Blog Kopalnia soli w Wieliczce to nie tylko… sól i kopalnia

Kopalnia soli w Wieliczce to nie tylko… sól i kopalnia

Wypad na weekend do Wieliczki. Brzmi zaskakująco, przyznacie? To posłuchajcie dalej, bo jest w tym głębszy sens. Z naciskiem na słowo „głębszy”

„Szczęść Boże”. Tymi słowami witali się wieliccy górnicy, rozpoczynając swoją trudną, wymagającą i niebezpieczną pracę w kopalni. Tak pozdrawiamy się też dzisiaj, mijając kolejnych turystów i przewodników, którzy odsłaniają im tajemnice wielickich podziemi. To piękna tradycja, podobnie jak zwyczaj, by przed każdym rozpoczynającym się dniem pracy na chwilę zatrzymać się przed figurą, ołtarzem, czy obrazem świętego, który zapewnić miał spokojną i szczęśliwą „dniówkę”. Stąd pod ziemią liczne kaplice i inne miejsca kultu, które podziwiać możemy do dnia dzisiejszego. Jedną z nich jest Kaplica św. Antoniego, czy Kaplica św. Krzyża (dziś istnieje nawet podziemna Trasa Pielgrzymkowa). Tak też było w znanych nam śląskich kopalniach. Wiemy to, bo podziemne, kopalniane trasy turystyczne nie są nam obce, podobnie jak trud pracy górnika, choć oczywiście tylko z opowieści męskich członków rodziny, pracujących w tym fachu. Nie wydobywali jednak soli, a węgiel kamienny. Dlatego ich patronką była tylko św. Barbara, w przeciwieństwie do górników kruszcowych, których strzec ma jeszcze św. Antonii. W przypadku Kopalni Soli „Wieliczka” mogli liczyć jeszcze na opiekę św. Kingi – patronki oraz św. Klemensa, pod którego wezwaniem znajduje się parafia wielicka.

Według legendy węgierska księżniczka Kunegunda, powszechnie znana jako św. Kinga, otrzymała od swojego przyszłego męża – księcia krakowskiego i sandomierskiego, Bolesława Wstydliwego, piękny pierścionek zaręczynowy. Od swojego ojca natomiast, króla Węgier Beli IV otrzymała  dość nietypowy posag. Była to kopalnia znajdująca się na terenie dzisiejszej Rumunii. To jednak nie do końca spełniło oczekiwania księżniczki, która chciała dać sól swoim przyszłym poddanym. Wrzuciła swój pierścień zaręczynowy do kopalnianego szybu. Choć początkowo nie miałam pojęcia i nie rozumiałam, co akt ten oznaczał, to po późniejszych wyjaśnieniach, dowiedziałam się, że był on równoznaczny z tym, iż stała się właścicielem kopalni. Takie symboliczne przejęcie kopalni w swoje posiadanie – charakterystyczne dla dawnych czasów. Interesujące, prawda? Gdy już przybyła w okolice Krakowa, przejeżdżając kolejne wioski, pokazano jej znaleziony pierścień ukryty w solnej bryłce. I w ten sposób odkryto sól w Wieliczce. To pierścień zaręczynowy Kingi i Bolesława Wstydliwego sprowadził sól do Polski.

Do Wieliczki przyjechaliśmy pociągiem z Krakowa, do którego dostaliśmy się autobusem ze Śląska. Kraków niestety przywitał nas smogiem. Zaczęło się. Szaro-brunatna otulina wisząca nad miastem przypomina o tym, że sezon grzewczy już się rozpocząć, a zimowy zbliża się nieubłaganie. Wieczór i noc spędzamy w pięknym hotelu Grand Sal, w restauracji którego zaserwowano nam iście królewskie posiłki. A od rana przemierzać będziemy podziemne korytarze, chodniki i komory korzystając ze specyficznych walorów klimatycznych wielickiej kopalni. Cieszymy się, że odetchniemy pełną piersią i uciekniemy przed smogiem.  Jednocześnie uświadamiamy sobie, że byliśmy tu po raz ostatni bardzo dawno temu. To więc też podróż nieco sentymentalna. Czy coś jeszcze pamiętamy z wycieczki szkolnej sprzed około dwudziestu lat? Zobaczymy.

