Blog Dogrywka z Kociewia. Kajaki, rowery, Muzeum Wisły i inne ciekawe miejsca, których jeszcze nie widzieliśmy

Dogrywka z Kociewia. Kajaki, rowery, Muzeum Wisły i inne ciekawe miejsca, których jeszcze nie widzieliśmy

Czasem dobrze jest pozostawić niedosyt i za pierwszym razem nie zobaczyć wszystkiego. Czasem wspaniale jest wrócić do miejsca, w którym już raz się było. Zwłaszcza, gdy to miejsce jest tak piękne, a ludzie tak bardzo życzliwi. Ostatnim razem był to koniec lata, teraz jego środek. Kociewie, bo o nim mowa, stało się znów naszym celem i jednocześnie kolejnym przystankiem podczas podróży dookoła Polski.

To tutaj udało nam się spełnić jedno z naszych postanowień, które mocno utkwiło nam w głowie spacerując rok temu pachnącymi borami wśród kwitnących wrzosów. Obiecaliśmy sobie, że wrócimy tu, by spłynąć kajakiem po Wdzie. No i się udało. Nie tylko to zresztą.

Materiał o Kociewiu z roku 2019: Zamki, grody, Bory Tucholskie i jeziora.

Mysinek

W sercu bielawskich lasów, rzut kamieniem od Pelplina, a jednocześnie blisko Starogardu Gdańskiego znajduje się myśliwski dwór Edwarda Nostitz-Jackowskiego a potem rodu Kalkstein. Obok dworku, T. Kalkstein stworzył ogród z wieloma gatunkami drzew i krzewów. Jest też stajnia, mała stadnina, a nawet dom kamienny wybudowany w stylu jakoby skandynawskim – z trawnikiem na dachu. Po latach 80-tych, gdy wykonano restaurację obiektu i od 2000 roku dworek udostępniono turystom, oferując nie tylko noclegi w tym uroczym miejscu, ale także jazdy konne. Dojazd tylko drogą szutrową wzdłuż leśnej dolinki rzeki  o nietypowej nazwie, Węgiermuca.

Rowerowa pętla kociewska

W tym roku tak się złożyło, że dość często podczas naszych podróży korzystaliśmy z rowerów. Także kajaki stały się naszym wielkim odkryciem. Ale o tym za chwilę. Wracając do rowerów, to na Kociewiu sporo jest tras przygotowanych właśnie dla amatorów dwóch kółek. My wybraliśmy fragment wiodący z Mysinka do Pelplina, ale taki „na około”. Wiódł on przez bielawski las, wsie, ogromne, typowe dla kociewskiego krajobrazu złote pola, które czekały już z niecierpliwością na żniwa, by w końcu ujrzeć z oddali ogromną pelplińską katedrę, która była naszym celem. Jednym razem asfaltem, innym szutrówką, a fragmentami nawet dość wymagającą wyściełaną piaskiem drogą.  Po drodze na trasie wsie: Grabowiec, Olsze, Gąsiorki, Królów Las, Morzeszczyn, Nowa Cerkiew z pięknym i zabytkowym kościołem czy Stocki Młyn.

Ta autorska pętla jest w pewnym sensie formą wycieczki „Kociewie w pigułce”, dlatego, że na trasie dotykamy aż trzech szlaków turystycznych i rowerowych, wytyczonych po Kociewiu: czarny Opata Wernera, czerwony – Rumiankowy i zielony Grzymisława.

Dolina Wierzycy i Stocki Młyn

Rzeka wybitnie kajakowa, choć dość wymagająca, często posiadająca rwący nurt zbliżony do górskiego. Przebija się przez okolice Starogardu, Pelplina by uchodzić do Wisły na wysokości Gniewu. Taki bystry charakter sprzyjał energetyce wodnej i dlatego m.in. w okolicy wioski Stocki Młyn, gdzie znajduje się mała stanica kajakowa i przenoska można zobaczyć wciąż działającą, jedną z najstarszych w Polsce elektrowni wodnych (1908 r.) – o mocy 500kW.

