Home Blog Nasze relacje i zdjęcia Jak spędzić noc na pustyni? Rozdział 1: Malowanie światłem i narty na Saharze

Jak spędzić noc na pustyni? Rozdział 1: Malowanie światłem i narty na Saharze

Autor: Marcin Nowak | środa, 19.02.14 | 12 komentarzy

maroko sahara (1)

Noc na pustyni to na pewno jedno z największych przeżyć, które może Cię doświadczyć w czasie podróżowania. Tak przynajmniej uważamy my i pewnie spory ułamek reszty świata podróżującego. Nigdzie indziej nie widać tylu gwiazd – nie ma szans (chyba, że w Bieszczadach?), nigdzie indziej horyzont nie jest taki „wygładzony” a kolor ziemii i nieba o zachodzie słońca tak do siebie podobny.


Udało się odwiedzić Pustynię Błędowską i Siedlecką w Polsce (he he) ale również Saharę w okolicach Douz w Tunezji, Wadi Rum w Jordanii i Zachodnią Saharę, o której słów kilka w tym wpisie.

Gdy lecieliśmy do Maroko – plan był dość jasny – cokolwiek by się działo, paliło, lało, grzmiało i wiało – musimy dotrzeć pod granicę z Algierią. Czy to do Merzougi czy Zagory – bo to dwa kierunki dla ludzi, mających takie plany jak my.

merzouga erg chebbi mapa

Skąd, za ile i z kim?

Najlepszymi punktami wypadowymi na głębokie południe (a właściwie południowy-wschód) Maroko są Marrakesz i Agadir. Z tego pierwszego rusza sporo turystów plecakowych z tego drugiego, uczestnicy zorganizowanych wycieczek z biurami. Choć niekoniecznie. Istnieją też biura lokalne, organizujące wyprawy z Fezu, ale jest to trochę karkołomne. Wycieczki na południe obejmują zazwyczaj berberyjskie kazby i podróż do którejś, wymienionej wcześniej „pustynnych wiosek”. Najtańsze oferty można upolować w marakeskiej medinie. A co ciekawe negocjowanie cen czasami kończy się nawet na 30% początkowej. Można też zapobiegawczo rezerwować wycieczki z wyprzedzeniem online, szukają Morocco Sahara 2-days trip czy 3-days trip, ale tam raczej nie da się zbić ceny.
Nasza kosztowała ostatecznie 70 dolarów na osobę za 3 dni z 2 nocami, przewodnikiem, samochodem SUV. W naszej „ekipie” było ponad 10 osób z różnych krajów – ale to nie ważne. Ważni byli jedynie Mateusz i Michał, których poznaliśmy przy tej okazji – dwuosobowa szalona ekipa z Krakowa, która do Maroko przybyła na stopa, by pojeździć na nartach na Saharze i… wrócić. Michał prowadzi (słynnego już w sumie i popularnego) bloga Życie Jest Piękne, Mateusz opowiada świetne historie i narracje na swoim blogu gorecki.in. Świat jest mały!
I teraz macie czas na wewnętrzne zachwyty, ochy i achy. Powiedzmy 15 sekund…

Ok a my dodamy jeszcze, że z Michałem spotykamy się przypadkiem on-line po roku, gdy szukamy pomocy do… stworzenia naszej strony www. Czujecie to? Tym samym historia niesamowicie zatoczyła koło i Michał, zdolny grafik z fajną kreatywną ekipą pomógł nam stworzyć naszego bloga i szereg funkcjonalności w nim. Także polecamy!

Jak to wygląda?

Do Merzougi dojechaliśmy pod wieczór drugiego dnia. Z wioski wyrusza „karawana” wielbłądów w kierunku obozów wgłąb pustyni. I teraz ciekawostka – karawana idzie niecałą godzinę, wcześniej kupujemy 4 litry wody na głowę, zamrożonej w kość i wkładamy pod wełniane siodło. Podobno bez tego ani rusz. Natomiast fragment Sahary koło Merzougi to gigantyczna, kilkudziesięciokilometrowa „łacha” piasku, sięgająca ponad 300 metrów wysokości. Co nie jest czymś normalnym, zważywszy, ze Sahara to głównie pustynia kamienista.
Ta bliżej Zagory – jakby się ktoś zastanawiał – też jest piaskowa, ale dużo bardziej „płaska”. To znaczy wydmy tam są stosunkowo niskie i subtelne. Tutaj – wspinaczka na szczyt do niezły wyczyn i ogromny wysiłek kaloryczny.