Trasa turystyczna – podróż po najwspanialszych skarbach Kopalni Soli Wieliczka

Gdy sięgam pamięcią, przypominam sobie właściwie jedynie wykutą w soli Kaplicę św. Kingi – patronki wielickich górników i założycielki kopalni. Musiała na mnie zrobić ogromne wrażenie, skoro w głowie pozostał mi tylko ten fragment szkolnej wycieczki sprzed około dwudziestu lat. W sumie to wcale mnie to nie dziwi, ponieważ ta podziemna świątynia jest jedną z najbardziej znanych, często reklamuje obiekt a nawet całą Polskę w różnych zestawieniach zagranicznych, w stylu „Największe atrakcje w Polsce”. Można by nawet uznać, że jest symbolem i wizytówką Kopalni Soli „Wieliczka”, a na Trasie turystycznej, tak chętnie wybieranej przez przyjezdnych z całego Świata, jest punktem kulminacyjnym. To tutaj właśnie wszyscy najszerzej otwierają buzie – z zachwytu i podziwu nad kunsztem artystów takich jak Józef Markowski, czy Antonii Wyrodek. Nasz przewodnik Pan Mariusz zapewnia, że komora najpiękniej prezentuje się przy wyłączonych światłach żyrandoli (także wykonanych z bryłek soli), gdy jedynie punktowe światło oświetla solne rzeźby i płaskorzeźby, wśród których najokazalszą jest… posadzka. Tak, czy inaczej atmosfera jest tu naprawdę wyjątkowa. Nie przeszkadzają nam nawet turyści, których jest tu dość sporo.

Ale to przecież nie jedyna atrakcja owej trasy. W sumie liczy ona około 2 km długości i obejmuje najpiękniejsze komory (jest ich 22), podziemne kaplice, a nawet jeziorka solankowe. Rozpoczyna się w budynku nadszybia Szybu Daniłowicza, którego nazwa wzięła się od nazwiska jednego z XVII – wiecznych zarządców Kopalni – Mikołaja Daniłowicza. Wiedzie przez Poziom I Bono (głębokość ok 64 m) do którego trzeba dojść pokonując 378 stopni (w sumie na trasie pokonać trzeba około 800 stopni), Poziom II wyższy Braci Markowskich (głębokość ok. 90 m), Poziom II niższy Mickiewicza (głębokość do 110 m), Międzypoziom Kazanów (głębokość do 125 m) i Poziom III Słowackiego (głębokość ok 135 m).

Będąc w trzeciej albo czwartek klasie szkoły podstawowej nie wiedziałam, że Kopalnię zwiedził między innymi Mikołaj Kopernik, ówczesny student Akademii Krakowskiej (stąd Komora Mikołaja Kopernika), Józef Piłsudski będący wówczas Naczelnikiem Państwa Polskiego (stąd Komora Józefa Piłsudskiego), człowiek oświecenia i słynny geolog Stanisław Staszic (Komora Stanisława Staszica), a także inni wielcy ludzie, wybitni przedstawiciele różnych epok historycznych, jak Julian Ursyn Niemcewicz, Stanisław Moniuszko, Jan Matejko, Aleksander von Humbold, Johan Wolfgang Goethe, Piotr I Wielki, Franciszek Józef i wielu, wielu innych. Nie wiedziałam, że król Polski Kazimierz Wielki (jego popiersie wykonane przez Władysława Hapka zobaczyć można w Komorze Kazimierza Wielkiego) nadał w 1368 roku górnikom wielickim przywileje. Uregulowano wówczas godziny pracy górników, zapewniono im opiekę lekarską, a nawet rentę. Po zakończonym dniu pracy każdy z górników mógł zabrać na swój użytek garść soli. To była wielka hojność. Podobno panny „na wydaniu” podczas szukania idealnego kandydata na męża wśród pracowników kopalni miały tylko jedno kryterium – duże dłonie. W tamtych czasach za solny walec, zwany bałwanem, można było kupić całą wieś łącznie z jej mieszkańcami. Sól była cenna jak złoto, sól była białym złotem gwarantującym rozwój (choć jak się później przekonamy biała to ona tak do końca nie jest) i bogactwo wielu miast, z Krakowem włącznie.

