Blog Podróżuj lepiej: Idealny stopover, jak go zaplanować, gdzie go spędzić?

Podróżuj lepiej: Idealny stopover, jak go zaplanować, gdzie go spędzić?

Dziś w cyklu „Podróżuj Lepiej” o stopoverach, czyli w wolnym tłumaczeniu na polski: krótkich pobytach w danym mieście pomiędzy międzylądowaniami, przylotem i odlotem do dalekiego kraju. Coś, co zawsze wszystkim polecamy, choć sensownie nie umiemy przetłumaczyć na polski w dwóch słowach. Bo to coś więcej niż tylko „międzylądowanie”.

Pewnie na tyle nas już poznaliście, że wiecie, iż lubimy łączyć ze sobą zwiedzanie dwóch (przynajmniej) krajów podczas jednej podróży. Gdy lecieliśmy do Chin, zahaczyliśmy również o Japonię, gdy planowaliśmy Wietnam Północny, wiedzieliśmy, że jednocześnie będziemy chcieli zwiedzić też Północną Tajlandię. Przy okazji Indonezji, pojawił się pomysł, by choć na chwilę udać się do Malezji. Wraz z Gwatemalą był Salwador, a z Tajlandią kilka lat temu – Angkor Wat w Kambodży. Od jakiegoś czasu też zdecydowaliśmy się na korzystanie z  jeszcze jednej, sprytnej możliwości, a mianowicie zatrzymywanie się na jeden dzień, przed lub po długim locie, w Amsterdamie lub Paryżu. Dodać trzeba, że cena biletu pozostaje taka sama, czasem (w zależności od konkretnej daty) nawet jest nieco niższa.

Dzięki stopoverom, mamy możliwość dorzucenia do egzotycznej, dalekiej podróży (choć nie tylko), jeszcze jednego bonusa, którym, w przypadku holenderskich linii lotniczych  jest albo stolica Francji, albo stolica Holandii. Albo jedna i druga. Jak? To naszym zdaniem bardzo fajna opcja. Trzeba jednak wcześniej trochę się do tego przygotować. A w tym postaramy się Wam pomóc.

1. Dopasuj miasto do dalekiej podróży

Pod latarnią najciemniej, prawda? A to bardzo istotna kwestia, aby dokonać właściwego wyboru. Bo cóż nam po wymarzonym stopoverze pomiędzy lotami, skoro okaże się on dla nas mordęgą, wycieńczający, i mało efektywny? Może po prostu nie każde miasto na to się nadaje? Jeśli lecimy do tropikalnego miejsca, nastawieni na lekkie i zwiewne obnoszenie się, zapewne nie mamy z sobą puchowej kurtki, zimowych butów, czapek i rękawiczek, prawda? Nawet lecąc w daleką podróż zimą my staramy się puścić ciepłe, ale takie bardzo ciepłe rzeczy z powrotem do domu przed wylotem albo ubrać się po prostu na cebulkę. I to wielowarstwową cebulkę. Więc w czasie mroźnej zimy nienajlepszy pomysłem na stopover może okazać się Sztokholm, Helsinki, Moskwa czy Kijów. Poza tym w miastach północnych pomiędzy wrześniem a marcem może być dużo, dużo szybciej ciemno.

W drugą stronę już dużo lepiej. Gdy lecimy na Islandię lub do Kanady, wszystko staje się jasne. Warto celować też w takie miasta, które nie są na tyle obfite w atrakcje, by rzeczywiście spełniły swoją rolę kreatywnego przerywnika. Wszem i wobec wiadomo, że Paryż i Amsterdam nadają się do tego idealnie a pomysłów na te miasta można mieć masę. Zapewne podobnie będzie z Rzymem Alitalią, Londynem, Lizboną czy Madrytem. Do Madrytu lecieliśmy kiedyś jako „miasta – postoju”. W czasie podróży zarówno do Maroka jak i Gwatemali.