Noc jak noc na pustyni… takie tam. Koce rozkładamy bezpośrednio na piasku, następuje gapienie się w niebo, gdzie gwiazdy widać jak na dłoni, koło głowy kulkę popycha mały skarabeusz, następuje pora malowania światłem, po chwili wszyscy sięgamy po kurczaka w kuskusie, gotowanego we wspólnym tadżinie. Namioty to właściwie koce i płócienne  płachty, zarzucone na drewniane konstrukcje z palików i żerdzi. Gdy zerwał się zaskakująco mocny wiatr – wszystko prawie fruwało. W ostateczności większość z nas spała pod chmurką, z plecakami pod głową i kocami. Bo to chyba dla większości jest jasne, że noce na pustyniach są chłodne. Są.

Rano wstajemy około 4.30 razem z pomrukiwaniami niecierpliwych wielbłądów. Słońce wstaje po chwili, i oblewa nad od prawej, gdy kawalkada kameli z turystami idzie w kierunku wioski.

Są takie elementy podróżowania, które nie dadzą się odseparować od klasycznego „przemysłu turystycznego”. Można powiedzieć, że to był jeden z nich. ale wiecie co… Absolutnie nie żałujemy. A noc na pustyni Wadi Rum to było coś jeszcze innego. I o tym w następnym odcinku.

Noc na pustyni w Maroko. A teraz kurtyna i… foty!

IMGP1616

IMGP1618

IMGP1643To czarne i liczne to staczające się do jednego miejsca wielbłądzie bobki

IMGP1682Przykładowy obóz beduiński

IMGP1686

IMGP1689

IMGP1696Dla pobudzenia wyobraźni – perspektywa człowiek – pustynia – wydma

IMGP1700

IMGP1731      IMGP1730
Mistrzowie drugiego planu to jędzący Mateusz i rozmyślający Michał

maroko sahara wschod

maroko sahara (1)
Tak się maluje światłem na Saharze. Dosłownie tuż przed wschodem słońca

IMGP1737
Kamele wstały – no to jadziem!

sahara merzouga wschód maroko

IMGP1763

IMGP1762

IMGP1791     IMGP1788

IMGP1794

And time to wideo. Chyba warto!

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 12

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. Monika pisze:

    Jesteście zadowoleni z wyboru miejsca? Ciągle się wahamy Merzouga, czy Zagora, ale czytałam, że Zagora to bardziej pustkowie, niż pustynia: http://pelnapara.com/?p=1009&preview=true Co bardziej polecacie?

    • Wędrowne Motyle pisze:

      Sama sobie odpowiedziałaś geograficznie pod koniec 🙂 Aczkolwiek Zagora to większa przestrzeń, możliwe, że mniej „komercyjnie” obłożona

  2. Zuzi pisze:

    Witam:) Zapraszam wszystkich planujących wypad do Maroko do polsko-berberskiej:) strony na temat Maroko i wypraw po nim:) Jeśli ktoś szuka sprawdzonych ofert czy też informacji chętnie doradzimy:) http://www.moroccocheaptravel.net

  3. jakob pisze:

    Jeżeli chodzi o pustynię to podstawową różnicą jest jej wygląd. Pustynia w Zagorze jest dosyć płaska i jej kolor jest wpadający w czerń. Co do Merzougi to mam nieco większe doświadczenie ponieważ podczas mojego 3 miesięcznego pobytu w Maroku (jeszcze tutaj jestem) odwiedziłem pustynie 3 razy. W sumie spędziłem tutaj ok. 2 tygodnie. Można śmiało powiedzieć że pustynia w Merzoudze jest piękna. Wysokie wydmy i złoty kolor piasku robią wrażenie. Polecam wyjście najwyższą wydmę na pustyni i obejrzenie zachodu słońca. Robi wrażenie. Ponadto i chyba najważniejsze, ludzie w Merzoudze , w sumie to oni byli głównym powodem moich powrotów tutaj. Przyjaźni i pomocni,ale trzeba mieć też odpowiednie nastawienie do nich,poświęcić trochę czasu , pogadać, co z tego że chcą ci coś sprzedać, z tego żyją, jak niczego nie kupisz to nic nie powiedzą. Jeżeli chodzi o noc na pustyni w to tutaj już trzeba trochę uważać bo można się naciąć i zamiast nocy kupić 2 godzinny spacer na wielbłądzie albo noc na pustyni gdzie drogę powrotną spędzasz w samochodzie etc. Za każdym razem zatrzymywałem się w jednym i tym samym miejscu ( http://merzougaonline.com ) u Mohameda i doszedłem do wniosku że czas spędzony z nim i w tym miejscu jest najlepszym doświadczeniem jakiem miałem podczas pobytu w Maroku, a jest ich wiele.

