Blog Powiew zgubionych marzeń. Podsumowanie roku 2021

Powiew zgubionych marzeń. Podsumowanie roku 2021

Jeśli dobrze się przyjrzycie to w roku 2021 widać odliczanie. Trzy cyfry to jedno ale dwie dwójki budzą nadzieje na drugie szanse. To, co przepadło nam w roku 2020 z wiadomych powodów – mozolnie ale niekoniecznie łatwo odnajdywaliśmy w roku 2021. Ale dzięki temu można powiedzieć, że faktycznie rok ten okazał się lepszym niż bardzo pamiętny, średnio udany 2020. Oto dlaczego…

Albo w skrócie… „nic na siłę”.

W ramach naszego malutkiego „rytuału” w pierwszych dniach stycznia podsumowujemy na spokojnie rok poprzedni. W dużej mierze dla Was, w dużej mierze… dla siebie. Na potem.
Ten model już dobrze działa, bo z radością i rozrzewnieniem oglądamy podsumowania z 2015 czy 2018 itd.

Podsumowanie z poprzedniego (2020) roku możecie zobaczyć tutaj

Od przyjścia na świat Wiadomo-Czego przestaliśmy definitywnie zajmować się liczbami. Liczbą krajów, przelatanych km, odwiedzonych miejsc. Nawet listą spełnianych marzeń. Buńczucznie powiemy, że większość największych podróżniczych marzeń już za nami. A te niezrealizowane jak Himalaje, Utah czy Nowa Zelandia… poczekają na lepszy czas. Na początku marca 2020 roku lądujemy w Katowicach z Barcelony, kończąc przyjemną, acz już nieco nerwową „podróż zastępczą” do Hiszpanii i Maroka. Od tego czasu, czyli prawie 1,5 roku – NIE BĘDZIEMY NIGDZIE w podróży zagranicznej.

Blog podróżniczy. Nigdzie zagranicą. A jednak… bez problemu da się.

Skierowanie się w dużej mierze na Polskę przysporzyło nam sporo radości i przyjemnych chwil. Psychiczny komfort. Książka „PODRÓŻUJ BLIŻEJ”, która miała być trzecią, stała się dzięki temu drugą. Wydaje jej na początku lata 2021 okazało się strzałem w dziesiątkę, podobnie jak kontynuacja serii odcinków o Polsce i skierowanie swojego wzroku na centralną część Europy.
Mogliśmy być na Karaibach – ale z powodu ilości procedur i zmian zrezygnowaliśmy, definitywnie odpadła nam już 3x przekładana podróż do Azji Pd-Wsch, z braku wygodnych możliwości. Niezbyt kręciły nas oblegane przez Polaków kierunki jak: Madera, Zanzibar, Albania, promujące się jako wolne od obostrzeń lub „łatwe w dotarciu”. Jak zwykle nie zawiodła Polska i Europa Środkowa.

Ten rok pozwolił nam się poważnie „odkuć” zarówno biznesowo (nasza firma zajmuje się również szkoleniami, consultingiem i produkcją wideo – co w pandemii i boomie na spotkania oinline nie przeszkadzało) jak i podróżniczo (Aż 5 krajów zagranicznych – w 2020 były tylko 3). Dla porównania w 2018 i 2019 po kilkanaście.

Przejrzyjmy wspólnie co się wydarzyło w 2021 a potem napiszemy Wam jakie mamy plany na 2022 rok. Bo jakieś są.

Styczeń

Zwykle jest to miesiąc odpoczynku i nowych postanowień. No dobra, nie zwykle a tak od 2 sezonów. Ponieważ bardzo chcieliśmy odczarować ten rok na starcie – już po kilku dniach ruszyliśmy poza Bytom, szukać cieszącej nas zimy. Na początku był to Ojcowski Park Narodowy i Dolina Prądnika – śnieżna bieda, następnie usiedliśmy nad książką, by zorientować się czy zdążymy wydać ją na wakacje. Gdy uznaliśmy, że tak – mieliśmy cudowny cel. I dziesiątki godzin spędzonych biurko w biurko.

