Blog Wśród jezior, rozległych pól i romańskich perełek. Kujawy, które nas zachwyciły!

Wśród jezior, rozległych pól i romańskich perełek. Kujawy, które nas zachwyciły!

Jeszcze kilka miesięcy temu, gdybyście zapytali nas o Kujawy, powiedzielibyśmy bez zająknięcia, że olej (czyli w domyśle pola słoneczników), Gopło i jeden z najsłynniejszych polskich tańców. Trąci nieco ignorancją. Pierwsze okazało się myśleniem błędnym (bo to olej rzepakowy!), a drugie ciężko pokazać w kontekście podróży. A konta na tiktoku nie mamy. Za to mamy mnóstwo refleksji, że nieplanowane wcześniej Kujawy, stały się podczas naszej tegorocznej podróży przez Polskę chyba największym pozytywnym zaskoczeniem. Oto dlaczego.

Zapraszamy na czwarty odcinek z serii „Polska na Przełaj”, w którym głównym bohaterem stały się Kujawy i niesamowite oraz różnorodne atrakcje tej krainy.

Wiatraki

Zacznijmy od nich. W Polsce jest ich coraz mniej, choć koźlaki były kiedyś żelaznym elementem krajobrazu. Na Kujawach i Pałukach ostało się ich jeszcze kilka (Ostrów, Nowawieś, Chrosno…). Przy czym wspominamy właśnie o tym, bo  znajdujący się w Chrośnie odzyskał swój pierwotny blask.

Właśnie został odrestaurowany, wokół urządza się pole biwakowe, pośród dojrzałych pól pszenicy wygląda pięknie i symbolicznie. Warto było tutaj zboczyć z utartych szlaków.

Kruszwica i Gopło

Bez wątpienia najsłynniejsza miejscowość regionu, leży na bez wątpienia najsłynniejszym jeziorem regionu. Gopło, Goplana, Goplanie. To hasła, które gdzieś obijały się nam o uszy już od młodzieńczości. Choć nie złapaliśmy tego legendarnego “ducha” Gopła, może z uwagi na dość spore tłumy w Kruszwicy i zawody wioślarskie, to z wielkim zainteresowaniem obejrzeliśmy z każdej strony i ze środka średniowieczną wieżę zamkową, znaną m.in. z legendy o Popielu. Myszy nie było.

W Kruszwicy jednakże warto przejść się też do romańskiej kolegiaty, na końcu miasteczka. Surowe wnętrza i bryła spodobają się wszystkim, którzy lubią głębokie średniowiecze. A to nie koniec romańskich skarbów regionu.

Bilet wstępu na Mysią Wieżę w Kruszwicy kosztuje 10 zł. Przedsionek kolegiaty otwarty. Kolegiata znajduje się na Szlaku Piastowskim i na Szlaku Romańskim.

Na romańskim szlaku: Strzelno

Zupełnie osobnym motywem przewodnim odwiedzin na Kujawach może być Szlak Romański. To kuzyn Szlaku Piastowskiego, ale tutaj niezwykle zróżnicowany. Pogranicze Kujaw i Wielkopolski to kilka obiektów klasy zerowej. Posiada je Mogilno, stolica powiatu (Klasztor Benedyktynów nad jeziorem), Inowrocław (kościół, zwany “Ruiną”, choć działający), Włocławek (początki katedry), ale też mniejsze miejscowości. I tam jest najciekawiej. W niepozornym Strzelnie czeka na nas kompleks, który miłośnicy architektury widzą w pierwszej lidze najcenniejszych polskich skarbów architektury.

Mamy więc największą w Polsce świątynię romańską, pochodzącą z 1133 roku, wybudowaną z ciosanych bloków Rotundę św. Prokopa. Jej surowość i klimat najlepiej zobaczyć z kameralnej empory. Na tym samym wzgórzu koniecznie trzeba wejść do bazyliki, która sprawia wrażenie barokowej, ale w środku kryje sporo romańskich smaczków. Jak np. kolumny z unikatowymi przedstawieniami cnót i występków. Gdy uświadomimy sobie, że w Europie mamy takie tylko w Strzelnie i Santiago de Compostela – inaczej się na nie patrzy. W kompleksie znajduje się też skromne muzeum i kawiarnia (dobry sernik). Bilet umożliwia zwiedzanie wszystkich miejsc.

