Ciekawe miejsca w Europie Ciekawe miejsca w Hiszpanii Zwiedzamy, odkrywamy i smakujemy Sewillę. Oto największe atrakcje stolicy Andaluzji

Zwiedzamy, odkrywamy i smakujemy Sewillę. Oto największe atrakcje stolicy Andaluzji

Miasto, gdzie latem temperatura może przekroczyć czterdzieści stopni Celsjusza, zimą jest przyjemnie, choć czasem deszczowo, wiosną ciepło i kwieciście a podczas Wielkiego Tygodnia organizowane są uroczyste procesje, na które ściągają turyści i podróżni z całego świata. Jedna wielka tawerna z tapasami i bodega (winiarnia). Fantastyczne miasto, w którym moglibyśmy zamieszkać, gdyby… było nieco bliżej morza i gór. Jedno z kilku europejskich „miast geografów” od wielu wieków otwarte na świat, szlaki kupieckie, trasy odkrywców i podbijających Nowy Świat. Sewillo oto nasi czytelnicy, nasi czytelnicy, oto Sewilla. Naszymi oczami.

Losy Sewilli są pogmatwane. Przed Rzymianami byli tu Grecy, przed Grekami Fenicjanie a przed Fenicjanami… Tartessyjczycy. Tajemniczy lud Iberyjski, o którym w szkołach raczej nie uczono. Sewilla w czasach rzymskich była Hispanic i mało znaczącą osadą. W przeciwieństwie do Italica, oddalonej dziś o 20 minut jazdy. Za to zarówno w czasach władztwa muzułmańskiego jak i chwilę po odbiciu półwyspu przez rekonkwistę Sewilla należała do najpotężniejszych miast Europy. Nie tylko jako główny port imperium Hiszpańskiego (rzeka była spławna dla okrętów przez wiele wieków aż do Sewilli właśnie, istniała tu też największa stocznia w Europie) ale także centrum kultury, nauki i religii. W tym czasie Madryt był prowincjonalnym miasteczkiem a Barcelona średnio związana emocjonalnie i politycznie z Hiszpanią, jako taką. Niektórzy sądzą, że Sewilla była de facto stolicą Imperium. Coś w tym musi być skoro pałace królewskie mieli tu królowie i w sumie utrzymują je do dzisiaj. Złoty wiek miasta trwał do początku XVIII wieku aż nagle skończył się wraz z zamuleniem koryta Gwadalkiwiru (Wadi Al Kadir) a rolę „okna na świat” Hiszpanii przejął Kadyks.

Wspomniane bogactwo jednak do dziś wyraźnie widać. Zarówno w zabytkach poarabskich, z okresu przejściowego (mudejar) jak i średniowiecznych i renesansowych. Dlatego, żeby w pełni poznać Sewillę potrzebujemy przynajmniej 2 dni od świtu do zmierzchu. W czasie letnich upałów może być to niemożliwe, więc wtedy minimum to 3. Choć niewątliwie jest to miast, które nie znudzi nawet i po 4 czy 5 dniach.

Informacja praktyczne

Po Sewilli poruszaliśmy się pieszo. Można skorzystać też z komunikacji autobusowej, choć oczywiście może być to uciążliwe, zwłaszcza podczas upałów i w szczycie. Znajduje się tu także metro (choć niestety dość mało praktyczne dla turystów, z wyjątkiem stacji Puerta Jerez poza historycznym centrum) i jedna linia tramwaju wschód-zachód. Na lotnisko dojechać można autobusem oznaczonym EA (koszt przejazdu do 4 Euro). Pierwszy przystanek znajduje się przy Plaza de Armas (ostatni przystanek od ulicy przed budynkiem dworca). Tu także mieści się główny dworzec autobusowy, z którego udać się można na przykład do niedalekiej Italiki (z dolnej części dworca) czy Badajoz a nawet Algarve. Dworzec kolejowy St. Justa jest nieco bardziej oddalony od centrum. Około 15minut od staregomiasta znajduje się też drugi dworzec autobusowy (wschodni), na który przyjechaliśmy np. z Rondy.