Luty

Nie zawiódł nas zimą. Mamy takie przemyślenie, że zimą musi być zima. Tak, wiemy, że można uciec – często to robiliśmy. Ale urodziliśmy się w klimacie umiarkowanym i zmienność pór roku jest wpisana w nasze DNA. odrobina zimy zimą to jest coś, czego potrzebujemy.  I taka czekała na nas:
W Beskidzie Małym, na Orawie, na Babiej Górze. Satysfakcję z rozszerzenia Zimowej Korony Gór Polski przyćmiła nieco inna korona, która zapukała do nas pod koniec lutego. Tej nie polecamy.

Marzec

W marcu zaszyliśmy się pośród niczego w wiosce bez asfaltu w Beskidzie Niskim, by kończyć w spokoju książkę. Nie jest prawdą, że w pisaniu nie potrzeba weny i inspiracji. Oprócz rzemieślniczego samozaparcia, potrzebne jest to „coś”, co złapaliśmy właśnie w Ropkach. Zresztą książka rozpoczyna się śpiewem kosa. W nocy. W mroźnym lutym. Ostatni dzień pisania był jednocześnie pierwszym, w którym zrodził się w naszej głowie pomysł na trzy nowe serie „polskie” na naszym kanale na YT. I tak powstała wiosenna Seria Beskidzka, letnia Polska Na Przełaj i jesienna „Złotopolska”. Jak widzicie czasami jeden dzień decyduje o tym, co zrodzi się przez cały rok. To dało nam niesamowity komfort i paliwo do działań.

Kwiecień

Spóźniona wiosna wygoniła nas w teren, granice nie były w pełni otwarte, zaczęliśmy zjeżdżać najmniej znane części woj. śląskiego – przyczyniając się pośrednio do rozwoju Szlaku Przyrody Woj. Śląskiego. Zamknęliśmy nasz plan wydawniczy – wiedząc mniej więcej z kim i jakie odcinki wykonamy nawet jesienią. Udało się w 90%. Prawie kupujemy działkę w Beskidzie Wyspowym. Zamawiamy nawet geologa, wiercenia, załatwiamy rezerwację. I znowu „ukryta pułapka”, tym razem związana z wodą, kasuje nasze marzenia jak w Bieczu w 2020 roku. Nie jest nam chyba dane znaleźć te wymarzone miejsce. A sytuacja na rynku nieruchomości niestety zmieniła się mocno na gorsze.

Maj

Zdecydowaliśmy się w  tym roku na kilka współprac reklamowych, ale takich jeśli już wybranych, to z przytupem. Takich, które mogły współistnieć przy okazji naszych planów i pomysłów a nie na odwrót. To jest bardzo, ale to ważne w naszej pracy, wiarygodności i pilnowania by się… mówiąc kolokwialnie… nie sprzedać. Jedną z nich był LIDL i nasz odcinek o Beskidzie Sądeckim. Z naciskiem na lokalne tradycje, zwyczaje i motyw kwitnących sadów jabłoniowych. Tego miesiąca podpisaliśmy też kontrakt z telewizją. Nasze odcinki z 2018 i 2019 roku ukazały się na kanale TVS, który dociera do całej Polski ale też do Polaków poza granicami.

Pod koniec maja w soczystej zieleni Roztocza podpisywaliśmy już pierwsze książki „Podróżuj Bliżej” tuż przed premierą naszego drugiego dzieła. Dziś już jest WYSPRZEDANE. Bez wątpienia książka PB jest jednym z naszych największych sukcesów w karierze. „Podróżuj Lepiej” oczywiście też (jest już kolejny dodruk!). Ale umówmy się potencjał pierwszej wydawał się dużo większy i szerszy niż książki o Polsce

Przeczytaj recenzję „Podróżuj Bliżej” na stronie tymrazem.pl

Czerwiec

Tak, na zdjęciu to Jastrzębie-Zdrój na Górnym Śląsku. Nie Dolina Loary. Swoją drogą w tym roku (2022) mamy poważne zamiary wobec Francji.