2. Podejmij decyzję. Jeden czy dwa dni?

 

No właśnie. A może na całego? Trzy dni? To też jest możliwe. Możliwe jest o wiele więcej i o wiele dłużej, o czym napiszemy bardziej szczegółowo w ostatnim punkcie. My korzystaliśmy, w przypadku dalekich podróży, jedynie z jednodniowego stopovera. Taki był nasz zamysł od początku. Jeśli jednak dobrze sobie zaplanujemy ten krótki czas postoju przed lub po dłuższym locie, to naprawdę możemy wiele „wycisnąć” z wybranego miasta. Nie jest tajemnicą, że od kilku lat współpracujemy z linią lotniczą KLM. W związku z tym, nasze dalekie loty odbywają się właśnie tą holenderską linią, choć nie tylko, bo mieliśmy okazję na przykład polecieć z KLM/Air France z Wrocławia do Porto, zatrzymując się po drodze na dwa dni w Paryżu. Albo z Krakowa do Edynburga (z przesiadką w Amsterdamie).

Zacznij od… Wrocławia? Z linią liniami lotniczymi KLM/Airfrance można polecieć do Amsteramu z: Wrocławia, Gdańska, Krakowa, Warszawy i Katowic (podwykonawca – Transavia). Od 6 maja 2019 roku KLM będzie także latał z Wrocławia do Amsterdamu. Do Paryża polecieć możemy z wszystkich wymienionych polskich miast. Co ciekawe z Wrocławia do Paryża latać możemy codziennie.

Podróżując KLM dużo dalej niż wspomniane Porto, skorzystaliśmy ze stopovera dwa razy. Za pierwszym razem był to Paryż, w którym zatrzymaliśmy się na jeden dzień po przylocie z Chin i Japonii. Za drugim razem, był to Amsterdam ale nie po długim locie z Azji, a przed rejsem do Colombo na Sri Lance (w przypadku linii lotniczej KLM opcja ta jest możliwa również przed lub po rejsie do Ameryki Południowej, Afryki czy na Karaiby). Zarówno Paryż, jak i Amsterdam okazały się dla nas idealnymi miastami na tak krótki stopover. A to dlatego, że byliśmy już w tych miastach wcześniej, więc przerywnik przed lub po locie z Azji, był doskonałym pretekstem, by uzupełnić braki w zobaczonych, a raczej nie zobaczonych miejscach i obiektach podczas poprzednich wizyt. W stolicy Francji skupiliśmy się na Dzielnicy Łacińskiej, natomiast w stolicy Holandii udaliśmy się do Muzeum Morskiego i Muzeum van Gogha. Wybralibyśmy zapewne dłuższą opcję stopovera (48 h lub 72 h), gdyby była to nasza pierwsza wizyta w tych miastach, choć jeden dzień jest wystarczający, by przynajmniej „liznąć” te sztandarowe zabytki i miejsca Paryża, czy Amsterdamu albo też Stambułu, czy Madrytu.

3. Jak zaplanować zwiedzanie miasta w czasie stopovera?

Punktem odniesienia będzie tu zapewne fakt, czy wcześniej byliśmy już w danym mieście, czy nie. Oczy napisaliśmy już powyżej. Naszym zdaniem, w sytuacji, gdy jest to już kolejna wizyta, warto skupić się na miejscach i obiektach, których wcześniej nie widzieliśmy, które ostatnim razem pominęliśmy z braku czasu, albo które były na przykład zamknięte. To naprawdę bardzo dobry moment na to, by nieco bardziej szczegółowo poznać wybrane przez nas miasto. Warto wówczas zaplanować nocleg blisko miejsc, które chcemy koniecznie zobaczyć. Jeśli natomiast stopover będzie odbywał się w miejscu, w którym jeszcze nigdy nie byliśmy, to mamy dwie opcje. Albo skupiamy się na najważniejszych zabytkach i obiektach w mieście (w przypadku Paryża – Wieża Eiffla, Katedra Notre Dame, Łuk Triumfalny, Luwr – z zewnątrz, Panteon). Albo wybieramy tylko jeden obiekt, jedną dzielnicę, jedno miejsce, o którym zawsze marzyliśmy żeby zobaczyć (w przypadku Paryża może to być na przykład Dzielnica Montmartre), mając z tyłu głowy myśl, że przecież na pewno jeszcze kiedyś tu wrócimy. Oczywiście wielkie znaczenie ma tu także długość naszej przerwy przed lub po długim locie. Znacznie więcej będziemy mogli zobaczyć przez 72 godziny, niż podczas 24 godzinnego stopovera.