Cena biletu na wszystkie obiekty w Strzelnie to 15 zł. Można też kupić bilety na poszczególne obiekty. Godziny otwarcia: od poniedziałku do soboty 9:00 – 17:00, niedziela:  13:00 – 17:00. Więcej informacji znaleźć można na stronie Parafii Strzelno.

Kościelec

Ponieważ mieszkaliśmy w Pakości polecamy podjechać do Kościelca, gdzie na niewysokim wzgórzu wznosi się niepozorny kościółek o bryle intrygującej i ciekawej. Widać, że jest romańska, choć przylegała kaplica… neorenesansowa.

Gniazdo rodu Kościeleckich i parafia, której ufundowanie przypisuje się aż Mieszkowi III Staremu. Może to jest wielki zbieg okoliczności, ale w innej wsi Kościelec, niedaleko Proszowic w Małopolsce też znajduje się wiejski kościółek… romański.

Pałac Lubostroń

Mieszkamy kilka dni w pałacowej oficynie w odosobnionym małym światku, gdzie istnieje kilkadziesiąt hektarów parku w stylu angielskim, obok płynie leniwie Noteć wyznaczająca granicę między Kujawami a Pałukami, jest restauracja, miejsce na ognisko, plenerowe instalacje artystyczne, grządki lawendy, łąki idealne na pikniki.

Historia pałacu w Lubostroniu (Lubym Ustroniu) jest ciekawa. Powstał niejako by być symbolem, świątynią, pomnikiem ku czci Polski i polskiej niepodległości. W czasie zaborów. Majątkiem zarządzała rodzina Skórzewskich, umiejętnie lawirując pomiędzy dobrymi kontaktami z dworem króla Prus jak i polskimi patriotami. Pałac autorstwa Stanisława Zawadzkiego, gwiazdy tamtych czasów, miał przypominać Villa Rotonda koło Vicenzy,  oczywiście po podróży młodego Skórzewskiego na Grand Tour do Włoch. Sala w stylu Palladium zwieńczona Atlasem jest uznawana za najpiękniejszą klasycystyczną w Polsce. Pobyt w Lubostroniu bardzo nam przypomniał naszą literacką podróż po Anglii. Ciekawe dlaczego…

Nocleg w oficynie kosztuje 150 zł za pokój (śniadanie wliczone w cenę) lub 300 zł za studio (dwa połączone pokoje). Można też nocować w samym pałacu – apartament kosztuje 300 zł za noc (śniadanie wliczone w cenę). Bilet na zwiedzanie pałacu kosztuje 8 zł (przewodnik 30 zł). Więcej informacji na stronie Pałacu Lubostroń.

Megality

Są miejsca, których nie znajdziecie w przewodnikach ale też nawet wypytując tak zwanych “lokalsów”. A tymczasem pokaże Ci je Google Maps. Tak właśnie trafiliśmy na megalityczne kurhany pośród przepastnych pół zdominowanych nie przez rzepak czy słonecznik, a kukurydzę i pszenicę. Jeden, łatwo dostępny, koło Złotowa, drugi, trudniejszy, koło Mierzwina – to już Pałuki.

Aż trudno uwierzyć, ale oglądamy coś, co kilka lat temu na Malcie czy w Anglii, wtedy myśląc, że takie ciekawe obiekty to tylko tam. Kurhan (grobowiec megalityczny z okresu kultury amfor kulistych) został odkryty dopiero w 1959 r. Zabytek datowany jest na epokę neolitu – sprzed 4000 lat.

Kalwaria Pakoska

To dość osobliwa Kalwaria. Różni się nieco od tych, które możemy podziwiać w innych częściach Polski (np. od wspomnianej przez nas w jednym z tekstów Kalwaria Pacławska). A dlaczego mamy takie wrażenie? Ponieważ poszczególne kaplice rozsiane są nie tyle wśród zalesionych wzgórz, co w centrum miasteczka Pakość oraz jego najbliższych okolicach. Jest ich w sumie 26 (w tym dwa kościoły) – niektóre wymagają jeszcze remontu i nakładu pracy. Podobnie jak kościół pod wezwaniem św. Bonawentury należący do klasztoru franciszkanów.