Nie wiedziałam zarówno dwadzieścia lat temu, jak i teraz, że wielicka sól jest solą… zieloną. Trochę zdziwiło nas pytanie Pana Przewodnika Mariusza, dotyczące koloru otaczającej nas z każdej strony soli. To przecież proste – jest biała, jak widziane w korytarzach i chodnikach wycieki zwane „solnymi kalafiorami” – efekt wtórnej krystalizacji, ewentualnie szara, no bo przecież taką widzimy na ciosach, stropie, a nawet spągach kopalnianych. Wielicka sól jest zielona, widać to doskonale w Komorze Weimar i Komorze Erazma Barącza, w których solne jeziorka przybierają kolor głębokiej zieleni. Bez dwóch zdań. Nawet Marcin, który ma problem z rozróżnianiem odcieni tego koloru, musiał przyznać, że bez wątpienia jest to zieleń. W Komorze Weimar mamy okazję zobaczyć i posłuchać mini spektaklu światło i dźwięk. Przy akompaniamencie muzyki Chopina przenosimy się w odległe czasy eksploracji tej komory, a naszym „przewodnikiem” jest dobry duch kopalni, czyli Skarbnik, którego rzeźba solna znajduje się po drugiej stronie balkonu widokowego, na przeciwległym brzegu solnego jeziorka. Na głębokim na jakieś 9 m jeziorko znajdujące się w Komorze Erezma Barączka w 2005 roku żeglował na desce windsurfingowej mistrz olimpijski Mateusz Kusznierewicz. A to tylko jeden z wielu spektakularnych wydarzeń jakie miały miejsce pod ziemią w Kopalni Soli Wieliczka. Ale o tym nieco później.

Jedną z piękniejszych komór na Trasie Turystycznej jest Komora Michałowice, która jest jednocześnie jedną z najwyższych komór w Kopalni (ma wysokość ok 35 metrów) i posiada przepiękną drewnianą obudową. Konstrukcja ta stanowi niezapomniane tło dla odbywających się tutaj koncertów orkiestry kopalnianej. Może nieco się zdziwicie, ale nawet miłośnicy architektury modernistycznej znajdą w Kopalni Soli Wieliczka coś dla siebie. W tym właśnie stylu udekorowana jest ogromna Komora Warszawa, gdzie organizowane są przeróżne uroczystości, imprezy, bale, koncerty itp. Trasa kończy się w Podszybiu Szybu Daniłowicza, gdzie znajduje się winda, którą dostaniemy się na powierzchnię ziemi. Do wnętrza ziemi wchodzimy więc na własnych nogach – schodami, a wyjeżdżamy windą.

Legenda o odkryciu Soli Kamiennej w Wieliczce zaprezentowana jest w Komorze Janowice. Bez problemu wśród solnych rzeźb dostrzec można postać św. Kingi i górnika trzymającego w ręce bryłkę soli z  ukrytym pierścieniem.

Inne atrakcje pod ziemią – dla duszy i ciała

Podobno pod ziemią jedzenie smakuje zupełnie inaczej. Prowadzono nawet badania naukowe na ten temat. Zmęczeni ciężką pracą wieliccy górnicy zapewne nie zastanawiali się nad tego typu niuansami. Śniadanie trzeba było jeść szybko, bo nie tylko ludzie przebywający pod ziemią mieli ochotę na chleb, czy kawałek sera. Na końcu Trasy Turystycznej znajduje się Komora Witolda Budryka, a tam restauracja serwująca dania obiadowe, przekąski, napoje i słodkości w formie bufetu. Jest to więc doskonała okazja, aby wyrobić sobie opinie na temat smaku posiłków zjadanych pod powierzchnią ziemi. Jest też informacja tylko dla pełnoletnich – spożywany pod ziemią alkohol także zupełnie inaczej oddziałuje na organizm. Nie należy więc przesadzać, prawda o ilości wypitego piwa wyjdzie dopiero jak znajdziemy się na powierzchni. I możemy się nieco zdziwić. Zapytajcie uczestników karczm piwnych, czy innych tego typu imprez.