Jeśli chcemy zobaczyć jak najwięcej, a mamy tylko jeden dzień powinniśmy sobie wcześniej zaplanować, które obiekty i miejsca chcemy koniecznie zobaczyć. Tak, żeby nie tracić czasu. Jeśli należymy do osób, które bez problemu zasypiają w samolocie, nie będzie nam dokuczało zmęczenie, nawet po długim locie. Przynajmniej przez pierwszych kilka godzin. Nie musimy też od razu po lądowaniu, szukać lokalu na posiłek, bo przecież podczas długich rejsów, mamy zagwarantowane posiłki na pokładzie samolotu. Nie jest przecież regułą, że są one wstrętne i po prostu nie sposób ich tknąć. Linie KLM zwracają sporą uwagę na jakość serwowanych posiłków. Bez przesady możemy powiedzieć, że są one smaczne i przygotowane z zaskakująco dobrych, wręcz ekologicznych produktów. Tak przy okazji, linie KLM i Air France, to chyba jedyne, które serwują przekąski (kanapki, ciastka), napoje (kawa, herbata, soki) a nawet alkohole, również na krótkich, europejskich trasach. Dobrze to wiedzieć, zwłaszcza, gdy lecimy bardzo wcześnie rano (na przykład z Krakowa do Amsterdamu lecieliśmy o 6 rano) i nie mieliśmy czasu zjeść śniadania. Nam nie raz kanapka z holenderskim serem, uratowała życie 🙂 Niezmiennie też zachwycamy się nad ich uroczym opakowaniem. Chyba nie tylko my. Lecąc ostatnim razem do Edynburga, jedna z pasażerek, tak zachwyciła się niebiesko-białymi, składanymi kartonikami, że stewardessa przyniosła jej kilka dodatkowych, na pamiątkę. Naprawdę. To niby małe szczególiki, a jednak mają spore znaczenie.

Zapewne znajdzie się również grupa ludzi, która z przerwy po długim locie z Azji, czy Ameryki Południowej korzysta tylko i wyłącznie po to, by móc odpocząć, odświeżyć się i zapobiec jet lagowi. I to również jest dobra myśl. Miasto i jego atmosferę poznawać można przecież także przesiadując w knajpkach, czy po prostu spacerując po parkach (może niekoniecznie siedząc w pokoju hotelowym). Może się też zdarzyć, że nasz stopover przypada akurat na czas jakiejś interesującej imprezy, wydarzenia, koncertu, wystawy, festiwal. To także warto mieć na uwadze. Być może wtedy wybierzemy właśnie tę opcję.

4. Kilka pomysłów na „zabawę miastem”

Jest jeszcze jedna, dużo bardziej oryginalna opcja zwiedzania miasta podczas stopovera (i nie tylko). Wystarczy wybrać sobie jakiś konkretny klucz. Paryż świetnie zwiedza się śladem artystów, takich jak Fryderyk Chopin, Vincent van Gogh, czy Henri de Toulouse-Lautrec. Miłośnicy kina , filmów i seriali przemierzać mogą stolicę Francji w poszukiwaniu miejsc na przykład z „Amelii”, „Incepcji”, albo „O północy w Paryżu”. Może pamiętacie nasz wpis „Zupełnie inny dzień w Paryżu. Na filmowo”. Powstał właśnie podczas dwudniowego stopovera, gdy lecieliśmy z Wrocławia  do Porto.

Do Amsterdamu wybrać się warto tylko po to, by zobaczyć najważniejsze dzieła Rembrandta (Rijksmuseum) lub wspomnianego już van Gogha (Muzeum van Gogha). To drugie było naszym wielkim marzeniem. Więc w drodze na Sri Lankę, zatrzymaliśmy się na jeden dzień w Amsterdamie, do którego przylecieliśmy wcześnie rano z Krakowa. W muzeum spokojnie spędzić można niemal cały dzień. Przy okazji, jeśli wracacie lub też udajecie się w jakieś egzotyczne miejsce, a tak jak my, podróżujecie tylko z bagażem podręcznym i nie macie akurat na sobie ciepłej kurtki i butów, a jest styczeń bądź luty, w ocieplanych gmachach muzeów jesteście w stanie przetrwać 🙂 Drugim pomysłem na Amsterdam jest potraktowanie go jako historycznie ważne miasto związane z handlem, zamorskimi wyprawami, miasta kupców. Miasta słynnej Kompanii Wschodnioindyjskiej, której śladem podróżowaliśmy przez kilka sezonów.