Kajaki na Wdzie

Wda to wyjątkowa rzeka. Nazywana Czarną Wodą ze względu na swoją barwę, która momentami rzeczywiście jest niezwykle ciemna, choć nieskazitelnie czysta. Jej dolina i okolice objęte zostały ochroną w postaci Wdeckiego Parku Krajobrazowego. Gdy w zeszłym roku byliśmy na Kociewiu, widzieliśmy wielu kajakarzy spływających po ciemnych wodach Wdy. Płynęli wśród łąk, pól, lasów i wysokich skarp, w których ponoć gniazdują zimorodki. Jednym razem woda płynęła spokojnie, leniwie, wolno, innym nurt stawał się wartki, a wodna droga już nie tak prosta. Oglądaliśmy to z nutką zazdrości i z błyskiem w oku. Od tamtej pory stało się jasne, że jeśli wrócimy na Kociewie, to spróbujemy kajaków na Wdzie. I tak też się stało. Ośmieleni wcześniejszymi spływami, po Omulwi oraz Czarnej Hańczy, w których mieliśmy okazję uczestniczyć podczas naszej podróży uznaliśmy, że jesteśmy gotowi na Wdę. Nasza trasa, ze względu na to, że jesteśmy początkującymi kajakarzami, była dość prosta i krótka (Most Osowo Leśne- Młynki) ale co najważniejsze, w większości drugiej części trasy prowadziła przez las. O to nam właśnie chodziło i to było też jedno z naszych zadań, czy też misji, jakie mieliśmy wykonać podczas naszej podróży dookoła Polski. Bardzo polubiliśmy kajaki. To już pewne.

Polecamy serdecznie skorzystanie z oferty Kajakodajni. Oprócz wypożyczania kajaków energiczny Tymek proponuje też między innymi oryginalne Tańcospływy, które cieszą się sporą popularnością.

Przy wiślanych wałach

Nizina Walichnowska – ogromna przestrzeń pól i łąk, poprzetykana rosochatymi wierzbami, pasą się tam stada biało-czarnych krów. W oddali szeroka wstęga największej i najważniejszej polskiej rzeki. Wisła od dawna nas fascynuje, a tu prezentuje się niezwykle malowniczo (zwłaszcza z góry).
Tam gdzie Kanał Granicznik i Jezioro Pelplińskie łączą się z Wisłą, stoi zabytkowa stacja pomp. Tuż przy niej wznosi się czerwony dom z cegły. Pilnuje go czujny pies, który po chwili przyzwyczaja się do nieznajomych. Obok wsi Rybaki na wiślanych wałach spotkać można spacerujące rodziny, przemknąć mogą też rowerzyści. Bo miejsce to idealne jest do tego typu aktywności.

Katedra w Pelplinie

W zeszłym roku, gdy przemierzaliśmy Kociewie, Katedra pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP w Pelplinie pozostawała w remoncie. Samo miasto i jego pozostałe atrakcje zwiedziliśmy, choć oczywiście niedosyt pozostał, bo to przecież jeden z piękniejszych i cenniejszych kościołów w Polsce. Poza tym jest drugim co do wielkości ceglanym kościołem w naszym kraju. To oczywiście widać także z zewnątrz. Najstarsze fragmenty kościoła pochodzą z XIII wieku, a koniec jej budowy to połowa wieku XVI. Tym razem udało się wejść do przepięknego wnętrza, które nas oczarowało. W szczególności sklepienia – nie tylko te znane nam, gotyckie sklepienia gwieździste ale też, chyba po raz pierwszy widziane, sklepienia kryształowe. Ale nie tylko one są warte uwagi. Ołtarz główny z malowidłami Hermana Hana jest jednym z najwyższych ołtarzy w Europie (nieco ponad 25 metrów), a kunsztownie zdobione stalle i barokowa ambona, to tylko przykłady dzieł sztuki, które można tu podziwiać.

Bilet na zwiedzanie katedry kupić można w Diecezjalnym Centrum Informacji Turystycznej (obecnie mieści się naprzeciwko katedry). Można ją zwiedzać indywidualnie lub z przewodnikiem codziennie, oprócz niedzieli w godzinach od 9:00 do 17:00. Bilet kosztuje 8 zł (ulgowy 6 zł lub 4 zł). Usługa przewodnicka kosztuje 45 zł (dla całej grupy).

Muzeum Wisły 

Muzeum Wisły w Tczewie jest filią Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku. Mieści się w świetnie zaadaptowanym i odrestaurowanym budynku dawnej XIX – wiecznej Fabryki Wyrobów Metalowych Emila Kelcha. Jak sama nazwa wskazuje rzeka Wisła jest tutaj najważniejsza, choć prezentowane tu ekspozycje dają bardzo szeroki ogląd – zarówno geograficzno-przyrodniczy, jak i historyczny na tą tematykę. Poruszane są tu kwestie osadnictwa, handlu, czy żeglugi wiślanej, bo wiadomo, że Wisła, to temat rzeka i temat fascynujący. Obok Muzeum Wisły mieści się Centrum Konserwacji Wraków Statków, gdzie rzeczywiście prowadzone są prace konserwatorskie. W tak zwanym Magazynie studyjnym zobaczyć wiele odrestaurowanych, zabytkowych łodzi, czółen, kajaków,  czy fragmentów statków. I to z różnych perspektyw.

