Ciekawe miejsca w Europie Ciekawe miejsca w Portugalii Urzekające Porto. Co warto tu zobaczyć i spróbować?

Urzekające Porto. Co warto tu zobaczyć i spróbować?

Porto kiedyś wcale nie wchodziło w skład orbity miast turystycznych, gorących „destynacji” podróżniczych. A było i jest miastem niezwykłym, malowniczo rozłożonym na skalistych wzgórzach nad wpadającą do oceanu rzeką Douro. Ma swoją niepowtarzalną atmosferę, która jest szczególnie wyczuwalna w nadbrzeżnych knajpkach i wąskich uliczkach najstarszej części. Miasto, które zależy od oceanu i rzeki. Ale trochę inaczej niż Lizbona.

Niezmiennie kojarzy się z klubem piłkarskim Porto, winem porto i niebieskim żelaznym mostem, który pojawia się niemal na każdym folderze i pocztówce z Porto. Drewniane łodzie, które niegdyś służyły do transportu rzeką Douro beczek z winem nie spełniają wprawdzie dzisiaj już swojej roli, to jednak doskonale prezentują się na zdjęciach. Zwłaszcza w towarzystwie mostu o zachodzie lub wschodzie słońca. Wtedy najlepiej widać dlaczego rzeka Douro, to po prostu „złota rzeka”. Choć to oczywiście tylko nasza interpretacja.

To miasto licznych zabytków i atrakcji spośród których na pierwszy plan bez wątpienia wysuwa się dzielnica Ribeira, wpisana na listę dziedzictwa UNESCO. Mało już takich dzielnic w europejskich miastach. Ba, właściwie można policzyć je na palcach jednej ręki.

W znajdującym się po drugiej stronie rzeki mieście Vila Nova de Gaia (choć różnicy, że to inne miasto nikt nie zauważy) wino porto jest przechowywane i butelkowane. Liczne magazyny, które śmiało nazwać można też piwniczkami otwierają swoje podwoje turystom. Poznawanie tajników wytwarzania wina oraz jego degustacja pozwala w pełni zachwycić się miastem. Trzeba tylko uważać, bo wino porto dość szybko uderza do głowy. Podobnie jak miasto o tej samej nazwie.

Loty i komunikacja

W mieście znajduje się port lotniczy Aeroporto Francisco Sa Carneiro. Dostać się tu można tanimi liniami, choć przewoźnicy zapowiadają ucięcie niektórych połączeń, oraz z przesiadkami. My lecieliśmy z przesiadką w Paryżu z AirFrance z Wrocławia, choć to był od początku nasz zamysł – by połączyć te dwa miasta, które przecież łączy osoba Gustawa Eiffla. Nasz pobyt w Paryżu trwał prawie dwa dni. A mógł trwać dwie godziny. Wszystko zależy od Waszych preferencji. Wszystkie loty na zachód Europy doskonale pasują do zrobienia sobie przerwy w Paryżu czy Amsterdamie. Bo po drodze. Takie

Jak połączyć lot do Porto i Paryża na jednym bilecie?

Pasażerom z Gdańska, Warszawy, jak i Krakowa podróżującym liniami KLM i Air France (z Warszawy i Wrocławia) do Europy, Azji, Ameryki Południowej, Afryki i na Karaiby przysługują 2
bezpłatne przerwy w Amsterdamie lub/i w Paryżu. Przerwę można zaplanować podczas trasy „tam” jak i przy podróży powrotnej do Polski lub nawet w obie strony. Dzięki współpracy KLM z Air France obie linie mogą sprzedawać wzajemnie swoje loty, a podróżni mogą kupić „podróże łączone” – z przesiadką w Amsterdamie w jedną stronę, a w Paryżu z powrotem. Wystarczy na stronie www.klm.pl lub airfrance.pl rozpocząć proces rezerwacji biletu online, przy czym należy zaznaczyć opcję „podróż złożona”. Następnie należy zaplanować podróż odcinkowo np. Warszawa-Paryż + Paryż-Porto + Porto-Paryż i np. Paryż-Wrocław.