Od dworca autobusowego niedaleko jest już (wystarczy właściwie przejść przez kładkę) do Muzeum Sztuki Współczesnej, które mieści się w budynkach o dawnym klasztorze Kartuzów (La Cartuja). To dobry pomysł także dla tych, którzy nie są miłośnikami tego rodzaju sztuki, można bowiem zobaczyć ładnie zachowane budynki klasztoru. Idealne na ostatni punkt zwiedzania tuż przed odjazdem na lotnisko. Kursy są co 20-25 minut od godziny 4:30 nad ranem.

Do Sewilli latają obecnie aż dwa samoloty z Polski. Z Warszawy-Modlina i Krakowa. Ryanair. Lot trwa 3 i pół godziny. Można dzięki temu wpaść zarówno na kilka dni jak i tydzień.

KUPOWAĆ KARTĘ? Jeśli planujecie w Sewilli zobaczyć jedynie trzy główne hity, prawdopodobnie nie opłaci się Wam, jeśli jednak planujecie zobaczyć kilka atrakcji miasta (np. 5 i więcej) oraz nie poruszać się pieszo, warto zainwestować w Sewilla Card. Tu jest pełna lista zniżek i darmowych wejść. KUP ONLINE

Sewilla w 2-3 dni. Co warto zobaczyć?

Katedra Sewilska

Nie jest łatwo zrobić jej zdjęcie tak, żeby objąć ją w całości. No a przecież trzeba, bo to niewątpliwy symbol, wizytówka miasta. To przez jej ogrom, rozłożystość. Nie, nie uda się. Rezygnujemy. To istny gigant.

“Zbudujmy świątynię tak piękną i tak majestatyczną, że ci którzy ją ujrzą wezmą nas za szaleńców.” Tak twórcy największej gotyckiej katedry świata mówili, gdy Królowie Katoliccy odbili Sewillą z rąk muzułmanów. Katedra jest największą gotycką świątynią na świecie (choć obecne są tu także elementy renesansowe) i trzecim pod względem wielkości kościołem, w ogóle, na starym kontynencie. Ale jest jeszcze czymś. Symbolem, który połączył dwa światy. Na szczególną uwagę zasługuje piękna, widoczna z niemal każdej części Sewilli dzwonnica – la Giralda. To pozostałość, po znajdującym się tu niegdyś XII wiecznym meczecie, a dokładniej po jego minarecie. Bo katedra powstała na miejscu wcześniejszej – muzułmańskiej świątyni. Śladem po niej jest także urokliwe patio, czy też dziedziniec drzewek pomarańczowych. Ponieważ byliśmy w Sewilli w okresie przed Semana Santa, w niedzielę palmową do katedry udaliśmy się na mszę i to mszę specjalną, uroczystą z obecnością biskupa i przedstawicieli bractw (słynących z organizowania urzekających procesji podczas Wielkiego Tygodnia), która odbywała się przed głównym pokrytym szczerym złotem ołtarzem. Wysoko nad naszymi głowami rozpościerało się sklepienie w stylu gotyku płomienistego. Po naszej prawej stronie natomiast widzieliśmy mauzoleum Krzysztofa Kolumba. Trumnę z jego szczątkami (nomen omen przebadano, dla pewności, ich DNA) niosą postaci uosabiające cztery prowincje Hiszpanii. Te, które miały swój udział w finansowaniu wypraw odkrywcy. Osobliwa scena, wygląda jakby olbrzymy uroczyście wprowadzały sarkofag do świątyni. Właśnie teraz.

Katedrę można zwiedzać, można też wejść na Giraldę, z której rozpościera się wspaniały widok na miasto. Co ciekawe, ponieważ Sewillą rządzili Almohadzi, czyli ta sama dynastia, która rezydowała w Marrakeszu, sewilska wieża jest daleką kuzynką minaretu z meczetu Kuttubija. Wstęp jest dość drogi (9 Euro), ale biorąc pod uwagę rangę i wartość tego miejsca w ujęciu światowym, warto. Można także udać się na mszę albo też pooglądać kościół tuż przed jej rozpoczęciem. Wtedy jednak Waszym oczom ukaże się raptem 1/3 wnętrz. Och… Ten obiekt nadaje się na osobny wpis. Jak Katedra/meczet w Kordobie.