Muzeum Wisły otwarte jest w okresie wakacyjnym od poniedziałku do niedzieli w godzinach 10:00-16:00. Bilet wstępu kosztuje 8 zł (ulgowy 5 zł). W soboty obowiązuje bezpłatny wstęp na wystawę stałą. Więcej informacji znaleźć można na stronie obiektu.

Ogrody Frank Raj

W niepozornej wsi Frank oddalonej około 20 km od Starogardu Gdańskiego i tuż przy głównej drodze znajduje się miejsce, które powinien odwiedzić każdy miłośnik kwiatów, roślin w ogóle, no i ogrodów. My takimi jesteśmy, a w ostatnich, trudnych czasach nasz niewielki, acz bujnie ukwiecony balkon, stał się namiastką tych prawdziwych łąk, pól i ogrodów właśnie. Frank Raj składa się z kilkunastu różnych, tematycznie przedstawionych ogrodów, wśród których część stanowią miniaturowe odzwierciedlenie polskich historycznych założeń. Są też ogrody współczesne, zaprezentowane według określonego klucza. Zobaczymy tu ogród japoński, ogród wiejski ale też na przykład ogród średniowieczny, barokowy, czy modernistyczny. Jest też niewielka palmiarnia, ogród bylinowy oraz ogród ziół i ciekawych owoców.

Bilet do Ogrodów Pokazowych Frank-Raj kosztuje 7 zł (ulgowy 4 zł). Obok znajduje się także centrum ogrodnicze, w którym można nabyć coś do ogrodu lub na balkon oraz szkółka roślin.

Skarszewy i Joannici

To założone przez joannitów miasteczko, otoczone średniowiecznymi murami obronnymi, skrywa długą historię i ciekawe zabytki. To jedyne miasto na Pomorzu Gdańskim, które założone zostało przez Szpitalników. Pięknie się też prezentuje z oddali od strony południowej, bo wówczas najlepiej widać owe fortyfikacje. Jeden obiekt przyciągnął nas tutaj w szczególności. To pozostałości zamku joannitów z XIV wieku. Choć wiele przeszedł w swojej historii i z zewnątrz prezentuje się dość niepozornie, to wchodząc do środka, a już na pewno do piwnic, rzeczywiście można poczuć się jak w innej epoce. Dziś mieści się tu Gminny Ośrodek Kultury oraz biblioteka. Organizowane są przeróżne wydarzenia, spotkania, koncerty. Uwielbiamy takie miasteczka. Mają nieodparty urok i atmosferę. Rynek otoczony ładnymi kamienicami (szczególnie trzeba zwrócić uwagę na Dom Pod Gutenbergiem i Dom Wojewodów), Kościół pod wezwaniem Michała Archanioła to kolejne miejsce i obiekt warty zobaczenia. A wartą posmakowania jest drożdżówka z jagodami kupiona w przyrynkowej cukierni.

Poza murami obronnymi miasteczka, wznosi się replika XVIII – wiecznego luterańskiego kościoła, który (podobnie jak jego pierwowzór) wzniesiony został w przeciągu jednej doby. Zauważycie go bez wątpienia, bo zdobi go pruski mur.

Pogódki

Kociewska Arkadia. Przejeżdżaliśmy jednego dnia przez Pogódki – wioskę, która nas zainteresowała (nie tylko ze względu na świetną nazwę). Ostatniego dnia, tuż przez wyjazdem z Kociewia, postanowiliśmy, że koniecznie musimy zatrzymać się tu trochę dłużej. Zaintrygował nas ceglany, nieużytkowany już kościół ewangelicki, sąsiedni, katolicki, przez którego wiatr przyjemnie przewiewał przeciąg oraz niezwykle malownicze położenie w widokowej dolinie. Samochód zaparkowaliśmy przy XVIII – wiecznym kościele Piotra i Pawła, pięknie położonym na wzniesieniu, stąd rozciąga się widok na niemal całą wioskę. To w Pogódkach właśnie na samym początku ulokowani zostali cystersi, którzy następnie przenieśli się do Pelplina. Wielkiego uroku Pogódkom nadaje zachowana jeszcze w kilku miejscach drewniana oraz ceglana, parterowa, tradycyjna zabudowa.