Jak zorganizować sobie czas w czasie oczekiwania na lotnisku CDG pod Paryżem? Co ciekawego na lotnisku można zobaczyć? Jest mały oddział muzeum. Umieściliśmy to w naszym specjalnym vlogu. Co natomiast oferuje lotnisko Schiphol zobaczycie pod koniec naszego materiału o Amsterdamie. Można np. podziwiać obrazy 🙂

Po 2 godzinach lądujemy w Porto. Jest dużo chłodniej niż w Paryżu, o dziwo. Od centrum miasta lotnisko dzieli jakieś 12 km. Fioletowa linia E metra zawiezie nas bezpośrednio z lotniska do centrum Porto. Poruszanie się po mieście nie jest specjalnie trudne, choć jest dość wymagające ze względu na charakterystyczne położenie miasta. Co oznacza, że często trzeba pokonywać dość strome wzniesienia i schody.
Istnieje tu para-metro składające się sześciu linii (największe metro w kraju, choć w dużej mierze naziemne), tutaj też powstała pierwsza w całym kraju linia tramwajowa – obecnie nieco zredukowana (pozostawiono jedynie trzy historyczne linie dla celów turystycznych) a także dobrze rozbudowana sieć autobusowa zarządzana przez Sociedade de Transportes Colectivos do Porto oraz trzy dworce kolejowe (Sao Bento obsługuje trasy podmiejskie, informacje kolejowe można znaleźć tutaj). Można też się tutaj „przejechać” naziemną koleją linowo-szynową funicular, która łączy dzielnice Ribeira i Betalha (Funicular dos Guindais). Elevador, z którego korzystają mieszkańcy Ribeiry jest nieco schowany ale także można z niego skorzystać (aktualnie w remoncie). Żadna z nich jednak nie wchodzi w skład biletu Andante, czyli np. całodziennego biletu na komunikację publiczną, który kupimy za 7,5 Eur. Kupując kartę Porto.CARD ze zniżkami i wejściówkami do różnych obiektów mamy w niej bilet Andante w cenie

Kup online kartę Porto.CARD | Sprawdź noclegi w hotelu, w którym spaliśmy

Co warto zobaczyć w Porto, będąc tu nie dłużej niż 2 dni?

Dzielnica Ribeira

Najstarsza, po części nawet średniowieczna dzielnica Porto, wpisana w całości na listę UNESCO, jest miejscem, które przyciąga rzesze turystów z całego świata, zwłaszcza w części nadbrzeżnej. Nic dziwnego – jest przecież swego rodzaju symbolem miasta. Nawet mocniej od jego centrum.
Spacer wąskimi, krętymi średniowiecznymi uliczkami ciągnącymi się wzdłuż charakterystycznych domków krytych czerwonym dachem robi wrażenie. Zobaczyć tu można codzienne życie mieszkańców, niegdyś głównie rybaków i ich rodzin. Wciąż widać tu sznury z suszącym się praniem. Ale widać też coraz więcej turystów. Być może to ostatnia szansa, by zobaczyć Ribeirę taką jaką był kiedyś, bo z roku na rok jej oblicze się zmienia. Oczywiście starych odrapanych kamienic jest mniej, suszącego prania mniej, znikają też dachowe i tarasowe ogródki, powstają wyremontowane apartamenty pod airbnb. Podobnie jak w innych tego typu miejscach w całej Europie.

Sp

Spacerując po dzielnicy, koniecznie trzeba zobaczyć dom, w którym przyszedł na świat propagator wypraw eksplorujących morza i oceany –  Henryk Żeglarz czyli Casa do Infante. Dom nie robi piorunującego wrażenia, ale fakt, że tu w pewnym sensie narodziło się Imperium Portugalskie – możliwe, że już tak. Dwa pomijane trochę na Ribeirze miejsca to balkonowaty placyk przy Rua de São Francisco de Borja oraz zabytkowa winda (elevador) funkcjonująca trochę jak lizbońska Bica. To naprawdę niesamowite miejsce. Stromość i gęstość zabudowy przypomina trochę Cinque Terre czy toskańskie średniowieczne miasteczka a przecież to… środek miasta.

Dworzec Sao Bento i Wieża Kleryków

Dziwnie, jeszcze dziwniej… Dworzec Sao Bento to bardzo… dziwny dworzec. Znajduje się w centrum Porto i mimo, iż jest zabytkiem młodym (gmach pochodzi z 1916 roku), to pędzą tu turyści z aparatami, gdyż wart jest zobaczenia głównie z powodu przepięknych azulejos, które ozdabiają wewnętrzne ściany budynku. Te niezwykłe ozdoby prezentują historię miasta, codzienne życie i zwyczaje miejscowych. Posiadająca ponad 75 metrów wysokości. Tuż obok dworca znajduje się wejście do systemu metra – linii żółtej.