Stambule, który jest miejscem przystanku podczas podróży linią lotniczą Turkish Airlines, cały dzień spędzić można w kompleksie pałacowym Topkami, który stanowił siedzibę osmańskich sułtanów, stanowiąc niemal oddzielne, samowystarczalne miasto. Jeśli ktoś jest zainteresowany literaturą Orhana Pamuka, śmiało może zwiedzać miasto położone na dwóch kontynentach, mając za przewodnik jego książki. Idealnie nadaje się do tego pozycja „Stambuł. Wspomnienia i miasto”, „Dziwna myśl w mej głowie” albo „Muzeum Niewinności” (które nota bene istnieje w Stambule – zostało założone przez samego Noblistę Pamuka).

5. Jak wyszukiwać loty multicity?

W przypadku podroży liniami KLM lub Air France do Ameryki Płd, na Karaiby, do Azji i Afryki – nie ma żadnej dodatkowej opłaty za stopover (mogą pojawić się jedynie niewielkie dodatkowe podatki, uzależnione od wybranej destynacji). Bezpłatny stopover nie dotyczy najniższych taryf promocyjnych. To dość zaskakujące i pewnie niewielu o tym wie, ale stopover może wynosić dowolną liczbę dni, ale nie dłużej niż ważność biletu (np 6 miesięcy). Przysłowiowy Kowalski (albo Nowak) może kupić w tej samej cenie bilet ze stopem i bez niego, mało tego, często się może zdarzyć, że bilet z postojem w jakimś fajnym mieście okaże się nawet tańszy niż lot bez tego postoju. Trzeba tylko trafić na dobre terminy. Oczywiście to nie jest tak, że możliwość taką mają tylko linie KLM/AirFrance ale umówmy się, że Amsterdam i Paryż, z uwagi na swoje zabytki, markę i muzea stanowią zdecydowanie ciekawszą opcję na urozmaicenie podróży niż np. Doha, Helsinki czy Frankfurt. Jedynie Turkish Airlines i stopover w Stambule brzmi dla nas równie atrakcyjnie. Ale to pewnie dlatego, że dawny Konstantynopol jest jednym z naszych ulubionych miast.

Planując lot, zwłaszcza daleki, warto zastanowić się, czy nie skorzystać z opcji stopovera. Przed długą podróżą, może to być dobry wstęp, taka rozgrzewka, po powrocie z Azji, czy Afryki – czas na aklimatyzację i płynne przejście w rzeczywistość (czasem bardzo zimną!). Jest też opcja stopa zarówno przed, jak i po. To dla tych, którzy lubią wycisnąć ze swojego urlopu jak najwięcej się da.

Powyżej na schemacie przykład z lotu do Nowego Jorku (Nowy Amsterdam kiedyś) przez Amsterdam (stary). Z dwukrotnym sensownym zatrzymaniem się na zwiedzanie w tym mieście. Raz z noclegiem, raz bez. I wszystko wciąż w niezmiennej, fajnej cenie.

Wpis powstał przy współpracy z naszym partnerem liniami KLM/AirFrance

Ilość komentarzy: 4 - dołącz do dyskusji!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Hmm nie opisaliście w sumie tylko jednego dosyć ważnego zagadnienia. Zastanawia mnie jak wyszukać takich fajnych połączeń ze stopoverem na 1/2 dni? Robimy to na czuja? W sumie nie widzialem zeby w wyszukiwarkach biletów, mozna bylo zaznaczac taka opcje. No chyba ze przeoczyłem cos. Sprawa wyglada bardzo ciekawie wiec bede wdzieczny za odpowiedz 😉

    • Wędrowne Motyle says:

      Ale to działa dokładnie tak samo. Nawet te screeny dotyczą właśnie takiej opcji. Wymieramy zawsze opcji „multicity” albo „bilet łączony”

    • Ahh dziękuje serdecznie. W takim razie mam nadzieje, że następnym razem przed dalszym lotem uda się zwiedzić Amsterdam co bądź co bądź zawsze mi się marzyło 😉

  • Portugalczyk says:

    Oprócz KLM polecam też Stopovery TAP. W jednej podróży można zaliczyć i Lizbonę, i Faro, i Porto. 🙂

Dołącz do naszego newslettera!

Hej! I jak Ci się podoba na naszym blogu? Jeśli wszystko OK to mamy propozycję: Dołącz do ponad 95 tys. śledzących nas osób. Wysyłamy mail jedynie raz na tydzień. Zero spamu, tylko nowe wpisy, super okazje, triki, promocje lotnicze i podróżnicze poradniki. *POLITYKA PRYWATNOŚCI