniżej zebraliśmy jest doskonałym przykładem. Ostatnie 5 lat, cały czas byliśmy osobami pracującymi. Z taką samą pulą urlopową jak każdy. 20 a potem 26 dniami. I jeszcze blogiem na plecach. Który z czasem stał się największym podróżniczym w Polsce. Więc to też masa roboty i odpowiedzialności. I jeszcze łączyć to wszystko!
Mamy po 32 i 31 lat. I już teraz prawdopodobnie przerobimy swoją listę marzeń. Bo stara już w większości jest wypełniona.
Oto 35 miejsc,które udało nam się zobaczyć pomiędzy 26 a 31 rokiem życia:
1. Największe marzenie z książek z dzieciństwa. Angkor Wat

2. Wielki Mur Chiński. I to o dziwo bez ludzi

3. Jak wygląda Złota Praga i Most Karola. I to o dziwo bez turystów.

4. Majańskie miasto ukryte w prawdziwej dżungli. Tikal

5. Wejść na aktywny wulkan w Salwadorze

6. Zobaczyć Nowy Jork z góry o niebieskiej godzinie

7. Taniec zorzy polarnej. O północy z odmarzniętym nosem.

8. Wschód słońca nad fiordami z najsłynniejszej skały Norwegii. Preikestolen

9. Jak człowiek potrafi tworzyć arcydzieła z czerwieni. Kioto.

10. Wieczorny pokaz „Światło i Dźwięk” w Singapurze. Niezapomniane!

11. Jak odbija się w morzu najpiękniej położone włoskie miasteczko. Manarola

12. Najpiękniejsze jezioro świata, Atitlan. Gwatemala.

13. Urocze zakątki Malty i Gozo. I Lazurowe Okno, póki istniało.

14. Jawę. I że Prambanan okazał się piękniejszy od słynnego Borobudur.

15. Jak wygląda rajska plaża. I to jeszcze z mogotami w tle. W Krabi.

16. Jak wygląda ostatnia niepokonana hinduska stolica. Hampi

17. Jak się śpi na dachu hostelu w najwyższym punkcie Jerozolimy.

18. Widoki z okna pociągu z Kandy do Ella na Sri Lance.

19. Dlaczego prawie wszyscy ludzie zakochują się w Lizbonie na zabój.

20. Czy pustynne miasto, znane z wielu filmów przygodowych rzeczywiście istnieje? Maroko.

21. Jak wyglądają na żywo białe klify Południowej Anglii, znane z angielskich filmów.

22. Nieziemskie widoki w Kapadocji. Połączenie czegoś romantycznego i kosmicznego.

23. Jak długa naprawdę jest figura Leżącego Buddy w Bangkoku.

24. Najpiękniejszy wieczorny widok na europejską stolicę. Poznajecie jaką?

25. Ile musieli się napracować Nabatejczycy, by wykuć w skale Petrę.

26. Czy Alhambra rzeczywiście jest tak wyśnionym cudem architektury?

27. Jak wygląda jesienny Pekin i Zakazane Miasto, gdy nie ma smogu

28. Słonie na wolności w Parku Narodowym Kaudulla na Sri Lance.

29. Tokio. Choć kompletnie nieplanowane.

30. Jak wygląda planeta Mars. Na przykładzie Pustyni Wadi Rum.

31. Widok z okna Pałacu Topkapi na słoneczny Bosfor. Stambuł.

32. Toskańskie średniowieczne miasteczka. Piknik w gaju oliwnym.

33. Wenecja. Po prostu Wenecja. Nie do podrobienia.

34. Zachód słońca w kolorowej wiosce Oia na Santorini.

35. Nocny spacer po Paryżu. Ale wtedy był ziąb…

Ponieważ to nie rzeczy kolekcjonujemy, nie spotkanych ludzi, nie smaki. Lecz momenty. Dlatego warto po jakimś czasie złożyć to wszystko w jednym miejscu. Po to by sięgnąć ręką. W gorszy dzień, w średni dzień, w chwilach słabości. Albo w chwilach zwątpienia, krytycznego nastawienia do świata, wtedy, gdy wydaje nam się, że inni mają lepiej od nas. A my mamy zle.
To nie muszą być tak spektakularne miejsca, jakie udało nam się zgromadzić przed naszymi oczami. Pamiętacie, przecież twardo uważamy, że podróże to nie odległości. Najważniejsze, by miejsca, momenty i wspomnienia były Wasze. By przypominały Wasze najlepsze chwile. A chwile w podróży to jak najbardziej najlepsze z chwil. Niedawno się trochę sprzeczaliśmy. No dobra, poważnie pokłóciliśmy. Nastała cisza. Ale jak przyszła fotoksiążka z tymi zdjęciami, wystarczyło 5 minut by popatrzyć się na siebie i uśmiechnąć. I załatwione.