Kolejnym zaskoczeniem podczas zwiedzania Kopalni Soli Wieliczka, jest kino w technologii 5D usytuowane w komorze Lill Górna, niedaleko wspomnianej już wcześniej Komory Staszica i Komory Warszawa. Głównym „bohaterem” multimedialnej ekspozycji jest oczywiście sól, jej historia i szeroki wachlarz zastosowania. Film prezentuje dzieje powstania złóż soli w tym rejonie, historię Kopalni Soli Wieliczka, sposoby eksploatacji „białego złota”. To świetne podsumowanie przebytej Trasy Turystycznej. No i jeszcze jedna ciekawostka. Nazwa Komory Lill, wzięła się od naczelnika kopalni Józefa Lill von Lilienbacha, który założył w 1830 roku górniczą orkiestrę. Istnieje ona po dziś dzień i jest chyba najstarszą tego typu orkiestrą w Polsce.

Niewielu zdaje sobie sprawę z tego, iż w Kopalni Soli Wieliczka znajduje się także uzdrowisko. Panujący pod ziemią mikroklimat ma zbawienny wpływ zwłaszcza dla osób, które borykają się z problemami przewodu oddechowego. Kuracjusze przebywają tu nawet przez trzy tygodnie. Można także spędzić noc w kopalni  (Komora Słowackiego i Komora Stajnia Gór Wschodnich) oddychając tylko i wyłącznie świeżym powietrzem albo też spędzić aktywny dzień połączony z ćwiczeniami fizycznymi w specyficznym mikroklimacie. To dobry pomysł zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym, kiedy jakość powietrza pozostawia wiele do życzenia.

Zdarza się, że kończący zwiedzanie Trasy Turystycznej, mają wielkie szczęście (tak jak my) i w środku dnia trafiają na podziemną elektryczna kolejkę, która zabierze ich w okolice Podszybia Szybu Regis. Trzeba tą atrakcję potraktować jako „bonus” albo „niespodziankę”, ponieważ nie jesteśmy w stanie przewidzieć kiedy i czy w ogóle kolejka zostanie uruchomiona. Każdy może natomiast skorzystać z jeszcze jednej atrakcji, którą jest winda panoramiczna zamontowana w Komorze Stanisława Staszica, która jest najwyższą komorą na Trasie Turystycznej. Tutaj też znajduje się wykuta w soli płaskorzeźba upamiętniająca obiekty wpisane na listę UNESCO w 1978 roku. W tym Kopalnia Soli Wieliczka.

W Komorze Stanisława Staszica odbył się pierwszy i chyba jedyny na Świecie lot balonem na ogrzane powietrze. Może lot jest w tym przypadku stwierdzeniem nieco na wyrost, jednak w 2000 roku balon uniósł się tu na wysokość ponad 200 cm. Tutaj też odbył się podziemny skok na bungee.

   

Atrakcje na powierzchni – bo w Kopalni jest prawie wszystko…nie ma tylko słońca

Właśnie te słowa wypowiedział nasz przewodnik – „W kopalni jest niemal wszystko. Jedyne, czego tu brakuje, to słońce”. Zobaczymy więc, czy znajdziemy je na powierzchni, rano bowiem, kiedy rozpoczynaliśmy naszą przygodę zapowiadało się, że będzie padać. Po wyjechaniu z kopalni okazuje się, że słońca niestety próżno szukać, a niebo spowite szarymi chmurami lada moment zafunduje nam prysznic. Nie ma na co czekać. Udajemy się do czym prędzej do Tężni Solankowej zasilanej solanką z kopalni, której wyrobiska przed chwilą przemierzaliśmy. Wielicka Tężnia Solankowa jest największym tego typu obiektem w południowej Polsce, imponuje zwłaszcza wieża widokowa o wysokości przekraczającej 22 metry. Mikroklimat, który panuje w otoczeniu tężni pozytywnie wpływa na wiele aspektów, zwłaszcza na nasze górne drogi oddechowe. Polecamy więc spacer po tarasach umieszczonych na tarninowej konstrukcji tężni albo też odpoczynek na ławeczce w jej pobliżu.