W czerwcu wiedzieliśmy już, że ruszymy w pierwszą zagraniczną podróż po 1,5 roku, ale przyjemnie kończyliśmy na własnym podwórku, pod nosem materiały o Górnym Śląsku. Tego samego miesiąca jeździliśmy pociągami po Szwajcarskich Alpach, wędrowaliśmy z widokiem na Matterhorn i wspinaliśmy się wzdłuż najpiękniejszej Doliny Świata. Dziś mówimy, że jak „otworzyć” ten nowy czas – powrotu do zagranicznych podróży to najlepiej najpiękniejszym miejscem na planecie. A Szwajcaria bez wątpienia o taki laur może zawalczyć.

Lipiec

Był pierwszym miesiącem od dawna, w którym  W CAŁOŚCI byliśmy poza domem. Mogło się to wydarzyć tylko dzięki temu, że zdecydowaliśmy się na drugą edycję doskonale przyjętej i fantastycznie nas cieszącej podróży przez Polskę. Tym razem zawartą w pomyśle „Na Przełaj”. Czyli pomiędzy Bieszczadami a Świnoujściem. Co ciekawe do tej serii jako sponsorzy zgłosiły się polskie firmy, które utożsamiają się z promowaniem turystycznych walorów kraju. Do współpracy zdecydowaliśmy się wybrać Mokate – chyba jedną z najbardziej znanych polskich firm na świecie.
Wyprodukowaliśmy sześć odcinków, z których co ciekawe najpopularniejszym okazał się ten, który sądziliśmy, że zainteresuje najmniejszą liczbę osób: o Kujawach. Ciekawe.

Całą playlistę z wszystkimi odcinkami tej serii możecie zobaczyć tutaj

Wszystkie artykuły z serii „Polska Na Przełaj” możecie zobaczyć na tej podstronie

Sierpień

Kontynuował z nami podróż, towarzysząc wciąż doskonałą pogodą. Sami nie wiemy jak to się stało, ale w ciągu około 33 dni od początku lipca do pierwszego tygodnia sierpnia na drodze spotkało nas łącznie ZALEDWIE 1,5 dnia z deszczem. Aż trudno uwierzyć, że podobna pogoda może się przytrafić latem 2022. Sprawdzimy.
Skończyliśmy podróż na falochronie w Świnoujściu w momencie, gdy za nami płynął prom do Szwecji. Ponieważ lubimy takie symboliczne momenty – w tym roku będziemy chcieli pojechać do Skandynawii.

Polska Na Przełaj 2021 – Co nasz najbardziej zachwyciło? – podsumowanie

W sierpniu po raz drugi odwiedziliśmy (rodzinnie) Czechy, tym razem Czechy Południowe z bohaterem głównym – Czeskim Krumlovem i Pragą. To były upalne dni, podczas których wydawać się mogło byliśmy najbliżej normalności, jeśli chodzi o obostrzenia. Które pojawiały się już gdzieś na horyzoncie jesiennym

Wrzesień

We wrześniu pojechaliśmy na dwa tygodnie na trasę po Niemczech Środkowych. Kto nas czyta, wie, że ten region mieliśmy wpisany na liście już ponad 5 lat temu. Głównie za sprawą Gór Harz, Braci Grimm i romantyków niemieckich. I faktycznie literacko-historyczna podróż do Saksonii-Anhalt i Turyngii na zaproszenie Germany Tourism pozwoliła nam wypełnić ten punkt planu. Wizyta w domach Goethego, pokoju Lutra czy bajkowym Quedlinburgu to coś, co dla miłośników historii i kultury europejskiej jest przepysznym posiłkiem. Tym samym, uwaga, odwiedziliśmy wszystkie landy dawnych Niemiec Wschodnich. Mamy masę materiału choćby na książkę.