Na deser – U Pani Krysi w ogródku

Pani Krystyna Gierszewska to guru kociewskiej kuchni. Kobieta, która żywo zainteresowana jest tamtejszą historią i tradycją – w szczególności tradycją kulinarną. Kobieta o niespożytkowanej energii, działaczka społeczna, autorka niezliczonych książek kulinarnych, wreszcie wspaniały, ciepły i radosny człowiek. Zaprosiła nas do swojego domu, ugościła w pięknym ogrodzie, z którego skarbów (warzywa, owoce, zioła, kwiaty) chętnie korzysta. Ogrodzie, który znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie ceglanego kościoła. Opowiedziała o kociewskiej kuchni, tradycyjnych potrawach i swoich wspomnieniach. Moglibyśmy słuchać jej bez końca. Podarowała nam jedną ze swoich książek kulinarnych (a sporo ich już wydała) pt. „Dawne smaki Kociewia”. Zawarła w niej wszystkie najważniejsze receptury, tak jak nauczyła Ją mama, tak jak je zapamiętała z dzieciństwa i domu rodzinnego. Znajdziemy tu przepis na fefernuski kociewskie (piernikowe ciasteczka), grochowinki kociewskie (powszechnie znane jako faworki), pierogi w karmelu (wielkie zaskoczenie), szandar kociewski (ziemniaczana babka), czy kociewskie golce (ziemniaczane kluseczki) i wiele innych.

Jeśli nie będzie Wam dane skorzystać z takiej przygody warto po prostu odwiedzić Lignowy Szlacheckie dla bardzo ładnego i bardzo starego kościoła św. Marcina z XIV w.

Gdzie spać?

Wybór naszego noclegu na Kociewiu nie był przypadkowy. Chcieliśmy, z resztą tak jak podczas naszej całej podróży dookoła Polski, zamieszkać w miejscu oddalonym od „cywilizacji”, za to blisko natury i niepowtarzalną atmosferą. W przypadku Dworu Mysinek, bo o nim mowa, udało się to idealnie. Bo to najprawdziwszy w świecie polski dwór myśliwski z oryginalnym wyposażeniem. Na dodatek cały zbudowany z czerwonej cegły, którą tak bardzo kochamy. Położony w miejscowości Mysinek wśród lasów, obok zabudowań gospodarczych, w tym stajni z  końmi i z dwoma uroczymi psami. Dobra wiadomość jest też taka, że już wkrótce będzie tam można wypożyczyć rowery. Póki co – można je wypożyczyć w Diecezjalnym Centrum Informacji Turystycznej w Pelplinie.

Gdzie jedliśmy

Jak już zostało wcześniej napisane, mieliśmy wielkie szczęście poznać Panią Krystynę Gierszewską, w której domu mieliśmy okazję spróbować kilka lokalnych smakołyków. Nie jest łatwo znaleźć na Kociewiu lokal gastronomiczny z tradycyjnymi potrawami. Zauważyliśmy, że jest to problem wielu regionów i miejsc. Wielka szkoda.

Udało nam się jednak znaleźć restaurację, w której podawane są ziemniaki (bulwy) na wiele różnych sposobów, Zajazd GNIEWKO. Ziemniaki są jedną z podstaw kociewskiej kuchni. Podobnie z resztą jak wszystko, co ludzie mogli przynieść do domów ze swoich pól i ogrodów. Drugim miejscem, gdzie udaliśmy się po całym dniu zwiedzania była mała knajpka, trochę jak bar mleczny z uczciwym jedzeniem „Bar Restauracyjny Szczygieł”. Porcje były ogromne, więc radzimy zastanowić się, czy nie lepiej jest wziąć jednej porcji na pół. To były największe porcje jakie kiedykolwiek nam podano w restauracji!

Wpis powstał w wyniku współpracy i zaproszenia przez Lokalną Organizację Turystyczną KOCIEWIE (LOT KOCIEWIE) . Materiał współfinansowany przez Pomorską Regionalną Organizację Turystyczną oraz Powiat Tczewski.

Bardzo dziękujemy Emilii za pomoc w organizacji i miłe towarzystwo 🙂

Więcej zdjęć z Kociewia. Na zachętę:

Ilość komentarzy: 2 - dołącz do dyskusji!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • GoldSushi says:

    Często tak się dzieje ,że wracamy do miejsc w których byliśmy , bo mamy niedosyt , albo też z sentymentu .Nie dziwi mnie to wcale .Szczegółowo opisany artykuł ,godne polecenia miejsce .

  • Agnieszka says:

    Przepiękne miejsca+przepiękne zdjęcia + ludzie z prawdziwą pasją= wyjątkowe miejsce w internecie ❤️

Dołącz do naszego newslettera!

Hej! I jak Ci się podoba na naszym blogu? Jeśli wszystko OK to mamy propozycję: Dołącz do ponad 13o tys. śledzących nas osób. Wysyłamy mail jedynie raz na tydzień. Zero spamu, tylko nowe wpisy, super okazje, triki, promocje lotnicze i podróżnicze poradniki. *POLITYKA PRYWATNOŚCI