Blog Przez Kaszuby Północne. Norda pełna nowych odkryć i ciekawostek

Przez Kaszuby Północne. Norda pełna nowych odkryć i ciekawostek

Ta część Kaszub, zwana także Nordą, była ostatnią jaka pozostała nam tu do odwiedzenia i eksploracji. Wcześniej był już Hel i Gdynia, było także Pobrzeże Słowińskie. Tak wiele chcieliśmy tu zobaczyć, tak dużo doświadczyć, a może nawet spełnić kilka małych marzeń, czy zweryfikować dotąd utrwaloną wiedzę.

Spływ Piaśnicą wprost do morza. Doskonały pomysł by wypróbować kajaki oraz deski SUP

No bo wiecie, że Latarnia Morska w Rozewiu nie jest już najbardziej wysuniętym na północ punktem Polski, prawda? A deski SUP i kajaki doskonale sprawdzą się, by nimi wpłynąć nurtem malowniczej rzeki wprost na… plażę? No i jeszcze, że kilkanaście kilometrów od Bałtyku zajrzeć można do grot, które wprawdzie są bardzo małe ale geologicznie nie ustępują tym z południa Polski, czy Europy. Można by wymieniać jeszcze długo ale pozwólcie, że więcej ciekawostek i miejsc, które autentycznie nas zachwyciły, a nawet zaskoczyły opiszemy poniżej we właściwej części artykułu.

Przylądek Rozewie i latarnie morskie

Tego dnia pogoda od rana płatała nam figle. Nie chciało przestać padać deszcz. Wiedzieliśmy jednak, że w końcu chmury się rozstąpią i oddadzą pole słońcu, które pozwoli nam zrealizować nasze plany. Zanim jednak to się stało, skryliśmy się przed ulewą w Motylarni Rozewie, która początkowo w owym planie w ogóle się nie znalazła. A tam temperatura i klimat zupełnie inne niż na zewnątrz. Co nie powinno dziwić, skoro wokół zachwyconych zwiedzających (zwłaszcza najmłodszych) swobodnie latają egzotyczne motyle. W tym nasz symbol – Motyl Monarcha (Danaus plexippus). No i sprawdziło się powiedzenie „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”.

Wyszło też słońce. W Rozewiu zobaczyć i zwiedzić można dwie latarnie morskie (Rozewie I i Rozewie II). Zdecydowaliśmy się wejść na tą drugą, mniej obleganą, a za to gwarantującą widoki nie tylko na wybrzeże ale także na położoną znacznie bliżej morza i starszą Rozewie I. Przez 35 lat obie latarnie świeciły jednocześnie dając żeglarzom jasną (i to dosłownie) informację, gdzie dokładnie się znajdują. Rozewie II została wyłączona z użytku w 1910 roku. Rozewie I wciąż pełni swoją funkcję nawigacyjną, jednak nie jest najbardziej wysuniętym na północ punktem Polski, mimo, iż przez dziesięciolecia w podręcznikach uznawano ją za takie właśnie.

Naszą pierwszą bazą wypadową po Nordzie było Chłapowo (dzielnica Władysławowa) gdzie znajduje się malowniczy Wąwóz Chłapowski (zwany też Doliną Chłapowską, a po kaszubsku Rudnik), którym można przejść na plażę z ciekawymi gliniasto-piaszczystymi klifami. Utworzono tu Nadmorski Park Krajobrazowy. Niestety także i tu nie udało nam się złapać spektakularnego zachodu słońca.

Lisi Jar

Zaraz obok latarni Rozewie I ścieżka wprowadza nas w głąb Lisiego Jaru. To niesamowity, głęboki wąwóz erozyjny, który wcina się w Kępę Swarzewską. Strome zbocza porasta gęsty, stuletni las bukowy, którego gałęzie tworzą naturalny, zielony dach. Jest tutaj bardzo „górsko” i niezwykle baśniowo, a jesienią, gdy liście drzew się kolorują musi być tu jeszcze piękniej. Ale i my nie możemy narzekać, bo promienie słoneczne przedzierają się przez gęstwinę tworząc delikatne, jasnożółte świetlne pasma. Lisim Jarem, niczym wrotami, można wejść do zupełnie innego świata – odmiennych kolorów, zapachów i dźwięków. Tu robi się o wiele jaśniej i słoneczniej ale też głośniej, bo huczą morskie fale – na plażę 19. w Jastrzębiej Górze. Nie zapominając o legendzie związanej z królem Zygmuntem III Wazą. W 1598 roku wracając z nieudanej wyprawy po szwedzką koronę, jego statek właśnie tutaj w pobliżu miał się rozbić, jednak król miał wyjść z wypadku cało i znalazł schronienie właśnie w tym wąwozie. Przypominać ma o tym niewielki drewniany pomnik, a właściwie rzeźba króla. Wejście (lub też wyjście) do Lisiego Jaru znajduje się przy Pomniku Polskiego Orła.