Artykuły związane z Niemcami Środkowymi zobaczycie na blogu, tutaj

Październik

Był naszym najbardziej wyjazdowym październikiem od lat. Może nie licząc października na Dalekim Wschodzie: W Chinach i Azji. Odbyliśmy aż trzy podróże po Polsce: Kotlina Kłodzka, Mazury Północne i Kraina Wygasłych Wulkanów, dzięki czemu powstała wspomniana seria „Złotojesień”, którą na pewno powtórzymy w 2022. Macie jakieś pomysły gdzie?
W tym miesiącu również zakończyliśmy zbieranie materiałów do materiału o Czeskim Śląsku. Mówiąc zupełnie poważnie… wypełniliśmy w ten dziwny czas mnóstwo białych plam na mapie historycznego Górnego Śląska. #podrozujdotutaj wypełnione do granic.

Listopad

Aż przyjemnie się patrzy na Google Calendar, gdy widzi się wpisane w listopadzie weń „urlop”. Co prawda pierwsza część urlopu nie była typowo urlopowa, bo powstał z niej odcinek na kanale. Ale Rzym (i jego okolice) dla nas zawsze działa kojąco i jak najbardziej formą urlopu mógł być nazwany. A Malta w drugiej połowie miesiąca to już urlopik pełną gębą. Bez sprzętu, laptopów, bez relacji ani pisania. To był pierwszy taki miesiąc od bardzo dawna. I bardzo dobrze, bo pomógł nam utrzymać balans pomiędzy pracą nad projektami, pracą z partnerami komercyjnymi a własnymi zupełnie pozbawionymi czegokolwiek wyjazdami. Hmmm. Powtórzmy to 🙂

Grudzień

W grudniu odbył się wyjazd zaplanowany wiele, naprawdę wiele miesięcy wcześniej. Chodziło o przygotowanie bożonarodzeniowego reportażu o Wilnie. Ponieważ bardzo zależało nam na odcinku świątecznym – tak jak dwa lata temu z Salzburga, pojawiliśmy się na pierwszy tydzień grudnia w stolicy Litwy i szczęście do pogody sprzyjało nam tu również. Wszystkie dni były z mrozem i lekkim śniegiem. Dokładnie tak jak chcieliśmy. Zresztą wyjazd do Ołomuńca na jarmarki wyglądał podobnie, nawet same Święta.

Pisząc te podsumowanie za oknem widzimy szarość, bezpłciową mokrą zimę. Forma „odwilży” nam nie pasuje, nastroje morowe. To właśnie taki, czas od którego chciałoby się z Polski uciec. Bo od białej i mroźnej zimy nie.

Liczby i podsumowania szczegółowe

Liczba czytelników bloga sprzed pandemii, chyba nigdy już nie wróci (było to nawet 6 mln odsłon rocznie). Ale też czasy się zmieniły. Bardzo, ale to bardzo urósł Youtube i wszelkie formy wizualne – ruchome. Potwierdzają to statystyki naszego kanału, który właśnie w tym dziwnym dla turystyki czasie urósł i to podwójnie. Dziś dotarł do 55,5 tys subskrybentów i obrał kurs na 75 a może i nawet symboliczne 100 tys.

Kręcenie i rozwijanie naszego kanału zajmuje nam sporo czasu. Obecnie – widocznie więcej niż pisanie. Pomimo bycia teamem dwóch osób nie jesteśmy w stanie robić wszystkiego na tak samo wysokim poziomie. To fizycznie niemożliwe, przy tak ogromnym ekosystemie, jaki posiadamy.
Chcemy robić filmy w obecnym stylu, łączyć podróżowanie z edukacją i uważnością, opowiadać ciekawe historie o miejscach i bawić się wędrówkami, objazdówkami, szlakami tematycznymi. Seria o Polsce miała prawie pół miliona wyświetleń a seria o złotej jesieni ponad 100 tys. To znacznie więcej niż wiele, naprawdę wiele premier kinowych.