SEMANA SANTA W SEWILLI:
Co roku kilka dni przed Wielkanocą do Sewilli suną tysiące turystów i Hiszpanów. To  jedno z najbardziej spektakularnych świąt na świecie. Z uwagi na przeżycia, inne, niż typowe zwiedzanie, odkrywanie, smakowanie, sprawdzanie. Tutaj dochodzi … przeżywanie. Długie szaty, często przepasane sznurem lub też ściśnięte grubym pasem. Na rękawie widnieje godło bractwa (cofradias) na przykład El Amor, La Paz, La Cena, La Macarena, San Roque… Na głowach długie, jedwabne lub aksamitne spiczaste czapki-kaptury, zakrywające całą twarz, jedynie z otworami na oczy (capirote). Widzieliśmy całych białych, ale też całych czarnych, takich którzy różnili się kolorem kapturów – fioletowe, niebieskie, zielone… To Nazarenos. Procesji po całym mieście jest wtedy ponad 50.

Więcej o Semana Santa w Sewilli oraz fotoreportaż z tego wydarzenia w 2018 roku zobaczycie w osobnej fotogalerii.

Pałac Real Alcazar

 

Jeśli ktoś z Was był już w Alhambrze, teraz mniej więcej będzie wiedział, czego się spodziewać. Jedna z Baśni Tysiąca i Jednej nocy na europejskiej ziemi? Proszę bardzo. Wpisany na listę UNESCO obiekt (wraz z Katedrą, a także znajdującym się w pobliżu Generalnym Archiwum Indii – niegdyś budynek giełdy), pamięta czasy arabskiego panowania w Sewilli (choć po samym autentycznym pałacu z tamtego okresu niewiele pozostało). W późniejszych latach rozbudowywany i ozdabiany zgodnie z panującymi modami i stylami architektonicznymi. Mamy więc tu zarówno azulejos, jak i podkowiaste łuki, roślinne motywy zdobnicze, mozaiki, arrasy, czy renesansowe wykończenia. Jednak najwspanialsze są tu sale i pomieszczenia prezentujące styl mudejar (Pałac Piotra Okrutnego, ten władca właśnie rozbudował, właściwie postawił nowy pałac sprowadzając najlepszych budowniczych między innymi z Granady czy Kordoby), a więc połączenie stylów chrześcijańskich i islamskiej sztuki zdobniczej.

Nie byłoby wielkiego waloru pałacu, gdyby nie jego wspaniałe ukwiecone wodne ogrody pełne kwitnących jabłoni, wiśni, pomarańczy, smukłych palm. Wszystko uzupełniają liczne ganki, pawilony, patia i fontanny. To właśnie ten pałac zagrał w serialu „Gra o Tron” tropikalną siedzibę rody Tyrrelów z Dorne. Z resztą sam George R.R. Martin, stwierdził, że inspiracją dla stworzenia tej nacji w swojej opowieści, byli arabscy mieszkańcy południowej Hiszpanii.

Zwykle przed bramą prowadzącą do Alcazaru ciągnie się długa kolejka oczekujących na wejście. Można tego uniknąć kupując bilet on-line (należy mieć wydrukowaną wejściówkę), wówczas będziemy wpuszczani do środka w pierwszej kolejności. Można też przyjść jakieś pół godziny przed otwarciem, by „zająć” sobie miejsce w kolejce. Oczywiście nie unikniemy czekania (ze względu na to, iż w pierwszej kolejności wpuszczane są osoby z rezerwacją on-line) ale nie będzie ono trwało długo. Bilet kosztuje 11,5 Euro, dodatkowo płatne jest wejście wraz z przewodnikiem do znajdujących się na piętrze, wciąż użytkowanych przez koronowane głowy, pokojów królewskich (4,5 Euro). Biorąc pod uwagę, że byliśmy w czasie Semana Santa – nie było tak źle. Czekaliśmy dosłownie 15 minut. Bardzo nam się tu spodobało. Nakręciliśmy ujęcia do filmu o Al Andalus, do vloga, do filmu dla HBO o Grze o Tron i mnóstwo zdjęć. Ale nie wypada szczerze nie wyjawić Wam naszego wrażenia, że Alhambra to jednak było dużo większe przeżycie i większy zachwyt. Bo to była podróżnicza „Liga Mistrzów”.