Kalwaria Pakoska zwana Kujawską Jerozolimą została ufundowana w 1628 roku, jest więc drugą najstarszą w Polsce po Kalwarii Zebrzydowskiej. Najbardziej urokliwy jest kompleks kapliczek oraz kościół Ukrzyżowania Pana Jezusa zlokalizowane na niewielkim wzniesieniu około 2 km od centrum Pakości.

Inowrocław Park Solankowy

Zatrzymaliśmy się tu na chwilę w niedzielę. Jak się można było domyśleć – ludzi sporo – nie tylko kuracjuszy, którzy przyjeżdżają tu (do sanatoriów rzecz jasna) z odległych stron Polski ale też mieszkańców, którzy postanowili spędzić w parku wczesne popołudnie. Jedno szczęście, że teren jest rozległy – ma około 85 ha powierzchni.

Największą popularnością cieszyły się kawiarnie, budki z lodami i Tężnia Solankowa. Wykonana z tarniny konstrukcja rzeczywiście jest imponująca – to druga pod względem wielkości w Polsce tężnia ( 9 metrów wysokości i mają 300 metrów długości). Oprócz tego Pijalnia Wód i Palmiarnia, Ogrody Zapachowe, czy plaża oraz jeziorka. Można spędzić tu sporo czasu i się nie nudzić.

Lovenda Kujawska

Kawałek Prowansji na Kujawach. Pod koniec dnia, gdy nastała złota godzina, falujące na wietrze pola lawendy prezentowały się zjawiskowo. Dość nie powszechnym połączeniem okazały się wysokie malwy, które tuż obok fioletowego kwiecia pragnęły zwrócić naszą uwagę na siebie. Oczywiście, że je zauważyliśmy. Malwy, to przecież jedne z piękniejszych kwiatów.

Lovenda Kujawska to miejsce stworzone z pasji i miłości do lawendy – do przyrody w ogóle. Organizowane są tu warsztaty dla dzieci i dorosłych, jest kawiarenka, w której skosztować można między innymi lodów lawendowych. Jest też sporo młodych par, które nie wyobrażają sobie sesji ślubnej nigdzie indziej jak wśród rozległych pól lawendy. Co ciekawe właściciele tego miejsca oferują tu także możliwość zakwaterowania. 

Zachęcamy do odwiedzenia strony Lovenda Kujawska, a potem Pani Karoliny – pomysłodawczyni i właścicielki tego miejsca. Bez wątpienia przyjmą Was tam z wielką serdecznością.

Jezioro Piechcińskie

Była już Prowansja, no to teraz czas na Chorwację. Jeziorka Piechcińskie w dawnym kamieniołomie wapienia naprawdę przywodzą na myśl wspomnienia znad Adriatyku. Strome, jasne zbocza porośnięte roślinnością, a przede wszystkim kolor wody – w słońcu turkusowy – niejednego zachęca do pływania (choć to ponoć nie jest dozwolone).

Funkcjonuje tu Centrum Nurkowe Piechcin, więc ci którzy nurkują mają okazję poznać podwodne sekrety niezwykle przejrzystej jeziornej toni. Ci, którzy nie nurkują, niech chociaż podejdą na jeden z punktów widokowych na jezioro. Krajobraz powinien się spodobać.

Sąsiednią do Kujaw krainą historyczną są Pałuki, którą odwiedziliśmy przy okazji wizyty w Biskupinie. Ale o tym będzie w osobnym materiale, na który już teraz Was zapraszamy.

Partnerem serii „Polska na Przełaj” jest

MOKATE

Zachęcamy do wzięcia udziału w wakacyjnym konkursie organizowanym przez Mokate który odbywa się na Facebooku i Instagramie:

www.facebook.com/MokatePL

www.instagram.com/enjoymokate

 

 

Jeden komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dołącz do naszego newslettera!

Hej! I jak Ci się podoba na naszym blogu? Jeśli wszystko OK to mamy propozycję: Dołącz do ponad 13o tys. śledzących nas osób. Wysyłamy mail jedynie raz na tydzień. Zero spamu, tylko nowe wpisy, super okazje, triki, promocje lotnicze i podróżnicze poradniki. *POLITYKA PRYWATNOŚCI