Home Blog Nasze relacje i zdjęcia O tym jak jechaliśmy ukraińską koleją. I to przepiękną Koleją Zakarpacką

O tym jak jechaliśmy ukraińską koleją. I to przepiękną Koleją Zakarpacką

Autor: Ania Nowak | sobota, 14.10.17 | 17 komentarzy

Pobudka bardzo wcześnie rano, rozespanie, bo do pozna nasłuchiwaliśmy wycia wilków w pełni księżyca. Niesamowite wrażenia. Czeka nas podróż na polsko-ukraińską granicę w Krościenku. Tam dwie godziny czekania, a potem same miłe zaskoczenia, pięknie widoki, i jeszcze lepsza pogoda. Czy przejażdżka zapomnianą Koleją Zakarpacką da nam tyle samo widokowych wrażeń jak ta na Sri Lance?

Jednodniową wycieczkę raz w tygodniu organizuje sanocki PTTK. Przejeżdżamy przez dawne polskie miasteczka, które dziś są biednymi wioskami z ledwo widocznymi obrysami rynków. Po minięciu Chyrowa, miasta słynącego kiedyś z jednego z najbardziej renomowanych gimnazjów jezuickich IIRP oraz wioski Laszki Murowane, gdzie znajdowało się zamczysko Jerzego Mniszka, teścia obu Dymitrów Samozwańców, czyli polskich carów Rosji, zatrzymujemy się na chwilę w Starej Soli, gdzie smutnym a jednocześnie imponującym widokiem są ruiny XV-wiecznego katolickiego kościoła św. Michała Archanioła. Kiedyś było to bardzo bogate i ważne dla Korony Polskiej miasto. Z uwagi na żupy solne. Wielkie wrażenie do dziś sprawia również warowna, średniowieczna dzwonnica drewniana przy cerkwi w Jasienicy Zamkowej. Wraz z okolicznym cmentarzem, świątynią i starą pocztą to idealny punkt na małą przerwę w drodze do Turki i Sianek. Kilkanaście kilometrów dalej znajduje się Rozłucz, czyli popularne przedwojenne letnisko oraz miejsce, gdzie wypływa druga co do ważności ukraińska rzeka – Dniestr. I święta rzeka Bojków, którzy na okolicznej Przełęczy Jawor, urządzają sobie co roku Watrę. Taką na wzór tej łemkowskiej w Zdyni. Bojków w tej części Ukrainy, w przeciwieństwie do polskiej, zachowało się jeszcze kilka tysięcy.


Naszym celem jest jednak mała miejscowość Sianki, z której wyrusza widokową trasą pociąg Kolei Zakarpackiej. Wcześniej, dosłownie kilka kilometrów za Turką, dawniej stolicją dużego polskiego powiatu, zatrzymujemy się we wsi, by podziwiać – jak zapewnia przewodnik z 25-letnim stażem przewodnickim po Karpatach – jedyną panoramę całego pasma Bieszczadów, od Masywu Chryszczatej po jego największy szczyt Pikuj (1408 m). Rzeczywiście.

Sianki. Senne Sianki. Wioska, w której na pozór właściwie nic nie ma. Drewniana chałupka należała do najstarszej Polki. Pani Stanisława zmarła kilka lat temu. Wycieczki z Polski przywoziły jej telewizor, słodycze, drobnostki. Stary dworzec oczywiście wyburzono, stoi nieokrzesany kloc, perony są gołe.

Z oddali na bocznicy widać stary, porzucony wagon, dalej szerokie „pasma” kolejowych torów, które tu mnożą się do prawie 10, a w tle Bieszczady. Wygląda to dość surrealistycznie, zwłaszcza, że po ukraińskiej stronie znajduje się tu dziś około 100 domów, a po polskiej – nie ma żadnego, nikt tu już nie mieszka. Przed wojną była to ważna i tłumnie odwiedzana miejscowość wypoczynkowa. Typowe letnisko, , jedno z centrów przedwojennego narciarstwa, które było w stanie przyjąć podobno do 6500 letników. Skorzystał z tego nawet Józef Piłsudski z córkami.

Górołazi znają zapewne Sianki jako idealny punkt wypadowy w Bieszczady Wschodnie. Wchodzimy stąd
na Kińczyk Hnylski, Prypir, Nondag, Połoninę Szerdowską na Pikuj. to niesamowite, ale to jednocześnie granica dwóch kultur na przestrzeni 1000 lat. Słowiańskiej (rusińskiej) i węgierskiej.

Czekamy na pociąg na południe, a czekanie umilamy sobie kupując w małym sklepiku słodkości – na podniesienie cukru we krwi – i lokalnego piwa. Wspomniałam przecież, że było tego dnia ciepło. Prawdziwie złota, kresowa jesień. Zakarpacke oraz Terichov całkiem dobrze smakowały. Oceniał Marcin i Bartek.