Wieża Kleryków, jest najwyższą wieżą kościelną (Kościół Kleryków) w Portugalii. Trochę z konieczności to symbol Porto, choć sami mieszkańcy nie są z tego powodu zadowoleni. Zbudowana w pod koniec XVIII wieku w barokowym stylu, posiada aż sześć pięter. Warto wdrapać się po schodach prowadzących na jej szczyt, by na platformie widokowej podziwiać wspaniałe widoki na okolicę. Przy okazji koniecznie trzeba zwiedzić  sam Kościół Kleryków z  barokowo – rokokowym wystrojem. Mieliśmy okazję podziwiać go od środka podczas niedzielnej mszy. Warto przy okazji zwrócić uwagę, że jest tu ona dość późno, o 21:30.

Katedra (czyli Se)

Czy to zamczysko, twierdza czy kościół? Przyjdźcie tu o poranku stańcie pod murowanym pręgierzem i sami oceńcie. Katedra w Porto powstała na przełomie XII i XIII wieku i początkowo miała ona charakter budowli obronnej w stylu romańskim. Świątynie wielokrotnie przebudowywano lecz nie straciła ona swego surowego uroku, przynajmniej zewnętrzna fasada, bo wewnątrz króluje barok, co jest charakterystyczne dla większości portugalskich kościołów. W pobliskim, założonym w XIV wieku klasztorze zobaczymy natomiast przepiękne krużganki ozdobione barokowymi ozdobami azulejos. Dobrze Wam radzimy. Przyjdzcie tu wcześnie rano o świcie. Będziecie tylko Wy i kilka rybitw. A potem schodek po schodku i placyk po placyku zejdziecie do Ribeiry.

Inne ciekawe kościoły

W mieście zobaczyć można wiele ciekawych świątyń, może i nawet nieco więcej niż w Lizbonie, choć pewnie nie aż tak słynne. Warto np. zajrzeć do Kościoła świętego Wawrzyńca (Igreja de Sao Lourenco) – jednej z najstarszych świątyni barokowych w Portugalii i Kościoła Karmelitanek (Igreja de Carmelitas) – pochodzi z początków XVII wieku i zachwyca bardzo ładną wieżą z azulejos i niezwykle ozdobnym ołtarzem oraz niemalże połączony z nim –  Igreja do Carmo – ozdobiony licznymi figurami świętych oraz jedną z największych w kraju wykonanych z płytek azulejos dekoracji – na zewnętrznej ścianie, gdzie zaprezentowana została historia założenia klasztoru na górze Karmel. Warty odwiedzenia jest również opisywany wcześniej Kościół Kleryków z wieżą kościelną oraz Kościół świętej Klary z niemal kipiącym bogactwem i złotem wystrojem.

Warto też wejść do bogato zdobionego Kościoła świętego Franciszka, blisko stacji początkowej turystycznego tramwaju, który nie pełni już roli świątyni ale można tu zobaczyć tzw. Drzewo Jezuego  oraz wejść do podziemnych katakumb i zwiedzić zakrystię. Teoretycznie w obiekcie nie można robić zdjęć. Teoretycznie…
Miłośnicy sztuki nie zawiodą się poświęcając chwilę czasu na zwiedzenie Kościoła Miłosierdzia (Igreja de Misericordia), gdzie znajduje się podarowany kościołowi przez króla Manuela I przepiękny renesansowy obraz „Źródło Życia”. Koniecznie trzeba też dotrzeć do zdaje się najstarszego kościoła w mieście – Igreja Romanica de Cedofeita. Będzie to doskonały przyczynek do podróży śladem Ruta Romanica na północ od Porto.

Villa Nova de Gaia i zwiedzanie piwnic winnych

Villa Nova de Gaia to tak naprawdę samodzielna miejscowość, leżąca na południowym brzegu Douro, choć można określić ją jako  przedmieścia Porto. Zamieszkiwana przez „winiarzy” którzy od wieków zajmują się rozlewaniem, butelkowaniem i przechowywaniem przybywającego tu z doliny Douro młodego wina porto. Nieodłącznym elementem krajobrazu tego miejsca są podłużne budynki rozlokowane głównie przy nadbrzeżu – piwnice, czy też magazyny, gdzie leżakuje porto a także przycumowane do południowego brzegu rzeki tradycyjne barcos rabelos, którymi niegdyś transportowano wino z Doliny Górnego Duoro w dół Douro.