Ceny biletów do Tężni Solankowej to 9 zł dla osoby dorosłej i 6 zł bilet ulgowy. W przypadku, gdy w tym samym dniu skorzystamy z Trasy Turystycznej lub Trasy Górniczej, cena biletu do Tężni Solankowej jest niższa (odpowiednio 6 zł i 4 zł)

Założony w 1867 roku Park św. Kingi jest doskonałym miejscem do spacerów, a niegdyś służył przebywającym w Wieliczce kuracjuszom. Pamiątką po tym jest budynek dawnych łaźni, gdzie zażywano solankowych kąpieli. Dziś mieści się tu Hotel Grand Sal wraz z restauracją. Jak dowiedzieliśmy się od naszego przewodnika, latem w parku organizowane są koncerty  wielickiej Orkiestry Górniczej.

Trasa Górnicza – podróż po prawdziwej kopalni

Trasa Górnicza nie ma nic wspólnego z opisaną już Trasą Turystyczną, wiodącą przez najwspanialsze komory podziemnego wielickiego świata. Jest jej doskonałym uzupełnieniem. Takim „skokiem w bok” od trasy, którą zwiedza się w sposób tradycyjny – na spokojnie przemierzając kolejne perełki wielickiej Kopalni. Albo na odwrót. Ci, którzy nie potrafią „usiedzieć na miejscu” właśnie od tej trasy powinni zacząć eksplorowanie kopalni. Tu najważniejsza jest przygoda, no i świetna zabawa trwająca prawie trzy godziny i rozpoczynająca się już w budynku nadszybia Szybu Regis (w centrum miasta). Tu mamy okazję zobaczyć jak wygląda prawdziwa kopalnia.  Od naszego przewodnika, a właściwie przodowego, Pana Marka, wiemy, że Trasa Górnicza podoba się głównie młodym ludziom, którzy chcą skosztować trochę adrenaliny, a także tym, którzy zamierzają w Kopalni Soli Wieliczka spędzić więcej czasu niż tylko dwie godziny podczas tradycyjnego zwiedzania podziemi. To może być: świetny pomysł na wypad grupy znajomych, zmęczonych ciężką i długą pracą w biurach w tygodniu, dla rodziny z dziećmi, ale nie tymi najmłodszymi, nietypowy pomysł na spędzenie urodzin, rocznicy.

W dawnej lampowni następuje przemiana z turystów w śleprów, czyli niedoświadczonych górników – po prostu żółtodziobów w swoim fachu. Nie może się oczywiście obejść bez odpowiedniego stroju składającego się z kilku nieodzownych elementów. Po pierwsze kombinezon ochronny, po drugie hełm (czerwony, bo takie zakładają nowicjusze), lampa – jak się później okaże, jedyne źródło światła na trasie, no i pochłaniacz metanu (na wszelki wypadek). Z takim ekwipunkiem udajemy się do windy którą zjeżdżamy na poziom I znajdujący się 57 metrów pod ziemią. Na Trasie Górniczej mamy okazję zobaczyć prawdziwą kopalnię i poznać w jaki sposób pracowali pod ziemią górnicy. Od czasu do czasu mijamy chodniki, w których drewniana konstrukcja szalunkowa nie wytrzymała, powodując zasypanie przejścia. Mamy też okazję podziwiać niektóre komory, widziane podczas tradycyjnego zwiedzania, z zupełnie innej perspektywy, jak chociażby Komorę Maria Teresa – z perspektywy widokowej galeryjki.