Pałac Casa de Pilatos

Naszym zdaniem absolutny hit Sewilli. Choć wcale nie stawiany na podium atrakcji. Kompleks pałacowo-ogrodowy powstał pod koniec XV wieku. Nieco na obrzeżach ścisłego serca miasta, którym nazywamy Plaza del Triumfo.

Potomek właścicieli pałacu zafascynowany zobaczonymi podczas podróży do Ziemi Świętej pałacami – zwłaszcza na terenie Półwyspu Apenińskiego, postanowił przebudować rezydencję na tamtejszą modłę. A także, jak twierdzą niektórzy na wzór Pałacu Piłata w Jerozolimie, choć to teoria brzmi nieco anegdotycznie. Bo jak. Oczywiście obok stylu włoskiego renesansu na pierwszy plan wysuwa się znów zdobny mudejar, a także ręcznie malowane, pokrywające większość komnat i sal (na dodatek od samej podłogi po sufit) azulejos i ogromna drewniana kopuła, którą  można dostrzec nad schodami prowadzącymi na piętro. Szczerze powiedziawszy sewilskie azulejos, dużo bardziej kolorowe, niż lizbońskie, nieco przytłaczają, gdy widzi się pomieszczenia szczelnie nimi wyłożone. Jak tu.

Całość uzupełniają ogrody i główne patio otoczone krużgankami, z marmurową fontanną w centrum. Zwiedzanie dolnej części pałacu to koszt 8 Euro, całość kompleksu (wraz ze znajdującymi się komnatami na piętrze) – 10 Euro (wizyta z przewodnikiem). W Casa de Pilatos kręcono sceny pałacowe z „Królestwa Niebieskiego” Ridleya Scotta.

Torre del Oro

 

Cichy symbol miasta o charakterystycznej sylwetce. Złota Wieża jest pozostałością po XII-wiecznym systemie (oczywiście muzułmańskim), fortyfikującym miasto. W momencie zagrożenia pomiędzy Torre del Oro, a znajdującą się po drugiej stronie rzeki kolejną wieżą, rozciągano łańcuch, który uniemożliwiał wpłyniecie statków nieprzyjaciela. Ten sam schemat wykorzystali sewilscy Arabaowie, chroniąc się przed inwazją Wikingów bliżej ujścia Gwadalkiwiru.
Dlaczego złota, skoro dziś widzimy jasną kamienną wieżę, od której, to fakt odbija się słońce, ale ze złotem nie ma wiele wspólnego? Wyjaśnień jest kilka i tak na dobre nie wiadomo, które jest prawdziwe. Może wszystkie? W czasach swojej świetności pokryta była ponoć wykonanymi ze złota płytkami azulejos. Przechowywano też w niej złoto, które przypływało statkami z kolonii zamorskich. Dziś mieści się tu muzeum morskie, a także punkt widokowy. Nie róbcie sobie nadziei, że zobaczycie tu panoramę Sewilli. Giralda katedry ledwo wystaje ponad koronę palmy królewskiej. Bilet kosztuje 3 Euro, ale w poniedziałki możne wejść za darmo.