 

Bardzo wiele piwnic, które licznie rozlokowane są w miasteczku Villa Nova de Gaia otwartych jest dla zwiedzających. Oprócz poznania tajników produkcji oraz przechowywania tego niezwykle smacznego trunku możemy również spróbować wielu rodzajów wina typu porto. Jest to bardzo popularna atrakcja w związku z tym niektóre magazyny z winem są bardzo oblegane, czasem trzeba się też wcześniej umówić na zwiedzanie. W niektórych nie można też robić zdjęć. Dobrze jest pochodzić trochę po miasteczku, wstąpić do kilku piwniczek i zorientować się, która będzie nam najbardziej odpowiadała. Trzeba pamiętać, że Villa Nova da Gaia to nie tylko to, co znajduje się bezpośrednio na wybrzeżu ale też dalej, wgłąb. My wybraliśmy magazyn firmy Ferreira (ten sam koncern do Sandeman). Około godzinne zwiedzanie z przewodnikiem oraz degustacja dwóch rodzajów – białego oraz czerwonego wina wyniosło nas 11 eur. Kiedyś było dużo taniej. Albo nawet za darmo 🙂

wino porto butelkaW 1754 roku angielscy kupcy, chcący przewozić wino na duże odległości, bardzo zaniepokoili się się faktem, że jeżeli wino wzmacnia się przed końcem fermentacji to wzrasta ryzyko, że nieprzetworzony cukier może zacząć fermentować powtórnie. Postanowiono dodać 1-2% brandyjako konserwantu – i w ten sposób, jak wiele innych produktów powstałych z życiowej konieczności narodziły się wina z dorzecza Douro – porto i madera.

Księgarnia Lello i cień Pottera

Księgarnia Lello jest dość świeżą atrakcją w Porto. Związana jest ona z autorką ukochanych przez wielu książek o czarodzieju Harrym Potterze – J.K. Rowling. Wystrój owej księgarni zainspirował ją podobno do opisu Hogwartu. Coś w tym rzeczywiście jest. Kręte schody i półki z książkami aż po sufit mogą być inspirujące. Rowling przez pewien czas mieszkała w Porto, była związana z Portugalczykiem i była też częstym gościem innego interesującego obiektu w mieści – Secesyjnej restauracji Majestic przy deptaku St. Catarina.

Trzeba pamiętać, że zanim staniemy do długiej kolejki, która jeszcze przed otwarciem księgarni tworzy się przed jej wejściem, należy kupić bilet, a także pozostawić plecaki w przechowalni. Inaczej będziemy musieli się wrócić i odstać swoje raz jeszcze. Istnieje możliwość kupna biletu online. Wnętrze jest dość małe, a turystów bardzo dużo, więc oznacza to tylko jedno – ścisk. Cenę biletu – 5 euro odliczyć można od ceny zakupionej w księgarni książki. Jak łatwo się domyśleć kosztują one dużo więcej niż w „zwykłym” sklepie z książkami. Mamy mieszane uczucia co do tego miejsca. Ma swój klimat, ale jednocześnie jest jak tłumnie odwiedzany gabinet osobliwości w lunaparku. Tą osobliwością są schody.

Most Luisa I

Symbol Porto, który rzeczywiście robi spore wrażenie. Dzięki niemu dopiero widać, jak spektakularnie położone jest miasto. To nie jest zwykłą dolina, to właściwie skalisty kanion. Został wybudowany przez firmę należącą do słynnego Gustava Eiffela. Most posiada dwie kondygnacje – dołem biegnie droga samochodowa, a także chodniki dla pieszych, górą natomiast mknie naziemne metro i tutaj także mogą przechadzać się piesi. I robią to niezwykle chętnie. Ze względu na możliwość upolowania takich widoków: na rzekę Douro, na Villa Nova da Gaia, na czerwone i pomarańczowe dachy Ribeiry, na możliwość zrobienia nocnego zdjęcia z prawie całym Porto w dole.

Przy moście znajduje się stacja Funicular dos Guindais, o której już wspominaliśmy. Otwierana jest o 8:00 i wtedy warto się przejechać kolejką. Tzn nie trzeba, ale my bardzo lubimy funiculary.