Gwiazda Północy w Jastrzębiej Górze

Idąc plażą w kierunku zachodnim w końcu dotrzemy do miejsca, które dzięki nowoczesnym pomiarom GPS na przełomie wieków, odebrały bezlitośnie palmę pierwszeństwa Przylądkowi Rozewie. Przegrało ono o kilkanaście metrów z klifem w Jastrzębiej Górze. Skromny pamiątkowy obelisk – Gwiazda Północy wyznacza
najdalej na północ wysunięty punkt w naszym kraju. U jego stóp zaś, na miękkim i niezwykle drobnym piasku, słup w biało-czerwone pasy, który ma o tym informować również odpoczywających tu plażowiczów. Z wielką przyjemnością przeszliśmy się wieczorem bulwarem nadmorskim mijając Willę Victor z lat 20′ XX wieku (dawniej Willa Nadmorska) i znów schodząc na plażę z nadzieją na spektakularny zachód słońca. Niestety nie udało się, bo gęste chmury znów dały o sobie znać. Widzieliśmy jednak na licznych zdjęciach, że niebo i woda potrafią się tu naprawdę spektakularnie pokolorować na wiele odcieni czerwieni i różu.

Kajakiem po Piaśnicy i malownicze plaża w Dębkach

Spływ kajakiem po spokojnej rzece Piaśnicy okazał się świetną i naprawdę oryginalną przygodą. Bo to, że kajakami pływaliśmy już wiele razy i to na różnych rzekach (i nie tylko rzekach, bo i jeziora się zdarzały) w wielu zakątkach Polski, to jedno ale żeby kajakiem wpłynąć bezpośrednio na plażę? Tego jeszcze nie było! Ponoć niektórzy śmiałkowie decydują się nawet ponieść do końca nurtowi Piaśnicy i wraz z nią bezpośrednio wpłynąć do morza. Trzeba jednak bardzo uważać, bo prądy morskie mogą być zdradliwe i niebezpieczne. My nie próbowaliśmy. Dobrze sprawdzić się tu mogą także bardzo popularne ostatnimi czasy deski do pływania, jak chociażby Deski SUP Allround, którymi można łatwo manewrować i nadają się do pływania nie tylko po jeziorach ale też rzekach właśnie oraz do pokonywania fal. Widzieliśmy z resztą rodzinkę, która właśnie w ten sposób dotarła do ujścia rzeki na plaży w Dębkach.

Trasa nie jest trudna i wymagająca, nie należy też do najdłuższych (około 8 km). Ruch po niej jest jednak reglamentowany. Rozpoczyna się przy Jeziorze Żarnowieckim i wiedzie spokojną rzeką łagodnie meandrującą wśród pól, łąk ale też pachnących lasów. Po drodze można spotkać łabędzie, czy niezwykle płochliwe i szybkie zimorodki. Nam się udało jednego zobaczyć. Ale uchwycić na zdjęciu już nie. Sama plaża należy do jednych z najpiękniejszych w Polsce, nie wiemy nawet, czy nie zasługuje na miano najpiękniejszej. Piasek jest niezwykle delikatny i niemal śnieżnobiały, a liczne rozlewiska i sama rzek wpływająca do morza nadaje jej niezwykłości. Zwłaszcza o zachodzie słońca, kiedy pastelowe kolory odbijają się od tych mini zbiorników wodnych.

Groty Mechowskie

Mechowa i jego geologicznej ciekawostki nie mogliśmy pominąć. To właśnie tutaj znajduje się najkrótsza podziemna trasa turystyczna w Polsce. Najkrótsza i być może na pierwszy rzut oka dla przeciętnego turysty mało okazała ale z punktu widzenia naukowego bardzo istotna, bo jedyna tego typu jaskinia na całym Niżu Europejskim! Uformowana została w osadach lodowcowych i scementowana węglanem wapnia. Dostrzec tu można niewielkie formy naciekowe jak stalaktyty, czy żebra. Nie zdziwił nas więc widok grupki studentów (zapewne geologii), którzy właśnie tutaj w terenie u wylotu owych grot słuchali wykładu. Być może, bo nie podsłuchiwaliśmy, wykładowca opowiadał młodym adeptom geologii coś na kształt tego: Mechowo leży na Kępie Puckiej – największej wysoczyźnie morenowej Pobrzeża Kaszubskiego. Aby zrozumieć to miejsce, wyobraźmy sobie olbrzymi płaski płaskowyż z gliny zwałowej, który z trzech stron został dramatycznie podcięty przez lodowcowe pradoliny: od północy przez Puckie Błota i dolinę Płutnicy, a od południa przez gigantyczną Pradolinę Redy-Łeby. Na krawędzi tej kępy, stromo opadającej ku Zatoce Puckiej, leży Rzucewo. My zaś możemy dopowiedzieć, że do Rzucewa już za chwilę się udamy. Zanim jednak to zrobimy, to jeszcze mały przystanek przy tutejszym XVIII – wiecznym, szachulcowym Kościele pod wezwaniem św. Jakuba i Mikołaja (na Pomorskim Szlaku Cysterskim).