Plac Hiszpański (Plaza Espana)

 

Mieliśmy dwa podejścia do tego aby zwiedzić Plac Hiszpański w Sewilli. Za pierwszym razem nie udało nam się to z powodu zamknięcia (akurat była niedziela palmowa). W ogóle cały Parque de Maria Luisa, którego Plac Hiszpański jest częścią, był wówczas zamknięty. Mimo wszystko usiedliśmy w jednej z knajpek w pobliżu placu (Citroen), w której właśnie udało nam się spróbować tradycyjnego wielkanocnego przysmaku – torrijas i wypić pyszną kawę con leche.

Następnego dnia brama prowadząca na plac była już otwarta i właśnie te procesje, które idą stąd w kierunku katedry, wyszły już w trasę, więc mogliśmy zwiedzać go do woli. Plaza de Espana powstał w 1929 roku z okazji wystawy Iberoamerykańskiej. Dość daleko od centrum. Choć to kwestia 15 minut spaceru. Ramiona budynków, otaczających park okalają go, tak jak otwarte ramiona zachęcające do uścisku. Zakończone są dwoma wieżami, które trochę przypominają Giraldę, trochę minarety meczetów. Może dlatego w filmie „Lawrence z Arabii” plac zagrał sceny… z Kairu!Ławki ciągnące się wzdłuż tych „ramion” wykonane są z kolorowych płytek azulejos i symbolizują hiszpańskie prowincje. Zauważyliśmy, że Hiszpanie szukają swojej, po to, by zrobić sobie tam zdjęcie na pamiątkę. My z zainteresowaniem oglądaliśmy wszystkie.
W centrum placu mieni się w słońcu fontanna, wokół której płynie kanał. Można po nim przepłynąć łódką. Ale wiosłując samodzielnie. Albo też zrobić zdjęcie na jednym z mostków. Ale to nie jedyna atrakcja. Istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że uda się trafić na występ trupy artystycznej z pokazem tańca i muzyki flamenco. Nam się udało. Niewątpliwie było to niezapomniane przeżycie. Rzadko zdarza się, że architektura dość młoda, która ma imitować nieco inne style i symbolikę nie wychodzą kiczowato lecz imponująco. Plac Hiszpański do nich się zalicza.

Metropol Parasol

 

Lubicie architekturę współczesną ale w kosmicznym wydaniu? Sewilla ma perełkę. Na zachód słońca udać się można na przykład na platformę widokową umieszczoną na Metropol Parasol (drewniana, nieco kosmiczna budowla plenerowa, coś na kształt gigantycznej pergoli, autorstwa Jurgena Mayera-Hermanna). Wstęp to 3 euro. W cenie biletu, oprócz wspaniałych widoków mieści się także…. jeden drink, na przykład piwo lub kubek tinto de verano. Stąd Sewillę i jej wszystkie charakterystyczne obiekty widać jak na dłoni.

Dzielnica Żydowska i balkon Rosiny

Kwartał Santa Cruz, zwany też Juuderią rozciąga się na północny-wschód od Pałacu Real Alcazar. Wchodzimy w ten zapomniany świat, który sportretował Rossini w „Cyruliku Sewilskim”, wąskim przejściem od placu Patio de Banderas, przylegającego do pałacu. To ciągi wąskich, ciemnych uliczek, nierzadko porośniętych pnączami, bluszczem, które prowadzą wzdłuż pałacowych murów i kamienic z ogromnymi kutymi bramami okiennymi. Tutaj znajduje się szereg placyków bez nazw, choć jeden z nich kryje kilka ciekawostek. Przy plaza Alvaro dostrzeżemy wyróżniający się balkon. To (przyjęło się) balkon Rosiny, pod którą śpiewał Figaro i hrabia Almaviva. Historię znamy ze wspomnianej wyżej opery.
Po drugiej stronie placyku znajduje się dziwna osobliwość. Jedna z kutych bram okiennych (najmniejsza), zwana jest „kratą diabła”. Wszystko przez fakt, że krata ta jest wytworzona w taki sposób jakby jedne pręty przechodziły przez drugie. Stąd nazwa, bo człowiek nie umiał by tego zrobić. Takich historii tu jest więcej. Np. Na jednym z niepozornych placyków – La Susona, gdzie kafelka z czaszką przypomina historię pięknej żydówki La Susony, która z miłości do chrześcijanina wydała swojego ojca, szykującego żydowskie powstanie w mieście. Następnie pokutowała resztę w życia w klasztorze a na drzwiach domu ojca kazała po śmierci wystawić swoją… czaszkę.