Tramwajem lub metrem nad morze i plaże

Niebieska linia metra w pewnym momencie opuszcza wspólny dla kilku innych kierunek „Lotnisko” i skręca do miejscowości Matosinhos, która leży wciąż w obrębie Grande Porto. Słynąca z doskonałych knajpek z owocami morza oraz przede wszystkim modernistycznej hali z targowiskiem rybnym (będącej jednocześnie siedzibą stowarzyszenia projektantów i designerów z Porto!). Po zachodniej stronie od oceanu oddzielona jest ogromną piaszczystą plażą. Przechodząc zwodzonym mostem na drugą stronę portu znajdziemy się w Leca da Palmeia, która też posiada ogromną plażę ale rekomendujemy krótki spacer wzdłuż wybrzeża do skalnego przylądka Boa Nova z kapliczką i ukrytą przepiękną plażą Praia Azul.

Drugie miejsce, gdzie można poflirtować z Oceanem będąc w Porto to Foz do Duoro. Przejażdżka starym, zabytkowym tramwajem jest interesującą atrakcją, a w związku z tym także obleganą. Przejazd w jedną stronę to koszt 3 euro od osoby, więc sporo. Trasa jest jednak malownicza, biegnie wzdłuż rzeki, a od czasu do czasu tak blisko kawiarnianych stolików, że od popijających wino lub piwo turystów dzieli zabytkową maszynę zaledwie kilkanaście centymetrów. Trasa kończy się u ujścia złotej rzeki do oceanu, jest tu też sporo plaż, zabytkowa stacja ratowników morskich oraz nabrzeże, z którego do rzeki lubią skakać i popisywać się młodzieńcy. Linia rozpoczyna przy Kościele św. Franciszka na przystanku Infante. Warto jest wejść na pierwszym lub ostatnim przystanku, tak żeby zająć sobie dogodne miejsce. Tramwaj ten oznaczony jest numerem 1. Bliżej Ribeiry mija knajpki i kawiarnie praktycznie na wyciągnięcie ręki. W jednej z nich przycupnęliśmy.

Punkty widokowe

Miasta położone tak jak Porto sprzyjają masie punktów widokowych i stanowią doskonały plener dla fotografów ze statywami. Pomożemy Wam wytypować kilka takich miejsc. Po pierwsze most. Nie będzie udanego zdjęcia ilustracyjnego z porto bez mostu Luisa I. Ale to nie taka bułka z masłem, bo jak objąć jedno i drugie razem? Propoujemy przed zachodem słońca pojawić się na kamiennym tarasie widokowym przy klasztorze Mosteiro da Serra do Pilar. Jeśli wolicie mieć mniej miasta a więcej mostu, gruntową drogą podejdziecie na tyły zniszczonych magazynów pod murem oporowym tegoż klasztoru. Dokładnie tutaj.

Fantastyczne widoki można upolować również z tarasu pod katedrą Se i Wieży Kleryków. Swój urok ma również nabrzeże w Villa Nova tuż przy pozostałości po pilarze starego mostu Ponte Ponsil. Przy okazji „tip” od Krzyśka. Obok znajduje się parking piętrowy, w którym jest winda, z której możemy skorzystać, by po chwili znaleźć się tuż przy tarasie w Jardim do Morro. Tutaj wieczorami spore grupki na trawie przy akompaniamencie fado i bossa novy lubią wpatrywać się w zachód słońca nad miastem. Jeśli niekoniecznie chcecie mieć miasto w kadrze możecie pomyśleć o złotej godzinie w kaskadowym Parku Quinta da Macieirinha, z którego widok rozpościera się na bieg rzeki Duoro i nowocześniejszy most Arrabida.

Co i gdzie zjeść?

Kuchnia Porto jest związana mocno z rybami (zwłaszcza bacalhau), a także innymi owocami morza. W wielu potrawach króluje też mięso i co dość zadziwiające niekoniecznie jada się tu dużo warzyw. Portugalczycy z północy to też ta nacja, która lubi łączyć mięso z rybami i nieźle im to wychodzi. Wg miłośników zieleniny spróbować tu można zupy z jarmużu i ziemniaków caldo verde. Jest kilka dań, które mogą wzbudzać pewne wątpliwości, a nawet niechęć. Postanowiliśmy ich jednak spróbować.