Rzucewo – pałac i Osada Łowców Fok

Udajemy się do wsi Rzucewo leżącej w niewielkiej odległości od odwiedzonego już kilka lat temu Pucka. Tym razem go omijamy. Rzucewo jest interesujące z kilku powodów. Po pierwsze ciekawe jest jego położenie nad wodami Zatoki Puckiej, po drugie zwiedzić tu można Park Kulturowy – Osada Łowców Fok, a po trzecie zobaczyć położony niemal bezpośrednio nad wodą pałac, w którym odpoczywał król Jan III Sobieski z ukochaną Marysieńką.

Odkryta tu osada z epoki kamienia (V-II tys. p.n.e.) rzuciła światło na dawnych mieszkańców tych terenów, którzy stworzyli własną, odrębną kulturę, zwaną kulturą rzucewską, wyspecjalizowaną w rybołówstwie i polowaniach na morskie ssaki. Tajniki tego miejsca i ludzi zgłębić można zwiedzając ekspozycję muzealną zorganizowaną w Chacie Kaszubskiej, a także udając się na spacer ścieżką edukacyjną wokół osady.

Zupełnie inne doznania gwarantuje pałac, który za sprawą wejherowskiego urzędnika Gustava von Belowa (XIX wiek) z dotychczasowego dworu przez, który na przestrzeni wieków przewinęło się wiele słynnych rodów (jak Wejherowie, czy Radziwiłłowie), przeistoczył się w romantyczny, neogotycki pałac przypominający obronne zamczysko. Otoczone pięknym ogrodem i parkiem „wchodzącym” bezpośrednio do wóz zatoki. Dziś mieści się tu hotel, restauracja i kawiarnia oraz stadnina koni. Przebywający tu kilka razy w XVII wieku król Jan III Sobieski zapewne nie poznałby obecnie tego miejsca ale pewnie, ta jak i my, zachwyciłby się nim.

Krokowa i Żarnowiec

Krokowa stała się naszym drugim miejscem wypadowym podczas tej podróży po Nordzie. Chcieliśmy znów zobaczyć jak to jest zamieszkać w zamku. Tak więc Zamek Krokowa wybudowany w XIV wieku, a następnie kilkukrotnie przebudowany (stąd jego pałacowy wygląd) otoczony fosą i pięknym parkiem z historyczną Aleją Filozofów przez dwa dni stał się naszym domem. A przez ponad siedemset lat rządził tu potężny i zasłużony pomorski ród von Krockow. Niestety obiekt wymaga sporo inwestycji i choć jest piękny, zwłaszcza jego romantyczne otoczenie, to pokoje dla gości pozostawiają wiele do życzenia. Jak to się zwykło mówić „trąci nieco myszką”. Przyznać jednak trzeba, że udostępnione do zwiedzania sale i niewielkie muzeum – repozytorium pamięci po właścicielach tego miejsca są interesujące.
W nieodległym Żarnowcu zaś wznosi się przepiękny i niezwykle cenny ceglany Zespół Klasztorny Benedyktynek (na Pomorskim Szlaku Cysterskim – w wieku XIII należał do cystersów) wybudowany na przełomie XIV i XV wieku. W wieku XVI przekazany benedyktynkom z Chełmna. Warto zajrzeć do Kościoła pod wezwaniem NMP, a także wejść do zadaszonych krużganków.

Jezioro Żarnowieckie i Nadole

Niektórym polodowcowe, rynnowe Jezioro Żarnowieckie kojarzyć się może z elektrownią jądrową Żarnowiec. Konkretnie chodzi o Kartoszyno, gdzie w latach 80. zaczęła powstawać takowa. Po protestach społecznych i zmianach politycznych budowę przerwano w 1990 roku, pozostawiając po prostu opuszczony plac budowy – między innymi niedokończone betonowe konstrukcje (dziś jest to Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna). Innym zaś na myśl przychodzić będą malownicze krajobrazy, plaże, domki na wynajem, przystanie nad wodą, relaks i odpoczynek. Błogie spacery, czas spędzony na jeziorze – kajaki, SUPY, rowerki wodne ale też hałasujące motorówki (na jeziorze nie ma strefy ciszy). Po prostu wakacje. Asortyment jaki oferuje sklep MOVINO wpisuje się w tematykę wodnych atrakcji i czasu aktywnie spędzanego na powietrzu. Marka specjalizuje się w produktach, które zachęcają do ruchu i pozwalają czerpać jeszcze więcej radości z aktywnego wypoczynku. Nie tylko na wodzie. W ofercie można znaleźć sprzęt dopasowany do różnych potrzeb, wieku i poziomu zaawansowania.