    Co do podróżowania po Maroku, to jeżeli liczycie się z pieniędzmi (tak jak ja) to najtaniej jest podróżować autobusem (można autostopem, ale różnie bywa).
    Jeżeli wybieracie się w 4-5 osób to jedyną właściwą opcją jest wynajęcie samochodu (może wyjść taniej niż podróżowanie autobusami). Co do samego przemieszczania się to tylko i wyłącznie w dzień bo stracicie wiele pięknych widoków. Osobiście polecam drogi: Fes-Merzouga, Marrakech-Warzazat, Fes-Marrakech.

    Nie jestem typem człowieka który korzysta z biur podróży i po pobycie tutaj nigdy takiej wycieczki nie wykupie. Jeżeli potrzebujecie przewodnika lub chcecie wykupić wycieczkę po kraju to tylko bezpośrednio. Z tego co wiem to np. Mohamed -człowiek u którego się zatrzymałem organizuje takie wyprawy po Maroku (zresztą praktycznie każdy w Merzoudze się tym zajmuje). Prawda jest taka że jeżeli kupujecie wycieczkę w biurze podróży to takie biuro czy organizator wycieczki w Maroku i tak zleci to osobie która się tym zajmuje a różnica jest taka że zapłacicie więcej a Waszym organizatorem i przewodnikiem i tak będzie Mohamed 🙂 Chodzi o to że ostatecznie traficie do osoby która przyjmuje zlecenia od biur podróży. Wyjątkiem jest sytuacja kiedy nie znacie angielskiego, francuskiego lub hiszpańskiego (tak tak , większość Marokańczyków zna te języki) i potrzebujecie przwodnika/tłumacza.

    Podsumowując ,najlepiej skontaktować się bezpośrednio z konkretnym przewodnikiem i ustalić szczegóły „wycieczki”. Jeżeli np. macie jakąś ofertę z biura podróży to wystarcz powiedzieć czego oczekujecie a oni podadzą wam cenę. W odróżnieniu od biura trzeba samemu kupić bilet lotniczy i to wszystko.

    Kończę moje dobre rady bo mógłbym pisać w nieskończoność 🙂

    Maroko jest niesamowitym krajem, z piękną naturą i wspaniałymi ludźmi (jasne że trzeba uważać żeby nie zostać okradzionym etc, ale w każdym kraju trzeba na to uważać i nie jest to wyjątek).
    Pozytywne nastawienie , trochę ciekawości, chęci poznania ludzi a nie będziecie chcieli stąd wyjechać 🙂

  4. soil pisze:

    Teoretycznie udając się do miejscowości w pobliżu pustyni znajdziecie wiele ofert spędzenia nocy na Saharze. Trzeba jednak bardzo uważać. My zaaranżowaliśmy wszystko wcześniej ze względu na obawę przed oszustami, o których naczytaliśmy się i nasłuchaliśmy od znajomych. Na miejsce startowe wybraliśmy wioskę Merzouga, oazę położoną u stóp piaszczystych wydm Ergu Chebbi. Aby tam dotrzeć należy złapać autokar do jednej w pobliskich miejscowości: Erfoud albo Rissani. Już tam czyhają na każdym kroku organizatorzy, którzy oferują wycieczkę na wielbłądach, spędzenie nocy na Saharze i to wszystko w wyjątkowej cenie. Szkopuł tkwi w tym, że często zabierają Cię do swojego samochodu mówiąc, że jedziecie do ich kwatery/hotelu i nagle zjeżdżają na pustynne bezdroża. Jesteście w szczerym polu (raczej kamiennym) i wtedy zaczynają się negocjacje. Ich cena nagle wzrasta i grożą, że jeśli nie skorzystacie z oferty, zostawią Was, a wracać będziecie na piechotę (do najbliższej miejscowości jest dajmy na to 15-20 km pieszo po kamienistej lub żwirowej pustyni w pełnym słońcu). Drugą opcją jest to, że zabierają Was do swojego hotelu pośrodku niczego, gdzie nocleg wcale nie jest drogi, ale nie ma żadnego środka transportu, a zapatrywać musicie się w hotelowym sklepie, gdzie cena każdego produktu jest kilkukrotnie większa. Nie jest miło znaleźć się w podobnej sytuacji. Od razu pojawiają się negatywne emocje, wściekłość i brak wiary w ludzką uczciwość. Dlatego przed wyjazdem poszperałam w Internecie i znalazłam firmę, która miała same pozytywne komentarze. Już wtedy zaczęłam swoją przygodę z targowaniem, bo drogą mailową udało mi się wynegocjować cenę 35euro od osoby! Camel Trekking desert prowadzi Mustafy który przywrócił nam na miejscu wiarę w Marokańczyków. Jako jeden z nielicznych (może trzech podczas całej wyprawy) nie próbował nas oskubać i wycisnąć kolejnego dirhama za nie wiadomo co! Ostrzegł nas, żebyśmy nie wsiadali z nikim do samochodu, przyjechał po nas osobiście, a wiedzieliśmy, że to on, ponieważ wcześniej ustaliliśmy hasło, którym miał nas powitać, a było to „Natalia Krawczak” czyli moje imię i nazwisko. A Mustafy zostały jeszcze 2 godziny, przycupnęliśmy więc na jakimś murku, okutani we wszystkie możliwe warstwy ciuchów, bo było lodowato! Wtem podjeżdża biały samochód terenowy i wytacza się z niego potężny mężczyzna, pytając czy jedziemy na wycieczkę na pustynię. Nasza rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
    My: Tak jedziemy.
    On: Wspaniale, wsiadajcie. Mamy już dwóch turystów, pojedziecie razem!
    My: Dziękujemy, ale czekamy na przyjaciela, który ma tu być niebawem.
    On: Ale to ja jestem waszym przyjacielem, z którym się umawialiśmy, przepraszam za spóźnienie.
    My: Jakie spóźnienie, przecież umawialiśmy się później…
    On: To co, ja jestem waszym przyjacielem, jedziecie ze mną?
    My: Prosimy o hasło.
    On: Zapomniałem hasła. Tak się spieszyłem, że totalnie o nim zapomniałem. Chodźcie już.
    My: Nie dzięki, poczekamy.
    Pojechał. W ciągu następnej godziny zrobił kilka kółek, obserwując nas i co któreś zatrzymywał się i pytał czy nie zmieniliśmy zdania i nie chcemy skorzystać z jego oferty. W końcu o wymyślonej godzinie, którą podaliśmy mu jako godzinę spotkania z Mustafem przyjechał znowu i zaczął się śmiać, że przyjaciel nas wystawił, że teraz to już w ogóle musimy z nim jechać, nie mamy innego wyjścia. W czasie, kiedy czekaliśmy na Mustafy zrobił jeszcze kilka kółek, podjął jeszcze parę nieudolnych prób zainteresowania nas swoją ofertą. Co ciekawe, przed wyjazdem przeczytałam w Internecie o niejakim „Fat Man of Rissani/Grubym Facecie z Rissani”, który jest bardzo nachalnym oszustem, próbującym zwerbować kogo się da. Coś nam się wydaje, że właśnie na niego trafiliśmy, bo opis się zgadzał…
    Strona Mustafy http://www.cameltrekkingdesert.wordpress.com zauważyć same pozytywy

  5. polecamy wyjazd na pustynie !!!. Najlepiej po prostu dojechać autobusem do miejscowości Merzouga a stamtąd wziać taksówke do hotelu na pustyni. Zwykle taksówkarze sami podchodzą i oferują zawiezienie do tych hoteli. My byliśmy w położonym od drogi hotelu ( merzougadeserthouse) jest on super ponieważ jestb położony przy najwyższych wydmach ( ok 10min drogi z hotelu i piękny widok). Nocleg w tym hotelu jest bardzo tani ( ceny kształtują sie na poziomie tanich hoteli w Maroku). tych hoteli na oferowanych wycieczkach na wielbłądach w głąb pustyni. Wycieczki te są nie drogie i zdecydowanie polecamy 100%
    jeśli jesteś zainteresowany w tym tanie wycieczki kontakt Mustafa
    http / /: http://www.merzougaonline.com
    info@merzougaonline.com
    tel.: +212 602 158 836

  6. Karol pisze:

    Hej,
    Gdzie w medinie utargowaliście tak ładnie tą wycieczkę? Może nazwę pamiętacie tego biura lub przybliżone miejsce gdzie ich szukać, może ich znajdę:)

    Wybieram się za 2 tyg i tym razem muszę o Saharę zahaczyć

  7. Marcin Mossakowski pisze:

    Dobrze poczytać, niedługo jadę!

  8. Michał Maj pisze:

    Oj, pamiętam pamiętam 😀 Ja na tej pustyni chory wtedy byłem, zatrułem się omletem po berbersku ale cały wyjazd fajny. No i my uparliśmy się na te narty i udało się to zrealizować 😉

  9. Artur pisze:

    Noc na pustyni jeszcze przede mną, ale na pustej plaży też jest niezwykłym przeżyciem. I ten widok na gwiazdy 🙂

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 12

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

O blogu w mediach