W środku dzielnicy znajduje się perełka baroku – dawna rezydencja duchownych, Hospital los Venerables, wraz z małym muzeum Diego Velasqueza (wstęp 8 eur)

Sewilskie Muzea

Dużą atrakcją może być także wizyta w Muzeum Sztuk Pięknych, gdzie prezentowane są między innymi dzieła słynnego malarza sewilskiego Bartolome Estebana Murillo (Święty Franciszek obejmujący Chrystusa na Krzyżu), Velasqueza, El Greco i Pacheco. Obywatele Unii Europejskiej mogą wejść tu za darmo.

Drugim polecanym muzeum jest położone blisko Plaza de Espana Muzeum Archeologiczne, posiadające szereg dzieł greckich i rzymskich, zwłaszcza z wykopalisk w Italice. Tu również wstęp jest za darmo.

Trzecim muzeum, wartym fatygi może być La Cartuja. Ulokowane w pięknie zrewitalizowanym kartuzkim klasztorze na wyspie o tej samej nazwie Muzeum Sztuki Nowoczesnej (Centro Andaluz de Arte Conteporaneo) posiada paradoksalnie zbiory… sztuki nowoczesnej z XX wieku. Np. Joan Miro. Wstęp 3 eur.

Archiwum Generalne Indii

W pobliżu Katedry znajduje się raj dla miłośników geografii i wielkiej przygody. W budynku dawnej Giełdy Handlowej, czyli ówczesnego „Wall Street” Europy, gdzie przetwarzano, obliczano, szacowano, sprzedawano wszystko, co udało się sprowadzić z Nowego Świata umieszczono Archiwum Indii, gdzie gromadzone są mapy, ryciny, pamiętniki, zapiski, dzienniki podróży wielkich podróżników i odkrywców. Wstęp wolny, ale niestety bogactwem udostępionych eksponatów trochę się zawiodłem. Spora ich część służy tylko naukowcom.

Fabryka cygar, Uniwersytet

W obecnym gmachu Uniwersytetu Sewilskiego, jednego z piękniej ulokowanych europejskich uniwersytetów, i to na dodatek otoczonego… fosą, jeszcze 2 wieki temu znajdowała się fabryka cygar i papierosów. Znów… największa w Hiszpanii, operująca głównie na kubańskim tytoniu.
Warto wstąpić do budynku w przerwie pomiędzy zajęciami studentów lub w czasie siesty i spróbować puścić sobie w słuchawkach fragmenty opery Carmen. Np Habanerę. Czemu? Bo właśnie tu rozgrywa się większość akcji opery o Carmen, zmysłowej cygance, pracującej w sewilskiej fabryce cygar. Jej pomnik stoi naprzeciw Areny Walk Byków.

Plaza de Toros de la Maestranza

Kontrowersyjna atrakcja, którą pominęliśmy nie ze względu na brak chęci poznawania kuluarów sewilskiej corridy, ale na fakt, że zwiedzaliśmy arenę w Rondzie. Wbrew wielu informacjom – starszą od sewilskiej. Ta jednak jest większa, bardziej spektakularna (w środku znajdują się np. kamienne, zdobione cegłami i kafelkowanymi numerami trybuny). Oczywiście obok areny znajduje się muzeum corridy i torreadorów, ale po drugiej stronie ulicy twarzą w stronę zdobnego budynku zwrócone są pomniki najsłynniejszych gwiazd areny. Oraz Carmen.

Co, gdzie zjeść i wypić w Sewilli?