W końcu trzeba udać się na peron, bo zaraz przyjedzie pociąg – zwykły pociąg, nie jakiś zabytkowy, wycieczkowy, a tu liczy się wybranie najlepszego miejsca – przy oknie i po lewej stronie, bo stąd są najlepsze widoki (bilet kosztuje około 3 zł). Wchodzimy i rzeczywiście siadamy przy oknie – ale oknie, które się nie otwiera. Koło nas siedzi miejscowa kobieta, która zaczyna niepochlebnie wyrażać się na temat pociągów na Ukrainie. My się z tym nie do końca zgadzamy, tłumaczymy, że przecież tu chodzi nie o to, co w środku, w na zewnątrz pociągu, to co możemy oglądać za jego oknem. A stan polskich „kibli” pamiętamy doskonale, przecież to nie było wieki temu.

A jest co oglądać. Naprawdę! To przecież najpiękniejsza kolej Północnych Karpat. Trudno się z tym określeniem nie zgodzić. Przez cały czas towarzyszą nam górskie widoki – piękne Bieszczady Polskie i Ukraińskie. Wschodnie i Zachodnie. Na trasie aż 6 tuneli i 27 wiaduktów, wtym najbardziej imponujący na końcu przez wioską Użok. 18- kilometrowy odcinek – z Sianek do Wołosianki, pokonujemy w około godzinę. Przeskakując to na prawą, to na lewą stronę pociągu, ponieważ tory kolejowe biegną tu niezłymi serpentynami, pną się z lekko w górę, potem gwałtownie zjeżdżając w dół, do Doliny rzeki Uż. Ponad 300 metrów niżej. Przy wlocie do tuneli w małych strażnicach zobaczymy wartowników wojskowych. Nie powinno się im robić zdjęć.
Projektanci tego fragmentu byli bardzo odważni, a budowniczowie wykonali kawał dobrej roboty. Działo się to w 1905 roku – linia kolejowa miała połączyć miejscowości znajdujące się w węgierskiej części monarchii austro-węgierskiej ze Lwowem.

W drodze powrotnej pokonujemy słynną przełęcz serpentynami drogowymi, droga po zakarpackiej stronie jest w dużo gorszym stanie, w obwodzie lwowskim jest nowa, płaska, bardzo wygodna. A mówimy o Drodze Krajowej Lwów-Użhorod, jednej z ważniejszych. Po drodze oglądamy jeszcze kameralną cerkiew w Użoku. Stąd, idąc żółtym szlakiem możemy wejść na ukraińską stronę dobrze nam znanych bieszczadzkich szczytów w tym Opołonka, najbardziej wysuniętego na południe fragmentu Polski. Ale to oczywiście temat na osobną historię.

Ruiny kościoła w Starej Soli

Jasienica Zamkowa

Okolice Turki. Podobno jedyny w Karpatach widok na CAŁE pasmo Bieszczadów

Stacja kolejowa Sianki

Przysłowiowe Żule „spod budki z piwem”

 

Granica polsko-ukraińska. Widać słupki

Jedziemy i delektujemy się widokami…

  

Cerkiew zabytkowa w Użoku. Można stąd wejść na na Pasmo Tarnicy od strony Ukraińskiej.

O podróży koleją z drugiej strony, z Małego Bereznego do Sianek przeczytacie na Biegunie Wschodnim. Polecamy!

Podobał się wpis? Podaj dalej:

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 17

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

  1. Świetna podróż, niezwykle klimatyczna, jak i zresztą cała Europa Wschodnia 🙂 Pozdrawiam i zazdroszczę podróży!

  2. Gusia napisał(a):

    W tamte rejony zapuszczałam się jedynie autostopem 🙂

  3. Maria napisał(a):

    Piękne zdjęcia i fajna przygoda.

  4. Maciej napisał(a):

    Piękne widoki, uwielbiam góry. Szkoda tylko, że mieszkam koło niemieckiej granicy 🙁

  5. Maciej Osielski napisał(a):

    Wygląda ciekawie.:)

  6. Patrycja napisał(a):

    Gdzie kupuję się bilet na taką wycieczkę ?

    • Wędrowne Motyle napisał(a):

      Na całodniową wycieczkę w PTTK Sanok. A na sam pociąg to można w Siankach kupić na stacji (u konduktorki)

  7. Marcin Faleński napisał(a):

    Tak blisko..tak daleko

  8. Dam Zac napisał(a):

    Miałem okazję podróżować, polecam…

  9. Marzena Baranowska napisał(a):

    Cudownie byliśmy razem z synem. Niezapomniane wrażenia 🙂 Polecam każdemu 🙂

  10. Katka LM napisał(a):

    Jechałam nią dawno temu ze Lwowa do Użhorod. Do dziś pamiętam te wiadukty, góry i kuszetki 😉 Wspomnienia odżyły właśnie dzięki temu wpisowi….dzięki

  11. Fly napisał(a):

    Piękne widoki i pewnie brak turystów

  12. Denis napisał(a):

    Pieknie

Skomentuj! Podziel się z nami opinią!


Ilość komentarzy: 17

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.

O blogu w mediach