Plany na 2022

Kto planował podróże z dużym wyprzedniem w ciągu ostatnich dwóch lat ten w cyrku się nie śmieje. Idąc tym tokiem rozumowania podtrzymujemy brak dalekosiężnych planów podróżniczych. Jednakże mamy już po 36 a nie 26 lat i styl, specyfika, pomysły na nasze podróże mocno się zmieniły. Teraz podróżujemy bardzo PO COŚ. A niekoniecznie by zobaczyć to, to, tamto i tamto. Dlatego w naszych planach podróżniczych niekoniecznie są już miejsca. Są TEMATY. One są od dawna, udostępniamy je też potencjalnym partnerom, by się dopasowali (jak chcą) do nich. W tym roku też po raz pierwszy w naszej 12-letniej historii zaproponujemy naszym czytelnikom i widzom decyzję i wysłanie nas w wybrane miejsce

W notesiku znajdują się: Rumunia, Szkocja, Skandynawia, Europa Środkowa – jako klasyczny „ratunek”, kolejna podróż przez Polskę a może i dalej, np. na Litwe i Łotwę. W marcu wg „planów” będziemy w Meksyku, ale słowo planów celowo ujęte w cudzysłów. Bardzo, ale to bardzo chcemy wrócić do Włoch. Na nieco dłużej niż kilka dni. Podobnie z Turcją i Ukrainą. Wodzimy palcem po mapie Europy sprawdzając jakie brakują nam regiony ze słowem -ANIA w nazwie i w sumie wciąż jest kilka 😉

Wszystkiego dobrego w 2022 roku. Pomimo szalejącej inflacji postarajcie się podwoić to co macie najcenniejsze wokół siebie. Z TYM damy sobie radę.

 

Ilość komentarzy: 4 - dołącz do dyskusji!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Ania says:

    Hej! Gratuluję Wam materiałów, które powstały w 2021 roku 🙂 Moje TOP 3 to Polska na przełaj, Złota jesień i Wilno. Bardzo lubię Wasze filmy o naszym kraju, który na szczęście jest na tyle duży, że wciąż można w nim znaleźć miejsca nieodkryte. Przyznam się też szczerze, że odcinek o Wilnie oglądałam kilka razy – udało Wam się osiągnąć to, czego nie podejrzewałam – nabrałam ochoty na wyjazd do Wilna! Wcześniej bywałam na Litwie, znam Kowno, mniejsze miejscowości wokół i Druskienniki (ale ani razu nie zahaczyłam o tamtejszy aquapark :D). Miałam jednak w sobie trochę żalu do Litwy. Nie rozumiałam, dlaczego nie pozwalają na zapis polskich nazwisk po polsku, nakładają kary za dwujęzyczne nazwy ulic w miejscowościach zamieszkanych głównie przez Polaków, dlaczego litewscy kierowcy szaleją po polskich drogach, a na Litwie nierzadko niemiło traktują prawidłowo jadących kierowców z Polski. Mniejszość litewska w Polsce ma wszystko, co mniejszość mieć powinna, dwujęzyczne tablice w rejonie Puńska to też oczywista oczywistość. A zdominowane przez Polaków Soleczniki czy Ejszyszki witają tylko w języku litewskim. Po Waszym filmie zaczęłam jednak na nowo zgłębiać temat, przeczytałam dużo książek o współczesnej Litwie, o sytuacji Polaków na Litwie, zaczęłam sprawdzać ich bieżące wiadomości. I jakież było moje zdziwienie, kiedy 25.01.2022 roku prezydent Litwy podpisał ustawę umożliwiającą zapis nazwisk po polsku (bez znaków diakrytycznych, ale to jestem w stanie zrozumieć). To chyba jakiś znak, że zaszła tam zmiana i że wreszcie muszę wybrać się do Wilna 🙂 Gdyby nie inspiracja po Waszym filmie, nie zaczęłabym nagle po latach zgłębiać tematyki współczesnej Litwy. Zatem ogromne dzięki!
    Cieszę się, że macie w planach kraje bałtyckie. Jestem bardzo ciekawa Waszej wizji Litwy (wbrew pozorom o Łotwie i Estonii jest więcej materiałów niż o bliskiej Litwie). Zafascynowała mnie Mierzeja Kurońska, Nida, Kłajpeda, Thomas Mann – to tak blisko, a tak mało o tych rejonach wiemy. Litwa to najczęściej skojarzenia z Wilnem i Wileńszczyzną. Dlatego nie ukrywam, że trochę sobie obiecuję po Waszej wyprawie za miedzę 🙂
    Na Instagramie wspominaliście o literackim Petersburgu – to byłoby cudo! Może kiedyś i Moskwa, jeśli sytuacja pozwoli. Cieszę się jednak ogromnie na te kierunki. Rumunia też intryguje. I oczywiście trzymam kciuki za podróż po Polsce – mamy wielki przywilej, że mieszkamy w tak zróżnicowanym krajobrazowo kraju.
    PS Widziałam, że w sklepie pojawiły się już dwa wzory plakatów 😉