W Sewilli nie szczędziliśmy sobie tapasów, ponieważ ich ceny tutaj były kusząco niskie. Dużo tańsze, niż w Madrycie czy Barcelonie. Niewątpliwie jesteśmy usatysfakcjonowani poradami czytelników, którzy nakierowali nas na świetny lokal, oblegany zarówno przez miejscowych, jak i przez turystów. To Bodega Santa Cruz (Las Columnas). Pan serwujący przekąski z wielką radością doradzi, które wybrać. Ceny wahają się od 2,5 do 2,8 euro. To są jednak duże, ciepłe tapasy, więc trzema, czterema najedliśmy się. Poproście o bacalau w sosie pomidorowym albo w wersji prażonych kulek bolinho de bacalhau oraz wieprzowinę w sosie serowym. Oczywiście jeśli będzie dostępna. Bo jak nie to panowie zetrą ją z kredowej tablicy 😉

W inny wieczór skierowaliśmy się na plac Alameida de Hercules, gdzie poleciła nam iść Monika, moja siostra, znawczyni dobrego jedzenia. Chodzi o to, że przy samym placu znajduje się ponad 30 restauracji, barów, tawern, w związku z czym wybór jest znakomity. My wybraliśmy knajpkę o podobnej nazwie – Las Columnas. Zbieżność nazw przypadkowa. Było nieco drożej, ale znów swojsko.

W pierwszy słoneczny dzień, przebijając się pomiędzy tłumami, wyhaczyliśmy stolik przy Freiduria Puerta de la Carne. Dziwny to lokalik, małe bisto, które podaje tapasy na wagę, wszystkie smażone w głębokim tłuszczu i podawane w firmowych papierowych rożkach. Śmiech politowania znika, gdy widzimy nagrody, wyróżnienie i rok założenia lokalu. Działa w tej formie nieprzerwanie od 120 lat.

W Sewilli obłędnie smakowana nam kawa. Nie tylko ze wspomnianym wcześniej słodką torriją przy placu Hiszpańskim (La Citroen) ale każda. Warto usiąść w słońcu przy bulwarze nadrzecznym w kawiarni blisko Torre del Oro. Czarna, con leche, bombon. Albo absolutny hit: darmowe wino tinto de verano w ramach biletu na Metropol Parasol i kawa tamże o zachodzie słońca. Ach! Ceny kaw w Sewilli wahają się pomiędzy 1,2 a 2 euro.

Sewilla to też bodegi. Miejsca, gdzie przychodzi się napić. Tzn… sączyć wino, wino pomarańczowe – znak rozpoznawczy Sewilli i Jerez, likiery, cherry, koniaki czy moskatele. Spędziliśmy fajny moment jednego wieczoru w bodedze „La Aurora”. Ceny na zdjęciu powyżej.

Ze śniadaniami bywało różnie, bo nie mieliśmy zawsze czas na nie z uwagi na warowanie przy wejściu do Alcazaru czy Katedry (blisko otwierają sklepik z kawiarnią „na wynos” Vending Murillo. Więc zdarzyło nam się zahaczyć o McDonald’sa. Jednak świetne i tanie śniadanie zjedliśmy koło naszej kwatery w lokalu z sieci Spala Imagen. Zaszokowało nas, że połowa osób przychodziła na kawę a połowa… na szklankę soku pomarańczowego.

Italica. Pomysł na krótki wypad poza Sewillę

Około pół godziny drogi z Sewilli miejskim autobusem 170A do Santiponce, znajdują się pozostałości po rzymskim mieście Italica. Świetnie zachowany amfiteatr, największy na Półwyspie Iberyjskim jest największą atrakcją tego miejsca. W mieście nie zachowało się sporo rzymskich budynków, ale za to fundamenty, ulice oraz prawdziwe mozaiki podłogowe są warte odwiedzin. Ciekawostka jest taka, że sceneria miasta Italica również została wykorzystana przez twórców serialu „Gra o Tron”. Tutaj, na arenie smoków odbyło się spotkanie wszystkich rodów w obliczy inwazji Danearys na Westeros. We wtorki kompleks archeologiczny zwiedzać można za darmo, natomiast w inne dni (za wyjątkiem poniedziałków, kiedy jest zamknięte), bilet kosztuje 1,5 euro.