Po pierwsze słynna Francesinha, w wolnym tłumaczeniu „Francuzeczka”. niby kanapka, a tak naprawdę bardzo solidny posiłek. W całym mieście zobaczycie na pewno reklamy „u nas najlepsza Francesinha”. Chleb tostowy nafaszerowany różnymi rodzajami mięsa, wołowego, wieprzowego,przykryty jajkiem sadzonym i grubą warstwą sera. Mało? Jasne, że mało? Bo całość pięknie pływa w gęstym sosie. Receptura sosu jest różna w zależności od restauracji, czy domu, w którym się go przyrządza. Podobno bazą musi być jednak piwo. Dość smaczne, choć bardzo ciężkie i trudno sobie poradzić z tą porcją samemu. Przysmak ten próbowaliśmy w Sao Nicolau tuż przy szynach tramwajowych. Podobno mają tam najlepsze Francesihny w mieście. No jak wszędzie 🙂

Po drugie flaczki. Tribas a moda do Porto. My Polacy chyba nie powinniśmy się temu dziwić. Potrawa ta wywodzi się oczywiście z biedy, kiedy każdy fragment zwierzęcia musiał być po prostu wykorzystany. Miało to związek także z wyprawami morskimi. Mieszkańcy Porto zaopatrywali statki w mięso, pozostawiając sobie tylko resztki. Flaczki na modłę Porto są bardzo dobre. Podawane z pomidorowym sosem i białą fasolą. Jeśli rozpocząć przygodę z flaczkami, to tylko w Porto. Skusiliśmy się na flaczki w knajpce w Villa Nova da Gaia.

Doskonałą kawę (za praktycznie pół euro) i lokalne Pastéis de nata jedliśmy w niepozornej kawiarni w dzielnicy Batalha przy górnej stacji kolejki. To jedna z tych miejscówek, o których „nikt nic nie pisze, nikt nie zagląda, bo brzydko wyglądają”. Niech więc pomijają dalej 🙂

Kup online kartę Porto.CARD | Sprawdź noclegi w hotelu, w którym spaliśmy | Zobacz więcej informacji na temat Porto i wszystkich jego atrakcji u Krzyśka na stronie INFOPORTO.PL. Krzysztof organizuje też zwiedzania z polskim przewodnikiem po Porto.

Partnerem wpisu jest KLM/Airfrance oferujący największą siatką lotów na zachód Europy przez Amsterdam i Paryż oraz możliwość zorganizowania bezpłatnych stopoverów w tych miastach. 

Jeszcze więcej Porto na zdjęciach i w ciekawostkach:

Wschód nad rzeką jest refleksyjny. I bardzo cichy.

Za to zachód melancholijny i poetycki. Gra muzyka, bossa nova, fado…

Człowiek w swoim żywiole

Co widzisz najpierw? Fasadę czy mural?

Miasto niczym biżuteria

Chłodne i pachnące wilgocią i Porto piwnice Villa Nova de Gaia

Barki już dawno zwinęły swoje żagle

Secesja ma się bardzo dobrze. Zwłaszcza przy prestiżowym podłużnym placu

Znajduje się tu też najdziwniejszy „Mak” na świecie. Nie dość, że ten orzeł to i wnętrza… art deco

Hej, proszę zadzwonić do działaczy antyrasistiowskich

Porto. O, Porto! Widok z targowiska Fereira Borges na skwer Henryka Żeglarza

Przy kościele Św. Franciszka

Jedyna w swoim rodzaju – kolacja przy śmigającym tramwaju. Powyżej w tekście opisana.

Stacja tramwaju Infante. Kierunek – ocean

Na placu do Carmo macie Porto w pigułce

Wnętrza dawnego więzienia. Dziś Centrum Portugalskiej Fotografii. Wstęp za darmo

Nad Villa Nova de Gaia kursuje też taka kolejka linowa

Poranna eskorta

Opera w Porto

Zapraszamy do Porto

Jeden komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

Dołącz do naszego newslettera!

Hej! I jak Ci się podoba na naszym blogu? Jeśli wszystko OK to mamy propozycję: Dołącz do ponad 90 tys. śledzących nas osób. Wysyłamy mail jedynie raz na tydzień. Zero spamu, tylko nowe wpisy, super okazje, triki, promocje lotnicze i podróżnicze poradniki. W maju wyślemy Wam jako pierwszym ekskluzywny prezent. Za darmo!