Szukając ciekawych miejsc zlokalizowanych nad brzegiem jeziora, warto udać się do Nadola. Do którego trafiliśmy akurat w momencie wielkiej imprezy. Najprawdopodobniej dożynki. Koncert, który odbywał się w okolicach miejscowego stadionu słychać było w całej wsi. Repertuar bardzo rozległy – od disco polo, po klasyki polskiej piosenki z Krawczykiem i Wodeckim na czele. Dla każdego coś dobrego. Nadole to wieś o ciekawej historii, bowiem po I WŚ w latach 20′ XX wieku stała się ona jedyną polską wsią po zachodniej stronie jeziora. Z trzech stron otoczona ziemiami niemieckimi. Jedyną drogą wiodącą na ziemie polskie były więc wody Jeziora Żarnowieckiego, które na szczęście w całości zostało przyznane naszemu krajowi. Przez lata więc Nadole stanowiło polską eksklawą. Mieści się tu ciekawy skansen – oddział Muzeum Ziemi Puckiej prezentujący XIX – wieczną zagrodę wiejską. Sama wieś jest bardzo przyjemna. Jest tu niewielka marina, molo, plaża, zacumowane łódki i motorówki, rowerki wodne, kajaki. Skorzystać można z rejsu stateczkiem Nadolanin.

W Nadolu wstąpić można do smacznej Restauracji Nadolanka mieszczącej się w dawnej oberży – odrestaurowanym budynku z początku XX wieku. Skosztować można tu między innymi ryb z Jeziora Żarnowieckiego (np. okoń). Dania inspirowane kulinarną tradycją kaszubską znaleźć można w Restauracji Kaszubski Młyn (Wierzchucino). To zabytkowy budynek z ładnym wystrojem i tarasem tuż nad bystrą rzeką. Można tu zjeść między innymi tradycyjne racuchy z melasą z buraka cukrowego (Ruchanki z fijutem) czy Zupę Dziadowską (kaszubska zupa na maślance). 

Nad jeziorem zlokalizowana jest największa w Polsce elektrownia szczytowo – pompowa. Jej zbiornik górny (sztuczny) ale też dolny (czyli Jezioro Żarnowieckie) świetnie prezentuje się z ciekawej wieży widokowej Kaszubskie Oko (można na nią wejść lub wjechać windą).

Wejherowo

To bez wątpienia duchowa stolica Kaszub. Ale zanim udamy się na ścieżki tutejszej kalwarii, zajrzyjmy do ciekawego Park Miejskiego im. Aleksandra Majkowskiego z pałacem, w którym mieści się dziś Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej (tutaj w ogóle poznaliśmy postać pisarza Majkowskiego i jego dzieło – kaszubską epopeję Życie i przygody Remusa). Ten park to prawdziwy fenomen urbanistyczny i przyrodniczy, łączy w sobie styl angielskiego ogrodu krajobrazowego z bogatym zapleczem rekreacyjnym i kanałami wodnymi. Zaraz, zaraz, ale czy my tutaj naprawdę widzimy różowe pelikany? To chyba czas najwyższy, by udać się na pobliskie zalesione wzgórza, gdzie ufundowana została przez samego założyciela miasta – Jakuba Wejhera w latach 1649–1655 Kalwaria Wejherowska. Ma ona, dzięki wykorzystaniu dość stromych morenowych wzgórz, idealnie odwzorowywać topografię Jerozolimy z jej Górą Oliwną, Syjonem i Kalwarią. Liściasty drzewostan pozwala sądzić, że jesienią musi być tu szczególnie pięknie.

Napisz pierwszy komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Dołącz do newslettera i odbierz darmowy ebook!

    Hej! Mamy nadzieję, że podoba Ci się na naszym blogu. Dołącz do ponad 20o tys. śledzących nas osób. Ale w najlepszej, najwygodniejszej formie. Do naszego newslettera. Otrzymasz na powitanie ponad 80 stron ebooka o podróżowaniu do Azji Pd.-Wsch. Wysyłamy mail maksymalnie raz na tydzień. Zero spamu, tylko nowe wpisy, super okazje, inspiracje podróżnicze *POLITYKA PRYWATNOŚCI