    • Wędrowne Motyle says:

      Dzięki za wyczerpujący komentarz. My mamy pewien filtr nałożony na „historyczne zaszłości”. Uważamy, że człowiek uczciwy i dobry powinien ZAWSZE szukać pozytywów. (Stąd tyle osób zawsze nas męczy i nęka gdy robimy coś o Beskidzie Niskim i Łemkach i Bojkach. Bo UPA). Tym tokiem rozumowania sami byśmy nie byli GODNI pokazywać Polski jako mieszkańcy Górnego Śląska, ceniący np. kulturę niemiecką. Ech. Masz rację z Litwą – ewidentnie widac odwilż i dobre perspektywy do nazw i nazwisk. Z tymi plakatami to jakiś szok. Nic nie wystawialiśmy. Gdzie? :!

  • Marta says:

    Też nie mogę doczekać się nadchodzących przygód w tym roku! Mam nadzieję, że uda mi się odwiedzić Śląsk Cieszyński – musi być tam pięknie!

  • Ela Sz. says:

    Blisko i baaardzo interesująco: Burgenland !!!, pogranicze Austrii i Węgier, tam Jezioro Niezyderskie i malutkie porty nad jego brzegiem, Fertod z węgierskim mini-Wersalem i jego zielonym otoczeniem, Fertorakos i wycieczki statkiem przez trzciny, tajemniczy i długowieczny Sopron otoczony winnicami (polecam Soproni Rose 🙂 ), białe osły w Illmitz , opera w kamieniołomie w St.Margarethen i ślady rodziny Esterhazy w Eisenstadt nierozerwalnie związane z muzyką.
    Koniecznie na początku maja, gdy dzikie gęsi wyprowadzają młode z gniazd, a w Rust, mieście bocianów, wszystkie bocianie gniazda są pełne. Weźcie lornetki, bo z platform obserwacyjnych widać mnóstwo wodnego ptactwa…byłam, widziałam, na pewno wrócę, ale chciałam się z Wami podzielić.

Dołącz do naszego newslettera!

Hej! I jak Ci się podoba na naszym blogu? Jeśli wszystko OK to mamy propozycję: Dołącz do ponad 13o tys. śledzących nas osób. Wysyłamy mail jedynie raz na tydzień. Zero spamu, tylko nowe wpisy, super okazje, triki, promocje lotnicze i podróżnicze poradniki. *POLITYKA PRYWATNOŚCI