Zrób sobie fotoksiążkę ze wspomnieniami. Za pół ceny!
Partnerem tego wpisu jest marka Colorland. I akurat świetnie, nie tylko dla nas. Ale też dla Was, gdyż z tej okazji firma przygotowała rabat dla naszych czytelników: Fotoksiążka A4 pion 40 stron za 29 zł zamiast 58 zł. Z kodem: GDZIEWYJECHAC. Kod ważny do końca roku 2017.
>> Aby wykorzystać kod od nas wejdz tutaj na specjalną stronę na Colorland.pl <<
Aby być pewnymi, że warto przy tej okazji wspomnieć o akurat produktach tej firmy, przetestowaliśmy wykonanie fotoksiążki samodzielnie, zanim zaczęliśmy przygotowywać to zestawienie zdjęć. Wrażenia? Bardzo pozytywne. Po pierwsze, to nasza pierwsza fotoksiążka, ale teraz rozumiemmy fenomen mody na tego typu produkty. Po drugie, jakość zdjęć powala, niesamowicie ogląda się własne zdjęcia jak w profesjonalnym albumie fotograficznym, zwłaszcza przy takiej okładce, gramaturze papieru i odwzorowaniu kolorów. Niczym jakieś drogie wydawnictwo o sztuce. Po trzecie ułożenie tego wszystkiego okazało się banalnie proste w bardzo intuicyjnym onlajnowym edytorze, który nie zacinał się nawet po wgraniu prawie setki zdjęć w pełnej rozdziałce. Po czwarte książka ma świetny design. Zwłaszcza opcja o nazwie „Na każdą okazję”, którą wybraliśmy. Tu nie ma mowy o kiczu, którego kiedyś się obawialiśmy przy takich okazjach. I wreszcie po piąte – nie sądziliśmy, że tego typu produkt można kupić za taką cenę. Tzn już od 29 zł. Zależy oczywiście od różnych opcji i liczby stron.







To może być idealny pomysł na koniec roku. Na podsumowanie roku, kilku lat, na prezent. Albo po prostu. Dla siebie.
Zazdro i przepiękne fotki, my też startujemy ze swoim blogiem…
Wspaniale! Gratuluję realizacji marzeń!:) Zaglądam sobie popatrzeć na ładne zdjęcia i w poszukiwaniu inspiracji:) Pozdrawiam serdecznie:)
4 lata temu, po maturze, zajrzałam po raz pierwszy na waszego bloga i zaiskrzyło 🙂 Byłam maluchem, który nigdy nie był za granicą. Mieliście mnóstwo przewodników na konkretne miasta w 24 czy 48h i to mi pokazało jak proste może być podróżowanie ! Teraz, mam prawie 40 krajów na koncie, a to wszystko udało mi się zwiedzać w trakcie studiów. Za miesiąc lecę na 3 miesiące do Azji. Potem – kto wie ! Ale sentyment pozostał. Mimo, że nie zaglądam juz tak często jak bym chciała, bo sama staram się prowadzić swojego bloga i zachęcać innych. To nadal jesteście tak samo inspirujący 😉 Motywujecie mnie jak nikt inny i aż czuję się przez to jakbyście byli moją ulubioną ciocią i wujkiem 😀 Tacy wirtualni mentorzy 🙂 Pozdrawiam, liczę, że w końcu Was kiedyś poznam !
Hej Klaudia miło nam bardzo. Podwójnie. Że tak zaczęłaś podróżować i że nawet założyłaś bloga. Szacunek i powodzenia. Wiele jeszcze przed Tobą, cała masa lat 🙂 Już zazdrościmy
Jesteście wspaniałą inspiracją! I przyznam, że bardzo często przy planowaniu jakichś wyjazdów zaglądam właśnie do Was – niewykluczone, że potem stąpam po Waszych śladach 🙂
Odważnych kolejnych marzeń i planów! Niech się spełniają! 🙂
Dzięki wielkie Kamila 🙂 a co ostatnio zwiedzałaś 🙂 ?
Można? Ano można i dobrze jest mieć takie żywe przykłady jak Wy. Sporo fajnych miejsc, które zapewne dostarczają ogromu wspomnień. Ja czuję dokładnie tak jak Wy, nie potrzebuję do szczęścia apartamentu, markowych ubrań, czy drogich diamentów to wszystko zastępują podróże.
Co do fotoksiążki to idealnie przestawiliście ten produkt i gdyby nie fakt, że w pracy także mam taką maszynę, to byłbym „Waszym” klientem.
Mega wpis, który daje do myślenia… dzięki 😉
Wspaniała pasja. Może uda wam się zostać podróżnikami na cały etat czego Wam życzę.
Dokładnie mija rok jak zostaliśmy podróżnikami na cały etat 🙂
Tak sobie myślę, że przez 5 ostatnich lat też widziałam sporo, a do rankingu w przyszłym roku dojdzie kilka miejsc z Waszej listy 😉 Przede wszystkim Meksyk i Gwatemala <3 Życie jest piękne 🙂
U nas Meksyk wypadł jakiś czas temu z listy marzeń. Trochę płochliwi się staliśmy bardziej