NA SKRÓTY: Porównaj najtańsze noclegi w Sewilli | Zarezerwuj hotel w Sewilli | Kup Kartę zniżkową Sevilla Card

Sprawdź ceny noclegów w Sewilli

Ilość komentarzy: 18 - dołącz do dyskusji!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  • Julka says:

    Dzięki za Wasze teksty o Andaluzji – w sobotę wybieram się tam i Wasze rady co do Sewilli czy Alhambry i Granady z pewnością się przydadzą:) Pozdrawiam ciepło!

    • Wędrowne Motyle says:

      Powodzenia. Oby nie było za dużych upałów 🙂

    • Julka says:

      Dzięki jeszcze raz za Wasze teksty o Andaluzji! Skorzystałyśmy z większości Waszych rad i propozycji, dzięki np. za polecenie Casa de Pilatos, bardzo mi się tam podobało:) W Sewilli trafiłyśmy akurat na ciut niższą temperaturę niż panuje teraz, więc fajnie się zwiedzało:) Mały up-date – bilet na Metropol Parasol nie upoważnia już do darmowego napoju, tylko daje zniżkę na niego:) Jeszcze raz wielkie dzięki, uwielbiam Wasz blog, zdjęcia i teksty!

    • Wędrowne Motyle says:

      Super. A to ciekawe, że zmienili zasady. Byliśmy w sumie całkiem niedawno. A jakiego drinka kupowaliście? Bo droższe drinki mają zniżkę, najtańsze za darmo.

    • Julka says:

      Na bilecie jest ciągle napisane „free drink”, natomiast na górze okazuje się, że jest to 1 euro zniżki na cokolwiek z oferty:) Ja piłam białe winko.

  • Iwona says:

    Przepiekne zdjecia. W Sewilli bylam wiele lat temu. Teraz czesto jestem na Wyspach Kanaryjskich i na Balearach, ale na ladzie w Hiszpanii bylam tylko raz.
    Pozdrawiam
    Iwona

  • Anna says:

    Idealny artykul dla mnie. Za 10 dni lece do Sewilli, wiec dziekuje za pomoc!

  • Grzegorz says:

    Bardzo duża dawka przydatnych informacji o Sewilli. Musiałem to podzielić na dwa dni bo artykuł jest dość wyczerpujący 😉 Kawał dobrej roboty.

  • Magda says:

    Świetny, praktyczny post! A zdjęcia genialnie ukazują to bogactwo architektoniczne!

  • Kasia says:

    Chciałbym się wybrać w niedługim czasie do sewilli, naprawdę piękne miejsce moim zdaniem.

  • Dzięki za pigułę informacji 🙂 Przyjemnie było czytać!

  • Malgosya says:

    Ja dopiero będę w Sewilli i bardzo dziękuję za tą esencję informacji. Muszę się nieźle nagimnastykować, aby w półtora dnia zobaczyć najbardziej charakterystyczne punkty Sewilli. Myślę o noclegu w dzielnicy Santa Cruz. Mam nadzieję, że poczuję odpowiedni klimat. Pozdrowienia

  • Daria says:

    Dzięki za ten przydatny wpis, przyda się bo pojutrze lecimy do Malagi, wypożyczamy auto i zwiedzamy cały region:) Pozdrawiam i zapraszam do siebie!

    • Wędrowne Motyle says:

      Wszyscy z tej Maladze auta wypożyczają 🙂 i słusznie. Bo w interiorze już ciężej. dzieki!

Dołącz do naszego newslettera!

Hej! I jak Ci się podoba na naszym blogu? Jeśli wszystko OK to mamy propozycję: Dołącz do ponad 90 tys. śledzących nas osób. Wysyłamy mail jedynie raz na tydzień. Zero spamu, tylko nowe wpisy, super okazje, triki, promocje lotnicze i podróżnicze poradniki. W marcu wyślemy Wam jako pierwszym ekskluzywny prezent. Za darmo! *POLITYKA PRYWATNOŚCI