Jeśli jednak myślicie, że przemierzanie Trasy Górniczej to tylko krążenie po kolejnych komorach połączonych ciemnymi chodnikami i korytarzami, to bardzo się mylicie. Przodowy nie pozwala nudzić się śleprom. Zawsze jest coś do zrobienia. A to trzeba naładować wózek transportujący urobek, a potem spróbować go przepchnąć, a to rozbić bryłki soli na mniejsze kawałki (przy okazji wziąć sobie kawałek na pamiątkę), albo też wprawić w ruch koło transportujące solankę lub co gorsze – kierat. Największym wyzwaniem jest jednak znalezienie wyjścia z kopalni przy pomocy mapy, pamiętając o tym, że to labirynt korytarzy często nie różniących się od siebie szczególnie. Naszym jedynym źródłem światła są przymocowane do hełmów lampki, a gdy je zgasimy, panuje kompletna ciemność. Ciemność, do której nie jesteśmy w stanie przywyknąć, a próba poruszania się kompletnie ciemnym korytarzem powoduje, że nasz błędnik szaleje. Świetne, niecodzienne przeżycie. Przygodę kończymy na 110 metrach, na poziomie Iln.  Na koniec jeszcze pasowanie na górnika i dyplom, który otrzymamy po zdaniu egzaminu i tradycyjnym „skoku przez skórę”.

Cała trasa wiedzie przez najstarszy w wielickiej Kopalni Poziom I Bono, Poziom II Wyższy Braci Markowskich (górników i artystów rzeźbiarzy), Poziom II Juliusza Słowackiego. Jedną z piękniejszych iście „krasnoludową” komorą jest naszym zdaniem Komora Franciszka Karola z pięknym żyrandolem i potężnym obeliskiem.

Bardzo dobrym pomysłem jest skorzystanie z pakietu złożonego z Trasy Turystycznej i Trasy Górniczej. Wówczas zapłacimy mniej (pakiet dwóch tras w języku polskim to koszt 99 zł, a pojedyncza trasa w języku polskim to koszt 59 zł). Wszelkie informacje na temat godzin zwiedzania, cen poszczególnych biletów i atrakcji znajdziecie na stronie internetowej Kopalni Soli „Wieliczka”. Decydując się na Trasę Górniczą koniecznie należy ubrać się dość ciepło i wygodnie. No i pamiętajmy, że nasze buty mogą się ubrudzić. Nawet bardzo. Ale trochę o to chodzi.

Kopalnia Soli w Wieliczce, to nie tylko Kaplica św. Kingi, którą zapamiętałam ze szkolnej wycieczki (choć jest jej niewątpliwym skarbem), ale też szereg innych  atrakcji, jak na przykład Trasa Górnicza, gwarantująca niezapomnianą przygodę, której motorem napędowym jest dowcipny przewodnik. Można spędzić tu spokojnie weekend, nawet dłuższy weekend. Nie martwiąc się o pogodę. Pod ziemią temperatura zawsze jest stała i waha się między 12-14 a 16 stopni, no i nie pada 🙂 A co najważniejsze można uciec od smogu.
Przyjeżdżając tu miejmy świadomość, że jesteśmy w miejscu unikatowym na skalę Światową. Wspaniale jest widzieć turystów z różnych zakątków naszego Globu, którym oczy otwierają się szeroko z zachwytu, gdy przemierzają podziemne korytarze i komory. Powinniśmy być z tego dumni. Nie raz przekonywaliśmy Was, że na pewnych zabytkach, obiektach, czy atrakcjach nie warto oszczędzać. Naszym zdaniem takim jest Kopalnia Soli Wieliczka. Mamy jakiś dziwny sentyment do podziemnych tras turystycznych. A Wy?

Wpis powstał w wyniku zaproszenia i współpracy z Kopalnią Soli w Wieliczce. Jednocześnie wszystkie miejsca i opinie opisane w materiale pozostają autorskie i niezależne.

Dziękujemy Basi i Mateuszowi z Podróżowaćnajlepiej.pl za wykonanie części zdjęć, w tym zdjęcia z nami. Na podrozowacnajlepiej.pl znajdziecie mnóstwo pomysłów na ciekawe miejsca w Krakowie i okolicach oraz Małopolsce

Jeden komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

Dołącz do naszego newslettera!

Hej! I jak Ci się podoba na naszym blogu? Jeśli wszystko OK to mamy propozycję: Dołącz do ponad 90 tys. śledzących nas osób. Wysyłamy mail jedynie raz na tydzień. Zero spamu, tylko nowe wpisy, super okazje, triki, promocje lotnicze i podróżnicze poradniki. W marcu wyślemy Wam jako pierwszym ekskluzywny prezent. Za darmo! *POLITYKA PRYWATNOŚCI